Stowarzyszenie Użytkowników
|
| SPRAWY ORGANIZACYJNE | FORUM GEODETÓW POWIATOWYCH |
|
Komunikat nr 12/IV/09 29 czerwca 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Inspire w Polsce W dniu 23 czerwca br. ukazał się komunikat o posiedzeniu Rady ds. INSPIRE. Rada podsumowała obrady trzecich warsztatów INSPIRE (czyli piętnastych JRC) w Rotterdamie i wyraziła zadowolenie z faktu, iż przyszłoroczne warsztaty odbędą się w Krakowie, a ich organizatorami będą Główny Geodeta Kraju oraz Prezydent Krakowa. Po raz pierwszy głęboko i szczerze współczuję Głównym Geodetom: obecnej i byłemu, pełniącego obecnie funkcję wiceprezydenta Krakowa. Oprócz splendoru, który już spłynął i spłynie na nich po warsztatach, bo nie wątpię, że warsztaty będą udane, czeka ich nieprawdopodobnie katorżnicza praca, chyba nadmierna w stosunku do innych zadań, z wykonania których nikt ich nie zwolni. Nie podejrzewam, że nie znają zakresu przedsięwzięcia, ale przypuszczam, że nie docenili jak żywiołowo się ono rozwija. To co rozegrało się w Rotterdamie nakazuje włączenie sygnału alarmowego najwyższego stopnia. Holendrzy mający do dyspozycji znacznie większe możliwości, środki i motywację niż my, przygotowali doskonałe warunki do odbycia konferencji: sale, rzutniki, nagłośnienie, ale też mieli do dyspozycji jedno z największych i najnowocześniejszych centrów konferencyjnych na świecie - Beurs WTC. Tam można odbyć obrady plenarne z udziałem ponad 1000 osób i zorganizować kilkanaście sesji równoległych. Jednak u Holendrów znacznie gorzej było z częścią merytoryczną, a bardzo źle ze specjalną kolacją, o czym pisałem w ubiegłym tygodniu. Rozproszenie obrad w 10 równoległych sesjach, przy braku informacji wizualnej o ich rozkładzie spowodowało, że przy najlepszych chęciach i organizacji, we wszystkim uczestniczyć się nie dało i pozostały tylko materiały konferencyjne, wydane wprawdzie bardzo estetycznie, ale merytorycznie ograniczone do tytułów sesji i skrótów, z których niewiele wiadomo. Pod koniec pierwszego dnia obrad rozdano płytę CD z nagraniem 122 z 422 wygłoszonych referatów i prezentacji, przygotowanych przez organizatorów, prezentacji z zasady popartych slajdami. Do 422 prezentacji nie wliczono oczywiście wystąpień w dyskusji. Wprawdzie na płycie CD mieści się 145 referatów, stąd oficjalnie była mowa o 150 wygłoszonych referatach, ale 23 referaty z nagranych na płytę nie zostały zakwalifikowane do wygłoszenia, a np. do posterów, jak chociażby referat kolegi Krzysztofa Borysa i mój. Liczba 122 referatów (w których 13 tytułów uległo zmianie podczas obrad, w stosunku do zaprezentowanych na płycie CD), to są te, które zostały także wygłoszone podczas sesji plenarnych lub równoległych. Zatem wspomniane brakujące 300 są poza tym. I to by się zgadzało, bo posterów w materiałach wymieniono 83. Dodając do posterów 422 wygłoszone prezentacje otrzymujemy 505 zgłoszonych lub zaprezentowanych opracowań autorskich. Ostatni referat zarejestrowano pod nr 477, co po dodaniu wystąpień moderatorów, z reguły popartych slajdami, wystąpień mających też charakter autorski, potwierdza ilość 500 wystąpień i prezentacji (wraz z posterami, a bez głosów w dyskusji). Organizatorzy obiecali, że do 26 czerwca br. zamieszczą wszystkie prezentacje na stronie internetowej. Powinno ich zatem być jeszcze 300 (bez posterów, których rola zakończyła się podczas obrad, a szkoda bo były bardzo konkretne i interesujące). Do 27 czerwca br. ukazało się 14 prezentacji i obawiam się, że więcej już nie będzie. Komunikat z obrad Rady INSPIRE oparty jest zatem bardziej na obserwacjach i odczuciach, mniej na faktach. W oficjalnym, podanym podczas obrad, komunikacie organizatorów konferencji w Rotterdamie, była mowa o 906 uczestnikach z 77 krajów i to by się zgadzało. 1300 o czym mowa w Komunikacie Rady INSPIRE raczej nie było. Na obradach plenarnych nigdy jednak nie było mniej niż 500 i co najmniej tylu trzeba się spodziewać w Krakowie, a raczej więcej, bo ci wszyscy zawiedzeni, którzy bezskutecznie krytykowali w Rotterdamie INSPIRE z pewnością będą chcieli wziąć odwet w Krakowie. Odmawiać chętnym, np. z braku miejsca nie można, bo dostęp do informacji to jedna z podstawowych swobód europejskich. I to jest główny powód do bólu głowy Głównego Geodety Kraju i Prezydenta Krakowa. Nie wątpię w to, że sobie poradzą. Rzecz w tym, aby uniknąć takiego dyskomfortu merytorycznego, jaki niestety wielu uczestników wyniosło z Rotterdamu. Referatów polskich w Rotterdamie rzeczywiście wygłoszonych było tylko 2 i 2 zamieszczone są na płycie CD, chociaż nie ma tam referatu - prezentacji kolegi Dygaszewicza, który wystąpił jako jeden z moderatorów w sesji EUROSTATU, jest natomiast referat kol. Krzysztofa Borysa. Za to polskich prezentacji posterowych było nie 2 a 3,5. Posterów w materiałach wymieniono wprawdzie 83, ale z tych 83 wystawiono tylko 50. Ponad postery wymienione w materiałach wystawiono jeszcze 7 i wśród nich był jeszcze jeden polski, kolegów z Wrocławia. A skąd ta połówka? Otóż w prezentacji włoskiego Integrapha znalazły się 2 nazwiska z Polski; Pani Aliny Kmiecik i pana Marka Brylskiego, z tym, że w Skrótach referatów na str. 58 pan Marek Brylski wymieniony jest jako przedstawiciel Intergrapha włoskiego, a ponieważ był jednym z 2 czynnych reprezentantów Polski w zespołach roboczych INSPIRE, to o jego osobę należałoby skorygować listę naszych reprezentantów w INSPIRE, która spadłaby do liczby 1. A czy to takie ważne? W związku z organizacją warsztatów w Krakowie jest to bardzo ważne. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że pod względem merytorycznym Holendrzy dali plamę. Za 380 euro kosztów uczestnictwa od osoby w całej konferencji (bez noclegów, bez specjalnej kolacji, przy bardzo oszczędnym kateringu), po raz pierwszy w historii warsztatów INSPIRE i konferencji GSDI:
Wyszło na to, że spotkano się tylko po to aby wysłuchać tego, co mają nam do powiedzenia przedstawiciele władz unijnych i pogadać między sobą. Nie współuczestniczyć! A przecież temat jest nadzwyczaj trudny i skomplikowany, wywołuje coraz więcej obiekcji. Podczas gdy uczestnicy obrad spoza Europy debatowali na temat bazy opartej o mapę 1:1000000, rzadko 1:100000, to spece od INSPIRE zeszli do poziomu działki katastralnej. Na tym zaś poziomie nie sposób wprowadzić system informatyczny w błąd. Punkt w terenie musi mieć swój odpowiednik w punkcie w systemie. A jak nie ma, to się dane rozchodzą, i to był główny motyw większości uwag. Inny to darmowe udostępnianie danych, w które poszczególne kraje zainwestowały ogromne środki. Jeszcze inny to przejmowanie danych od prywatnych producentów. Holendrzy mają wielkie ambicje przewodzenia europejskiemu i światowemu SDI. Patrząc na zamieszczone na końcu komentarza zestawienia ilościowe, stworzono w Holandii ogromną armię specjalistów zajmujących się SDI, okupujących najważniejsze stanowiska z tej dziedziny w Komisji Europejskiej. To w Holandii mieszczą się wszystkie przedstawicielstwa amerykańskiego przemysłu informatycznego, to Holendrzy mają wzorowo zorganizowany kataster z księgami wieczystymi i za sprawą holendra z polskimi korzeniami, pana Kwitowskiego, mają obok prof. Knoppa z Niemiec największy udział w stworzeniu tego systemu jaki obecnie funkcjonuje w Polsce, a któremu bardzo daleko do tego co funkcjonuje w Holandii czy w Niemczech. W Rotterdamie żadne z wątpliwości trapiących państwa członkowskie nie zostały rozwiane. Tym większe będą oczekiwania od Krakowa i to może niepokoić organizatorów. Najbardziej zaś przeraża potencjalna ilość uczestników. Kraków jest już autostradowo osiągalny w 10 godzin jazdy samochodem z większości krajów unijnych (nawet ze Skandynawii). W Rotterdamie było 187 Holendrów, 47 Niemców, 44 Anglików, 33 Włochów, 31 Hiszpanów, 23 Belgów, 20 Szwedów, 19 Polaków, 17 Finów, 15 Francuzów, 15 Czechów, 13 Portugalczyków, 11 Słowaków, 10 Duńczyków, 9 Austriaków (dane z wykresu, nie z listy, której nie było). Ta proporcja z grubsza utrzyma się w Krakowie, bo problemów tylko narasta. Bardziej znamienna jest jednak lista autorów referatów (prezentacji) według nazwisk wymienionych w materiałach. Ci ludzie jeśli już tworzą i piszą, to tworzyć będą dalej i będą zainteresowani pokazaniem się w Krakowie, gdyż jest to najlepszy czas na to, żeby zaistnieć przed zreformowaniem wizji INSPIRE, co zapewne nastąpi po pierwszym etapie wdrażania. W sumie nazwisk autorów jest 709, z czego 562 z Europy. Z pozostałych kontynentów bardzo silna była reprezentacja USA 28 nazwisk, Australii 27, Kanady 17, Malezji 10, Iranu 9, Brazylii 6. Z Indii nazwisk było tylko 3, ale tam potencjał jest nie mniejszy niż w USA. Wielu autorów występowało wielokrotnie, a np. aktualny prezydent GSDI Abbas Rajabifard, Hindus z Australii, miał aż 15 prezentacji. W Europie zdecydowanie na pierwszym miejscu są Holendrzy 186 nazwisk, Hiszpanie 58, Niemcy 52, Anglia 48, Włochy 43, a razem z JRC leżącym na terenie Włoch 56. Potem jest długa przerwa i występuje Belgia 22 nazwiska, Szwecja 15, Francja 14, Rumunia 13, Chorwacja 12, Portugalia 9, na 12-tym miejscu Polska i Finlandia po 8, Dania 7, Czechy i Szwajcaria po 6, Norwegia 5, Luksemburg 4, Islandia 3 i 11 krajów po 1 lub 2 nazwiska. Najsympatyczniejszym z odnotowanych nazwisk jest Karolina Orlińska z Holandii, która wystąpiła aż w trzech prezentacjach. Z ciekawostek, które chciałbym przytoczyć, to spotkanie w kuluarach obrad z ładną i zgrabną Holenderką, która słysząc polską wymianę zdań między panem Dygaszewiczem a mną, podeszła i zapytała gdzie prezentuje się Politechnika Warszawska, bo jako absolwentka tej uczelni chętnie nawiązałaby kontakt? A swoją drogą brak Politechniki Warszawskiej i Mazowieckiego GIS, za którym uczelnia ta stoi, był znamienny. Nie sądzę aby tym potentatom mogło zabraknąć pieniędzy lub odwagi, a jednak w Rotterdamie ich nie było! Jeśli mogłem tymi spostrzeżeniami w czymś pomóc organizatorom krakowskich warsztatów, to będzie mi bardzo miło. W następnych komentarzach postaram się przybliżyć ciekawsze tematy techniczne, co jest o tyle utrudnione, że 122 już opublikowane referaty mieszczą się na 1528 stronach tekstu w jęz. angielskim. Ponieważ jednak mało wskazuje na to, że opublikowanych będzie pozostałych 300 (minus 14) prezentacji, będę się jakoś starał wybrać najciekawsze fragmenty z tych 122. Za darmo oczywiście, nie za pieniądze, które tak rozgrzały dyskusję podczas sobotniego Walnego Zgromadzenia Geodezyjnej Izby Gospodarczej. Zachęciłem uczestników Walnego Zgromadzenia do zgłaszania uwag do koncepcji dokumentu Eurogeographics i CLGE ws. pozycji zawodu geodety w Europie, o czym pisałem w Komentarzu Nr 10 z 15 czerwca br. Pierwszy zarys dokumentu powinien być złożony do 30 czerwca br, a żadna uwaga dotąd nie wpłynęła. Wypadałoby jakąś sensowną propozycję złożyć, jeśli dysponujemy prawie połową geodetów funkcjonujących w Europie. A swoją drogą ciekawi, kto podał do CLGE tych 1500 przedsiębiorstw geodezyjnych zatrudniających średnio 5 osób, jeśli do GIG należy 150 a w Walnym Zgromadzeniu udział wzięło 51? Edward Mecha Komunikat nr 11/IV/09 22 czerwca 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Diabeł z butelki został wypuszczony ! Do takiej konkluzji mogli dojść uczestnicy 11 konferencji GSDI (Światowej Infrastruktury Danych Przestrzennych) i trzecich warsztatów INSPIRE (dawniej warsztatów GI & GIS, których 13. edycja zapoczątkowała liczenie warsztatów INSPIRE, co oznacza, iż tegoroczne były piętnastymi), odbytych w dniach 15-19 czerwca br. w Rotterdamie. Była to ogromna impreza, świetnie przygotowana w części konferencyjnej. Zgromadziła 906 uczestników z 77 krajów, w tym 19 uczestników z Polski, sytuując polską ekipę na 10 miejscu wśród najbardziej licznych. Zgłoszono blisko 400 referatów, z czego 150 wygłoszono. Zgłoszono 83 postery z czego 60 wystawiono. 