Stowarzyszenie Użytkowników
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| SPRAWY ORGANIZACYJNE | FORUM GEODETÓW POWIATOWYCH | ||
| FORUM DYSKUSYJNE ZINTEGROWANEGO SYSTEMU KATASTRALNEGO - INFRASTRUKTURY DANYCH PRZESTRZENNYCH | |||
|
Komentarz 72 (116/08) 5 maja 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Zapotrzebowanie na nowe prawo geodezyjne Zewsząd dochodzi wołanie o nowe prawo geodezyjne. Wołanie o nie jest powtarzane jak mantra. Co poniektórzy już je piszą. Wysocy rangą urzędnicy i politycy je obiecują, zapewniając iż jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiąże ono wszystkie problemy. Wszakże najbardziej aktywne w tym wołaniu jest samo środowisko geodezyjne. Wołanie o nowe prawo przez środowisko geodezyjne nasuwa porównanie do starszego psującego się małżeństwa, w którym rolę męża odgrywa środowisko, reprezentowane przez swoich liderów, a rolę żony prawo geodezyjne. Jak niewiasta była piękna i młoda, to kandydat na męża, potem mąż, adorował ją, hołubił. Jak dbała o dom, wychowywała dzieci, to kręcił nosem, skakał na boki, wychowaniem dzieci się specjalnie nie przejmował, a teraz narzeka i chciałby mieć nową żonę, zapominając, że sam też się postarzał, zdobył brzuszek i łysinę. Są oczywiście egzemplarze, którym w zaawansowanym wieku udaje się nowa droga życia i na starość biorą sobie młodszą, ale za to trzeba zapłacić określoną cenę, bezpośrednią w postaci alimentów, pośrednią w postaci zdrowia, nerwów. Zawsze też jakieś ślady przeszłości pozostają. Wcale nie inaczej jest ze środowiskiem geodezyjnym i prawem geodezyjnym. Po dziewiętnastu latach małżeństwa z obecnym prawem geodezyjnym środowisko bardzo by już chciało mieć nowe. Koledzy wykonawcy to nawet zrobili portret pamięciowy nowej żony. Ma to być cudza żona, nawet wskazano męża, któremu chcieliby ją zabrać, przy czym pomysł, nie da się ukryć, jest całkiem atrakcyjny. Nie da się jednak z dnia na dzień zerwać wszystkich związków z przeszłością i tak po prawdzie nie bardzo wiadomo, kto jest winny rozpadowi geodezyjnego małżeństwa. Żona w końcu była i jest pracowita, zaradna, odpowiedzialna, a że się zestarzała, to nie powód do rozwodu. A że mężowi podobają się młodsze, takie z „infrastrukturą“ danych przestrzennych, pachnące zagranicznymi perfumami, to nie dziwi, bo tacy ponoć są mężczyźni. Potrzebna była ta małżeńska ilustracja po to, aby uzasadnić bezsens bojów toczonych o nowe prawo geodezyjne. Obecne prawo, jak ta niechciana żona być może wymaga makijażu, nowej fryzury, odchudzenia, nowej sukienki ale jest sprawdzone i wiadomo czego się po nim spodziewać. Wymaga drobnych uzupełnień wynikających z faktu, iż przed 11 laty uchwalona została konstytucja RP, która wywołała szereg zmian w systemie prawnym, nie wprowadzonych do prawa geodezyjnego, za co odpowiadają wszystkie kolejne ekipy kierujące geodezją od 1997 r. Są też niezbędne zmiany wywołane przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, ale konstrukcja prawa jest poprawna i nie wolno się nią bawić jak dzieci ostrym narzędziem. A taką właśnie zabawę zaczęło przed ośmioma laty ówczesne kierownictwo GUGiK i ta zabawa trwa do dziś. Zabawa dziwna, prowadzona nie wiadomo w imię czego. Stoi za nią od początku jeden człowiek i miejmy nadzieję, że kiedyś wyjaśni po co zerwał więzi z księgami wieczystymi, które teraz z takim mozołem próbuje się odbudować. To co potem z taką determinacją próbował przeprowadzić GGK nr 12, to była namiastka przywracania utraconej więzi z księgami, podbudowana wręcz bałwochwalczą wiarą w możliwości systemów informatycznych. Szkoda, że tej ogromnej energii i umiejętności organizacyjnych Głównego Geodety nr 12 nie można było użyć na lepiej przygotowane zamierzenia. GGK nr 13 wiedział o co chodzi ale się bał i nie umiał zorganizować. Co zrobi GGK nr 14 jeszcze nie wiadomo. Deklaracja intencji zaprezentowana w Elblągu miała wydźwięk pozytywny, na wzór i podobieństwo większości deklaracji przedwyborczych a teraz przyjdzie czekać na efekty. 2. Skromne propozycje do zmian w prawie geodezyjnym Nowa Pani Prezes nie miała możliwości wysłuchania propozycji do ewentualnych zmian w prawie geodezyjnym, które serwowaliśmy podczas seminarium na temat Ewidencji Mienia Publicznego w Katowicach w grudniu ubiegłego roku. Pozwolimy sobie je przypomnieć. Co zatem należy zmienić w Prawie gik? To zależy od sposobu widzenia geodezji. Jeśli geodezja ma być GIS-em, to trzeba zlikwidować resztki ewidencji gruntów i księgi wieczyste jako gwaranta praw do nieruchomości i dać firmom pełne prawo wielokrotnego mierzenia wszystkiego od nowa, a stany prawne badać każdorazowo z dostępnych dokumentów (są kraje gdzie tak się postępuje). Jeśli chcemy przestrzegać konstytucyjne prawo własności i funkcjonować wśród krajów współczesnej Europy a państwo ma być gwarantem zapisów w rejestrach państwowych, to zmienić trzeba niewiele! Byle szybko i z odsunięciem na bezpieczną odległość informatycznych oszołomów, żonglujących informacją przestrzenną i infrastrukturą danych przestrzennych, bez odpowiedzialności za tworzone dane! Konieczne zmiany można sprowadzić do kilku tez.
Uświadomienie sobie i zaakceptowanie tych czterech tez jest niezbędne przed przystąpieniem do nowelizacji Prawa geodezyjnego. Koledzy geodeci są jednak niecierpliwi, w dodatku są detalistami i chcieliby tego prawa dotknąć już, napisać je już, pokłócić się o brzmienie poszczególnych słów i prawdopodobnie stracić kilka następnych lat na działanie bez podstawy prawnej. 3. Tekst nowelizacji Prawa gik Dla znowelizowania prawa proponujemy przyjąć wzorzec naszego zachodniego sąsiada, który przez 5 lat za kilkadziesiąt milionów zł instruował nas jak zintegrowany model geodezji, zwany też zintegrowanym systemem informacji o terenie powinien funkcjonować. Z jakim skutkiem wiadomo, ale jeśli za doradztwo zapłaciliśmy, to jakiś efekt z tego powinniśmy mieć. Sięgnęliśmy do ich ustawodawstwa, różnego w różnych landach i stwierdziliśmy że choć występują różnice między ustawami o geodezji poszczególnych landów, to istnieją też podobieństwa głównie co do konstrukcji prawa. Wybraliśmy ten land, z którym zawarliśmy umowę twiningową (Dolna Saksonia) i jeszcze dwa inne, reprezentatywne: Północną Nadrenię-Westfalię i Brandenburgię. Każda z ustaw jest zwięzła: ustawa Dolnej Saksonii liczy sobie 26 paragrafów, Północnej Nadrenii-Westfalii 29, najdłuższa brandenburska 31. Każda ustawa o geodezji na wstępie formułuje zadania i sposób ich wykonania. Następnie kto jest uprawniony do wykonania zadań wraz z zakresem kompetencji i odpowiedzialności. Dalej specyfikacja pomiarów geodezyjnych, w tym krajowy i samorządowe zasoby geodezyjne, łącznie z archiwum zdjęć lotniczych. Geodezyjne punkty stałe (osnowy) i ich ochrona. Są też zasygnalizowane mapy topograficzne i systemy informacyjne w administracji. Jest poważnie rozbudowany dział katastru nieruchomości z rozgraniczaniem, ochroną granic, obowiązkami właścicieli, aktualizacją i odnawianiem katastru. Ponadto są wykroczenia porządkowe, naruszenie przepisów, grzywny, nadzór itp. W Brandenburgii wyeksponowane są ponadto zadania z zakresu budownictwa miejskiego i planowania przestrzennego, w tym ustalanie linii regulacyjnych. W porównaniu z obowiązującą polską ustawą Prawo gik, ustawy sąsiadów są znacznie bardziej zagregowane i przystosowane do obsługi systemu katastralnego, jako nadrzędnego imperatywu funkcjonowania geodezji. Odpowiedzialność za dane geodezyjne jest gwarantowana przez administrację geodezyjną. Jeśli komuś w Polsce przychodzi do głowy porównywanie ALKIS-ów i ATKIS-ów z polskimi SIP-ami, infrastrukturami danych przestrzennych itp. to musi pamiętać, na jakiej podstawie tamte systemy powstały. Nie ma w ustawach niemieckich geodezyjnej inwentaryzacji sieci uzbrojenia terenu, mapy zasadniczej i numeracji porządkowej nieruchomości czy kilku stron ustaleń na temat systemu kontroli i terenów zastrzeżonych. O ile w rozwiązaniach merytorycznych, pozakatastralnych, my wyprzedziliśmy sąsiadów i oni bardzo by to chcieli mieć, to regulacje kontrolne i związane z terenami zastrzeżonymi są reliktem PRL-u, dla sąsiadów zupełnie niezrozumiałym. Nie twierdzimy, że tamte rozwiązania są lepsze. Są bardziej ramowe, zostawiają przestrzeń na uprawianie „sztuki geodezyjnej“. A geodezja jest sztuką wymagającą ogromnej wiedzy i doświadczenia, których sprawdzeniu nasz zachodni sąsiad poświęca sześciogodzinny bardzo detaliczny egzamin po dwuletnim okresie aplikacji. Otóż mając na uwadze powyższe wzorce oraz fakt, iż od 2000 r. jesteśmy w jakiś sposób modelowani przez ekspertów niemieckich, którzy m.in. wywarli presję na ministra budownictwa w listopadzie 2006 r., kiedy przystępowaliśmy do projektu Geoportal, mając na uwadze fakt, iż rozporządzenie ws. ewidencji gruntów i budynków z 2001 r. było następstwem rozpoczętej wtedy współpracy, proponuje się przyjąć uzgodniony w Sejmie projekt nowelizacji Prawa gik z następującymi zmianami: W art. 1 Zmienić sprawy na zadania, wyrzucić określenie służby geodezyjnej i zastąpić je administracją geodezyjną. Pozostawić art. 2 i 3 bez zmian W art.4 i w dalszych, zamienić określenie służby na administrację art.5 należałoby pozostawić w dotychczasowym brzmieniu. Uzgodnienia sejmowe potraktować jako niebyłe. Cały rozdział 2 i dalsze powinny mieć wymienione pojęcie służby na administrację i do tej administracji należałoby wprowadzić kancelarie miernicze wykonujące zadania z upoważnienia i w imieniu administracji geodezyjnej. Osoby prowadzące kancelarie powinny wrócić do historycznego tytułu Mierniczego Przysięgłego. Z tą formą środowisko i otoczenie musi się jednak oswoić. Aby było wiadomo o co chodzi zachęcamy do lektury Komentarza nr 8. Art.6 w brzmieniu sejmowym został w międzyczasie wprowadzony w życie. Natomiast art.6a wymaga przeredagowania pod kątem eliminacji pojęcia służby geodezyjnej, zastąpienia jej administracją geodezyjną i wymienienia kancelarii mierniczych jako jednego z powierzonych jej elementów. Z art. 7 wystarczy ust.1.Cała specyfikacja poszczególnych numerowanych i literowanych artykułów siódemki jest zbędna. Administracja ma wykonać zadania, a w jaki sposób, to może się mieścić w przepisie wykonawczym. Pozostawić by należało tylko art.7e Art.8 należałoby przyjąć w brzmieniu sejmowym ale ograniczyć go do ust.1. Pozostałe skreślić. Uzgodnione w Sejmie art. 9do 9c są zbędne i w zupełności wystarczy obecne brzmienie art.9. Art.10a sejmowy należałoby skreślić od ust.8 do końca a ust. 2-7 przenieść do art.5 Art.11 do 19 należałoby zachować w obowiązującym brzmieniu, bez ulepszeń sejmowych. Rozdział 4, art.20 do 26 wymagają przeredagowania, pod kątem wprowadzenia katastru nieruchomości. Do tego rozdziału należy przenieść rozdział 6 „Rozgraniczanie nieruchomości“ w obowiązującym brzmieniu i rozdział 8a „Numeracja porządkowa nieruchomości“, jak również czynności techniczne podziałów nieruchomości, oraz scaleń i podziałów w korelacji za scaleniami i wymianami gruntów. Rozdział 5 art.27 i 28 powinny pozostać w treści uzgodnionej w Sejmie. Rozdział 7 art.40 do 41a pozostawić w brzmieniu obowiązującym. W obecnym brzmieniu może również pozostać rozdział 8, z tym, że po art. 42 należałoby dodać art.42 a, stanowiący, iż posiadanie uprawnień zawodowych z zakresu 2) jest warunkiem niezbędnym do utworzenia kancelarii mierniczej. W konkluzji należy stwierdzić, że znaczna część ustaleń dokonanych w Sejmie nadaje się do wykorzystania. Równie wiele ustaleń istniejących jest sprawdzonych przez czas i może być adaptowana w nowym prawie. Brakuje natomiast części katastralnej, która w naszych uwarunkowaniach historycznych i prawnych jest kluczowym wyznacznikiem funkcjonowania geodezji. 4. Niezbędne treści katastralne w nowej ustawie Proponowanie zapisów katastralnych, w sytuacji kiedy trwa ożywiona dyskusja na temat tego, co właściwie w warunkach polskich należy pod tym pojęciem rozumieć, jest bardzo ryzykowne. Wiele na ten temat napisano w komentarzach GISPOL-u, głównie jako przedruki z powojennych Dzienników Urzędowych GUPK. Można by też spróbować zaadaptować rozwiązania brandenburskie sprzed zaledwie 10 lat, czyli stosunkowo świeże, które anulowały przepisy z lutego 1794 r., czy te o uproszczeniu i ujednoliceniu katastrów i geodezji z 30 września 1944 r. Ustawa brandenburska stanowi np. w § 14 o celu katastru w sposób następujący:
Równie zwięźle zredagowane są paragrafy następne: 15. o częściach składowych katastru i ich treści, 16. danych o właścicielu, 17. o sposobie korzystania z katastru, 18. o upoważnieniach do udokumentowania i uwierzytelniania, 19. o aktualizacji i odnawianiu katastru, 20. o ustalaniu granic, 21. o procedurach ustalania granic, 22. o oznaczaniu granic, 23. o procedurach oznaczania granic. I to wszystko. Można to było już zrobić w 2000 i 2001 r. kiedy ogromne zespoły GUGiK często jeździły do Niemiec po nauki ale widocznie właściwy czas dopiero nadszedł. Komentarz 71 (115/08) 28 kwietnia 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Ciąg dalszy kartografii biblijnej Po ostatnim komentarzu otrzymaliśmy kilka telefonów poddających w wątpliwość sens kojarzenia odległych tekstów biblijnych z teraźniejszością, w tym łączenia Biblii z kartografią. Wszystko zależy od punktu widzenia. Dla wyznawców religii chrześcijańskiej, muzułmańskiej i żydowskiej, określanych mianem „Abrahamowych“, z uwagi na wspólne opisane w księgach odniesienie (greckie biblios - księga), tereny biblijne kojarzą się z Ziemią Świętą, świętą dla każdej z tych religii. Nie należy wszakże zapominać o tym, że tereny biblijne są kolebką cywilizacji, a zapisy biblijne zarówno Starego jak i Nowego Testamentu są jednym z nielicznych utrwalonych na piśmie zapisów odległych dziejów ludzkości, zapisem pomagającym bardzo skutecznie identyfikować miejsca wykopaliskowe, których w samej tylko Jordanii jest aktualnie 35 tysięcy. To dzięki tym wykopaliskom gwałtownie rośnie nasza wiedza o czasach sięgających nawet 10 tysięcy lat wstecz. Zapisy biblijne (spisane w VI wieku p.n.e. z tradycji przekazywanych ustnie), niestety, sięgają tylko 6 tysięcy lat wstecz, pozwalając metodycznie szukać śladów dziejów utrwalonych w trybie narastającym, ułatwiającym kojarzenie zdarzeń. Odkrycia archeologiczne w innych rejonach świata nie posiadają ciągłości opisu źródłowego, są w większości dziełem przypadku, a ich interpretacja uzależniona jest od indywidualnego osądu odkrywcy. Odkrycia archeologiczne na Bliskim Wschodzie, w tym wiele dokonanych przez naukowców polskich, mają silne wspomaganie w Biblii. Lokalizacyjnie mają też wspomaganie we fragmentach ocalałej mapy mozaikowej Palestyny i górnej delty Nilu, stanowiącej posadzkę kościoła św. Jerzego w jordańskim Madabie. Odkrycia archeologiczne dokonane na terenach biblijnych zawierają duży ładunek inżynierski, w tym również z zakresu geodezji i kartografii, o czym dalej będzie mowa. Zawierają jednak także współczesne elementy gospodarcze i polityczne, które kształtują całą światową sytuację geopolityczną, wspieraną między innymi przez Global Spatial Data Infrastructure, o czym tak klarownie mówił w Elblągu Bas Cock, aktualny przewodniczący tej organizacji. Kojarzenie treści biblijnych z bieżącą rzeczywistością jest w pewnym stopniu uzasadnione. Otóż „ANGORA“ z 20 kwietnia br. przytacza przedruk z Gazety Wyborczej z 11 kwietnia br. dotyczący artykułu Jędrka Malko „Zostawcie swój kraj“, w którym znajdujemy następujący fragment tekstu: „Czy ktoś może powiedzieć, skąd się wzięła Polska? Z Sali pada odpowiedź, że Mieszko, że chrzest, że jednoczenie plemion. A wiecie, skąd się wziął Izrael? Naród ten, jako jedyny na świecie, powstał nie poprzez jednoczenie kolejnych plemion, ale z woli Boga. Jak możecie przeczytać w Biblii, Bóg wybrał Jakuba, nadał mu imię Izrael, i od tego czasu wszyscy jego potomkowie, z woli Boga, są narodem Izraela. I ten sam Bóg wyznaczył te ziemie dla nas, dla narodu żydowskiego“. Z tekstu tego widać jak wielkie znaczenie przywiązuje się do Biblii i jej związków z kartografią i to nie tylko w znaczeniu historycznym ale także współczesnym. Zapisy biblijne zostały potwierdzone znaleziskami w Qumran na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wiele tekstów przepisywanych precyzyjnie i cierpliwie przez Esseńczyków na początku naszej ery i przechowywanych w grotach przez prawie 2 tysiące lat (tamtejszy klimat zezwala na to) jest identycznych, bo za błąd przy przepisywaniu groziła kara śmierci. Precyzja Esseńczyków przydałaby się dzisiaj w tworzeniu baz danych. Utrwalony na piśmie (nośniku) zapis ma zatem przeogromną wartość i decyduje o trwałości i zasięgu władztwa. Wręczone Mojżeszowi na górze Synaj kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami w znacznym stopniu też stoją na straży władztwa. Sens władztwa sprowadza się do określenia kto je sprawuje i w jakim zakresie. W odniesieniu do zwykłego obywatela i aktualnie przysługującego mu władztwa, funkcję taką sprawują księgi wieczyste co do podmiotu i kataster co do przedmiotu. I tak to metodą kolejnych przybliżeń doszliśmy do efektów pracy geodezji, kartografii i katastru. A czy te zapisy są na nośniku, pergaminie, skale czy w kolorowej mozaice, to tylko kwestia czasu i użytej techniki. 2. Efekt tegorocznego Elbląga Geodetom Elbląg kojarzy się z coroczną konferencją ośrodków dokumentacji. Tegoroczna - jubileuszowa zgromadziła dużą ilość ciekawych Polski gości zagranicznych. Było dużo słów o infrastrukturze danych przestrzennych, dyrektywie INSPIRE, była mowa o spójności danych katastralnych i wieczysto- księgowych, u gości zagranicznych, że tę spójność mają, u naszych głównodowodzących, że chcielibyśmy mieć. Nie było jednak nic na temat tego, jak chcielibyśmy to osiągnąć. A już całkowicie zagubił się temat tych wykazów, co to mają być gotowe na 19 maja br. Kluczowy dla gwarancji posiadania temat synchronizacji rejestrów dotyczących podmiotu i przedmiotu posiadania, tak jakby się zdematerializował. Nie pojawiła się też jedyna osoba, która w tym temacie jeszcze tkwiła, była dyrektor Departamentu Informacji o Nieruchomościach, bo w czasie Elbląga pracowała już od 4 dni w innym urzędzie administracji publicznej. A to oznacza, że dwie osoby, które temat znały, pilotowały i odpowiadały za niego, już w GUGiK nie pracują (mowa o byłym prezesie i pani dyrektor departamentu). A przecież te właśnie osoby miały do niego zastrzeżenia (dały temu wyraz podczas seminarium w Katowicach w grudniu 2007 r.), bo zostały nim uszczęśliwione na siłę, przez byłego już ministra (tego od Zespołu Ekspertów dla geodezji), który zbagatelizował ustawę jak była rozpatrywana przez Sejm. To wszakże nikogo nie interesuje. Jest ustawa i rozporządzenia, są terminy, to muszą by efekty. Wydaje się, że koledzy geodeci powiatowi (w większości, bo za gospodarkę nieruchomościami nie odpowiadają) nie doceniają zadania, wychodząc z założenia, że niech się martwią ci od nieruchomości! Ale ci od nieruchomości za chwilę przyjdą i zapytają dlaczego dane ewidencyjne i wieczysto-księgowe są rozbieżne? Jak w oparciu o tak rozbieżne dane wypełnić wniosek o regulację stanu prawnego nieruchomości? Czas nieubłaganie leci, a temat jakby wyparował. A to przecież wyniki tych wykazów mają pomóc rządowi w opracowaniu polityki zaspokojenia roszczeń. W cytowanej już ANGORZE z 20 kwietnia (cytat z ANGORY, gdyż wyjazd zagraniczny do tzw. terenów biblijnych uniemożliwił sprawdzenie cytatu u źródła), jest na stronie 11 przytoczony fragment wywiadu z Szewachem Weissem, który miał ukazać się na łamach „Rzeczpospolitej“, w którym jakoby mieści się wypowiedź „Rozumiemy problemy Polski. Wiemy, że nie może oddać wszystkiego. Dlatego też już dawno proponowaliśmy, by powstała polska fundacja, która szybko wypłaciłaby pieniądze - powiedzmy 5 miliardów dolarów - starszym ludziom, którzy jeszcze żyją. Drugie pokolenie spadkobierców mogłoby dostać specjalne bony, których spłata byłaby rozłożona na 10-20 lat, chyba że inwestowaliby w Polsce, gdzie by pracowały i tworzyły nowe miejsca pracy.“ Sprawa sposobu zaspokojenia rozlicznych roszczeń: tych z reformy rolnej, nacjonalizacji, poniemiemieckich, zabużańskich czy żydowskich jest zadaniem rządu ale rząd musi dysponować rzetelnym rozeznaniem przedmiotu roszczeń, i to nie rozeznaniem GIS-owym a wiarygodnym katastralnym i wieczysto-księgowym. Jeśli w grę wchodzą setki miliardów, to nie powinno się oszczędzać na złotówkach, gdyż roszczenia mają naturalną skłonność do rozmnażania się. A rząd dał zadanie i terminy ale nie dał na to pieniędzy. Jak się o pieniądze upomniał Główny Geodeta, to został odwołany. Mając powyższe na uwadze wypada nowej Pani Prezes GUGiK tylko współczuć! Pieniędzy nie ma. Kadry nie ma. Ma tylko zadania i ambicję ich wykonania. Ale jak? Mówi się, że z próżnego i Salomon nie naleje. I znowu kłania się Biblia. Tenże Salomon zbudował bardzo dużo, ale przedtem Mojżesz musiał przez 40 lat budować wielką armię i uzbroić ją. Potem Jozue i Dawid Ziemię obiecaną zdobyli a Salomon wreszcie zbudował jej potęgę, którą nieco później potomkowie utracili. Nowa Pani Prezes przyłącza się do głosu tych, co szybko chcą zmienić, nie znowelizować, prawo geodezyjne i kartograficzne. Warto w tym miejscu przypomnieć, że historycznych zapisów gwarantujących władztwo nie nowelizowano, że prawa geodezyjne państw europejskich są praktycznie niezmienne od stuleci, co najwyżej dokonuje się nowelizacji dotyczących nowych technologii, ale zasady dotyczące lokalizacji władztwa są niezmiennie - patrz polskie zasady rozgraniczania nieruchomości, które w prawie geodezyjnym znalazły się w brzmieniu według dekretu z 1946 r. a dekret powtórzył zasady przedwojenne. To drobne przypomnienie jest potrzebne dla tych, co to tworzą infrastruktury danych przestrzennych i dokonują przedziwnych konwersji. Prawda jak oliwa wypłynie na wierzch po sporządzeniu dziewiętnastomajowych wykazów nieruchomości. Roszczenia będą zgłaszane w oparciu o to co zapisane w księgach wieczystych. Może nie tak dokładnie jak u Esseńczyków, ale zapisane. A liczy się to, co zapisane i w dodatku objęte rękojmią wiary publicznej. Roszczenia będą przez wymiar sprawiedliwości egzekwowane, tak jak zapisane, czyli tak jak starostowie zdążą do 19 listopada br. złożyć wnioski do tej części nieruchomości, które mają nieuregulowane stany prawne. A co z tymi, które mają stany uregulowane, jak np. posiadane przez zagraniczne koncerny energetyczne, które w ramach prywatyzacji nabyły za bezcen przedsiębiorstwa państwowe a teraz dyktują gardłowe ceny i usiłują zasiedzieć służebności gruntowe jako sukcesor Skarbu Państwa? Władztwo można wykonywać w różny sposób. Zabrakło tego kontekstu w Elblągu, choć trzeba potwierdzić, że wszystkie tematy wymienione przez Panią Prezes GUGiK w Elblągu były słuszne. Jeszcze do nich wrócimy. Pytanie tylko jak je zrealizować? Wszakże najsłuszniejsze było spostrzeżenie związane z wektoryzacją map. Że jest to produkt przejściowy, który wykazał, iż ewidencję gruntów i budynków trzeba modernizować. Oczywiście, że tak. I to było wiadomo już przed sześciu laty i bardzo dużo pieniędzy poszło na zakładanie Zintegrowanego Systemu Katastralnego zwanego też Zintegrowanym Systemem Informacji o Nieruchomościach. I rację miał w Elblągu kol. Klocek, że prezes nr 12 utrzymywał jako taką kadrę, bo jej dodatkowo z projektów płacił, a prezes nr 13 nie płacił dodatkowo to ludzie odeszli, a w końcu musiał odejść i prezes. A skąd pieniądze weźmie nowa Pani Prezes? Padały w Elblągu sugestie, że być może z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ale nie wydaje się to prawdopodobne. Rację miał pan minister, że ewidencję gruntów trzeba zintegrować z księgami wieczystymi i rejestrem osób. Pytanie kim i za co? Rację miał pan minister, że potrzebne są standardy techniczne i organizacyjne. Rację miała Pani Prezes, że powstać muszą wiarygodne dane i że samorządom trzeba pomagać, wspierać je, stymulować i inspirować, jak również, że trzeba zdobywać fundusze unijne. Kim, jak i za co? Na żadne z postawionych pytań w Elblągu odpowiedź nie padła! 