26 wystawców prezentowało swoje nowości. Obrady prowadzono równolegle nawet na 10. sesjach. Konferencje, w tym zwłaszcza warsztaty INSPIRE poraziły jednak zakresem i głębokością ingerencji biurokracji unijnej w życie półmiliardowej społeczności europejskiej. Ujawniło się to zjawisko w Rotterdamie, a mogę je poświadczyć obserwacjami z konferencji dotychczasowych, w których uczestniczyłem i zarejestrowałem 10 z 15 warsztatów INSPIRE i 6 z 11 konferencji GSDI. To z reguły była życzliwa wymiana doświadczeń, chęć wspierania radą i poznawania innych uwarunkowań rejestracji i wykorzystywania informacji zlokalizowanej przestrzennie. Tym razem zabrzmiały nutki urzędniczej arogancji, które miały miejsce w wielu wystąpieniach urzędników unijnych ale najlepiej zostaną zilustrowane przykładami z otwarcia i zamknięcia obrad warsztatów INSPIRE. Otóż w trakcie sesji otwarcia zaprezentowane zostały wyniki ankiety przeprowadzonej wśród krajów członkowskich na temat stanu wdrożenia dyrektywy w poszczególnych krajach, z uwagi na fakt, iż do 15 maja br. należało to zrobić. Na ankietę odpowiedziało 18 krajów, bez Polski, z tego cztery kraje (Węgry, Finlandia, Holandia i Dania) zadanie wykonały. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż ankietę rozesłano w poniedziałek poprzedzającego tygodnia i dano 4 dni na jej wypełnienie. Osobiście mam wyrazy uznania dla naszych urzędników, że nie pozwolili się przećwiczyć unijnym urzędnikom. Wszakże na sali, wśród tych 900 uczestników obrad można to było odebrać jako podział na kraje lepsze, posłuszne urzędnikom i gorsze, krnąbrne, które poleceń urzędników nie chcą wykonywać. Z kolei podczas sesji zamknięcia, kiedy zawsze podsumowywało się wyniki obrad ze wskazaniem rezultatów osiągniętych w poszczególnych grupach spraw, urzędnik w rozchełstanej koszuli zakomunikował, że wszystko już omówiono i nie ma co powtarzać, co można było odczytać tak, że wy sobie mówcie, a my tam w Isprze i tak zrobimy swoje. Zaczęło się wszystko niewinnie, od zmian ustrojowych w Polsce w 1989 r. Unia Europejska rozwijała się w tym czasie już od czterdziestu lat, wolno, gromadząc 12 państw z zaawansowanym horyzontem na piętnaście, co nastąpiło w pierwszej części ostatniej dekady ubiegłego tysiąclecia i w świadomości urzędników unijnych tak już pozostało do dziś. Pisałem o tym poprzednio, że w oficjalnym, zaleconym do stosowania Tezaurusie, Unia Europejska liczy dalej 15 członków a nie 27. Z tamtego też okresu rekrutuje się większość unijnej administracji. To tak jak w szkole. Dzieci, które dochodzą w trakcie roku szkolnego z reguły siadają w ostatnich ławkach. I są ćwiczone przez tych „starszych“. Bardzo iluzoryczną prawdą jest przekonanie, iż Europą rządzi Parlament Europejski, Rada, Komisarze i eurodeputowani. Nominalnie tak, faktycznie sterują nimi urzędnicy unijni, żądni władzy absolutnej. To było wyraźnie widać i słychać w Rotterdamie. I to, niestety, przerzuciło się też na podwórko geodezyjne, a zwłaszcza na geodezyjne, bo żeby rządzić trzeba mieć terytorium, a terytorium najlepiej rejestruje i opisuje geodezja. Przez 40 lat istnienia Unii Europejskiej przysłowiowy pies z kulawą nogą nie zainteresował się geodezją. Ale jak doszły nowe, wielkie terytoria państw byłego bloku wschodniego, to się zaczął wyścig do informacji przestrzennej i terenowo-prawnej; o tych krajach, który trwa do dziś i miał swoją kulminację w Rotterdamie. Tą kulminacją są przepisy wykonawcze do dyrektywy INSPIRE. Zauważył to podczas otwarcia obrad ojciec duchowy „krzywizny ogórka“ w geodezji pan Allessandro Annoni, stwierdzając z niepokojem, iż niektóre kraje poszły znacznie dalej niż wynikałoby to z dyrektywy INSPIRE. Ale to nie te kraje, a przede wszystkim przepisy wykonawcze do dyrektywy, zaingerowały bardzo głęboko w wewnętrzne sprawy państw członkowskich. I zjawisko to będzie narastać, bo dla przygotowania dyrektywy zespół z Ispry dostał dużo etatów, zatrudnił dobrze wynagradzanych specjalistów, którzy teraz jak już nie ma co robić, bo całą robotę przerzucono na zespoły robocze, wymyślają sztuczne problemy aby uzasadnić rację swego istnienia. Uwarunkowania, które do tego doprowadziły są bardzo skomplikowane. Otóż, jak Polska w 1989 r. otwarła bramy Europy na wschód, była chwila konsternacji i od 1993 r. zaktywizowali się tzw. specjaliści przestrzenni (M.Brand, J.Pollman, K.Barwiński), potem urzędnicy. Zaczęło się od warsztatów GI & GIS, których 13 edycja w 2007 roku przekształciła się, jak już wspomniałem, w pierwszą edycję warsztatów INSPIRE. Ci sami specjaliści w 1996 r. zorganizowali w Bonn pierwszą konferencję GSDI, której 11. edycja odbyła się w Rotterdamie. W konferencjach GSDI szansę na ekspansję odkryli Amerykanie, którzy ze swoim OGC wystartowali równolegle z warsztatami GI & GIS, a potem organizację GSDI przejęli pod swoje skrzydła. GSDI dla świata jest tym czym INSPIRE dla Europy. Pod szczytnymi hasłami informacji dla ochrony środowiska rozpętał się bezwzględny biznes, który ocenia się na setki miliardów dolarów, a celem jego jest zmonopolizowanie produkcji sprzętu i oprogramowania, co pozwoli zwielokrotnić zyski. INSPIRE stało się jednym z trybików tego systemu. Nie dyrektywa INSPIRE, która jest tak ogólna, że jakby ją nie czytać (mimo obiekcji co do sposobu jej przetłumaczenia), zawsze będzie słuszna. Chodzi o akty wykonawcze, które się mnożą jak grzyby po deszczu. Chodzi o zespół INSPIRE z Ispry, który od zawsze promował dwóch największych producentów oprogramowania, a ponieważ dla budowy europejskiego geoportalu wybrał jednego, to prezentacje firmowe się skończyły. Mnogości aktów wykonawczych do dyrektywy: reguł implementacyjnych, specyfikacji danych liczących kilkadziesiąt stron dla każdej z 34 pozycji aneksów I,II i III i głębokości ich ingerencji mieliśmy okazję przyglądnąć się w Rotterdamie. Wywołały one burzę krytycznych uwag i protestów, ale to na sesjach warsztatowych, mniej na plenarnych, gdzie też były ale ograniczone z uwagi na brak czasu na dyskusję. Uwagę zwracała zarozumiałość unijnych urzędników, którzy choć zapewne nigdy sami żadnej danej nie stworzyli, to ex cathedra pouczali jak je tworzyć i w jednolitej formie przekazywać do centrali ( ci sami ludzie, którzy jako doradcy z zewnątrz byli otwarci, samokrytyczni i życzliwi, po przejściu na unijny etat poczuli władzę). Leon Hordijk, dyrektor Instytutu Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju JRC w Isprze w wystąpieniu inauguracyjnym potwierdził po raz któryś z rzędu, iż dla unijnych celów ochrony środowiska wystarczy aż nadto baza oparta na mapie topograficznej w skali 1:50000 a nawet 1:100000. Jednak urzędnicy unijni z zabójczą konsekwencją sięgają do działki katastralnej i bazy adresowej, bo tak to zamieścili w załączniku do dyrektywy, chyba nie mając pełnej świadomości jakie wywoła to skutki. Przy okazji w detalach kształtują te bazy, co należy do kompetencji poszczególnych krajów. Gdyby to jeszcze było wykonane z pełnym rozeznaniem wszystkich uwarunkowań, które ukształtowały aktualny stan bazy katastralnej i adresowej w poszczególnych krajach, to można by się doszukać się w tym sensu. Dopóki urzędnicy unijni regulowali krzywiznę ogórka a nie zmieniali jego smaku, można sobie było kpić z ich inwencji. W przypadku geodezji, zwłaszcza tej katastralnej, weszli głęboko w sferę praw i obowiązków obywateli, choć zastrzegają się, iż ich interesuje tylko geometria a nie treść. To musi budzić niepokój, tym bardziej, że próbkę unijnych umiejętności spożytkowania efektów organizacyjnych mieliśmy w czwartym dniu obrad podczas tak zwanego „ Special Dinner Geo World on the Beach“.(Specjalna kolacja Geo Świata na plaży). Warto było dopłacić 85 euro od osoby z prywatnych pieniędzy, aby przeżyć uroczystość, w trakcie której najwybitniejsze umysły informacji przestrzennej, profesorowie, menedżerowie z najwyższej półki, stoją przez kilka godzin w tłoku, na dokuczliwym zimnie i próbują dorwać się do jakiegokolwiek jedzenia, którego było mało i błyskawicznie znikało. Rzecz w tym, że do baraku obliczonego na około 30 osób próbowano wtłoczyć 300 osób z jednym stanowiskiem do wydawania posiłków. Takich kolejek po jedzenie nie było nawet w czasach PRL-u. Tylko piwa i wina wystarczyło do końca imprezy, choć kolejki po napoje też były długie. Szans na odwrót nie było żadnych, bo autobusy dowiozły uczestników i wróciły dopiero po trzech godzinach. A jak się wreszcie pojawiły, to światowa czołówka informacji przestrzennej ewakuowała się w błyskawicznym tempie. I to tak trochę przypomina Unię Europejską. Zapisaliśmy się do niej, podobnie jak do uczestnictwa w konferencji. Opłaciliśmy składkę, z której organizatorzy zorganizowali konferencję. Z tej składki, którą wpłacamy do Unii, kraje członkowskie utrzymują między innymi administrację unijną. W jednym i drugim przypadku otrzymujemy głównie wiedzę i uniformizację określaną mianem standardów. Standardy te de facto sami wypracowujemy, choć pod unijne dyktando. Trzeba też swoje odstać (po jedzenie, czy środki unijne), jeśli uda się je zdobyć (za swoją składkę!). Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że po uczestników „Special Dinner“ przyjechały po jakimś czasie autobusy. Krok następny za rok w Krakowie. Prof. J. Gaździcki, jako szef Komitetu Organizacyjnego czwartych warsztatów INSPIRE, przepięknie zareklamował Kraków, chyba lepiej niż Singapurczycy następne GSDI i lepiej niż zrobiliby to rdzenni krakowianie. Należy się zatem spodziewać ogromnej frekwencji u europejskiego potentata INSPIRE, na jakiego wyrosła Polska. Sala z aplauzem przyjęła informację o warsztatach w Polsce, która znana jest z gościnności. Na pewno też lepiej opisze imprezę nasz rodzimy miesięcznik geomatyczny, który powołując się na „Komisję Europejską“ jako źródło, zauważył rzeczywiście interesującą prezentację kolegi Dygaszewicza, nie zauważył wielu innych polskich prezentacji i obecności na konferencjach (konferencji było 3: GSDI, Inspire i RGI) Głównego Geodety Kraju. Obecność Głównego Geodety Kraju, potrafiącego porozumieć się bez tłumacza z kreatorami światowej informacji przestrzennej, napawa optymizmem, po latach Trójkąta bermudzkiego zaaplikowanego przez poprzedników, w którego otchłaniach ginęły informacje o nadchodzących zmianach, zmianach które odbywały się przy naszym znikomym udziale. Wśród ogromnej ilości zespołów roboczych, które zmiany te przygotowały, wymieniono też cztery nazwiska reprezentantów Polski, z czego 2 skreślono za brak aktywności. W następnych komentarzach postaram się przybliżyć meritum zmian i dorobek w sumie bardzo wartościowych konferencji. To przecież za informację przestrzenną wzięli się głównie naukowcy, a dla nauki nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko nadmiernie kosztowne. I o to w Rotterdamie było najwięcej uwag. Edward Mecha Komunikat nr 10/IV/09 15 czerwca 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! W ubiegłym tygodniu odbyło się ważne dla środowiska geodezyjnego posiedzenie Grupy roboczej Eurogeographics i CLGE na temat wpływu prawodawstwa unijnego na funkcjonowanie zawodu geodety. Skoncentrowano się na ustaleniu tego wpływu na geodetów katastralnych, których praca decydująco oddziałuje na funkcjonowanie całej geodezji, a na skutek poważnego udziału elementów prawnych różni się w sposób istotny od innych zawodów, co do których nie ma wątpliwości, iż podlegają art. 39, 43, 45 i 49 Traktatu kreującego Unię Europejską, traktatu zwanego też „Traktatem Rzymskim“. Te cztery artykuły, to nic innego jak zestawienie podstawowych swobód unijnych, na których jest skonstruowana idea Unii. Obrady odbywały się w Mainz (Niemcy), do którego trzeba dojechać, najwygodniej autostradami i tu pierwsze spostrzeżenie, związane z pracą geodetów katastralnych. W okresie minionych dwudziestu lat prawie na całym 600 km niemieckim odcinku autostrady, od Zgorzelca do Mainz, skorygowano przebieg i wymieniono betonowe płyty dwupasmowej, przedwojennej autostrady na trzypasmowy asfaltobeton, a tam gdzie prace się jeszcze toczą, ruch odbywa się na dwupasmowych zwężeniach. Większość trasy przebiega po terenach byłego NRD, gdzie ongiś też zlikwidowano kataster, mimo to dla poszerzeń i korekty trasy geodetom niemieckim to nie przeszkadzało i efekty widać. Po stronie polskiej prawie 400 km odcinek autostrady (trochę węższej) też jest gotowy, ale co zwraca uwagę, to 40 km odcinek autostrady od Krzyżowej do Zgorzelca, piękny, pełnoparametrowy, gotowy od roku, ale po nim nikt nie jeździ, bo został wykonany przed terminem i czeka na oficjalne otwarcie na jesieni br. Czyli polskim geodetom też nic nie przeszkadzało, zrobili swoje, ale przyczyny braku autostrad są gdzie indziej pogrzebane i nie wolno dawać sobie wmawiać, że przeszkodą w ich budowie są sprawy terenowo-prawne. Zatem mimo bardzo skomplikowanych uwarunkowań prawnych wykonywania zawodu geodety katastralnego, jak