3. Wdzięczniejsza jest Biblia Polscy geodeci wykonujący zawód chlubiący się wieloma tysiącami lat tradycji, jakby zapomnieli o tym, zagubili się i wypalili. Elbląg pokazał jak bardzo nasi sąsiedzi z zachodu i północy odskoczyli od nas. Źródłem sukcesu tych co się chwalili swoimi osiągnięciami jest wiarygodność i spójność danych geodezyjnych i prawnych. Można tak jak ci staruszkowie, chwalić się też lub odpuścić. Polscy geodeci odpuścili. Pozwalają sobie dyktować warunki przez informatyków, a prawników nie chcą, bo się ich boją. Wszakże księgi wieczyste koledzy z wykonawstwa chcieliby przejąć! Coś tu jest nie tak. W czasach biblijnych Nebatejczycy wybudowali w Petrze 250 km rur terakotowych zasilających w wodę grawitacyjnie dwudziestotysięczne miasto, przekuli w skałach kilkusetmetrowy tunel sprowadzający wodę do zespołu świątyń, zbudowali kilkadziesiąt cystern z wodą na kilku tysiącach kilometrów szlaków karawanowych, łączących Afrykę z Azją oraz granice Europy z południowym cyplem półwyspu arabskiego (co około 60 km cysterna, to jest w odległości czterech dni marszu wielbłądów, które tyle wytrzymują bez pojenia). Na trop tego wszystkiego naprowadziły zapisy biblijne a wykopaliska to potwierdzają. Pytanie, czy te gigantyczne inwestycje wytyczały krasnoludki? Bez zaawansowanej techniki geodezyjnej wytyczanie takich obiektów byłoby niemożliwe. Temat w znacznie szerszym zakresie był analizowany podczas Kongresu FIG najpierw w Kairze w 2004 r. potem w Monachium w 2006 r. Geodeci jak mało kto mają powody do chlubienia się uczestnictwem w rozwoju cywilizacji. Zapisy biblijne i wykopaliska potwierdzają to w całej rozciągłości. Trzeba się po prostu bardziej szanować. Nowa Pani Prezes zapowiedziała to na wstępie swego wystąpienia w Elblągu. I tak należy trzymać! Komentarz 70 (114/08) 21 kwietnia 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Zasiedzenie nieruchomości przez Skarb Państwa Zgodnie z art.2 ust.1 ustawy z dnia 7 września 2007 r. o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego (Dz.U. Nr 191 poz.1365) w terminie 12 miesięcy od dnia wejścia ustawy w życie (to jest do 19 listopada 2008 r.) starostowie złożą we właściwych sądach rejonowych wnioski o ujawnienie w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa, wraz z dokumentami stanowiącymi podstawę wpisu tego prawa. Praktycznie, z wyjątkiem ewidentnych zaniedbań przy przejmowaniu gruntów pod drogami, głównym uzasadnieniem wniosków o ujawnienie prawa własności Skarbu Państwa będzie zasiedzenie a z zasiedzeniem gruntów przez Skarb Państwa wiąże się Uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 26 października 2007 r. (Sygn.akt III CZP 30/07) stanowiąca, iż „Władanie cudzą nieruchomością przez Skarb Państwa, uzyskane w ramach sprawowania władztwa publicznego, może być posiadaniem samoistnym prowadzącym do zasiedzenia. Zasiedzenie jednak nie biegło, jeżeli właściciel nie mógł skutecznie dochodzić wydania nieruchomości (art. 121 pkt 4 w związku z art. 175 k.c.)“. Uchwała posiada prawie czterdziestostronicowe uzasadnienie, które powinno być elementarzem każdego wypełniającego wniosek do Sądu ale przede wszystkim tych, co wypełniają wykazy. 2. Fragmenty uchwały Sądu Najwyższego Chcielibyśmy zwrócić dziś uwagę na kilka fragmentów tego uzasadnienia: „W orzecznictwie Sądu Najwyższego istotnie ukształtowały się dwa zasadnicze poglądy w odniesieniu do oceny władania nieruchomościami przez Skarb Państwa, uzyskanego w związku w wykonywaniem władzy publicznej. Pierwszy, wyrażony w uchwale z dnia 18 listopada 1992 r. III CZP 133/92 (OSP 1993, nr 7-8, poz. 153) i uchwale składu 7 sędziów SN z dnia 21 września 1993 r. III CZP 72/93 [OSNCP 1994, nr 3, poz. 49]; sprowadzał się do przyjęcia stanowiska, że do okresu zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa nie zalicza się czasu władania wykonywanego w ramach uprawnień Państwa jako podmiotu prawa publicznego, mimo istnienia tytułu własności uznanego następnie za nieistniejący. Dla uzasadnienia tego stanowiska przywołano następujące argumenty: Po pierwsze, państwo jest szczególnym podmiotem prawa, który spełnia przede wszystkim funkcje publiczne. Realizacja tych funkcji wymaga wchodzenia w publiczne stosunki międzynarodowe i ustanawiania oraz egzekwowania publicznych norm prawa wewnętrznego. To jest sfera działania określona mianem imperium, którą charakteryzuje przede wszystkim dominujący element władczości, a ponadto odrębny system ochrony praw podległych podmiotów i ograniczona rola sądów. Po drugie, w ramach tej sfery działania (imperium) państwo czerpie z prawa konstytucyjnego, ustaw ustrojowych, ustaw zwykłych i aktów wykonawczych upoważnienie do ingerencji w sferę praw obywateli, nie wyłączając sfery praw majątkowych. Nie są to jednak normy prawa cywilnego. Po trzecie, zasadnicza odmienność źródeł prawa regulujących funkcje państwa w zakresie „imperium“ i „dominium“, inny sposób ochrony podmiotów pozostających z państwem w stosunkach prawnych w obu sferach działalności państwa, zróżnicowane cele obu wskazanych sfer, jak i konieczność przestrzegania granic kompetencji wynikających z podziału władz, nie pozwalają na to, aby swobodnie posługiwać się instytucjami prawa cywilnego w sferze działalności państwa określonej mianem imperium. Dokonując pewnego uproszczenia tej argumentacji można stwierdzić, że Sąd Najwyższy nie tylko wskazał na konieczność rozróżnienia w działalności państwa sfery imperium i dominium oraz nie tylko wskazał na cechy charakteryzujące działania państwa w obu tych sferach, lecz podkreślił, że nie można swobodnie stosować instytucji prawa cywilnego w sferze działalności określanej jako imperium. To stanowisko Sądu Najwyższego spotkało się z krytycznymi ocenami piśmiennictwa, natomiast było ono w zasadzie honorowane“. „Sąd Najwyższy poszukiwał sposobu przeciwstawienia się przypadkom wykorzystywania instytucji zasiedzenia dla zalegalizowania bezprawnego zawładnięcia nieruchomością przez Skarb Państwa. W postanowieniu z dnia 13 października 2003 r. I CK 162/05 (OSP 2006, poz. 107) wskazał, że „wywołany uwarunkowaniami politycznymi stan niemożności efektywnego dochodzenia na drodze prawnej zwrotu nieruchomości jest porównywalny ze stanem siły wyższej (stanem zawieszenia wymiaru sprawiedliwości) uniemożliwiającym uprawnionemu dochodzenie swych roszczeń i powodującym w konsekwencji wstrzymanie rozpoczęcia biegu zasiedzenia." Nie mniej w uchwale jest i takie stwierdzenie: „Zasiedzenie nieruchomości jest sposobem nabycia własności rzeczy przez posiadacza samoistnego w następstwie upływu czasu. Nie jest to instytucja ani moralna, ani sprawiedliwa, gdyż w wyniku jej zastosowania właściciel traci prawo własności bez jakiejkolwiek rekompensaty. Spełnia ona jednak doniosłe cele społeczne ponieważ:
Dzięki swej porządkującej roli instytucja zasiedzenia niewątpliwie sprzyja bezpieczeństwu obrotu prawnego“. Naszym zdaniem najciekawsze jest jednak stwierdzenie, iż: „Państwo dysponujące aparatem przymusu może podejmować i podejmuje różne działania godzące w prawa innych podmiotów. Pozbawienie podmiotu prawa cywilnego własności nieruchomości lub faktycznego nią władania może być następstwem działania władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Może bowiem polegać na:
Nie można więc przyjąć, aby wykonywanie władztwa publicznego w wyniku czego nastąpiło przejęcie nieruchomości zachodziło tylko wówczas, gdy wydano decyzję administracyjną, nie można też uznać, aby orzeczenie sądowe nie było przejawem władczej ingerencji państwa“. Uchwała jest bardzo obszerna ale na tyle istotna, że wypada się z nią zapoznać przed przystąpieniem do wypełniania wniosków, a właściwie to przed przystąpieniem do wypełniania wykazów aby wiedzieć na co zwrócić uwagę przy ich wypełnianiu. W związku logicznym z regulacją stanu własności poprzez zasiedzenie pozostaje poniższy temat. 3. Chyba jednak kartografia biblijna Kiedy 28 marca br. Geoforum zamieściło anons o sympozjum w sprawie kartografii biblijnej reakcja anonimowych komentatorów pod względem liczebności była prawie równa komentarzom na temat zmiany Głównego Geodety Kraju, a pod względem jakości znacznie bardziej krytyczna i raczej niezrozumiała, wskazując na dość opaczne rozumienie tematu. Pod tematem kartografii biblijnej na obszarze zwyczajowo określanym mianem „Ziemi Świętej“ kryje się najlepiej udokumentowane badanie historii ludzkości sięgające 1 miliona czterystu tysięcy lat wstecz, z którego to czasu pochodzi najstarszy fragment szkieletu ludzkiego znaleziony w Palestynie. Opisuje to Jerome Murphy-O'Connor w książce „Przewodnik po Ziemi Świętej“. We wprowadzeniu do książki ks.W.Chrostowski pisze „Mówiąc „Ziemia Święta“ patrzymy zazwyczaj ze specyficznie chrześcijańskiego punktu widzenia. Ale kraj Izraela jest Ziemią Świętą także dla wyznawców judaizmu i muzułmanów“. W cytowanym „Przewodniku“ podzielono dzieje obszaru zainteresowań kartografii biblijnej, uosabiające w dużym stopniu dzieje ludzkości, na 12 okresów (kamienia do 4500 roku pne, miedzi i brązu do1200 pne, żelaza do 586 pne, perski do 332 pne, hellenistyczny do 63 pne, rzymski do 324, bizantyjski do 640, arabski do 1099, wypraw krzyżowych do 1291, mamelucki do 1517, otomański do 1918 i nowożytny od 1918). Podstawowe źródło informacji o najstarszych okresach to oczywiście Biblia ale i wyniki ponad stuletnich prac wykopaliskowych prowadzonych na 180 stanowiskach, potwierdzających fakty opisane w Biblii i tekstach pozabiblijnych. Niektóre wykopaliska potwierdzają fakty z wielu okresów np. wykopaliska w Dor z okresu brązu, rzymskiego i bizantyjskiego, w Ramat Hanadiw z okresu kamiennego, rzymskiego i bizantyjskiego. Zmieniały się nazwy, państwa, religie ale wykopaliska są zlokalizowane w miejscach niezmiennych od tysiącleci i ich dokumentowanie jest umownie określane mianem „kartografii biblijnej“, jako że opisy biblijne sięgające 6500 lat bardzo ułatwiają kartograficzną lokalizację miejsc badawczych. Patrząc z tego punktu widzenia przypominamy sobie o historycznym sensie geodezji i kartografii. Przecież opisane na wstępie „zasiedzenie“, to nic innego jak sankcjonowanie jakiegoś tam mini okresu historycznego dla ściśle określonego kawałka Ziemi. Dawniej odbywało się to przez podboje i unicestwianie całych narodów (skala inna, cel ten sam). Dziś procesy o podobnym charakterze dokonywane są z poszanowaniem prawa według reguł rynkowych, poprzez wykup, wywłaszczenia, roszczenia, odszkodowania. Niezmienna tylko jest powierzchnia Ziemi, która może być określona dokładnie przy pomocy metod geodezyjnych lub orientacyjnie przy pomocy metod GIS-owych. Nie może się tylko różnić przedmiot, którego prawa dotyczą (np. dwie księgi wieczyste dla jednej nieruchomości), bo to stwarza sytuacje konfliktogenne. Z braku zsynchronizowanego z księgami wieczystymi katastru my takich zagrożeń mamy wyjątkowo dużo i ustawa o ujawnianiu w księgach wieczystych nieruchomości Skarbu Państwa i samorządowych jednostek terytorialnych wyciągnęła pomocną dłoń dla ich likwidacji. Tej szansy nie wolno przespać lub zbagatelizować. Nie mamy 100 lat na prace wykopaliskowe lub archiwalne aby ocenić zasadność roszczeń do określonego kawałka ziemi, ale mamy wystarczająco dużo wiedzy, potencjału ludzkiego i technologii aby dobrze określić przedmiot posiadania i roszczeń. Już kilkakrotnie na łamach komentarzy, przedtem komunikatów ZSK zachęcaliśmy do nawiązania kontaktu z Głównym Geodetą Izraela. Główny Geodeta Izraela jako pierwszy zorientował się ile szkody mogą wyrządzić niechlujne GIS-y (zakomunikował to podczas GSDI_9 w Chile). Po nałożeniu i udostępnieniu przez Internet ponad 400 warstw tematycznych nie mógł się opędzić od skarg na nieprawdziwy przebieg granic, urządzeń, tras komunikacyjnych. 5 czy 10 m. różnicy w lokalizacji obiektu na pustynnym obszarze Afryki czy na preriach Ameryki nie odgrywa żadnej roli. Komisji Europejskiej w systemie GMES wystarcza aż nadto lokalizacja zjawiska z dokładnością do 1/4 hektara. W Izraelu na terenach tzw. „kartografii biblijnej“ ważny jest każdy centymetr i jedyną słuszną reakcją Głównego Geodety Izraela było przystąpienie do zakładania porządnego katastru a rząd Izraela nie skąpił środków aby to uczynić. Te prace aktualnie trwają a teksty biblijne i wyniki prac archeologicznych wskazują, gdzie ta precyzja musi być szczególnie duża. Może się zdarzyć, że wzorem Szwajcarów na niektórych obszarach będą potrzebne dokładności milimetrowe. Z pewnością miejscem takim będzie Góra Oliwna w Jerozolimie, gdzie wartość grobowca na cmentarzu żydowskim sięga 0.5 mln dolarów. Stowarzyszenie GISPOL zgłosiło chęć uczestnictwa w sympozjum biblijnym, gdyż są zdarzenia i miejsca będące kamieniami milowymi w rozwoju współczesnego świata. Takim ogniwem są doroczne spotkania GSDI, kontynuujące wspólnie z FIG wytyczanie kierunków wykorzystania technik pomiarowych, obrazujących i komunikujących. Takim ogniwem są przedsięwzięcia GIS-we naszego zachodniego sąsiada, który długo się przymierzał do nowoczesnej infrastruktury przestrzennej ale jak zaczął, to wdraża ją na wzór i podobieństwo systemu autostrad w tym kraju. Taką inicjatywą jest sympozjum na temat kartografii biblijnej, której celem jest udokumentowanie przekształceń tego samego terytorium w okresie kilku tysięcy lat. Skutkiem tych przekształceń jest koegzystencja na obszarze wielkości małego polskiego województwa prawie 8 mln ludzi posługujących się kilkunastoma językami i praktykujących w kilkudziesięciu wyznaniach, w tym prawie 20 chrześcijańskich. W tak mozaikowym świecie przyjdzie nam żyć, a na obszarze biblijnym zaczęło się to tylko wcześniej. Unia Europejska z nieuchronną emigracją zarobkową jest tego przedsmakiem na kontynencie europejskim. Komentarz 69 (113/08) 14 kwietnia 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Geodezyjny dowód Zgodnie z zapowiedzią z ubiegłego tygodnia dziś chcielibyśmy się zatrzymać na geodezyjnym dowodzie. Cóż to takiego jest i ile jest wart? Wart jest tyle ile pieniądz, który za nim stoi. A co to jest? Trudno byłoby gdzieś znaleźć definicję takiego sformułowania ale na użytek własny określimy go „: jako zespół procedur zapewniających jednoznaczną lokalizację jakiegoś punktu (punktów) linii lub poligonu“. Najbardziej popularnymi elementami lokalizacji są punkt graniczny i linia graniczna ale równie dobrze może to być znacznik umieszczony na monitorowanym obiekcie, reper, obserwowany obrys obiektu, budowli itp. Dowód geodezyjny zapewnia jednoznaczną lokalizację przedmiotu zainteresowań w określonym czasie. Tyle i tylko tyle. To wprowadzenie było niezbędne w związku z nieubłaganie zbliżającym się terminem sporządzenia wykazów mienia Skarbu Państwa do ujawnienia w księgach wieczystych. Nie bardzo wierzymy w skuteczność interwencji Związku Powiatów Polskich (ZPP) odnośnie przedłużenia terminu(ów), martwi w stanowisku ZPP z Walnego Zgromadzenia brak postulatu o środki na wykonanie zadania. Sprowadzają na ziemię restytucyjne zamierzenia rządowe zsynchronizowane z obowiązującymi terminami, zatem łudzenie się, iż Parlament przedłuży terminy jest mało realne a nadzieja na dodatkowe środki jeszcze mniejsza. Ci co trzeźwo myślą o wykonaniu tego zadania chcieliby przynajmniej umieć zestawić po lewej i po prawej stronie to, co przewidziano w tabelach rozporządzenia z 31 stycznia 2008 r. (ta data chyba okaże się punktem zwrotnym polskiej geodezji!) Czujemy się więc w obowiązku podpowiedzieć, że konsekwencją wykazów ma być nie tylko regulacja stanów faktycznych i prawnych mienia Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego czy raczej samorządowych jednostek terytorialnych, bo żadna jednostka samorządu terytorialnego mienia publicznego nie posiada, ale przede wszystkim identyfikacja jednostek czy też przedmiotów tego mienia, ich jednoznaczna lokalizacja w przestrzeni, jako że, jak ładnie to określił Adam Michnik w Gazecie Wyborczej z 26 marca br. „istnieje państwo polskie, które chce uregulować rozsądnie kwestie restytucji wszystkich właścicieli, którzy byli obywatelami RP, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego czy przynależności religijnej. Chodzi więc o restytucję mienia.“ Komentarze prasowe towarzyszące wizycie Premiera w Izraelu nie wykluczają zwrotów w naturze, zatem precyzyjna lokalizacja zasobów mienia i ich tytułów prawnych jest niezbędna. Tak jak zaznaczyliśmy na wstępie chodzi zatem o dowód geodezyjny zapewniający jednoznaczną lokalizację przedmiotu w określonym czasie, dowód, który wart jest właśnie tyle ile pieniądz, który za nim stoi. A za tym dowodem stoją niewyobrażalnie wielkie pieniądze! 2. Technologia sporządzania wykazów Prawnicy określą siłę prawa uprawniającego do restytucji (o tym będzie mowa w następnym tygodniu), określą zatem części składowe mnożnika kształtującego wielkość roszczeń ale podstawę, do której mnożnik będzie zastosowany określić muszą geodeci i to nie metodami GIS-owymi a geodezyjnymi, jeśli bowiem wartość 1 m2 zaczyna przekraczać 1000 dolarów, to trzeba sięgnąć po odpowiednio precyzyjny sprzęt i stosowne metody pomiarowe. Dla tych celów ASG Eupos może być bardzo potrzebny. Wreszcie się też przydadzą teorie błędów i skomplikowane wyrównania, które wtłacza się w głowy studentom geodezji. Najpierw jednak trzeba wypełnić wykazy i to w miarę bezpiecznie, bo jak żaden dokument dotąd, ten owocować będzie bardzo kosztowną odpowiedzialnością. Oczywiście zacząć trzeba będzie od zwykłej bilansówki, przypisując danym z lewej części wykazu część prawą. I tu nieoceniony może być program MIENIE, który oferuje firma GEOBID. Dla setek a nawet tysięcy działek mieszczących się w jednej księdze wieczystej Skarbu Państwa (gminy) automatyzacja prac przyporządkowujących jest nieodzowna, zwłaszcza wtedy jeśli trzeba wyłowić zmienione numery ksiąg, bardzo częsty przypadek związany z bezustanną zmianą rejonizacji sądów, czy działek, równie częsty przypadek na obszarze byłej Kongresówki, zwłaszcza województw łódzkiego i mazowieckiego. Jakkolwiek ten etap prac będzie najbardziej pracochłonny, zwłaszcza dla tych co zamierzają wykaz wypełnić „na piechotę“, to jest on mało skomplikowany pod względem intelektualnym, sprowadzając się do identyfikacji niedokonanych skreśleń działek (w księgach wieczystych, jako że akurat w tym zakresie znacznie większy jest porządek w ewidencji gruntów), czy prymitywnych przenumerowań ksiąg, obrębów i działek. W tym zakresie spraw po krótkim przeszkoleniu zorientuje się nawet bystry maturzysta. O wiele trudniej będzie z tytułami prawnymi i tego już maturzyści nie zrobią, bo jak na obszarze niezbyt dużego miasta występuje 38 rodzajów tytułów mienia Skarbu Państwa, to dla ich identyfikacji pomoc prawników będzie niezbędna. Jest to jednak wykonalne, choć wymaga czasu na prostowanie błędów w trybie administracyjnym. Schody zaczną się w momencie rozjeżdżania się powierzchni. Sakramentalna formuła „zmiana powierzchni na skutek nowego pomiaru“ na nic się nie zda, jeśli powtarza się wiele razy ( w różne strony). Wprawdzie ludzie też pobierają się wiele razy i wagę zmieniają częstokroć, ale powierzchnia ziemi na ogół się nie zmienia, chyba że występują szkody górnicze lub trzęsienia ziemi ale wtedy i tak bilans powierzchni w ramach strefy obrzeżnej kataklizmu jest niezmienny. Tu niestety bez metod geodezyjnych się już nie obędzie a w dobie ASG grzechem byłoby ich nie wykorzystywać. Zanim się jednak wykona pomiary kontrolne trzeba rozbieżność w wykazach zidentyfikować i zaklasyfikować a tego nawet najbardziej bystry maturzysta czy informatyk już nie wykona. Do tego potrzebna jest wiedza geodezyjna i wyobraźnia przestrzenna. Wszakże najtrudniejszy będzie etap trzeci kiedy to niezgodne będą i księgi i działki i powierzchnie a do zapisów wieczysto-księgowych nie będzie żadnego punktu zaczepienia. Ten etap będzie już wymagał dostępu do starych akt księgi wieczystej, będzie wymagał ogromnej wiedzy badacza, w tym znajomości języków, rosyjskiego i niemieckiego, w tym wielu odmian tak zwanego „Schreibene Gotisch“ oraz znajomości kilkuset aktów prawnych byłych zaborców i spuścizny prawnej po PRL. To wszystko tylko po to aby przygotować materiał wyjściowy do wniosku o regulację stanu, bo czy wniosek taki starosta zdecyduje się złożyć, o tym zdecyduje analiza przesłanek do zasiedzenia, a o tym będzie mowa za tydzień. Wszakże zanim starosta zdecyduje się składać wniosek to musi ocenić czym wniosek pachnie (jakimi roszczeniami) i ile to będzie kosztować, a do tego niestety najbardziej przydatna będzie lewa strona wykazu połączona z dostępem do planu zagospodarowania lub studium zagospodarowania. O jednym też starosta nie może zapomnieć, że suma powierzchni gruntów Skarbu Państwa i samorządowych jednostek terytorialnych oraz suma powierzchni gruntów prywatnych musi wyjść na powierzchnię powiatu, czy gminy nawet na terenach szkód górniczych! Odnosimy wrażenie, że świadomość wagi postawionego zadania zaczyna dopiero narastać. Jako Stowarzyszenie możemy pomóc w zorganizowaniu spotkań, wymianie doświadczeń. Prosimy o sygnał. Jesteśmy do dyspozycji. Komentarz 68 (112/08) 7 kwietnia 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. IPE nr 2 W ubiegłym tygodniu wskazaliśmy z mieszanymi odczuciami metodologię odwracania się byłego Głównego Geodety Kraju od geodezji. Wybrał GIS, jego rzecz. W trakcie jazdy decyzje podejmuje kierowca. Od 10 dni zmienił się kierowca ale stoi przed podobnym dylematem. Gwoli jasności wypada napomknąć, że nikt jeszcze kierowcy geodezji nie zwolnił z prowadzenia nadzoru nad realizacją polityki państwa w zakresie geodezji i kartografii. Ramy tej polityki określone zostały w art. 1 ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne obejmując między innymi w punkcie 8 tego artykułu sprawy numeracji porządkowej nieruchomości w miejscowościach. Wprawdzie w „Kierunkach reformy administracji publicznej wykonującej zadania związane z utrzymaniem ładu przestrzennego