przychodzi do realizacji, to mimo trudniejszych warunków pracy na terenach bezkatastralnych, geodeci sobie jakoś radę dają, wszędzie. I to jest podstawowy wniosek wypływający z obrad grupy roboczej. Pytanie skąd taka grupa i skąd moja tam obecność? Odpowiedź jest prosta. Międzynarodowe grupy robocze, to sposób na integrację Unii Europejskiej. Zaczęło się od wspólnych projektów badawczo-rozwojowych, w których GISPOL uczestniczył od początku istnienia, po to zresztą był utworzony. Grupa odnośnie oceny wpływu legislacji europejskiej na funkcjonowanie zawodu jest jedną z wielu grup roboczych Eurogeographics, w których działają specjaliści, znający języki obce. Ponieważ od pół wieku działam jako korespondent FIG, a także w ramach EUROGI, GSDI, WPLA i PCC, Główny Geodeta powierzył mi zainicjowanie zadania i chyba trafił dobrze, bo akurat w pracy tej grupy roboczej, oprócz geodezji jest dużo problematyki prawnej i ekonomicznej, dość bliskiej moim zainteresowaniom. Rzecz w tym, że we władzach Unii Europejskiej (starych i nowych) o geodezji nikt nic nie wie, w unijnych regulacjach prawnych geodezja pojawiła się po raz pierwszy przy okazji dyrektywy INSPIRE, i to na doczepkę, bo jawił się tam jakiś układ referencyjny. Próbuje się tę geodezję równać z fryzjerami i hydraulikami, jako że nikt z reprezentantów geodetów do tej pory nie próbował dotrzeć do decydentów. I to się powoli zmienia. Rolę lobbystów podjęły Eurogeographic (Europejska Agencja Geodezji i Kartografii) i CLGE (Europejska Asocjacja Geodetów), które na swych Walnych Zgromadzeniach we wrześniu br. mają przyjąć stanowisko przygotowane przez Grupę Roboczą i próbować dotrzeć z nim do nowych władz unijnych. Droga skomplikowana ale jedyna. Grupa robocza licząca na wejściu 12 osób spotkała się w Mainz w siedmioosobowym składzie i zredagowała szkielet stanowiska, w którego sformułowaniu może teraz uczestniczyć każdy. Stosowną ankietę na ten temat przypuszczalnie opublikuje na swej stronie internetowej GUGiK. I to jest wielka niepowtarzalna okazja dla polskich geodetów. Każdy może wnieść swój wkład w zredagowanie pozycji zawodu względem władz unijnych. Oczywiście, że po drodze jest redaktor opinii, potem redaktorzy Grupy Roboczej , potem Walne Zgromadzenia dwóch organizacji, potem ich kierownictwo, aby to w strawny sposób podać, potem urzędnicy unijni, którzy zechcą to przekazać swoim szefom, a potem zaczyna się rola naszych eurodeputowanych, aby zechcieli naciskać. I to jest właśnie demokracja, w każdej dziedzinie. Lepsze to, niż tworzenie nieskoordynowanych aktów normatywnych w oderwaniu od adresatów. Proszę się przedwcześnie nie zżymać. Podobnie powstawała dyrektywa INSPIRE i powstają akty wykonawcze do niej. Prawie 500 SDIC-ów i 200 LMO-owców zgłasza swoje opinie, które jakieś tam grupy robocze (a jest ich kilkanaście, także z polskimi reprezentantami) wertują po swojemu jako głos opinii publicznej. W ten sposób dokumenty te zostają demokratycznie uzgodnione. Nieprawdą też jest, że grupy robocze robią wszystko po swojemu. Coś z uwag zostaje uwzględnione, dlatego warto je zgłaszać. Powołana w lutym br. Grupa robocza do spraw oceny wpływu legislacji europejskiej na zawód geodety po nadzwyczaj burzliwych dyskusjach bezpośrednich i internetowych postanowiła rozpocząć od przyporządkowania swobodom europejskim zdefiniowanym w artykułach 39, 43, 45 i 49 (polską ich treść zamieszczono w przypisie do komentarza), 8 podstawowych funkcji geodety katastralnego zdefiniowanych w wykonanym już przez inną grupę roboczą opracowaniu Eurogeographics pod nazwą „Europejskie wymagania dla działalności geodetów katastralnych“. W tamtej grupie roboczej nie było wprawdzie reprezentanta Polski ale w wynikach ankiety dane z Polski są przytoczone, między innymi takie jak: 7 tys. licencjonowanych geodetów katastralnych, i 1500 przedsiębiorstw, zatrudniających średnio 5 osób, wykonujących prace katastralne. Na 24 ankietowane kraje wymieniono 8 funkcji przyporządkowanych geodetom katastralnym (w nawiasach podano ilość krajów, które opowiedziały się za poszczególnymi funkcjami):
Pierwszym celem Legislacyjnej Grupy Roboczej jest przyporządkowanie poszczególnych funkcji do czterech wymienionych wyżej artykułów traktatu. W moim przekonaniu punkt 1 i 3 odbywa się tylko w trybie art.49, punkt 6 odbywa się w trybie art.45 ale może być wykonywany w trybie art.39 , punkty 2 i 5 w trybie art.43, natomiast 4,7 i 8 odbywają się w trybie art.45 i raczej tak musi pozostać. Zdaniem koleżanek i kolegów kwalifikacja ta może być całkiem inna. Ta pozornie prosta kwalifikacja ma niesłychanie doniosłe znaczenie dla przyszłości zawodu geodety. Dotyczy to zwłaszcza członków Polskiej Geodezji Komercyjnej i Geodezyjnej Izby Gospodarczej. Kierownictwo Eurogeographics i CLGE chciałoby pierwsze przybliżenie dokumentu mieć gotowe na koniec czerwca, uzasadnienie na koniec lipca, aby wystąpić z dobrze przemyślaną propozycją na wrześniowe Walne Zgromadzenia obydwu organizacji. Doniosłość tego wyboru wiąże się przede wszystkim ze skutkami jakie wywrze związana z dyrektywą INSPIRE Specyfikacja danych w sprawie działki katastralnej, która wynikając wprost z przygotowywanej normy ISO 19152, zdecyduje na długie lata o kształcie katastralnego układu referencyjnego, na którym opierają się wszystkie inne bazy danych, w tym zwłaszcza danych związanych z ochroną środowiska. To jest na razie ten etap, kiedy może być uwzględniona każda opinia. We wrześniu jak zredagowany projekt stanowiska przedstawiony zostanie walnym zgromadzeniom Eurogeographics i CLGE odkręcać cokolwiek będzie znacznie trudniej, a potem bez względu na stanowisko mniejszości, będzie to stanowisko środowiska europejskiego, które albo zachowa status „hydraulika“, bo na dziś go ma, albo aspirować będzie do nadania innej rangi tego skomplikowanego zawodu, który Grupa robocza ds. „Europejskich wymagań dla działalności geodetów katastralnych“ przyrównała do zawodu notariusza i prawnika. Apeluję o zainteresowanie ankietą, która sądzę, ukaże się na stronie internetowej GUGiK. Rzadko zdarza się okazja współdecydowania o swoim losie, a być może i losie przyszłych pokoleń. Kierownictwo GUGiK stara się coraz bardziej upodobnić polska geodezję do innych krajów unijnych i odnosi się wrażenie, iż powoli wychodzimy z międzynarodowej izolacji, w której na własne życzenie tkwiliśmy, ograniczając kontakty ze światem do publikacji reklam zagranicznych firm zainteresowanych robieniem interesu w Polsce. Nadszedł czas czynnego uczestniczenia w tworzeniu europejskiego prawa i standardów, aby starosta chojnicki nie musiał w drodze obwieszczenia z 12 marca br. wprowadzać własny standard danych (za ogromne pieniądze!) i stawiać w kłopotliwej sytuacji instytucje standaryzacyjne do tego powołane. Edward Mecha Przypisy: Artykuł 39 l. Zapewnia się swobodny przepływ pracowników wewnątrz Wspólnoty. 2. Swoboda ta obejmuje zniesienie wszelkiej dyskryminacji ze względu na przynależność państwową między pracownikami Państw Członkowskich w zakresie zatrudnienia, wynagrodzenia i innych warunków pracy. 3. Z zastrzeżeniem ograniczeń uzasadnionych względami porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego i zdrowia publicznego, swoboda ta obejmuje prawo:
4. Postanowienia niniejszego artykułu nie mają zastosowania do zatrudnienia w administracji publicznej. Artykuł 43 Ograniczenia swobody przedsiębiorczości obywateli jednego Państwa Członkowskiego na terytorium innego Państwa Członkowskiego są zakazane w ramach poniższych postanowień. Zakaz ten obejmuje również ograniczenia w tworzeniu agencji, oddziałów lub filii przez obywateli danego Państwa Członkowskiego, ustanowionych na terytorium innego Państwa Członkowskiego. Z zastrzeżeniem postanowień rozdziału dotyczącego kapitału, swoboda przedsiębiorczości obejmuje podejmowanie i wykonywanie działalności prowadzonej na własny rachunek, jak również zakładanie i zarządzanie przedsiębiorstwami, a zwłaszcza spółkami w rozumieniu artykułu 48 ustęp 2, na warunkach określonych przez ustawodawstwo Państwa przyjmującego dla własnych obywateli. Artykuł 45 Postanowienia niniejszego rozdziału nie mają zastosowania do działalności, która w danym Państwie Członkowskim jest związana, choćby przejściowo, z wykonywaniem władzy publicznej. Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną na wniosek Komisji, może wyłączyć niektóre rodzaje działalności ze stosowania postanowień niniejszego rozdziału. Artykuł 49 W ramach poniższych postanowień ograniczenia w swobodnym świadczeniu usług wewnątrz Wspólnoty są zakazane w odniesieniu do obywateli Państw Członkowskich mających swe przedsiębiorstwo w Państwie Wspólnoty innym niż Państwo odbiorcy Świadczenia. Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną na wniosek Komisji, może rozszerzyć korzyści wynikające z postanowień niniejszego rozdziału obywateli państwa trzeciego świadczących usługi i mających swe przedsiębiorstwa wewnątrz Wspólnoty. Komunikat nr 9/IV/09 8 czerwca 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Zakończyła się dwudziesta jubileuszowa konferencja nowosądecka. Bardzo wartościowa, a przez to nietypowa, nie pasująca do ogólnego klimatu biznesu konferencyjnego, zakładającego, że uczestnik konferencji to przede wszystkim płatnik, który pozwala zarobić grupie trzymającej władzę - konferencyjną. Konferencje nowosądeckie, a zwłaszcza konferencje organizowane przez Bogdana Grzechnika, są przygotowane wręcz perfekcyjnie, a odnosi się to szczególnie do ich wartości merytorycznej. Mają świetne materiały i konstruktywne wnioski, doręczane właściwym adresatom. Ostatnia jubileuszowa konferencja była ogromnym osobistym sukcesem Bogdana Grzechnika, który w wyniku tytanicznej pracy zidentyfikował i przeanalizował wszystkie konferencje dotychczasowe, ich ustalenia, wskazania, przyczynki do wprowadzania ładu tam, gdzie władze dawno o potrzebie jego istnienia zapomniały. Wszystko to przedstawione zostało w sposób jasny, zwięzły, pięknym językiem, bez jednego zbędnego słowa, co stawia go na piedestale twórców konferencji nowosądeckich, obok profesorów Odlanickiego-Poczobuta, Kameli czy Wacława Kłopocińskiego. Konferencję, jak zwykle zamknął ogromny rejestr zgłoszonych wniosków, rożnych, nawet kolizyjnych, ale ilustrujących chęć wsparcia władz przez uczestników konferencji. Problem zaczyna się u adresatów wniosków, którzy nie zawsze potrafią zapewnić należyty odbiór merytorycznej treści wniosków, przede wszystkim dlatego, że i działalność geodezji i wnioski dotyczą wielu resortów, z których każdy okopany jest w swoim dziale gospodarki narodowej. Te czasy, kiedy wnioski konferencji nowosądeckiej były wnikliwie brane pod uwagę przez gremia rządzące geodezją, minęły, chyba bezpowrotnie. Ongiś Nowy Sącz miał swoją rangę, organizowali go po części Ci, którzy rządzili geodezją, zatem odbiór głosów uczestników obrad był bezpośredni, a tematy konferencji były dyktowane przez życie, które oczekiwało na ich rozwiązanie. Dziś, gdy geodezja została zdominowana przez GIS-y i infrastruktury danych przestrzennych, pretendujące do samodzielnego bytu, a nie naturalnej osnowy interdyscyplinarnej profesji, jaką jest geodezja, dziś gdy każdego miesiąca odbywa się kilka konkurencyjnych konferencji, seminariów itp., ranga wypracowanych wniosków znacznie zmalała. Dzieje się tak dlatego, że:
to najczęściej nie są przez tych referentów (doradców) rozumiane, są zatem odkładane na bok i tak kończą swój żywot w stosach papieru. Nieliczni szefowie każą swoim referentom przygotować podziękowanie dla organizacji wnioskującej, za cenne rady i wskazówki. Takie podziękowania są potem wykorzystywane w kampanii wyborczej szefostwa organizacji i to wszystko. Czy podobny los czeka wnioski nowosądeckie z bieżącego roku? Raczej tak, mimo iż w większości są trafne, a kierownictwo GUGiK napełnione jest dobrą wolą ich realizacji, ale próg do pokonania jest wyjątkowo wysoki. Po prostu, przeciętni geodeci (choć akurat w Nowym Sączu reprezentacja geodezyjna była znacznie ponadprzeciętna) nadają na zupełnie innych częstotliwościach, niż kierownictwo, a kierownictwo geodezyjne na innych częstotliwościach, niż ich resortowi partnerzy, a nad tym wszystkim roztacza się parasol polityczny, zainteresowany dołożeniem przeciwnikowi, a nie rozwiązywaniem problemów, co oznacza, że zamiast efektu merytorycznego uzyskuje się medialny, kupuje się ileś tam wyborców, a sprawy merytoryczne schodzą na plan dalszy, tak że jeszcze wiele pokoleń geodetów i prawników będzie się zapętlać w katastralny układ referencyjny, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej skomplikowany. Referaty nowosądeckie były tego potwierdzeniem. Przygotowali i wygłaszali je najlepsi w tej branży (z nielicznymi wyjątkami), a i tak diagnozy stanu nie usłyszeliśmy. Dekada intensywnej komputeryzacji jeszcze nie pozwoliła na wiarygodne zestawienie ilości budynków i przydatności ksiąg. Najbardziej przejrzyste wyniki oceny choć tylko z własnych przykładów przedstawili koledzy Grzechnik i Marzec. Ale najbardziej znamienny dowód trudności porozumienia się podali koleżanka Kołodziejska i kolega Kunach w swoim referacie na temat Ewolucji w dziedzinie rejestracji praw do nieruchomości. Dla scharakteryzowania ilości jednostek ewidencyjnych w Polsce użyli określenia jednostek rejestrowych i trudno określić to mianem błędu, jak oceniliby to koledzy geodeci. Oni po prostu użyli nomenklatury standaryzacyjnej z norm ISO, a my z naszym żargonem ewidencyjnym zostaliśmy bardzo w tyle. Nie tylko instrukcja G-5 jest niezgodna z Konstytucją RP. W rozporządzeniu ewidencyjnym też są elementy, które powinny były być w ustawie, co dość czujnie wychwyciło obecne kierownictwo GUGiK w projekcie przygotowywanym pod obrady Sejmu. Kto by tam grzebał w rozporządzeniach wykonawczych do ustawy, jak ustaw do zharmonizowania są tysiące. Proces standaryzacji w świecie odbywa się poprzez harmonizację ontologiczną, semantyczną i syntaktyczną. Temu służy ogromny proces standaryzacyjny, reprezentowany w Polsce przez PKN i organy naczelne czy centralne powołane do standaryzacji, jak w przypadku katastru i dyrektywy INSPIRE, Główny Geodeta Kraju, działający w imieniu ministra spraw wewnętrznych. Tyle, że w zakresie geodezyjnych norm ISO, my ciągle jeszcze do ISO nie należymy i nie mamy nic do powiedzenia. Od wielu, wielu lat zadowalamy się pozycją obserwatora. Bez standaryzacji wnioski nowosądeckie są niewykonalne. Nawet gdyby jakimś cudem udało się powołać centralną agencję, to i tak zacząć by musiała od standaryzacji, rzeczywistej, nie hasłowej. Od ponad tygodnia dostępne są na stronie internetowej prezentacje z seminarium zorganizowanego przez GGK dla służby geodezyjnej i kartograficznej. Tam są sformułowania bardzo poprawne z najwyższej półki uogólnień. W Nowym Sączu w większości zaprezentowano problemy z najniższej wykonawczej półki, problemy dnia codziennego. Między tymi dwoma poziomami jest ogromna przepaść, której nie ma kto i czym wypełnić. Przy tych pięknych wyliczankach, iż na 350 wydziałów ksiąg wieczystych, program elektronicznej księgi wieczystej do dnia 31 marca 2009 r. został wdrożony w 243 wydziałach, co stanowi 69.4% wszystkich wydziałów sądów rejonowych, pewne refleksje wzbudza fakt, iż tylko w 81 wydziałach (23.1%) zakładanie zostało zakończone, czyli że w 81 sądach już można normalnie obsługiwać obywatela, a w 107 jeszcze nie objętych komputeryzacją, jeszcze można to normalnie czynić, ale w reszcie czyli w 162, czyli w prawie połowie sądów, obsługa obywatela została zawieszona w próżni. Tam księgi na długi czas są zamrożone. Oznacza to, że dla 2/3 Polski jedynym materiałem dokumentującym stan faktyczny i prawny nieruchomości jest ewidencja gruntów i budynków. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A ta powszechnie krytykowana ewidencja gruntów (i budynków) jest jedyna, czyli najlepsza. Powoli godzimy się z faktem, że innej możliwości nie ma. Ponieważ po ośmiu latach intensywnej komputeryzacji i setkach milionów zł środków wydanych na zintegrowany system katastralny, w ramach którego powyższe przedsięwzięcie się zrodziło, nie można doszukać się wiarygodnych danych bilansowych świadczących o tym, że nastąpił przyrost i poprawa jakości stanu wyjściowego, czy też ilość zinformatyzowanych ksiąg jest tylko proporcjonalna do ilości nowozakłanych ksiąg w ogóle (głównie mieszkaniowych), to jedynym wiarygodnym odniesieniem jest miażdżąca statystyka przytoczona przez kolegę Grzechnika, wprawdzie tylko na przykładzie swoich operatów, ale za to na dużej zróżnicowanej próbce 2789 nieruchomości (str.8 referatu nr 1). 66% ksiąg na terenach inwestowanych potwierdza, iż biorąc pod uwagę statyczne tereny rolne, ogólna ilość ksiąg być może przekroczyła już 50%, ale dzięki komputeryzacji obsługuje tylko 1/3 nieruchomości. Obsługuje jak umie, to znaczy z tą ogromną ilością błędów powstałych przy przyklepywaniu ksiąg. A za błędy powstałe przy klepaniu danych przez „firmy krzaki“ zapłaci obywatel, tak jak nasz kolega Lucjan z Rzeszowa, któremu imię zniekształcono na Łucjan. I co? Musiał udowadniać, że nie jest słoniem. Pofatygować się po akt urodzenia i zapłacić za skorygowanie błędu popełnionego przez przeklepywaczy. Okazuje się, że urzędnik potrafi, zwłaszcza urzędnik z resortu sprawiedliwości. I to właśnie zostało świetnie zilustrowane w Nowym Sączu. Wszyscy pieją hymny na temat ksiąg wieczystych zapewniających prawa do nieruchomości, a nikt nie wspomni, jaki skrawek tych praw jest w księgach zabezpieczony; że właściwie jedynym, choć ułomnym rejestrem pokrywającym całość jest ewidencja gruntów, tworzona bez standardów, bez ujednoliconych procedur, ale jest. Konferencja w Nowym Sączu była zjazdem tych już nielicznych, za to autentycznych fachowców geodezyjno-prawnych, którzy wiedzą o co właściwie w europejskiej geodezji chodzi. Koledzy Grzechnik, Marzec, Felcenloben, Bojar czy Jędrzejewski, są wybitnymi, choć nielicznymi przedstawicielami eurokatastralników, którzy potrafiliby wyprowadzić geodezję z geomatycznej zapaści, nie zauważyłem jednak, aby chciano z ich ogromnej wiedzy i doświadczenia korzystać. Tak zwane władze reprezentował w Nowym Sączu kolega Witold, który po raz kolejny wyraził zachwyt dla 3m. dokładności położenia punktu przewidzianej w § 82 rozporządzenia ewidencyjnego. Można sobie zatem wyobrazić, co przekaże swoim mocodawcom. Jak przyrówna się to do wspaniałej polskiej historii rejestracji własności sięgającej już tysiąca lat, o czym wspominali koledzy Roszczypała i Kunach, i przyrówna do refleksji kolegi Bojara, że żadnemu wójtowi w Polsce nie udało się zbilansować do jedynki części wspólnych nieruchomości, to trudno doszukać się optymizmu w przyszłości polskiego katastru (dla przypomnienia podstawowego układu referencyjnego dla realizacji dyrektywy INSPIRE), poza być może wspaniałym angielskojęzycznym wydawnictwem PCC o polskim katastrze, które przygotowywane było za zakończenie czeskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Edward Mecha Komunikat nr 8/IV/09 1 czerwca 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! W Szwecji obowiązuje specjalna ustawa, która nakazuje zwracać się do obywatela w zrozumiałym dla niego języku. Język urzędowy ma być prosty, dostosowany do możliwości percepcyjnych prostego obywatela, dając mu gwarancję należytej ochrony jego praw. Przychodzi mi na myśl to szwedzkie rozwiązanie ilekroć próbuję korzystać z elektronicznej księgi wieczystej. Jak już urzędnicy, nie wszyscy, są na tyle mili, że pomogą się wlogować do określonego miasta i jak już masz wykuty na pamięć numer księgi (bo o żadnych skorowidzach adresowych, nazwiskowych, czy innych nie ma mowy) to otwiera się tasiemcowa dżungla indeksów i cyferek, których rozszyfrowanie wymaga niebagatelnej wiedzy. Oczywiście geodeci powiatowi, po jakimś czasie nabierają wprawy w posługiwaniu się tajemnicą elektronicznej księgi wieczystej, której zaszyfrowania nie powstydziłaby się ENIGMA, ale prosty obywatel skazany jest na konsumpcję tortu przez szybę lub na zaangażowanie doradcy od czytania ksiąg. Gdyby ogłosić konkurs na najbardziej zagmatwany dokument administracyjny, to księgi wieczyste bezapelacyjnie zdobywają pierwsze miejsce. Na wszelki wypadek urzędowy słownik środowiskowy Unii Europejskiej GEMET, zalecony oficjalnie w grudniu ubiegłego roku przy okazji rozporządzenia wykonawczego do dyrektywy INSPIRE na temat metadanych, wyeliminował w polskim tłumaczeniu pojęcie ksiąg wieczystych (land and property register) i zastąpił je „Rejestrem ziemi i własności“ (Systemem rejestrowania majątków lub udziałów we własności terenu). Niemcy natomiast zostali przy swoim pojęciu „Grundbuch“. Natomiast pojęcie ewidencji gruntów i budynków, czy jak woli ustawodawca - katastru (land register), zastąpione zostało „Klasyfikacją użytkowania gruntów“ (Rejestrem gruntów zawierającym m.in. informację nt. powierzchni, własności, nazwisk właścicieli i historycznej struktury podziału własności). Znamienne przy tym jest to, że na 25 języków, dla których słownik jest prowadzony, aż dla 9 przypadków wykorzystano tradycyjną nazwę katastru. W polskim nie, bo chyba autorzy słownika zdawali sobie sprawę, że z katastrem nasza ewidencja gruntów i budynków ma mało wspólnego. Może też wiedzieli, jakie szkody w tym rejestrze wyrządzili spółdzielcy, przy pomocy, niestety, geodetów. Oto przykład z miasta Ruda Śląska, dostępny na stronie: www.polskiemiasta.pl
Zielone granice, to granice obrębów. Budynki w odróżnieniu od ubiegłotygodniowego przykładu, mają wyodrębnione księgi wieczyste, w skład których wchodzą działki z różnych obrębów. Działki w obrębach stanowią jednostki rejestrowe zgodnie z rozporządzeniem ewidencyjnym, zatem wydanie dokumentacji dla zamiany prawa lokatorskiego na pełną własność nie sprawiało problemu. Zapisanie mieszkania w księdze wieczystej też nie. Ale jak teraz wpisać te wyodrębnione mieszkania do ewidencji gruntów?. W rozporządzeniu ewidencyjnym z 1996 r. zastrzeżono harmonizację danych ewidencyjnych i wieczysto-księgowych. Chodziło o to, aby jednostka rejestrowa pokrywała się z księgą wieczystą. Zatem w takich przypadkach jak na powyższej mapie należało odpowiednio skorygować granice obrębów. Autorzy rozporządzenia z 2001 r. wyrzucili element zgodności jednostki rejestrowej z księgą wieczystą. Niech zatem wymyślą sposób na wyjście z zastawionej pułapki. Można oczywiście jeszcze i teraz skorygować granice obrębów. Ale kto za to zapłaci? I za korektę aktów notarialnych i ksiąg wieczystych. A teraz proszę na to nałożyć spółdzielcze księgi wieczyste łączone w jedną, aby Broń Boże nie dopuścić do wyodrębnienia jakiejś wspólnoty mieszkaniowej, bo prezesi i rady nadzorcze mogliby stracić zasilanie swoich apanaży. Jest to zjawisko powszechne, wygląda na to, iż wewnętrznie skoordynowane. Potem szybko następuje zamiana statusu kilku mieszkań i zarząd z radą nadzorczą są na lata nie do ruszenia. W taki oto sposób, ku wygodzie kilkuset, może kilku tysięcy osób, w majestacie prawa, wprowadzono niesamowity zamęt do ogromnego systemu informacyjnego państwa i sparaliżowano gospodarowanie terenami publicznymi. Rynek nieruchomości mieszkaniowych będzie funkcjonował, ale przekształcanie struktur przestrzennych uległo poważnej komplikacji. Tego samobójczego gola geodeci katastralni strzelili sobie sami, nie bez udziału organizacji zawodowych, które zjawisko zlekceważyły. Nie bez kozery wytyczne unijne zalecają funkcjonowanie w jednym systemie i katastru i rejestracji praw do nieruchomości, najlepiej tak jak w Hiszpanii w skojarzeniu z systemem wymiaru podatków. Podobne rozwiązanie przedstawili również w swojej wersji prawa geodezyjnego i kartograficznego reprezentanci federacji wykonawców, ale zeszli z tematu, jak swoje prace przerwał osławiony zespół ekspertów ministra Piętaka. W podobnym duchu tworzona jest norma ISO 19152, z której skorzystała Specyfikacja danych ws. działki katastralnej w wykonaniu dyrektywy INSPIRE. My, według zasady „Na złość babci odmrożę sobie uszy“ postanowiliśmy ten system doprowadzić do granic horroru. Dziennie zawieranych jest kilkaset aktów notarialnych z milionowymi częściami udziału do części wspólnej, do tak przypadkowo zaprojektowanych nieruchomości jak w przykładzie z ubiegłego tygodnia, lub w takich testach na inteligencję jak przypadek zaprezentowany dzisiaj. Nastała złota era dla notariuszy, kasujących majątki za spisanie aktów, ale jednocześnie zakładamy pola minowe, których nie oczyszczą następne pokolenia. Jakakolwiek inwestycja napotka bariery trudne do przeskoczenia (na terenach rolno-leśnych Natura 2000, na terenach zurbanizowanych osiedla spółdzielcze). Pokonywanie tych barier będzie się przeciągać na długie lata, a społeczne koszty będą rosły jak drożdże, angażując specjalistów o najwyższych kwalifikacjach. To tak jakby pozłacać obręcze kół wozów rozwożących nawóz na pola. Można, ale po co? Żadna spec-ustawa nie zastąpi normalnego inżynierskiego myślenia, które jak na razie wyparte zostało przez megalomanię informatyczną i brak wyobraźni u geodetów katastralnych, którzy dali się nakryć czapką, jakoby postępu technicznego, nielicznej grupie oszołomów informatycznych i zapobiegliwych prezesów spółdzielń mieszkaniowych. Miejmy nadzieję, że Rada Konsultacyjna Geodetów Powiatowych, powstała jako ciało doradcze Głównego Geodety Kraju, powstrzyma tę spiralę zapętlania katastru w Polsce, czego osobiście życzę członkom Rady i kierownictwu GUGiK. Na pocieszenie rodzimym biurokratom mam jednak informację, iż biurokraci z Komisji Europejskiej wcale nie są gorsi i we wspomnianym wyżej Tezaurusie, zalecanym do wykorzystywania przy rozporządzeniu w sprawie metadanych, podali definicję Unii Europejskiej sprzed 1 maja 2004 roku, to jest bez Polski, co oznacza, iż jeszcze nie dostrzegli faktu naszego wstąpienia do Unii, a to by oznaczało, że wiele czasu jeszcze upłynie zanim dostrzegą nasz inny kataster. Edward Mecha Komunikat nr 7/IV/09 25 maja 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Dzisiejszy dzień ma szansę wejść na trwałe do historii polskiej geodezji. Rozpoczynające się w warszawskim hotelu GROMADA dwudniowe obrady służby geodezyjnej mogą wyprowadzić geodezję z zapaści, w jaką wprowadził ją były prezes GUGiK, przed czterema laty - dokładnie w tym samym miejscu, dokładnie tego samego majowego dnia. Wtedy to w wyniku utajnionego potem Raportu Banku Światowego ogłoszono zamiar utworzenia Centralnej Agencji Katastralnej, za której pośrednictwem miały być w ramach IPE sprzedawane dane katastru, czyli ewidencji gruntów, dane wytwarzane przez starostów. Tamte obrady odbywały się dokładnie w tydzień po znamiennej wypowiedzi kol. Artura Majera z Poznania, że musi ładować przez tydzień to, co ma przesyłać codziennie do IPE. (Załadował dane wtedy raz i podczas tegorocznej konferencji w Elblągu wspomniał, iż załadował je ponownie ostatnio, po raz drugi w podobnym czasie). Słowa kol.Majera padły podczas III Forum Geodetów Powiatowych, podczas którego Sekretarz Generalny Związku Powiatów Polskich, ten sam co dziś) próbował spacyfikować Geodetów Powiatowych. Ponieważ dziś koleżanki i koledzy Geodeci Powiatowi wyłonią Radę Konsultacyjną, niezależną od Związku Powiatów Polskich przypominam, że Stowarzyszenie GISPOL dysponuje filmem z III Forum Geodetów Powiatowych, na którym historyczne już wypowiedzi sprzed 4 lat są utrwalone. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że instrukcja G-5 (świeżo wdrożona) nie jest aktem prawnym umożliwiającym kształtowanie praw obywateli, wtedy jeszcze nie było wiadomo, że żadna geodezyjna instrukcja techniczna nie spełnia takiej roli, bo nie została opublikowana w prawem przewidziany sposób. Wypada żywić nadzieję, że ambitne kierownictwo GUGiK przygotowało tym razem receptę na wyjście z nadzwyczaj trudnej sytuacji, w której na rodzime bagienko geodezyjno-prawne nałożyły się obowiązujące już od 10 dni unijne przepisy wykonawcze do dyrektywy INSPIRE oraz bilansowane od tygodnia wykazy gruntów mienia publicznego. Ponieważ jednym z głównych tematów dzisiejszych obrad jest prezentacja możliwości elektronicznej księgi wieczystej podsuwam koleżankom i kolegom przykład z Chorzowa, do przedyskutowania z przedstawicielami resortu sprawiedliwości.
Osiedle spółdzielcze: cztery dwuklatkowe bloki mieszkalne na obszarze 10540 m2. 143 lokale (76 mieszkań i 67 garaży w budynkach o pow. użytkowej 7991 m2 na 2816 m2 powierzchni zabudowy) zbudowanych w całości za środki własne mieszkańców. Na obszarze wskazanej przez spółdzielnię mieszkaniową nieruchomości znajdują się: parking miejski (A), za który płacą mieszkańcy osiedla, droga wewnętrzna (B) obsługująca oprócz nieruchomości wspólnej jeszcze trzy wydzielone kompleksy garażowe (kolor niebieski) i klientów pobliskiego domu towarowego (kolor czerwony). Za użytkowanie parkingu oraz drogę wewnętrzną płacą i ponoszą odpowiedzialność cywilną tylko mieszkańcy osiedla (właściciele już wykupionych lokali, około 20%, bezpośrednio, jako współużytkownicy wieczyści, pozostali, pośrednio, poprzez współużytkownika wieczystego spółdzielnię mieszkaniową). Wydzielone kompleksy garażowe i klienci domu towarowego korzystają z drogi wewnętrznej jak z drogi publicznej. Ruch jest duży, zaparkować trudno. Kolizje lub wypadki są tylko kwestią czasu. Rodzi się pytanie, co zrobili współwłaściciele (współużytkownicy wieczyści), aby incydentom zapobiec. Karną odpowiedzialność ponosi zarządca, ale cywilną właściciel. Najbardziej zabawną rolę w tej dziwnej nieruchomości pełni jednak Sąd Rejonowy, Wydział Ksiąg Wieczystych, który wydaje wypisy z elektronicznej księgi wieczystej odniesione nie do nieruchomości, a do poszczególnych budynków, które wydzielone nie są. Program eKW przewidział przyporządkowanie lokali do budynku, nie przewidział przyporządkowania całego osiedla do jednej nieruchomości (to jest powiązania części wspólnych ze wszystkich budynków do lokalu w jednym budynku). Mieszkańcy oprotestowali dziwny projekt podziału, ale orzeczeniem Samorządowego Kolegium Odwoławczego nie przyznano im przymiotu strony, bo na etapie projektu podziału stroną była tylko wnioskująca nielogiczny kształt nieruchomości spółdzielnia mieszkaniowa. Znamienny przy tym jest fakt, że na etapie projektu podziału, zamiast wydzielić nieruchomości budynkowe, jak nakazuje prawo, scalono w jedną nieruchomość, te działki, które już były wydzielone pod budynkami. Zresztą powszechnym zjawiskiem w Polsce, po wprowadzeniu możliwości wykupu mieszkań, było łączenie przez spółdzielnie wielu ksiąg wieczystych w jedną, aby uniemożliwić wyodrębnienie wspólnot mieszkaniowych. Przy okazji zniszczono podstawowe funkcje katastru, o czym będzie mowa w następnych komentarzach. W miarę jak będą rosły podatki od nieruchomości i opłaty wieczystego użytkowania (a rosną jak grzyby po deszczu) mieszkańcy zapewne będą chcieli pozbyć się balastu obciążeń ogólnomiejskich, ale wtedy napotkają barierę udziału w nieruchomości wspólnej, którą zmienić mogą tylko wszyscy współwłaściciele. Można by oczywiście osiedle ogrodzić, ale zawnioskowany przez spółdzielnię kształt jest tak niefunkcjonalny, że zadanie jest trudne do wykonania. Najciekawszy przy tym jest haracz pobierany przez miasto z tytułu podatku od nieruchomości i opłat wieczystego użytkowania, haracz pobierany od wielokrotnie większych powierzchni niż potrzebnych do funkcjonowania budynku. Powierzchnia użytkowa budynku, w blokach niskich jest trzy, czterokrotnie większa od powierzchni zabudowy. W przypadku wieżowców powierzchnia użytkowa potrafi być 7-8 razy większa od powierzchni zabudowy. Do funkcjonowania budynku potrzebne jest dojście, dojazd, śmietnik; czyli nieco więcej od powierzchni zabudowy. Tereny zieleni, parkingi i inne tereny użyteczności publicznej, służące społeczności większej, niż tylko mieszkańcom budynku, powinny stanowić własność gminy. Specjaliści powinni zaprojektować, sposób podziału terenu, w tym funkcje potrzebne do obsługi budynku. W zjednoczonej Europie funkcjonują specjalne zasady wydzielania terenów publicznych i gospodarowania nimi. Nakładanie haraczu jak na załączonym rysunku (gdzie powierzchnia nieruchomości jest czterokrotnie większa od powierzchni zabudowy) jest naruszeniem Konstytucji bo oznacza nierówne traktowanie obywateli. W połączeniu z nieudolną polityką przestrzenną spółdzielń mieszkaniowych, które nie do tego celu są powołane, w miarę wzrostu podatków i opłat, co jest nieuniknione, coraz bardziej poszkodowani będą mieszkańcy domów wielorodzinnych, którym bezzasadnie doczepia się finansowanie mienia gminnego. Mieszkańcy domów jednorodzinnych płacą tylko za to, co jest ogrodzone i należy do nich. Nieogrodzone spółdzielcze osiedla mieszkaniowe przejmują funkcje gminy, a mieszkańców obciąża się kosztami utrzymania ogólnomiejskiej infrastruktury społecznej. W okresie minionych 4 lat z tytułu zmiany statusu mieszkań spółdzielczych ilość ksiąg wieczystych uległa podwojeniu i takich przypadków, jak ten chorzowski, powstało tysiące, nie z setkami a tysiącami współwłaścicieli. Geodezyjna zapaść ten proces ugruntowała. A przyjdzie nam w krótkim czasie dołączyć do dokonywania transgranicznych transakcji nieruchomościowych, opartych o jednolity światowy system norm ISO, do których nijak obecnie nie przystaje nasza praktyka nieruchomościowa. Patrzę ze smutkiem na dwie oryginalne książki, które z pozycji doradców unijnych podpowiadały, jak zorganizować system katastralny. Są to wydane przez ONZ-towską Komisję Gospodarczą ds. Europy: „Land Administration Guidelines“,Genewa 1996, przetłumaczona przez Konrada Pirwitza i opublikowana w miesięczniku „Geodeta“ (To te wytyczne były podstawą przyznania Polsce środków PHARE na Zintegrowany System Katastralny) oraz „Guidelines on Real Property Units and Identifiers“ przetłumaczona i rozprowadzana przez GISPOL, m.in. wśród uczestników IV Forum Geodetów Powiatowych w Zegrzu w 2005 r. Obie książki przestrzegały przed udziwnieniami przestrzennymi, ale pozostały głosem wołającego na puszczy. Obiecałem przybliżyć prezentowane w Elblągu rozwiązania niemieckie i norweskie. Wszakże w tamtych krajach o ładzie przestrzennym decydują geodeci, a nie prezesi spółdzielni mieszkaniowych, którzy z zasady nie mają pojęcia o regułach gospodarowania przestrzenią, a wypełniają tylko funkcje zarządców nieruchomości. Obawiam się jednak, że w kraju mającym najpotężniejszą w Europie armię geodetów uprawnionych, niewielu z nich słyszało o regułach gospodarowania przestrzenią. Cała nadzieja w obecnym kierownictwie GUGiK, które na pewno chce coś zmienić, a czy mu się uda zależy w dużym stopniu od uczestników zaczynających się dziś obrad. Wracając do „przykładu chorzowskiego“, które to określenie od jakiegoś czasu kojarzy się ze skutecznością starań o „Euro2012“, to w jego geodezyjnej odmianie przypomina ono raczej powojenne warszawskie „Kup pan cegłę!“. Edward Mecha Komunikat nr 6/IV/09 18 maja 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Kataster hiszpański Wygłoszony w Elblągu referat pani Amalii Velasco Martin-Vares, Koordynatora Spraw Zagranicznych w Hiszpańskim Katastralnym Dyrektoriacie Generalnym można w angielskiej wersji językowej znaleźć w materiałach konferencyjnych opublikowanych na stronie www.opegieka.pl. Dlatego opis samego katastru ograniczę do niezbędnego minimum. W Hiszpanii, kraju o powierzchni 504 645 km2 zamieszkałym przez 46 157 tys. ludzi, kataster jest prowadzony w 7 575 gminach dla 23,5 mln właścicieli na 74 mln. działek (32 mln miejskich i 42 miliony wiejskich). Ujednolicony po przystąpieniu do Unii Europejskiej kataster prowadzony jest zasadniczo dla celów fiskalnych, ale jest on podstawowym układem referencyjnym dla wszystkich pozostałych domen przestrzennych, natomiast usytuowanie w resorcie finansów powoduje, iż koszt prowadzenia i modernizacji pokrywany jest z podatków, natomiast udostępnianie jest darmowe (danych osobowych po użyciu krajowego numeru identyfikacyjnego). Od 2003 r. część opisowa, a od 2004 roku część graficzna katastru udostępniane są przez Internet. Udostępnienie danych katastralnych spowodowało w okresie pierwszych 2 lat masę interwencji i wniosków o korekty. Od 5 lat jest spokój, a ilość wejść sięga 2,5 miliarda rocznie ( 42 mln tygodniowo). Samych mapek pobieranych jest ponad 120 mln rocznie. Warto dopowiedzieć, że hiszpańskie prawo stworzyło kataster jako rejestr opisujący nieruchomości miejskie i wiejskie w zakresie:
Z powyższych danych korzystają różne służby administracji publicznej, w tym: notariusze, sądy, podatki, dopłaty rolnicze, różne rejestry, a także różne ministerstwa jak np. rolnictwa, środowiska, urbanistyki oraz służby obsługujące drogi, koleje, sieć energetyczną itp. Z referatu pani Velasco warto jeszcze przytoczyć, że po udostępnieniu w 2003 r. przez Internet najpierw informacji opisowych, a w 2004 r. graficznych, od 2005 oferowane są usługi WMS, od 2006 r. WFS, od 2007 r. usługi interaktywne, a od 2008 r. Soap (Simple Object Access Protocol) - protokół wymiany informacji w zdecentralizowanym, rozproszonym środowisku. Jeśli do tego przypomnieć, że to właśnie pani Velasco koordynowała opracowanie Specyfikacji Danych INSPIRE o Działkach Katastralnych, specyfikacji, mającej moc aktu wykonawczego do dyrektywy INSPIRE (według założeń obowiązującego od 15 maja br., czyli od piątku), to możemy się domyślać w jakim kierunku zmierza realizacja dyrektywy INSPIRE. Żeby nie było wątpliwości, to przytoczę ze wstępu do Specyfikacji następujące sformułowania: Działki katastralne są ujęte w Załączniku I, co oznacza, że są one uznawane za dane referencyjne, tj. dane, które stanowią ramy przestrzenne do nawiązywania oraz/lub wskazywania na inne informacje, które należą do konkretnych obszarów tematycznych, takich jak środowisko, gleba, użytkowanie terenu, i wiele innych. Kamieniem węgielnym tworzenia specyfikacji była definicja z Dyrektywy, dotycząca działek katastralnych: „obszary zdefiniowane przez rejestry katastralne lub równoważne“. Zgodnie z określonym systemem prawnym, każdy kraj członkowski prowadzi odnośny rejestr pod odpowiedzialnością rządu. Rejestry takie są często nazywane katastrem, czasami rejestrem gruntowym (lub innego typu). Niezależnie od nazwy systemu, podstawową jednostką obszaru jest działka. Działki katastralne tworzą zwykle ciągły podział terytorium kraju, z wyjątkiem pewnych obszarów stanowiących własność państwową, nie stanowiących przedmiotu rejestracji. W konsekwencji, działki katastralne w sensie INSPIRE oznaczają pojedyncze obszary powierzchni Ziemi, podlegające jednorodnym prawom dot. nieruchomości oraz niepowtarzalnej własności. INSPIRE nie zmierza do harmonizowania koncepcji własności oraz praw związanych z działkami, lecz skupia się na aspektach geometrycznych, jak są one przedstawione w krajowych systemach krajów członkowskich. Działki katastralne w INSPIRE służyć powinny jako ogólne lokalizatory informacji, tj. wyszukiwaniu i wiązaniu z innymi informacjami przestrzennymi. Włączywszy krajowe identyfikatory katastralne jako właściwość (atrybut) działek w INSPIRE, może zostać dowiązana zawartość krajowego katastru lub rejestru gruntów. Posługując się tym dwustopniowym podejściem do informacji o użytkownikach, prawach, ograniczeniach itp., można uzyskiwać dostęp zgodnie z krajowym prawodawstwem w zakresie ochrony danych. Model danych dla działek katastralnych INSPIRE przygotowany został w sposób taki, który wspiera zgodność z wprowadzanym międzynarodowym standardem dla Modelu Dziedziny Administrowania Terenami (LADM). LADM (Standard ISO 19152) zapewnia szerszy kontekst dla Specyfikacji Danych INSPIRE o działkach katastralnych, jako że zawiera dodatkowe informacje o prawach (związane z prawodawstwem krajowym) i właścicielach, które znajdują się poza bezpośrednim zakresem INSPIRE. Wnioski do przemyślenia Można przez jakiś czas udawać, że my mamy inną specyfikę i że nas to nie dotyczy, ale podjęta przed 5 laty decyzja o przynależności do Unii Europejskiej zmusi nas do przestrzegania uzgodnionych standardów także i w tej dziedzinie. To, że poprzednicy obecnego kierownictwa GUGiK nie uczestniczyli w procesie przygotowawczym wymienionych wyżej dokumentów stwarza jeszcze trudniejszą sytuację przed obecnym kierownictwem, które jest w pełni świadome postawionego przed nim wyzwania i stara się odrobić wiele straconych lat. Wydaje się, iż nie ma innego wyjścia, jak poddanie się internetowej konfrontacji danych. Kolega Adamczyk z Mielca udowodnił w Elblągu (referat w materiałach konferencyjnych), że jest to możliwe, bo u siebie to już zrobił, na tyle ile mu przepisy pozwalały. Inicjatywy podejmowane przez kierownictwo GUGiK, w tym między innymi prezentacja na konferencji elbląskiej, wskazują na to, iż taki program, plan i harmonogram są przygotowywane. Edward Mecha Komunikat nr 5/IV/09 11 maja 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Doświadczaliśmy wielokrotnie tego, co można określić jednym zdaniem: „Jeśli chce się wywoływać konflikty, nawet wojny, to wystarczy zniszczyć kataster“ (We learned it again and again, you can say it in one word: if you want to create conflicts, even wars, then destroy cadastres). Te słowa wypowiedział prof. dr Klaus Töpfer, podczas wprowadzenia do Kongresu FIG w Monachium w 2006 r. Te słowa przychodzą na myśl, obserwując proces rozpadu katastru w Polsce i kontynuując temat własnych doświadczeń ze współczesną geodezją zasygnalizowany w ubiegłym tygodniu. Kataster kiedyś istniał na obszarze ponad połowy powierzchni kraju, na pozostałym zaś był stopniowo zakładany i nawet pod postacią ewidencji gruntów miał wiele cech katastru, tak że przyrównanie w ustawie tych dwóch instytucji było uzasadnione. W ramach celu 30.9 Programu Przystąpienia Polski do Unii Europejskiej miała nawet powstać ustawa katastralna, ale gdzieś znikła. Pisze na ten temat Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim wystąpieniu z 22 kwietnia br. do Wicepremiera G. Schetyny (wzmianka w ubiegłotygodniowym komentarzu błędnie odwołała się do Gazety Prawnej; artykuł ukazał się w dodatku prawnym Rzeczpospolitej z 29 kwietnia na str. C6, a pełny tekst zamieszczono w Geoforum w dniu 6 maja br.) „techniczno-organizacyjne przygotowanie katastru odbywa się bez stosownej normy ustawowej, pozwalającej na jego wdrożenie: ramy prawne przyszłego katastru, w tym sposób jego prowadzenia i te informacje, które zostaną przejęte do treści katastru z dotychczasowej ewidencji, nie są w żaden sposób ustalone. Tymczasem o kształcie prawnym przyszłego katastru nie może decydować norma o randze instrukcji.“ Zaczął się kataster sypać dopiero od momentu wszczęcia budowy zintegrowanego systemu katastralnego, czyli od 2001 r., kiedy to przy pomocy unijnego partnera zaczęliśmy budować coś, czego ten partner nigdy nie zastosował u siebie. Tenże partner zaproponował nam potem budowę topograficznej bazy danych w oparciu o podstawową, katastralną bazę referencyjną, czego też nigdy u siebie nie wdrożył. Był to chyba wyraz zaufania do naszych ogromnych możliwości improwizacyjnych. A jak wielkie są te możliwości niech zaświadczą księgi wieczyste założone dla nieruchomości zabudowanej wieloma budynkami mieszkalnymi z przynależnymi wolnostojącymi garażami, pawilonami, miejscami parkingowymi, drogami osiedlowymi. Wszystko to w jednej księdze wieczystej, z tysiącami właścicieli mieszkań, będących współużytkownikami wieczystymi gruntu, na którym bloki posadowiono. Wszystko to na podkładzie starych działek, do których teraz pojawiają się roszczenia. Nie są to pojedyncze przypadki. To praktyka starych spółdzielń mieszkaniowych gospodarujących prawie połową zasobów mieszkaniowych w Polsce. Praktyka, bo ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych zobowiązuje do podziału nieruchomości na jednobudynkowe. Spostrzeżenia te, choć w innej formie, odnoszą się również do moich problemów związanych z wykupem mieszkania. W ubiegłym tygodniu przytoczyłem argumentację urodziwej pani notariusz, która przeszkody uzasadniała niezgodnościami między katastrem a księgami wieczystymi. Chodziło o zbyt dokładne dokonanie oznaczenia nieruchomości. Oprócz ulicy właściwej, w księgach ujawniono jeszcze drugą ulicę, do której nieruchomość przylega. Ewidencja gruntów, czyli kataster, używa obecnie tylko jednej nazwy, a to już jest niezgodność. Albo pretekst do odwleczenia sprawy. Obiecałem wyjaśnić prawdziwą, a nie domniemaną przyczynę niemożliwości zamiany spółdzielczego własnościowego prawa do mieszkania w pełną własność. Niezgodność danych katastralnych z wieczysto-księgowymi była tylko misterną przykrywką przewlekania sprawy przez spółdzielnię mieszkaniową. Przyczyną właściwą jest jedna z pozostałości poprzedniego systemu politycznego w Polsce: specyficzna spółdzielczość mieszkaniowa, która trzyma monopol gospodarowania zasobami mieszkań spółdzielczych. Monopol ułatwia dyktowanie opłaty eksploatacyjnej, monopol skutecznie eliminuje ewentualne wspólnoty mieszkaniowe, czyli zarzewie konkurencji. Im zasobów więcej, tym większy przychód dla spółdzielczej biurokracji. I to można zrozumieć choć trudno zaaprobować. Przy okazji jednak spółdzielnie mieszkaniowe dewastują kataster, tworząc dziwaczne nieruchomości (wyżej opisane), zabezpieczające interes kierownictwa spółdzielni z poprzedniej epoki, a nie spółdzielców zainteresowanych racjonalnymi kosztami zamieszkiwania. Tak jak kiedyś tworzyło się nieruchomości pod obrysem budynku, aby ponosić jak najmniejsze opłaty, tak teraz zagarnia się całe połacie mienia publicznego, za które podatki zapłacą lokatorzy przekształceni w właścicieli (łącznie z drogami wewnętrznymi obsługującymi i inne nieruchomości), a pożytki pozostaną po stronie zarządu. Nikt jak dotąd, nie potrafił się z problemem uporać, a koledzy geodeci mimo woli dokładają do tego procederu rękę, akceptując przedziwne kształty nieruchomości. Unijne dyrektywy: środowiskowa, wodna, odpadowa, powodziowa wiążą politykę przestrzenną i egzekwowanie obowiązków i odpowiedzialności z właścicielem i zasięgiem przestrzennym jego praw. Do tego też sprowadza się sens katastru. Każde zakłócenie w tej dziedzinie wprowadza destrukcję w funkcjonowanie systemu katastralnego, stojącego u podstaw zabezpieczania praw do nieruchomości. Mnie akurat dotknął przypadek dość prymitywny. Przez 8 lat nie wykonano inwentaryzacji powykonawczej i nie ujawniono budynku w ewidencji gruntów i budynków, w związku z czym nie można obecnie zmienić statusu prawnego znajdujących się tam mieszkań. Do stycznia 2008 r. można było wyodrębnić mieszkania na podstawie wyciągu z ewidencji gruntów i operatu szacunkowego. Wszakże do tamtego czasu Spółdzielnia skutecznie temat odsuwała i mimo ciążącego na niej obowiązku zgłoszenia zmian (art. 22 ust. 2 Prawa geodezyjnego i kartograficznego), nie zgłosiła przez 8 lat zmian do rejestru budynkowego, a prezydent miasta nie zażądał udokumentowania tych zmian (ust. 3, tegoż art.22). Teraz Spółdzielnia poczeka, aż zrobi to miasto, za rok lub dwa, bo ponoć już się do tego przymierza. Mogę oczywiście zlecić sam geodecie namierzenie budynku na swój koszt, co zaoferowano mi w referacie zasobu geodezyjnego. Pozwoliłoby to na wprowadzenie budynku do rejestru, miastu na wydanie wypisu umożliwiającego skorygowanie oznaczenia nieruchomości, a pani notariusz na spisanie aktu. W moim konkretnym przypadku na skutek celowej gry na zwłokę, dane katastralne i wieczysto-księgowe tylko się rozjechały i przez 8 lat były nieaktualne i prawdopodobnie jeszcze przez parę lat będą nieaktualne, zaś Zarząd Spółdzielni nie straci opłatodawców. Znacznie gorsze i destrukcyjne są poczynania zarządów „starych“ spółdzielni mieszkaniowych, które dla uzasadnienia swej racji bytu potrafią ze swoich zasobów w całym mieście uczynić jedną nieruchomość. W takiej sytuacji sprzedać mieszkanie wraz z przynależnym udziałem w milionowych częściach nieruchomości, owszem można, ale nie daj Boże, odsprzedać część osiedla pod poszerzenie drogi, czy wybudowanie miejskich urządzeń użyteczności publicznej, albo też rozliczyć się z terenów o nieuregulowanym stanie prawnym, w przejmowaniu których „stare“ spółdzielnie mieszkaniowe się specjalizowały. Wtedy do aktu notarialnego stawać muszą wszyscy współwłaściciele. A niech np. na skutek szkód górniczych trzeba będzie jakiś budynek wyburzyć. Wtedy mogą się zmienić wszystkie pozostałe udziały w terenie przynależnym. A co będzie, jeśli w jakimś budynku uda się wyodrębnić wszystkie mieszkania i powstanie wspólnota, która wypowie zarządzanie dotychczasowemu monopoliście i wyodrębni nieruchomość pod swoim budynkiem? Są na świecie przyjęte pewne zasady prowadzenia katastru, tworzenia nieruchomości i terenów przynależnych. Są one między innymi przedmiotem przygotowywanej normy ISO 19152, a za kilka dni będą uregulowane Specyfikacją Danych o Działkach Katastralnych, opartą na wspomnianej normie ISO. Są one przestrzegane i wdrażane tam oczywiście, gdzie poziom świadomości społecznej i dyscypliny organizacyjnej na to zezwalają. Na straży ich przestrzegania stoją geodeci: przysięgli, publicznie mianowani, eksperci, którzy w imieniu państwa dbają o poprawność zarówno kształtu, jak i granic nieruchomości, określania zasięgu praw oraz ich ograniczeń. My mamy geodetów uprawnionych, więcej niż reszta Europy razem wzięta. Jak się udałem do Urzędu miasta (miasta, w którym funkcjonuje rejestr budynkowy), aby uzyskać wypis z rejestru budynkowego, to się dowiedziałem, że budynek