w zagospodarowaniu terytorium kraju“ poprzedni Główny Geodeta zdystansował się od tego tematu, ale to nie powód aby w jego realizacji wyręczały go inne organy administracji państwowej, które zajmować się powinny np. statystyką a nie organizowaniem systemów informacji przestrzennej. A właśnie Główny Urząd Statystyczny w ramach przygotowań do spisu powszechnego 2011 oraz spisu rolnego w 2010 r. zamierza zorganizować system adresowy w Polsce, jakby go dotąd nie było. Centralny organ do spraw geodezji z trudem identyfikował się dotąd z prawie 80-cio letnią polską tradycją zakładania bazy adresowej. Stąd prawdopodobnie zgłoszona chęć zastąpienia GUGiK. Otóż główny doradca Prezesa GUS w tym zakresie, ten sam co swego czasu organizował IPE, zamierza przekształcić krajowy rejestr podziału terytorialnego TERYT w operat przestrzenny, tworząc coś w rodzaju IPE nr 2, bo trochę jednak będzie uboższy. Jednym z elementów modernizacji będzie rozszerzenie prowadzonego w ramach rejestru TERYT systemu identyfikacji adresowej ulic, nieruchomości, budynków i mieszkań NOBC o tzw. punkty adresowe, tj. współrzędne geograficzne x,y budynków w układzie WGS 84. GUS zainteresowany jest budynkami mieszkalnymi i niemieszkalnymi (o ile znajduje się w nich choć jedno mieszkanie) oraz budynkami składającymi się na obiekty zbiorowego zakwaterowania. W tym celu od wszystkich organów administracji samorządowej zażądano wykazu adresów budynków mieszkalnych i niemieszkalnych z podaniem: - identyfikatora gminy, - nazwy miejscowości, - identyfikatora miejscowości, - nazwy ulicy, - identyfikatora ulicy, - numeru nieruchomości, - numeru budynku na nieruchomości, - rodzaju budynku oraz - współrzędnych geograficznych x i y. Zaczyna to łudząco przypominać opisywany już w naszych komentarzach spis powszechny w Stanach Zjednoczonych, gdzie z braku katastru i bazy adresowej obleciano przy pomocy GPS-ów wszystkie punkty adresowe i w ten sposób zlokalizowano przestrzennie obiekty spisowe. Nie po to, żeby powstał rejestr aktualizowany w sposób ciągły, ale po to żeby przeprowadzić spis. Że było to wielokrotnie droższe od założenia ewidencji budynkowej, to nie było istotne ale spis przeprowadzono. Chyba polski GUS jest na jak najlepszej drodze do tego aby ten sukces powtórzyć. Jako stowarzyszenie niepoprawnych marzycieli o zdrowym rozsądku czujemy się w obowiązku ten pozornie drobny temat zasygnalizować. Podstawowa geodezyjna baza referencyjna już niedługo może okazać się całkowicie zbyteczna. 2. PPP (Partnerstwo Publiczno-Prywatne)? Z wielkim zainteresowaniem przeczytaliśmy w Geoforum z dnia 21 marca br. iż „najnowsza wersja GPMapy 2007.4 (marzec 2008) zawiera m.in. 1867 miast objętych szczegółowym planem z nazwami ulic i numerami domów (2 100 272 punktów adresowych), 424 plany miast i miejscowości z nazwami ulic i plany wszystkich miast powiatowych i miejscowości powyżej 20 tys. mieszkańców, 8 miast z obrysami budynków. Oprogramowanie obejmuje dokładną mapę drogową: złożoną z kompletnej siatki dróg numerowanych (krajowych i wojewódzkich) oraz dróg lokalnych utwardzanych (gminnych i powiatowych), łącznie 401400 kilometrów dróg umożliwiających dotarcie do każdej miejscowości w Polsce, w tym 303820 km dróg asfaltowych i 97580 km dróg gruntowych. W dołączonej do niej bazie POI jest 135 600 obiektów (m.in. stacje benzynowe, restauracje, hotele, warsztaty samochodowe, parkingi, banki i bankomaty, centra handlowe)“. Oznacza to ni mniej ni więcej, iż firma IMAGIS wykonała zadanie i za GUGiK i za GUS i za samorządy lokalne i teraz za rozsądną cenę Główny Geodeta, Prezes GUS oraz wójtowie i burmistrzowie mogą sobie bazę adresową kupić. Wygląda na to, że kierownictwo GUS też mogłoby zaeksperymentować, zaopatrzyć się w taką bazę a ankieterów spisowych wyposażyć w najprostsze urządzenia GPS, dzięki którym mogliby przy jednej okazji: - określić współrzędne geograficzne centroidów spisywanych obiektów i nie zgubić się, - a szefowie mogliby skontrolować ankieterów czy gdzieś kawy nie piją zamiast spisywać majątek. Przykład z GPMapą jest jakimś przykładem partnerstwa prywatno-publicznego, może nie tego oficjalnego, mającego wyraz w podpisanych porozumieniach, ale faktycznego, gdzie partner prywatny wychodzi naprzeciw oczekiwaniom partnera publicznego. W wyniku tego PPP partner prywatny w zawrotnie krótkim czasie wykonał to czego partner publiczny nie potrafił wykonać, można już powiedzieć przez wieki, zachodzące o dwa tysiąclecia. A że nie ma tam jeszcze wszystkich adresów. A czy samorządy albo GUGiK mają? A że nie są one zbyt dokładne. A czy samorządy mają dokładniejsze? A GUS-owi wystarczą centroidy umieszczone z dokładnością GIS-ową. Przykład tego partnerstwa publiczno-prywatnego unaocznił gdzie przemieściła się granica między geodezją a GIS-em. GIS generalnie to biznes - wielki! Geodezja (w uproszczeniu) to dokładność, odpowiedzialność i prawo. Oczywiście, że dla celów poglądowych geodezja często korzysta z GIS-u. W niektórych rozwiniętych krajach dane geodezyjne są podstawą GIS-u i nie kłócą się między sobą. Ale żeby centralny organ do spraw geodezji tylko tworzył orientacyjne GIS-y rezygnując z oparcia ich na geodezji jest raczej ewenementem. Tym bardziej, że dane GIS-owe może sobie kupić za znacznie mniejsze pieniądze, niż te które dotąd wydano na IPE czy Geoportal. Najbardziej przy tym dziwi fakt, że po długim okresie ciszy GUGiK nagle obudził się i zażądał przekazania pełnej bazy danych ewidencyjnych o budynkach z uwagi na pilną potrzebę budowy bazy danych obiektów topograficznych. Powołał się przy tym na §6 ust.1 rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad i trybu założenia i prowadzenia krajowego systemu informacji o terenie, który uprawnia go do dostępu do baz danych SIT, a nie do danych ewidencji gruntów i budynków. Wprawdzie według ciągle jeszcze obowiązujących przepisów, które jak zwróciliśmy uwagę w poprzednim komentarzu zamierza się zlikwidować, dane zawarte w ewidencji stanowią podstawę do założenia KSIT, ale ani GUGiK ani WINGiK nie mają dostępu do baz ewidencyjnych (WINGiK przechowuje tylko kopie zabezpieczające). Przecież to było przyczyną kłopotów Głównego Geodety nr 12 i chyba stało się jedną z przyczyn kłopotów Głównego Geodety nr 13 (zwyczaj numerowania GGK zapożyczyliśmy z Geoforum). Przy okazji rodzi się pytanie, a po co Głównemu Urzędowi Geodezji i Kartografii ASG Eupos jak wystarczy mu mapa o stopniu szczegółowości 1:10000. Dobry geodeta takie mapy wykonuje już na oko. Nawet o większej skali. Natomiast urbaniście wystarczy ołówek B6 lub flamaster, co wcale nie oznacza, że jest to złe, bo dla GIS-owej ilustracji wystarczy, dla przeprowadzenia geodezyjnego dowodu, nie, o czym będzie mowa następnym razem. 3. Geodezyjna baza referencyjna Wszystko sprowadza się do wykorzystywania lub nie wykorzystywania geodezyjnej bazy referencyjnej opartej o punkty o jednoznacznie określonych współrzędnych geodezyjnych. W takich państwach jak Holandia, Niemcy, Szwajcaria czy Austria problem nie istnieje. Tam od zawsze obiekty topograficzne były efektem generalizacji obiektów podstawowych, zatem przejście od mapy katastralnej do GIS-u i na odwrót nie sprawia żadnej trudności. W Polsce też tak przez długi czas było ale się nadwątliło po wprowadzeniu rozporządzenia w sprawie ewidencji gruntów i budynków z 2001 r., a przestało być, po przeprowadzeniu wektoryzacji (choć nie wszędzie, bo są tereny gdzie najpierw wprowadzono dane liczbowe a zwektoryzowano nie pokrytą miarami resztówkę, co technologicznie jest uzasadnione). W konsekwencji powyższego znaleźliśmy się w „rozkroku“ (jak to obrazowo określono z trybuny sejmowej), czego skutkiem jest, iż tak jest źle i tak niedobrze. Nie mają tych kłopotów koledzy z Niemiec, zwłaszcza z Dolnej Saksonii, ci sami którzy pomagali nam budować Zintegrowany System Katastralny i nie zbudowali, bo byli przekonani, że jak mamy jeden przepis to mamy i jedną ewidencję gruntów. Profesorowi Knoopowi i jego ekipie nie przyszło na myśl, że mamy tyle rodzajów ewidencji ile powiatów. Im tam w ogóle nie mieści się w głowie możliwość wydawania pieniędzy publicznych bez przepisów czy nie przestrzegania przepisów. Powiedzenie „Ordnung muss sein“ jest szczególnie przestrzegane w geodezji, jako podstawie gospodarki przestrzennej. Oni tam w Niemczech, przy pomocy integrujących systemów ALKIS i ATKIS doprowadzili bazę referencyjną do porównywalności i mogli w ubiegłym tygodniu zaprezentować w Hamburgu podczas „Gi-Tage Nord“ nadzwyczaj szeroką gamę zastosowań GIS w sensorowych i interferometrycznych badaniach powierzchni ziemi i mórz oraz szeroko rozumianej infrastrukturze technicznej, jak również w zarządzaniu kryzysowym oraz w zarządzaniu stymulującym przebudowę struktur przestrzennych, zarówno w skali kontynentalnej jak i lokalnej, we wzajemnych powiązaniach i w odniesieniu do obiektów rzeczywistych. To co wydawało się niemożliwe, stało się faktem i możemy im tylko pozazdrościć. Nie rodziło się to oczywiście z dnia na dzień. Jeździło tam wiele GUGiK-owych ekip w czasie jak system ten przygotowywano i co z tego nam przekazano? To w końcu na bazie umowy z rządem Dolnej Saksonii budowano w Polsce Zintegrowany System Katastralny i wydano duże środki pomocowe. I co za to zbudowano? Na konferencji w Hamburgu przestrzegano przed zagrożeniem przepoczwarzania się PPP z Partnerstwa Publiczno-Prywatnego w Permanentnego Płatnika Publicznego. Rozliczne wizyty w Polsce specjalistów z Dolnej Saksonii chyba zaowocowały cennymi spostrzeżeniami z dziedziny narzucania przez centralny organ administracji jedynie słusznej platformy sprzętowej (co najmniej dwóch Głównych Geodetów zalecało stosowanie produktów określonej firmy). U nich jest przepis i są standardy, a w ślad za tym oferta prywatnego przedsiębiorcy, u nas ustawiczne studia przypadku przemycane na zewnątrz jako reprezentatywne inicjatywy polskiego partnera w Unii Europejskiej. Kiedyś w ramach tworzenia dyrektywy INSPIRE pojawił się w opracowaniach wspierających kosztowny śląski RSIP, po którym teraz ani widu ani słychu (i na forum unijnym i w kraju, co może i dobrze, bo autorzy tego kuriozum raczej nie byli świadomi, że działają na obszarze 3 katastrów). Teraz miejsce to zajął GIS Mazowsza w europejskim projekcie NEREUS jako jeden z 36 regionów reprezentujących 10 krajów członkowskich (o czym poinformowano w Hamburgu). Niemcy i Francuzi do projektu wprowadzili po 6 regionów, Włosi 11. Gdyby to jeszcze ten mazowiecki GIS był zgodny z obowiązującym prawem! Gdyby był reprezentatywny dla Polski! Mamy zatem kolejną okazję aby naszych partnerów wprowadzić w błąd. Partnerzy wchodzący do projektów unijnych dają gwarancję, że prezentowane rozwiązanie jest zgodne z obowiązującym w danym kraju prawem. A że w ramach projektów wypracowuje się propozycje zmian czy dostosowań, to od ich wprowadzenia do systemu prawnego są odpowiednie instytucje. I właśnie z tego zakresu miniony tydzień dał duże powody do satysfakcji. Po ponad trzymiesięcznej przerwie od wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich do Głównego Geodety Kraju w sprawie bezprawności instrukcji G-5, w jednym dniu pojawiły dwa teksty geodezyjno-prawne najwyższej jakości. Chodzi o rzeczową, prawną krytykę rozporządzenia o opłatach dokonaną przez Polską Geodezję Komercyjną (znaleźli koledzy jakiegoś dobrego prawnika!), wspartą znakomitym wystąpieniem Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Rolnictwa, co każe wierzyć, że okres geodezyjnego bezhołowia prawnego ma się ku końcowi. Komentarz 67 (111/08) 31 marca 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Nowe prawo geodezyjne Jakkolwiek komentarz ukazuje się w przeddzień 1 kwietnia, to nie jest żartem primaaprilisowym. Z pewnym opóźnieniem dotarliśmy do wizji nowego prawa, wypracowanej przez obecnie już poprzedniego Głównego Geodetę Kraju i ogłoszonej w dniu 10 marca br. na roboczym spotkaniu kierownictwa urzędu z wybranymi przedstawicielami środowiska, w ramach tak zwanych „Kierunków zmian administracji publicznej...