owszem na mapie jest ale nie ma go w rejestrze, bo nie dostał ID. W kolejnym referacie, gdzie odesłano mnie aby dowiedzieć się dlaczego nie ma ID, dowiedziałem się, iż budynek jest ale nie został zainwentaryzowany. Na wyrażoną wątpliwość, iż namierzenia z pewnością były przed 8. laty, kiedy budynek został oddany do użytku, usłyszałem, iż to jest gestia nadzoru budowlanego, który geodezji nic nie przekazuje. Potem miała miejsce zachęta, że mogę sobie sam zlecić dokonanie takiego pomiaru. Nie skorzystałem z oferty ale przyznać muszę, że po raz pierwszy ucieszyłem się z faktu, iż jestem wiekowy i nie muszę już nic sprzedawać, kupować, budować, nie muszę korzystać z usług geodetów i sądów, zaś chęć przekształcenia tytułu do mieszkania wynikała nie z potrzeby a ciekawości poznania pracy administracji w aktualnych uwarunkowaniach, gdyż ponad połowę swej aktywności zawodowej przepracowałem w niej, ale w innych czasach. Będąc w urzędzie miasta skorzystałem z okazji aby porównać pomieszczenia, w których przed równo 50.laty zaczynałem stałą pracę zawodową. Lokalizacyjnie nic się nie zmieniło. Nawet odgrodzona część korytarza na szóstym piętrze służy obecnie, jak wtedy, ewidencji gruntów. Doszło natomiast kilkanaście razy więcej pracowników (wtedy było ich 2) i ogromnie dużo komputerów. Meble też są nowe. Wtedy tych dwóch zatrudnionych w referacie geodezji załatwiało sprawy od ręki, a zgodność z księgami wieczystymi prowadzonymi przez Państwowe Biuro Notarialne akurat w tym mieście, z racji prowadzonego tu swego czasu urzędu katastralnego, była prawie pełna. Wprawdzie w okresie funkcjonowania urzędu katastralnego urzędników było więcej, bo aż 6, ale też wtedy była pełna własność prywatna, a przed 50. laty było jej jednak nieco mniej. Jedno, nie zmieniło się przez te pół wieku, a sądzę, że miało i będzie miało miejsce zawsze, zwłaszcza w Polsce. Urzędnik choćby najgorzej opłacany potrafi dać odczuć swoją wyższość petentowi, zwłaszcza w Sądzie. Musisz znać numer księgi (numer sprawy). Musisz odstać (odsiedzieć) swoje w kolejce - coraz dłuższej, bo tworzą ja ci, co nie znają numeru sprawy i dopytują się. Jeśli już zdarzają się urzędy, gdzie możesz dowiadywać się o losie swojej sprawy przez Internet, to musisz znać numer sprawy (księgi) i cykl się zamyka. Czy tak jest i być musi w Europie, o tym już za tydzień na zaprezentowanym w Elblągu przykładzie Hiszpanii. Przykład referowała pani A.Velasco, która koordynowała opracowanie Specyfikacji Danych o Działkach Katastralnych, specyfikacji, mającej moc aktu wykonawczego do dyrektywy INSPIRE. Edward Mecha Komunikat nr 4/IV/09 4 maja 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! XI Konferencja Elbląska ODGiK przeszła do historii. Z dziesięciu lat ograniczonych konferencją I. i XI., połowa przypada na czas przynależności do Unii Europejskiej. To się zauważa: po coraz wyższym poziomie merytorycznym, po zainteresowaniu konferencją gości zagranicznych. Podczas konferencji wielu uczestników zapytywało mnie o komentarze GISPOL-u. Czy powrócą w cotygodniowej formie, bo ułatwiały obiektywne podejmowanie decyzji. Odpowiadam. Zarząd GISPOL-u zastanawia się nad formą komentarzy zespołowych, jak miało to miejsce do 5 stycznia br. Póki co, postaram się przekazywać oceny własne. By może zainteresują koleżanki i kolegów. Chciałbym przede wszystkim przybliżyć elbląskie prezentacje naszych gości zagranicznych, bo były bardzo wartościowe. Na ich tle prezentacja kierownictwa GUGiK była równie atrakcyjna, w ocenie czego różnimy się z redaktorem GEODETY. Były wszakże i wystąpienia rewolucyjne, które na długo utkwią w pamięci uczestników obrad, w tym ekscytujące wystąpienie Geodety Województwa Mazowieckiego, do tej pory najbardziej zdecydowanego zwolennika centralizacji ewidencji gruntów i budynków, startującego w Elblągu z pozycji zdecydowanie przeciwnej. Widocznie efekty projektów centralizacyjnych skłoniły władze województwa do zmiany punktu widzenia. Dlatego chętnie przedstawię w następnych komentarzach argumentację uzasadniającą korzystanie z rozproszonych baz danych i z bezpośrednich kontaktów z wszystkimi organami administracji publicznej. To wszystko jednak jest tylko tłem do własnych doświadczeń ze współczesną geodezją, które jak bolesny czyrak dały o sobie w pewnym momencie znać. Zgodność egib z księgami wieczystymi Jak pojawiła się możliwość zamiany tytułu spółdzielczego mieszkania własnościowego na pełną własność, złożyłem przed 6 laty stosowny wniosek. Oczekiwałem, od czasu do czasu interweniowałem, bez rezultatu. Przeszkody były różne, częściowo opisane w komentarzu 90(134)/08 z dnia 13 października 2008 r. Na początku kwietnia br. zostałem powiadomiony o terminie spisania aktu notarialnego w dniu 30 kwietnia br. Do spisania aktu jednak nie doszło, bo pani notariusz Anna S. z Katowic, skądinąd bardzo ładna i zgrabna blondynka, zatem predestynowana do załatwiania spraw trudnych, oświadczyła, iż przeszkodą do spisania aktu jest niezgodność miedzy danymi ewidencji gruntów i ksiąg wieczystych. Niezgodność polega na tym, iż przy zakładaniu księgi wieczystej wpisano do oznaczenia nieruchomości adres właściwy: ul.Brzozową 21 oraz ul.Modrzewiową, do której budynek jako narożny też przylega, a w aktualnym wypisie z ewidencji gruntów wpisano tylko ul.Brzozową 21, bez wymienionej poprzednio ul.Modrzewiowej. Wszystkie pozostałe dane były zgodne. Zdaniem pani notariusz jest to istotna niezgodność danych ewidencji gruntów i budynków z księgami wieczystymi, którą komputer natychmiast wyłapie (Katowice mają elektroniczną księgę wieczystą!). Stąd odmowa spisania aktu notarialnego. Żadne argumenty w postaci wyjaśnienia, iż wszystkie pozostałe elementy oznaczenia nieruchomości, łącznie z numerami działek, a nawet ich powierzchniami są identyczne, a nieszczęsna ul. Modrzewiowa jest elementem nadliczbowym ale prawdziwym, co podczas spisywania aktu mogłaby pani notariusz opisać, nie uzyskały aprobaty pani „na urzędzie“, jak się to kiedyś w tym mieście mawiało. (W książce Jadwigi Lipońskiej - Sajdak „Katowice wczoraj - Kattowitz gestern“ znalazłem cytat „Każdej soboty popołudniem, jak wspomina A.O.Klausmann, można było spotkać przy jednym stoliku protestanckiego pastora, katolickiego księdza i żydowskiego rabina skupionych przy grze w szkata i posłuchać, jak w grzeczny sposób ze sobą rozmawiali, zwracając się do siebie zawsze per 'Panie bracie na urzędzie'.“) Z ust pani notariusz padła w końcu propozycja wyboru innego notariusza, co z uwagi na doznania estetyczne i lokalizację biura notarialnego (200 m od wydziału ksiąg wieczystych), byłoby pogorszeniem komfortu obsługi. Padła też oferta zaczekania do 2011 roku z uwagi na fakt, iż do 2010 r. geodezja ma czas zakończyć ewidencję gruntów i budynków, a wtedy wszystkie niezgodności będą wyczyszczone z urzędu i przeszkoda niezgodności w oznaczeniu nieruchomości z pewnością zniknie. Mam oczywiście świadomość prawdziwej przyczyny odmowy spisania aktu, ale o tym będzie mowa dopiero za tydzień. Do koleżanek i kolegów zwracam się jednak z apelem o sygnalizowanie podobnych przypadków. Jesteśmy u progu poważnych zmian w sposobie rejestracji nieruchomości. Zapowiada to standard ISO 19152. Przepisy wykonawcze do unijnej dyrektywy INSPIRE już za kilka dni doprecyzują europejski standard oznaczania działki katastralnej. Koledzy wykonawcy wyszli z projektem prawa geodezyjnego przyłączającego księgi wieczyste do geodezji. Wcale nie jest przesądzona na zawsze sprawa spisywania aktów przeniesienia własności przez notariuszy. W sąsiadującej z nami Republice Czeskiej funkcje zarówno ksiąg wieczystych jak i przenoszenia własności umieszczono w wydziałach geodezyjnych i problem niezgodności między rejestrami zniknął.W Hiszpanii, o czym będzie mowa w jednym z następnych komentarzy, umożliwiono od 5 lat każdemu obywatelowi internetowy dostęp do danych katastralnych i po lawinie interwencji w pierwszym roku funkcjonowania, obecnie jest spokój, mimo kilkuset milionów wejść rocznie. U nas regulacja stanów prawnych, zwłaszcza dróg, mieszkań spółdzielczych i mienia publicznego, podwoiła w okresie minionej dekady ilość ksiąg wieczystych (w porównaniu do czasów likwidacji państwowych biur notarialnych (PBN) przed 18 laty ilość ksiąg na terenach inwestycyjnych uległa potrojeniu). Ilość ksiąg w przeciętnym wydziale KW waha się od 20 do ponad 100 tysięcy. Porównania z ewidencją gruntów przeprowadzone przed 15 laty w jednym sądzie, na ponad 20 tys. ksiąg, wykazały ponad 80 % rozbieżności, w tym 500 ksiąg podwójnych. Badania przeprowadzone w początkowej fazie wdrażania eKW w Bytomiu (w ramach pilotażu projektu Phare 2001) wykazały 100% błędów (więcej niż jeden błąd na księgę). W sumie jednak procent niezgodności stale spada, bo przyrasta ksiąg nowych, ale ogon z okresu PBN pozostał. Tymczasem dochodzą takie przypadki jak opisany na wstępie. Oczekiwanie na wpis do księgi, trwa 3, 4 miesiące. Niezgodność, która mnie dotknęła, nie jest błędem, ale czas zabiera wielu urzędnikom i oczywiście obywatelom. Obywatele na ogół nie są świadomi tego, co zmajstrowano w ich księgach podczas migracji ksiąg albo w trakcie modernizacji ewidencji gruntów. A właśnie teraz jest doskonała okazja aby to sprawdzić, kiedy to starostowie (prezydenci) zostali zobowiązani do uruchomienia specjalnych punktów informacyjnych. Oczywiście lepiej by było zrobić to przez Internet, jak w Hiszpanii, ale to jeszcze potrwa, choć obecne kierownictwo GUGiK jest bardzo ambitne i być może do tego doprowadzi. W okresie minionych 10 lat większość krajów europejskich uporządkowała swoje systemy rejestracji nieruchomości, co bardzo klarownie wykazali w Elblągu zagraniczni goście konferencji. My dla połowy jednostek administracyjnych założyliśmy IPE i eKW, dla całego kraju bazę LPIS, różną od danych IPE i eKW. Budujemy wielkie GIS-y, geoportale, infrastruktury danych przestrzennych, a referencyjne dane ewidencyjne, na których zgodnie z przepisami unijnymi się one opierają kwestionuje kolejny już raz Rzecznik Praw Obywatelskich (patrz str.C6 Gazety Prawnej z 29 kwietnia br). Za tydzień ciąg dalszy. Komunikat nr 3/IV/09 6 kwietnia 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Nasz apel z 2 marca br. o wymianę poglądów nie wywołał reakcji, co nie dziwi, bo w świecie geodezyjnym od dziesiątków lat niewiele się dzieje, a od czasu jak geomatycy czapką nakryli geodetów, dzieje się jeszcze mniej. Chyba nie byłby w stanie wywołać zdziwienia wniosek o zmianę nazwy Głównego Geodety Kraju na Głównego Geomatyka Kraju, jako coś bardziej „na topie“. Nie wywołała reakcji informacja o Wytycznych INSPIRE ws. działki katastralnej, nie wywołała też reakcji informacja o katastralnej normie ISO 19152 (na bazie której opracowane zostały Wytyczne INSPIRE), łączącej w rewolucyjny sposób podmiot z przedmiotem i prawami, co wywraca model ewidencji gruntów funkcjonujący w Polsce. Ale ponieważ żadne wytyczne unijne ani standardy międzynarodowej, „de jure“ lub „de facto“, nie mogą naruszać prawodawstwa krajowego, więc nikt się specjalnie tymi działaniami z zewnątrz nie przejmował. Kiedy jednak zaczęły dochodzić sygnały, iż sądy kwestionują Rozporządzenie ws. ewidencji gruntów i budynków, jako nie stanowiące podstawy prawnej do wydawania decyzji, powiało grozą. Z uzasadnień wynikałoby, że praktycznie żaden z przepisów wykonawczych do ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne nie zachował mocy prawnej po zmianie podporządkowania GUGiK w 2007 r. Już 5 marca br. na zebraniu Głównej Komisji Katastralnej SGP kol. Witold Radzio zakomunikował, że żadna geodezyjna instrukcja techniczna nie ma mocy prawnej (wcześniej moc prawną instrukcji G-5 zakwestionował Rzecznik Praw Obywatelskich). To tak jakby meteoryt uderzył w skorupę naszego zawodu, wywołując legislacyjny potop . Wprawdzie Główna Geodeta Kraju, zamierza błyskawicznie wydać wszystkie nowe rozporządzenia, ale to jednak potrwa, a z tych 33 mln działek wg. ewidencji gruntów, a 24 mln wg LPIS, 10% każdego roku dotkniętych jest zmianami. Nie każda zmiana wymaga decyzji, ale każda oparta jest o procedury wynikające z kwestionowanych przepisów. Oznaczałoby to, że zaskarżyć można wszystko. Geomatykom w publikowaniu GIS-wych obrazków to nie przeszkadza, geodetom stwarza zły klimat do pracy, zwłaszcza w obliczu majowego terminu wykazów gruntów mienia publicznego. W biblijnym potopie Noe zbudował arkę, gdzie zgromadził gatunki do przetrwania. Geodeci mają Muzeum Geodezji w Opatowie, w którym są pieczołowicie przechowywane materialne przyrządy tworzenia produktów geodezyjnych na przestrzeni lat, w wyniku których powstały dane wiążące po dzień dzisiejszy. Dane geodezyjne, to jednak nie tylko dane pomiarowe ale i całe prawno-historyczne tło towarzyszące ich tworzeniu. To, że na jakimś etapie brak było dostatecznej czy wyraźnej podstawy prawnej, nie dyskwalifikuje samych danych, co najwyżej kwestionuje procedury ich legalizacji. Stowarzyszenie GISPOL zamierza muzealne zbiory narzędziowe uzupełnić historycznymi dokumentami rozwoju geodezji, z których wiele już opublikowaliśmy w ramach Komunikatów ZSK. Źródłem bardzo cennych historycznych i obiektywnych publikacji merytorycznych są Przeglądy Geodezyjne, których pełnymi rocznikami dysponujemy dla lat 1956-1972 i 1990-do dziś, część w większej ilości egzemplarzy. Jeśli koleżanki i koledzy są w stanie odstąpić lub odsprzedać (choć Stowarzyszenia na wiele nie stać) brakujące egzemplarze, będziemy bardzo wdzięczni. Zamierzamy wesprzeć pomysłodawców Szlaku Polskiej Historii i Geodezji zbiorem historycznych dokumentów tworzenia merytorycznej infrastruktury danych przestrzennych, czyli katastru i rejestru praw do nieruchomości, w promowanym przez FIG światowym rozumieniu tego pojęcia. Koleżanki i kolegów zainteresowanych wymianą lub odsprzedażą starych Przeglądów Geodezyjnych, lub wyrażeniem swojej opinii na ten temat prosimy o listy pod adresem gispol@gispol.org.pl Komunikat nr 2/IV/09 2 marca 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Tydzień temu, zapraszając do współpracy przy opracowywaniu komunikatów na naszej stronie internetowej, mieliśmy nadzieję na odzew... Cisza jednak wybrzmiewa okrutna, wywołując refleksję i stawiając pytania o przyczyny. Wiadomo, że:
Ten katalog 7 grzechów koleżeńskich z pewnością nie wyczerpuje wszystkich wariantów przyczyn braku dialogu, a w istocie funkcję wzajemnego porozumiewania się może spełniać komunikat. W zamyśle naszym ma to być wyższa forma wymiany poglądów - nie proste forum, w którym internauci operują krótkimi zdaniami, kierując się populizmem i emocjami. Dojrzała wymiana zdań wymaga odpowiedniej oprawy i skupienia, nieść ma z sobą treść merytoryczną i wątki osobistej oceny tematu, tak by pobudzić potencjalnych adwersarzy do przemyśleń. W takiej dyskusji chcemy jako GISPOL uczestniczyć, nie narzucając swojego punktu widzenia i w tym celu udostępniamy naszym członkom i sympatykom tę stronę internetową. Jeszcze raz zatem zachęcamy do aktywności we wzajemnych kontaktach a póki co w tym miejscu zamieszczać będziemy autorskie lub zespołowe opracowania w pierwszy poniedziałek każdego miesiąca. Komunikat nr 1/IV/09 23 lutego 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! W dniu 18 lutego br. odbyło się drugie zebranie Zarządu czwartej kadencji. Tematem podjętym przez zebranych, obok wysłuchania sprawozdania z działalności Prezesa, zatwierdzenia bilansu finansowego za rok 2008 oraz ustalenia ramowego planu pracy na rok 2009, było przeanalizowanie zasadności i możliwości dalszego publikowania cotygodniowych komentarzy Stowarzyszenia. Ustalono, że istnieje społeczne zapotrzebowanie na publikowanie racjonalnych przemyśleń środowiska, zwłaszcza w odniesieniu do toczących się wdrożeń zmian w systemie prawnym unijnym i polskim. Zmiany te w ostatnim okresie są liczne i sprawiają kłopot m.in. środowisku geodetów powiatowych, które zmuszone jest dostosować je do swoich warunków. Postanowiono zatem, że tematem komentarzy będą przykłady praktycznych doświadczeń z pracy poszczególnych ośrodków z naświetleniem wyłaniających się problemów. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w związku z propozycją wprowadzenia języka UML do opisu wszystkich procedur geodezyjnych, co było przedmiotem toczącej się równolegle z zebraniem Zarządu Stowarzyszenia, debaty w GUGiK. Po zebraniu Zarządu Prezes Jolanta Łukowska spotkała się z kierownictwem GUGiK dla omówienia sposobów wspierania działań GUGiK przez Stowarzyszenie GISPOL. Pani Prezes Jolanta Orlińska i pan Wiceprezes Jacek Jarząbek wyrazili zadowolenie z dotychczasowych efektów współpracy z GISPOL-em, przekonanie o potrzebie współdziałania dla dobra całej społeczności geodezyjnej i nadzieję na integrację środowiska, która jest niezbędna w procesie wzmacniania rangi naszego zawodu. Zapraszamy wszystkich przedstawicieli służby geodezyjnej i kartograficznej oraz szeroko rozumianego środowiska geodezyjnego, do współpracy w zakresie ożywienia naszej strony internetowej. Niech sukcesy i problemy Wasze staną się naszymi wspólnymi, a dzięki temu świadomość w prawidłowej realizacji zadań zwiększy się... Oferujemy pomoc w redakcji autorskich tekstów, które zamieszczane będą na stronie i prosimy o przesyłanie ich na adres: gispol@gispol.org.pl Dodatkowe informacje w przedmiocie komunikatów: Jolanta Łukowska - Geodeta Miasta Siemianowic Śląskich, tel. +48 32 760 54 07. Komentarz 101 (145/09) 5 stycznia 2009 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Podsumowanie Przed trzema laty 9 stycznia 2006 r. ukazał się na internetowej stronie Stowarzyszenia GISPOL pierwszy komentarz, zwany wtedy Komunikatem ZSK. Celem pierwszego i następnych komentarzy była identyfikacja niedorzeczności zawartych w tak zwanym Zintegrowanym Systemie Katastralnym. Wtedy nie ulegało już wątpliwości, że kierownictwo GUGiK zapętliło siebie i polską geodezję, a przy okazji całą gospodarkę narodową, w nadzwyczaj trudną sytuację. Trzeba było trzech lat, aby świadomość tego stała się w miarę powszechna i aby rozpoczęło się poszukiwanie dróg wyjścia z pułapki. Sprawa jest o tyle trudna, że istnieje przekonanie, że jak mamy jeden przepis, to można stworzyć jeden system, którym można centralnie zarządzać. A że mamy też standard wymiany danych, który przepuszcza podstawowe informacje (niekiedy ze wspomaganiem), to nawet skądinąd rozsądnym ludziom wydaje się, że mamy jednolity system rejestracji własności, który co bardziej odważni nazywają urzędowym, choć za system określany mianem urzędowego odpowiedzialność bierze państwo. To mniej więcej tak, jak z tymi automatycznymi tłumaczami komputerowymi, przy pomocy których można się domyślić, o co w tekście chodzi, ale nikt odpowiedzialny nie podpisze się pod takim tłumaczeniem, czy pod tak napisanym listem. Mamy tyle odmian ewidencji gruntów ile powiatów, a nawet więcej, bo tam gdzie na jeden powiat przypadają dwa a nawet trzy sądy rejonowe, to funkcjonuje tyle edycji ewidencji ile sądów, a nawet sędziów, bo nie jest tajemnicą fakt, iż dokumenty zwłaszcza w sprawach spadkowych i spornych bada się i przygotowuje w dostosowaniu do zwyczajów miejscowych, sposób rozumienia ewidencyjnego władania niewiele ma wspólnego z kodeksowym posiadaniem czy różnymi formami posiadania zależnego czy zobowiązaniowego, identyfikacja w ewidencji ograniczonych praw rzeczowych ma charakter przypadkowy, a wiarygodność wykazywanych granic i wyliczonych powierzchni nie zawsze odpowiada danym rzeczywistym. Stosunkowo najbardziej wiarygodny jest wykazany w ewidencji właściciel, o ile jego zapisy wynikały z aktu notarialnego lub postanowienia sądowego, a termin zdarzenia nie był zbyt odległy, mając na uwadze spadkobrania. Wszystko to wynika z tępego rozdziału właściwości podmiotowych do kompetencji wieczysto-księgowej a przedmiotowych do właściwości ewidencyjnej, na wyrost określanej mianem katastralnej. A przecież nieruchomości nie da się podzielić na podmiot i przedmiot, ona zawsze występuje jako całość. Dopóki więc prawnie nie zostaną zabezpieczone mechanizmy synchronizacyjne, to mimo, iż podstawowe atrybuty nieruchomości formułuje się w jednym przepisie i w założeniu są one identyczne, to z braku obowiązkowych standardów synchronizacyjnych, z braku procedur, niekiedy groteskowych, ale procedur, takich jak w księgach wieczystych, ewidencje będą różne, uzależnione od sposobu ich rozumienia przez geodetów powiatowych, ich pracowników, czy obsługujących ich geodetów uprawnionych. Ci płytko wykształceni geodeci z okresu późnego PRL-u zachłystują się, w znaczeniu negatywnym, ilością 30 systemów informatycznych do prowadzenia ewidencji gruntów, nie bacząc na różne rozumienie w nich podmiotu i przedmiotu. Gdyby nawet tych systemów było trzy razy tyle, to prawidłowo zaprojektowane powinny dać ten sam efekt użytkowy, o ile dostatecznie uregulowane byłyby standardy tworzenia i procedury prowadzenia rejestru. A ponieważ nie są uregulowane (tak zwana instrukcja G-5 oprócz tego, że jest nielegalna, to jest wewnętrznie niespójna i niedostosowana do funkcjonujących katastrów), to winowajcy się szuka w systemach do prowadzenia ewidencji gruntów, a byli i tacy, co wymyślili testy do fikcyjnego wzorca. Nikomu nie przeszkadza fakt, że na drogach jeżdżą różne marki samochodów (Nawet jeśli tak jak w Rosji mają to być tylko samochody krajowe, to zagraniczne są dopuszczone ale za odpowiednio wyższą cenę). Jedne są mniej inne bardziej komfortowe, ale kierowcy mają przestrzegać reguł ruchu drogowego a samochody nie zanieczyszczać środowiska ponad ustalone normy, a ktoś samochody i kierowców dopuszcza do ruchu. Można oczywiście, tak jak na trasie Katowice - Bielsko ustawić w dwa miesiące 10 fotoradarów - przez lata był tam tylko jeden, ale są ustawione legalnie z ostrzeżeniami i za pamiątkowe zdjęcie trzeba zapłacić. W geodezji rolę takich radarów odgrywa blisko setka wytycznych technicznych, nielegalnych, bo prawo ich nie przewiduje, a są tacy co próbują je egzekwować lub w poszczególnych ośrodkach uzupełniać inwencja własną. Nieruchomość, tak jak samochód, stanowi jedną całość, wykorzystywaną gospodarczo bądź będącą przedmiotem obrotu na rynku nieruchomości. Nikomu dotąd na myśl nie wpadło aby w samochodzie odrębnie eksploatować karoserię a odrębnie układ napędowy. A w nieruchomościach ten od układu napędowego przyjmuje na wiarę oznaczenie karoserii i tak poskładany wehikuł wypuszcza na drogi publiczne. Pozornie identycznym wypisom i wyrysom uwierzytelnienie nadaje podpis geodety powiatowego, potwierdzający fakt wykonania kontroli makroskopowej w zakresie zgodności wykazanego w dokumentach stanu faktycznego i prawnego. Z tym podpisem wiąże się odpowiedzialność cywilna i karna. System informatyczny może bardzo ułatwić złożenie podpisu, ale go nie zastąpi. Tak jak komputer nie zastąpi sędziego w orzekaniu, choć może orzekanie ułatwić, tak żaden system informatyczny nie zastąpi geodety powiatowego (formalnie starosty!) w oznaczaniu nieruchomości. Oczywiście gdyby istniały standardy, o które tak zabiegali koledzy Grzechnik i Marzec, sami dając ogromny wkład w ich powstanie, to stopień jednolitości byłby znacznie wyższy, ale raczej już nigdy niemożliwy do stworzenia i funkcjonowania czegoś na wzór KRS-u, bo KRS nie musi się bilansować do jednej powierzchni określonej granicami państwa, a rejestr własności, niestety tak, zwłaszcza wtedy jak własność (przynależna nawet do innego państwa) jest wielopoziomowa. Trochę tu sobie pofiglowaliśmy z przyrównaniem nieruchomości do samochodu, ale ktoś musiał już wcześniej na to zwrócić uwagę, jeśli w planie informatyzacji państwa wymienił równorzędnie rejestr nieruchomości obok centralnej ewidencji kierowców i pojazdów. Zwracaliśmy na to uwagę w komentarzach, staraliśmy się oszołomom geomatycznym tłumaczyć, że GIS to nie są tylko obrazki ale i odpowiedzialność za związane z tymi obrazkami prawa. Wyrażamy przekonanie że dzięki komentarzom udało się proces tego uświadamiania nieco przyspieszyć, a na pewno zarejestrować fakty, których odświeżenie będzie pomocne w drodze powrotnej do normalności. Dlatego z okazji trzeciej rocznicy ukazywania się komentarzy, których w sumie opublikowano 145, zamieszczamy dziś spis komentarzy, wraz ze wskazaniem gdzie można je znaleźć, zarówno w postaci internetowej jak i drukowanej. Uważamy, że swoje zadanie wykonaliśmy. Nowe władze Stowarzyszenia zastanowią się czy i w jakiej formie przedsięwzięcie kontynuować. koordynator Edward Mecha
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Komentarze ZSK | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Komunikaty ZSK | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
ARCHIWUM
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|