“. Tematem obrad była dyskusja nad zmianami w prawie w zakresie geodezji i kartografii. Nie dał nam Główny Geodeta szansy odręcznego przedstawienia swych uwag, choć kiedyś był członkiem naszej organizacji (komentarz był pisany przed odwołaniem Głównego Geodety). Wielka szkoda, bo to co można było sobie powiedzieć w węższym kręgu osób i być może skorygować, teraz trzeba oznajmiać publicznie, bo jest obawa, że „Kierunki zmian...“ gdzieś w sferach rządowych krążą, a nie jest to bagatela. To zasadnicza różnica w widzeniu geodezji. Od modelu geodezji funkcjonującego dotąd w prawie i w życiu, Główny Geodeta zamierza(ł) odstąpić, więc uważamy, że powinien (był) wytłumaczyć dlaczego to zamierza(ł) uczynić? Kto dał wytyczną albo przyzwolenie, aby model geodezji wzorowany na doświadczeniach europejskich zastępować rozwiązaniem funkcjonującym np. w Stanach Zjednoczonych? Być może słusznie, bo można, i tak, i tak. Ale dlaczego? O co chodzi w modelu amerykańskim wyjaśniliśmy w komentarzu 64(108) z 10 marca br. Amerykański National Land Information System (NLIS) jest formą rejestracji posiadania i użytkowania terenu zastępującą precyzyjną rejestrację geodezyjną na ogromnych obszarach USA; formą dokładniejszą w miastach, mniej dokładną na obszarach rolnych i leśnych, ale funkcjonującą i spełniającą nałożone zadania w tamtejszych warunkach. Jest to po prostu GIS zastępujący geodezję na bezkresnych obszarach Stanów Zjednoczonych, ale nie tylko, bo także na terenach Kanady, Ameryki Południowej, Afryki, Australii i Azji, gdzie przez długi czas nie było dostatecznego pokrycia mapowego i rejestrowego w związku z czym dla usprawnienia zarządzania trzeba było szybko pokrycie takie stworzyć i wykorzystano do tego uproszczone metody fotogrametryczne. W miarę gromadzenia coraz dokładniejszych wyników pomiarów wspomniane kraje (kontynenty) zapewne będą stopniowo przechodzić na system europejski. W Europie, która dała początek współczesnej geodezji, w tym i w Polsce, obowiązywały nieco inne reguły, mające jak dotąd swój wyraz w Prawie geodezyjnym i kartograficznym, zwłaszcza w jego artykułach 4. i 5., które dla przypomnienia stanowią, iż Art. 4. 1. Dla obszaru całego kraju sporządza się i aktualizuje ewidencję gruntów i budynków, mapę zasadniczą oraz mapy topograficzne, stanowiące podstawę do wykonywania innych rodzajów map. „Art. 5. Dane zawarte w ewidencji gruntów i budynków, ewidencji sieci uzbrojenia terenu oraz inne dane zawarte w państwowym zasobie geodezyjnym i kartograficznym stanowią podstawę do założenia krajowego systemu informacji o terenie“. Jeśli zatem mielibyśmy decydować się na zmianę filozofii funkcjonowania geodezji, to musiałoby istnieć jakieś uzasadnienie. W czym rzecz? 2. Kierunki reformy administracji publicznej Otóż 10 marca br. były Główny Geodeta Kraju zaprezentował „Kierunki reformy administracji publicznej wykonującej zadania związane z utrzymaniem ładu prawnego i przestrzennego w zagospodarowaniu terytorium kraju“. Tamże w zakresie zadań rządowych pod punktem d) zamieszczono „Rejestrowanie zmian w topografii terenu, dotyczących obiektów pochodzenia naturalnego i antropogenicznego o stopniu szczegółowości możliwym do zobrazowania w skali 1:10000“. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby równolegle zapisano inne zadania zasilające ten system rejestracji. Ale w zakresie zadań rządowych obok: a) utrzymania w stanie gotowości użytkowej całości (wszystkich klas !) poziomej i wysokościowej osnowy geodezyjnej (Zintegrowany System Odniesień Przestrzennych) b) ustanowienia norm i regulacji technicznych obowiązujących w pracach geodezyjnych, kartograficznych i fotogrametrycznych wykonywanych na rzecz administracji publicznej, a zwłaszcza obowiązujących w ramach prowadzonych przez nią systemów informacyjnych zorientowanych na informację przestrzenną - jakby dotąd nic nie było i wszystko trzeba zaczynać od początku, są jeszcze c) utrzymywanie kontaktów zagranicznych oraz aktywne uczestniczenie w działalności międzynarodowych organizacji związanych z dziedziną geodezji, kartografii lub fotogrametrii e) współtworzenie i prowadzenie zasobu technicznej dokumentacji geodezyjno-kartograficznej i fotogrametrycznej stanowiącej zaplecze informacyjne baz danych jednolitego, krajowego systemu Informacji o Terenie i Geoportalu RP oraz regionalnych i lokalnych systemów informacji przestrzennej f) prowadzenie Państwowego Rejestru Granic, państwa i wewnętrznych podziałów administracyjnych jego terytorium, sankcjonowanych aktami prawnymi h) prowadzenie spraw oficjalnego nazewnictwa geograficznego dotyczącego terytoriów wszystkich państw świata w tym Polski i jej regionów i) prowadzenie spraw środowiska zawodowego geodetów, kartografów i fotogrametrów, w tym zwłaszcza, z zakresu szkolnictwa, kar dyscyplinarnych, odznaczeń i licencjonowania specjalistycznej działalności (problem geodetów przysięgłych). Zatem według zaprezentowanej koncepcji rząd - nie zamierza(ł) schodzić poniżej GIS-u o stopniu szczegółowości możliwym do zobrazowania w skali 1:10000, - nie zamierza(ł) też ustanawiać norm i regulacji technicznych na nic innego jak systemy informacyjne zorientowane na informację przestrzenną, powiedzmy wprost, - nie zamierza(ł) mieszać w piwie, które w okresie minionych 60 lat nawarzył. To wszystko mają sobie rozwiązać samorządowcy! Wszystko to, co bardziej szczegółowe, skierowano do samorządów tworzących dokumentację geodezyjno-kartograficzną, lokalne systemy informacji przestrzennej w dostosowaniu do posiadanych środków, prowadzenie postępowań administracyjnych, ZUD-y i nazewnictwo bez numeracji. Konkretnie chodzi o: a) Współtworzenie i prowadzenie zasobu technicznej dokumentacji geodezyjno-kartograficznej i fotogrametrycznej, stanowiącej podstawę weryfikacji i oceny poprawności opracowań wykonywanych w ramach rynku usług geodezyjno-kartograficznych. b) Prowadzenie lokalnego (niekoniecznie wg właściwości miejscowej!) systemu informacji przestrzennej, na podłożu dotychczasowej ewidencji gruntów, budynków, rejestru wartości szacunkowych i cen transakcyjnych nieruchomości, mapy zasadniczej i gleboznawczej klasyfikacji gruntów, rozwijanego tematycznie (informacyjnie) w dostosowaniu do posiadanych przez samorząd (ugrupowanie samorządów) sił i środków. c) Prowadzenie dyżurnej podstawowej mapy obszaru pozostającego w gestii samorządu. d) Prowadzenie postępowań administracyjnych w sprawach związanych z regulowaniem, podziałem, scalaniem, numeracją porządkową, nieruchomości oraz przygotowanie (gromadzenie) dokumentacji prawno-technicznej uzupełniającej wniosek o wpisanie do katastru (Państwowego Rejestru Nieruchomości, Rejestru przestrzeni,) e) W zakresie relacji przestrzennych, uzgadnianie i aprobowanie dokumentacji projektowej z zakresu budownictwa i Infrastruktury uzbrojenia terenu. f) Prowadzenie spraw miejscowego nazewnictwa geograficznego, w tym rejestru nazw ulic, placów i terenów rekreacyjnych. Gdzieś zapodziała się numeracja nieruchomości, a właściwie to cały system adresowy. Może też słusznie, bo po co go tworzyć jak można kupić np. z komercyjnym programem GPMapa. Do tego dwupodziału rządowo-samorządowego zaproponowano też organizację: - państwową służbę geodezyjną: zorganizowaną na dwóch poziomach: a) Organ centralny, wsparty urzędem eksponującym w nazwie kwintesencję jego działalności np. Główny Urząd Zasobów i Rejestrów Geodezyjnych. b) Delegatury wojewódzkie w/w urzędu - oraz administrację geodezyjną w samorządach, dostosowaną do miejscowych potrzeb, aspiracji i planów rozwojowych. 3. Możliwości wdrożenia reformy Tak oczywiście też można, ale dlaczego? Czyżby to były rezultaty działania zespołu ekspertów ministra Piętaka? A jeśli tak, to jak miałoby wyglądać przejście z systemu dotychczasowego? Kto wyprowadzi skutki IPE i specjalnie zdeformowanego pod IPE w 2001 r. rozporządzenia ewidencyjnego? To przecież tym rozporządzeniem zerwano łączność z księgami wieczystymi, łączność którą teraz rozpaczliwie będziemy odtwarzać w wykazach realizujących ustawę z 7 września 2007 r. Jak się ma lokalny system oznaczania nieruchomości do centralnego systemu ksiąg wieczystych? W projekcie reformy administracji publicznej rząd umywa od tego ręce, pozostawiając temat do rozwiązania 379 samorządom powiatowym, choć ciągle jeszcze jest to zadanie rządowe. Ma nie być, ale jeszcze jest! I pytanie zasadnicze. Czy były Główny Geodeta chociaż rzucił okiem na projekt prawa autorstwa Federacji Wykonawców, któremu można zarzucić nadmierną odwagę w przejmowaniu części resortu sprawiedliwości, ale nie można zarzucić braku rozeznania realiów geodezyjnych, czym, niestety, trącą kierunki reformy administracji publicznej wykonującej zadania związane z utrzymaniem ładu prawnego i przestrzennego w zagospodarowaniu kraju. Czy Główny Geodeta wziął pod uwagę fakt, że bazę danych, jakiej chce się poświęcić rząd, w znacznym zakresie tematycznym i obszarowym opracowali już komercyjni autorzy baz dla nawigacji samochodowej, jak np. Auto Mapy Europa, że większość tego co z bazy takiej można wydobyć już jest przez użytkowników GPS wykorzystywana i w granicach dokładności mapy topograficznej będzie przez komercyjnych producentów aktualizowana. Dla przeciwwagi ta podstawowa dokumentacja ewidencyjna, według której ma być zabezpieczany ład prawny i przestrzenny kraju, według koncepcji autorów ciągle jeszcze obowiązującego rozporządzenia ewidencyjnego z 2001 r. będzie dalej z dokładnością 3 m zniekształcana (§ 82 ust.2 pkt 2a). Wygląda na to, że za to rząd nie chce brać odpowiedzialności, że samorządy mają sobie to czyścić i standaryzować same. Czy Główny Geodeta wiedział o tym, że gigantyczne stosy makulatury powstałe w procesie wektoryzacji nie nadają się do geodezyjnego wykorzystania? Przewidywaliśmy to zresztą przed dwoma laty w Komunikacie nr 3 z 23 stycznia 2006 r. Owszem nadają się do wykorzystania kartograficznego bądź GIS-owego dla bazy odpowiadającej mapie 1:10000 czyli dla dokładności rzędu 3-5 m. Chyba też dlatego ogłaszając konkurs na „Opracowanie koncepcji i rozwiązań technicznych (opracowanie systemów z wdrożeniem) w zakresie rozwoju Krajowej Infrastruktury Informacji Przestrzennej w ramach projektu GEOPORTAL.GOV.PL) Główny Geodeta założył tak wysokie progi finansowe, że praktycznie tylko firmy, które wyprodukowały na masową skalę makulaturę wektoryzacyjną mogą w konkursie wystartować. Przy okazji zamieścił tak dziwaczne ograniczenia, jak np. uprawnienia z kartografii (sądząc po anonsie z 28 marca br. być może także biblijnej), że można uczestników ograniczyć do zera, bądź unieważnić konkurs. Ma zatem miejsce jakaś dziwna gra. W okresie minionych 7 lat rządowa administracja geodezyjna pod szyldem informatyzacji przemieliła setki milionów zł, po to, aby stworzyć kosmiczny chaos geodezyjny i w ramach reformy administracji publicznej zrzucić go teraz na barki administracji samorządowej. Chyba rzeczywiście w gestii administracji rządowej w pionie spraw wewnętrznych powinna pozostać tylko dyrektywa INSPIRE, a cała administracja terenami łącznie z katastrem, synchronizacją z księgami wieczystymi, gospodarowaniem nieruchomościami, zagospodarowaniem przestrzennym i rynkiem nieruchomości oraz standaryzacją tej dziedziny powinna przejść w ręce rządowych i samorządowych organów zajmujących się domeną „Land Administration“, tak jak swego czasu przewidywały to Wytyczne ONZ do spraw administrowania terenami, które były podstawą przyznania Polsce środków na Zintegrowany System Katastralny (cel.30.9 Programu Przystąpienia Polski do Unii Europejskiej) i w których dość jasno zaproponowano kierunki reform w tym względzie. Jesteśmy tylko stowarzyszeniem, otwartym dla wszystkich zainteresowanych sensowną budową polskiego systemu informacji o terenie. Nie mamy żadnego interesu w piętnowaniu nielogiczności w wydatkowaniu pieniędzy publicznych, z wyjątkiem poczucia odpowiedzialności za ważną, choć bardzo skomplikowaną dziedzinę życia. Odnosimy jednak wrażenie, że zaczynamy ocierać się o granice absurdu. Czyta nas co tydzień 400 osób. Prosimy, napiszcie czy nasze rozumowanie jest poprawne. Być może zmieni coś nowa Prezes GUGiK, której korzystając z okazji składamy gratulacje z okazji objęcia stanowiska. Mamy jednak świadomość, że będzie jej ciężko, bo geodezyjny mechanizm został rozregulowany. Liczymy na ewidencyjne doświadczenia pani Prezes, która jak mało kto miała możliwość poznania, iż ewidencja gruntów w kraju nie jest ani jednolita, ani zgodna ze stanem faktycznym, nie wspominając o stanie prawnym, a kataster nie istnieje i długo jeszcze nie będzie istniał. Wie też chyba najlepiej, jaka jest wartość wektoryzacji. Wierzymy, że nie podda się presji lobby informatycznego, które ma duży udział w rozregulowaniu geodezji. Ponadto dobrze rokuje metoda doboru. W wojsku jest taka zasada, że kaprali mianuje się spośród żołnierzy najbardziej kontestujących, bo ci na ogół potrafią utrzymać resztę w ryzach. Od 6 lat wszystko w geodezji było podporządkowane zadaniom ARiMR-u, po to by nie stracić dopłat. I wychodziło (zwłaszcza w aspekcie artykułów Krystyny Naszkowskiej zamieszczonych 29 lutego i 20 marca 2008 r. w Gazecie Wyborczej). Jest szansa, że teraz też wyjdzie, choć w centrali nie ma pieniędzy, ludzi, są za to nawyki, a w terenie są paraliżujące układy. Jednak sądząc po przykładzie Vanessy Lawrance, kobieta potrafi, czego i pani Jolancie Orlińskiej życzymy. Korzystając z okazji dziękujemy prezesowi Potrapelukowi za ogromną pracowitość, wiedzę i dobre chęci, które docenialiśmy, choć nie zawsze były jasne, zorganizowane i skuteczne. Komentarz 66 (110/08) 24 marca 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Pozostało 2 miesiące Do sporządzenia „wykazów koniecznych do ujawnienia prawa własności w księgach wieczystych“ pozostało już mniej niż dwa miesiące. Artykuł Zbigniewa Kornata pod tytułem ujętym w cudzysłowie ukazał się w Gazecie Prawnej z 12 marca br. Choć ustawa z 7 września 2007 r., która nałożyła rygorystyczne terminy, wyraźnie dotyczy tylko nieruchomości, które na mocy odrębnych przepisów przeszły na własność Skarbu Państwa, to mając na uwadze mieszczące się w ustawie zalecenie informowania mieszkańców o potrzebie sprawdzenia zgodności ksiąg wieczystych z rzeczywistym stanem prawnym, w świadomości społecznej rozwija się przekonanie o powszechnym obowiązku sprawdzenia prawa własności w księgach wieczystych. Sprzyja temu psychoza różnych roszczeń. Czy przypadkiem udział w części wspólnej, jaki mam w związku z zamianą spółdzielczego prawa do lokalu na własność nie wchodzi w skład masy roszczeniowej? Czy z tego tytułu nie czekają mnie dodatkowe opłaty? To pytanie zadaje sobie coraz więcej uwłaszczających się spółdzielców, a wiadomo, że spółdzielnie mieszkaniowe z reguły nie dbały o regulację stanów prawnych. Pytanie o pewność posiadania gruntów Skarbu Państwa i gminy zadaje sobie też coraz więcej starostów, burmistrzów i wójtów. Stąd ogromne nadzieje, jakie wiąże się ze „sporządzaniem wykazów koniecznych do ujawnienia prawa własności w księgach wieczystych“. Świadomość, iż geodeci temat przespali, iż nie istnieje kataster odpowiadający zapisom w księgach wieczystych, jest żadna. Z jakim nakładem pracy i kosztów wiąże się sporządzenie wykazów wiedzą tylko ci, których zadanie bezpośrednio dotknęło. Chyba nawet nie ci, którzy odpowiadają za to w centrali. Do takich wniosków wypada się skłonić po odbyciu dwóch spotkań konsultacyjno-szkoleniowych zorganizowanych w Dębicy i Mielcu przez administrację lokalną i podkarpacki oddział stowarzyszenia GISPOL. Prawie 60 uczestników spotkań w trakcie wielogodzinnej dyskusji wykazało podstawowe mankamenty ogólnopolskiej akcji, z którą wiąże się nadmierne niczym nieuzasadnione nadzieje. Po prostu nie można poprzez jedną doraźną akcję pisania wykazów rozwiązać problem ponad 60 lat zaniedbań w dziedzinie rejestracji stanów prawnych nieruchomości. Zagrożenie wysokich kar pieniężnych dla starostów za niezłożenie wniosków o ujawnienie prawa własności w księgach wieczystych świadczy o tym, że ustawodawca jest przekonany, iż w tym zakresie funkcjonuje sprawny system, którego administracja powiatowa nie chce wykorzystywać, a nie, że kolejne ekipy rządzące geodezją tuszowały brak synchronizacji między tak zwanym katastrem a księgami wieczystymi. Sporządzenie wykazów nie zmieni tego stanu rzeczy, bo w ustawie z 7 września 2007 r. nie zabezpieczono elementarnych narzędzi synchronizacyjnych po stronie ksiąg wieczystych, a organ przygotowujący wzory wykazów nie zadbał lub nie mógł zadbać o wstawienie takich narzędzi do rozporządzenia wykonawczego. Ponieważ zadanie trzeba wykonać, powstanie substytut wykazu synchronizacyjnego, który zanim powstanie już będzie nieaktualny i niekompletny, tak że składanie jakichkolwiek wniosków na jego podstawie będzie grą w rosyjską ruletkę. Pomoc w wyjściu z arcytrudnej sytuacji zaproponowała katowicka firma GEOBID, prezentując podczas obydwu spotkań wykorzystanie do sporządzenia wykazów programu MIENIE, pozwalającego w sposób ciągły rejestrować stan mienia Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego, w oparciu o okresowo udostępniane dane ewidencji gruntów i budynków, niezależnie od programu, w jakim ewidencja gruntów aktualnie jest prowadzona i niezależnie od wartości samej ewidencji gruntów i budynków. Program MIENIE, nie naruszając konstrukcji nawet najbardziej skażonej ewidencji gruntów, pozwala założyć nakładkowy system rejestracji mienia publicznego będący swoistym narzędziem kontrolnym ewidencji gruntów, a umożliwiający wypełnianie funkcji właścicielskich mienia Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. Program nie usuwa błędów ewidencyjnych, ale pozwala je zidentyfikować. Chętnie opiszemy propozycje rozwiązania tematu przez inne firmy, ale do tej pory nie otrzymaliśmy z oddziałów terenowych żadnego sygnału, aby ktoś oprócz firmy GEOBID przedstawił propozycję rozwiązania problemu (po obu stronach wykazu!). Propozycja firmy GEOBID spotkała się z zainteresowaniem uczestników spotkań i wydaje się godna rozważenia przez naczelny organ administracji odpowiedzialny za rejestrację mienia Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego, przez centralny organ administracji odpowiedzialny za rejestrację oznaczenia nieruchomości w księgach wieczystych i przez naczelny organ administracji odpowiedzialny za rejestrację praw do nieruchomości. Jest to znaczący krok w kierunku ciągłej synchronizacji wszystkich wymienionych rejestrów. Obecna od 17 lat na rynku firma informatyczna, której oprogramowanie funkcjonuje na znacznym obszarze kraju, wykazała, że proces synchronizacji wykazów jest możliwy o ile towarzyszyć mu będzie dobra wola zainteresowanych resortów. Nie rozwiąże sprawy jeden minister, nawet przez najlepiej przygotowaną ustawę (do takich zalicza się ustawa o gospodarce nieruchomościami w wersji z sierpnia 2007 r.), jeśli niezbędna jest współpraca co najmniej 3 ministrów: infrastruktury, sprawiedliwości i administracji, przy przychylnej akceptacji trzech dalszych: finansów, rolnictwa i środowiska oraz twórczym zaangażowaniu samorządowej administracji powiatowej i gminnej w dostosowywaniu historycznych zaszłości do potrzeb funkcjonowania jednego systemu rejestracji własności i jej ograniczeń. Najwięcej zależy od inicjatywy i rozsądnej koncepcji organu odpowiedzialnego za oznaczenie nieruchomości, ale tam jej dotąd zbyt wiele nie było, raczej nie ma i nic nie wskazuje na to, że będzie. Z konieczności zatem inicjatywę taką podjęli minister sprawiedliwości i minister infrastruktury, czego efektem były ustawy z 23 sierpnia i 7 września ubiegłego roku. Brakuje jednak ciągle efektywnego zazębienia w układ trzeciego elementu prowadzącego rejestr podstawowy. Propozycja firmy GEOBID nieco neutralizuje ten trzeci element, neutralizuje go w czasie, do momentu aż włączy się w proces współdziałania. Umożliwia też prowadzenie prac synchronizacyjnych, łącznie ze sporządzeniem wykazów, przy założeniu, iż nie jest to wykaz jednorazowy, a fotografia stanu na określony moment, która w miarę upływu czasu może być aktualizowana, stanowiąc podstawę do składania wniosków o ujawnianie nieruchomości w księgach wieczystych w miarę wyłaniania się konieczności ich dokonywania. 2. Opinia środowiska Propozycja sposobu rejestracji mienia publicznego została zasygnalizowana po raz pierwszy na odbytym w grudniu ubiegłego roku katowickim seminarium na temat „Ewidencji Mienia Publicznego“. Obecni tam przedstawiciele resortów administracji, sprawiedliwości i infrastruktury przychylnie ocenili zaprezentowaną podczas pokazu ideę pomysłu i wnioski uczestników obrad. Przypomnijmy, wnioski seminarium koncentrowały się wokół 3 grup tematycznych:
W grupie 1. historyczno-katastralnej postulowano: 1.1 Gromadzenie materiałów związanych z Trójkątem 3 Cesarzy, dotarcie do map z tamtego okresu, urządzenie ich ekspozycji w Muzeum Śląskim, a repliki w Muzeum Geodezji w Opatowie i w Muzeum Historii Prawa w Katowicach, w celu udokumentowania źródeł różnorodności zapisów w starych aktach dokumentujących stany prawne. 1.2 Gromadzenie informacji o dokumentach i przedmiotach związanych z historią różnych katastrów, które przewijały się zwłaszcza na Śląsku. Objęcie katastrów i ich skutków systematycznymi badaniami naukowymi, wskazując na Uniwersytet Śląski jako potencjalnego koordynatora badań, korzystającego ze wsparcia śląskich oddziałów stowarzyszeń GISPOL, SGP, ZPP, FGP. W grupie 2. wieczysto-księgowej postulowano: 2.1 Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości o ułatwienie dostępu do archiwum akt historycznych zamkniętych, znajdujących się w Wydziałach Ksiąg Wieczystych Sądów Rejonowych, w celu stworzenia platformy do koordynacji zapisów w ewidencji gruntów (przyszłym katastrze) i w księgach wieczystych. Postuluje się podjęcie inicjatywy ustawodawczej dopuszczającej do badania akt dawnych określonego grona osób ( z administracji i wykonawstwa geodezyjnego) po przejściu postępowania kwalifikacyjnego uzgodnionego przez resorty sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, infrastruktury, rolnictwa, kultury i finansów. 2.2 Wystąpienie do ministrów sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i administracji oraz do ministra kultury o podjęcie projektu zabezpieczenia historycznych akt wieczysto-księgowych będących bezcenną skarbnicą zlokalizowanej przestrzennie wiedzy o dziedzictwie narodowym. 2.3 Rozważenie możliwości uproszczenia wyciągów z elektronicznej księgi wieczystej. Słuszna idea informatyzacji ksiąg napotkała barierę nadmiernej konsumpcji papieru i staje się mimowolną przeszkodą w propagowaniu zaufania do ksiąg. Proponuje się poddanie sprawy pod publiczną dyskusję. 2.4 Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości o zwolnienie Skarbu Państwa i gmin z opłat i kosztów sądowych w sprawach związanych z realizacją ustawy z dnia 7 września br. o ujawnianiu w KW nieruchomości Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. 2.5 Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości o nowelizację przedmiotowej ustawy, zwłaszcza w kontekście urealnienia terminów i kosztów. W grupie 3. techniczno-organizacyjnych spraw bieżących postulowano: 3.1 Kontynuowanie otwartej merytorycznej prezentacji poglądów na temat różnych sposobów rejestracji faktycznych i prawnych stanów nieruchomości, prowadzonej m.in. drogą internetową przez stowarzyszenie GISPOL. 3.2 Podjęcie próby utworzenia zespołu doradczo-interpretacyjnego, złożonego np. z autorów referatów katastralnych, którzy publicznie wygłaszać będą opinie na temat problemów technicznych zgłaszanych przez różne osoby i ośrodki. Tego rodzaju opinie mogłyby być pomocne administracji geodezyjnej do rozwiązywania szczególnie trudnych spraw synchronizacyjnych, umożliwiając w przyszłości opracowanie standardów katastralnych. 3.3 Przystąpienie do opracowania standardów katastralnych, których ułomną namiastką jest funkcjonujący obecnie format SWDE. Opracowanie standardów uwzględniające w miarę pełną gamę ograniczeń praw, praw rzeczowych ograniczonych i zobowiązaniowych, powinno wyprzedzić wprowadzenie ustawy katastralnej. 3.4 Rozważenie powiązania zadań opisanych we wniosku 2.1 z utworzeniem instytucji osoby zaufania publicznego, która mogłaby funkcjonować pod znanym z przeszłości tytułem mierniczego przysięgłego. 3.5 Przy okazji standardów katastralnych kwalifikuje się do pilnego rozwiązania standard wykonywania pomiarów i prac katastralnych na terenach szkód górniczych. 3.6 Podjęcie pilnego działania związanego z opracowaniem projektu nowej ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne z uwzględnieniem powołania instytucji geodety przysięgłego oraz zabezpieczeniem własności Skarbu Państwa do Państwowego Zasobu Geodezyjnego i Kartograficznego. 3.7 Ujednolicenie zasad dokonywania zmian w ewidencji gruntów i budynków oraz w księgach wieczystych. 3.8 Umożliwienie elektronicznego dokumentowania badania Ksiąg Wieczystych. Wnioski przekazano trzem ministrom, którzy delegowali na seminarium swoich przedstawicieli i zapewne znalazły stosowne miejsce w ministerialnych szufladach. Grzecznościowe zainteresowanie wyrazili urzędnicy ministra sprawiedliwości i infrastruktury, a opiekujący się geodezją z ramienia MSWiA dr Mirosław Marczak stwierdził, iż nie ma podstaw prawnych do podjęcia oceny zaproponowanego oprogramowania. GUGiK, inicjatyw zewnętrznych na ogół nie traktuje serio. Tak było i z tą. Po upływie 2 miesięcy od odbycia seminarium, w dniu 31 stycznia br. zostało podpisane rozporządzenie w sprawie wzorów zestawień zbiorczych. Zaproponowane podczas katowickiego seminarium oprogramowanie MIENIE, zostało do niego dostosowane i zaprezentowane, między innymi podczas spotkań dębickiego i mieleckiego. 3. Istota programu MIENIE Program MIENIE, według wyjaśnień prezenterów w Dębicy i Mielcu, umożliwia prowadzenie poszerzonej ewidencji środków trwałych (gruntów i budynków) stanowiących własność gminy lub Skarbu Państwa, a także będących w użytkowaniu wieczystym gminy. W programie rejestrowane są wszystkie nieruchomości będące własnością gminy (Skarbu Państwa), ale domyślnie filtr ustawiony jest na nieruchomościach nieoddanych w użytkowanie wieczyste, czyli nieruchomościach stanowiących gminny zasób nieruchomości (Skarbu Państwa, województwa, powiatu). Program MIENIE funkcjonuje jako nakładka na program EWOPIS dla WINDOWS, przy czym nie jest wymagany dostęp on-line do programu EWOPIS, może być dostęp do danych ewidencyjnych z innych programów przerzuconych przy pomocy formatu SWDE. Jeśli w powiecie funkcjonuje program EWOPIS i jest udostępniany co pewien czas gminie, to w gminie na ogół funkcjonuje program MIENIE, w którym gmina dla swoich gruntów i budynków prowadzi, zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami, ewidencję nieruchomości zawierającą między innymi:
Program MIENIE współdziała również z programem DZIERŻAWY - rejestr i kartoteka opłat za dzierżawy - wyświetlając informacje z umów dzierżaw oraz z programem UŻYTKOWANIE WIECZYSTE - rejestr i kartoteka opłat za użytkowanie wieczyste, wyświetlając informacje z tego tytułu. Do realizacji zadań wynikających z ustawy z 7 września 2007 r. przygotowano zestaw filtrów umożliwiających automatyczne wypełnienie lewej strony wykazu. Istotną cechą programu jest możliwość automatycznego zobrazowania nieruchomości w programie EWMAPA, programie grafiki komputerowej systemu STRATEG i ta właśnie funkcja ułatwia porównanie z danymi wieczysto-księgowymi, jeśli zgodnie z ustaleniami seminarium w Katowicach wystąpiono do wydziałów ksiąg wieczystych o ich udostępnienie. Jeśli dotąd tego nie uczyniono, trzeba to jak najszybciej uczynić. Wprowadzenie tych danych do prawej części wykazu (ręczne lub automatyczne) pozwala poprzez zestaw filtrów porównywać je z lewą częścią wykazu. Gdyby udało się uzyskać strukturę Elektronicznej Księgi Wieczystej (tam gdzie już ją założono), można by jeszcze przyspieszyć wypełnianie prawej części wykazu w zakresie danych zgodnych. Dane niezgodne i tak będą wymagały indywidualnych uzgodnień. W sumie zaproponowany zestaw działań znacznie przyspiesza wykonanie wykazów, w tym przedstawia propozycje standaryzacyjne ułatwiające wysegregowanie nieruchomości kwalifikujących się do złożenia wniosków. Zatem istota wykorzystania programu MIENIE polega na tym, że ustawodawca nakazał gminom prowadzenie ewidencji nieruchomości stanowiących gminny zasób nieruchomości, a powiatom prowadzenie ewidencji gruntów Skarbu Państwa, które zgodnie z zapisami w zmienionej ustawie o gospodarce nieruchomościami, stanowią nieruchomości będące przedmiotem własności gminy (Skarbu Państwa), i które nie zostały oddane w użytkowanie wieczyste oraz nieruchomości będące przedmiotem użytkowania wieczystego gminy, powiatu, województwa). Nieruchomości te są również rejestrowane w ewidencji gruntów i budynków, a identyfikator tych nieruchomości nadawany jest przez tę ewidencję. By nie doszło do rozejścia się tych dwóch ewidencji, program MIENIE działa w oparciu o dwie niezależne bazy - bazę aktualizowaną przez program MIENIE i bazę aktualizowaną wyłącznie przez program EWOPIS. Program MIENIE odczytuje tylko te nieruchomości, w których właścicielem (współwłaścicielem) lub użytkownikiem wieczystym jest gmina (Skarb Państwa). Czyli, jeżeli działka została sprzedana przez gminę i zmiana ta została wprowadzona do ewidencji gruntów, to program MIENIE nie będzie jej widział. W bazie programu MIENIE znajdują się w zasadzie tylko te atrybuty nieruchomości, które nie występują w ewidencji gruntów, wyjątkiem jest identyfikator w postaci numeru działki czy numeru budynku. Jeżeli gmina zauważy błędne lub niekompletne zapisy w ewidencji gruntów i budynków, winna złożyć do powiatu wniosek o sprostowanie zapisu (np. zmiany adresu lub wykreślenie wpisu władania). Atrybuty związane z nieruchomością, które znajdują się w bazie programu MIENIE, wynikają głównie z ustawy o gospodarce nieruchomościami. Aby po zapełnieniu bazy można było wykonywać różnego rodzaju analizy, na przykład poprzez odfiltrowanie pozycji posiadających określone atrybuty, konieczne jest poprawne założenie słowników. Dla przykładu, zgodnie z art. 23 ustawy o gospodarce nieruchomościami gospodarujący zasobem powinien sporządzać plany wykorzystania zasobu, dlatego należy do słownika wprowadzić najczęstsze planowane formy wykorzystania zasobu, np. do:
Jeśli dla każdej nieruchomości zostaną przyporządkowane atrybuty ze słownika, można w bardzo łatwy sposób odfiltrować nieruchomości planowane do sprzedaży, użytkowania, oddania w użytkowanie wieczyste, najmu lub dzierżawy, można automatycznie sporządzić wykaz, o którym mowa w art. 35 ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz znacznie ułatwić sporządzenie wykazów na 19 maja br. 4. Konkluzja Nawet jeśli nie uda się wypełnić wykazów w całości, to dzięki przedstawionej ofercie urealniona została możliwość ich wykonania w terminie, a zawarta w wykazach idea synchronizacji katastru i ksiąg wieczystych przybliża odrodzenie statusu geodety licencjonowanego czy przysięgłego, co mocno podkreślili koledzy z organizacji wykonawczych w swojej wersji prawa geodezyjnego. Żaden program, żaden wykaz nie zsynchronizuje bowiem zapisów katastralnych i wieczysto-księgowych. To musi zrobić fachowiec z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem geodezyjnym i prawnym. Wiedza informatyczna może być pomocna, ale w tym procesie jest wiedzą drugorzędną. Zatem działania zmierzające do budowy rejestru gruntów Skarbu Państwa i mienia samorządowego oraz związane ze sporządzaniem wykazów nieruchomości Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego idą w tym samym kierunku. To, że inicjatywa ich rozwiązania mieści się przede wszystkim w ustawie o gospodarce nieruchomościami potwierdza tylko uniwersalność podstawowej bazy geodezyjnej. A to, że inicjatywę podjął resort infrastruktury wynika ze świadomości zadań obciążających gestora gospodarowania nieruchomościami, czyli zadań obciążających szeroko rozumianą administrację terenami. Istnieje specjalna organizacja międzynarodowa WPLA (Working Party on Land Administration) działająca pod egidą ONZ, która między innymi gwarantowała przyznanie Polsce środków pomocowych na zorganizowanie Zintegrowanego Systemu Katastralnego, ale idea zamierzenia została wypaczona, czego skutki przyjdzie nam konsumować przy sporządzaniu „wykazów koniecznych do ujawniania własności w księgach wieczystych“. Komentarz 65 (109/08) 17 marca 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Sukcesy nowej władzy Na wstępie oczywiście najlepsze życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Szczęścia, zdrowia, pomyślności i wielu sukcesów w życiu osobistym i w pracy zawodowej. Tych w pracy zawodowej raczej nie zabraknie bo mamy ich ostatnio mnóstwo. Mowa oczywiście o sukcesach nowej władzy geodezyjnej, choć nie jest ta władza taka nowa ale właśnie zaczęła odnosić sukcesy.
I nie należy powyższych uwag traktować jako kpiarskich. Te sukcesy w pewnych dziedzinach rzeczywiście są. Raport INSPIRE imponuje bogactwem dokonań. Problem zaczyna się wtedy, gdy kartofle zaczyna się przyrównywać do brylantów. A z czymś takim mamy do czynienia przyrównując bazę danych na poziomie szczegółowości mapy 1:250000 czy 1:50000 z rejestrem opartym o mapę 1:1000 czy 1:500, jak z pewną przesadą zapisano to w raporcie „INSPIRE Implementation In Poland“ 2. INSPIRE w Polsce Do historii INSPIRE jeszcze wrócimy. Raport Głównego Geodety Kraju traktuje jako punkt zerowy moment wejścia dyrektywy unijnej w życie. I słusznie! Od jakiegoś momentu trzeba zacząć odliczanie, na wzór starego i nowego testamentu dokumentującego historię rodzaju ludzkiego. Dyrektywa INSPIRE w konkretach sprowadza się do 3 załączników, które w raporcie zostały scharakteryzowane następująco (opis składników przyjęto według oficjalnego tłumaczenia dyrektywy, charakterystyki według raportu):
|