|
Komentarz 59 (103/08) 4 lutego 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Były Prezes kontra obecny Na to, iż były prezes skontrował obecnego wyszło po przeczytaniu listu Jerzego Albina do Ministra Schetyny. Ponieważ treścią listu jest przedmiot publikowanych na tej stronie od ponad dwóch lat krytycznych uwag Stowarzyszenia, czuliśmy się zobowiązani do reakcji i napisania wyjaśnień dla ministra SWiA. Oto treść listu skierowanego przez Stowarzyszenie do Ministra SWiA.
2. Komentarz Wydźwięk listu pana Jerzego Albina jest z wielu względów bardzo smutny. Oznacza on, że autor wierzy w dalszym ciągu w sens IPE, w sens Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach, w legalizm sposobu kierowania polską geodezją. Wygląda na to, że nie zapoznał się z wystąpieniem Rzecznika Praw Obywatelskich z grudnia minionego roku (opublikowane w komentarzu 54(98/07) z 31 grudnia 2007 r.) i nie wyciągnął wniosków ze znowelizowanej ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz z ustawy o ujawnianiu w księgach wieczystych nieruchomości Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. Jako Stowarzyszenie staraliśmy się dotąd reagować konstruktywnie, wskazując możliwe kierunki wyjścia z trudnej sytuacji. Temu między innymi poświęcone było seminarium w sprawie Ewidencji Mienia Publicznego. Ku naszemu zaskoczeniu efekty tych działań poznaliśmy w postaci opublikowanych przez Głównego Geodetę Kraju na przełomie grudnia 2007r. i stycznia 2008 r. Wytycznych technicznych K 1.8 i unieważnionego konkursu na: Opracowanie koncepcji i rozwiązań technicznych (opracowanie systemów z wdrożeniem) w zakresie rozwoju Krajowej Infrastruktury Informacji Przestrzennej w ramach projektu GEOPORTAL.GOV.PL, co w jakimś stopniu uzasadnia samą reakcję pana Jerzego Albina, a nieco mniej jej wydźwięk. Koledzy geodeci, łącznie z tymi najbardziej eksponowanymi, do jakich z pewnością zalicza się pan Albin, wieloletni wiceprezes, a potem prezes GUGiK, nie zauważają jak bardzo skurczył się geodezyjny plac manewrowy, który mimo odczuwalnej awersji środowiska geodezyjnego do tak zwanych budowlańców, zaczyna ograniczać się do budownictwa i spraw terenowo-prawnych. Kartografia uciekła do GIS-u, GIS przepoczwarza się w geomatykę, której wystarcza dokładność „pi razy drzwi“, jak się to ongiś dworowało. A pcha się tam wykonawstwo geodezyjne i oczywiście od już ponad 10 lat GUGiK, który tak, jakby nie miał sformułowanych zadań ustawowych, z podziwu godnym uporem, realizuje zadania nie sformułowane w ustawie. I o takie właśnie zadania zawalczył jeszcze raz pan Jerzy, podkładając przy okazji belkę następcy, a właściwie wskazując tylko tę, którą sobie następca sam podłożył. A prawda jest taka, że szansy na zaistnienie geodezji, wreszcie, nie wykorzystują, ani jeden, ani drugi. To przecież posłowie Sejmu poprzedniej kadencji, jednomyślnie dali geodetom szansę na powrót do katastralnych korzeni, szansę o którą geodeci nie walczyli. Tę szansę posłowie dali, a przygotował minister sprawiedliwości, któremu w obliczu informatyzacji ksiąg wieczystych coraz bardziej zaczyna dokuczać ich lokalizacyjna niespójność, największa na gruntach Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. I co z tego wynika? Nic. Czas leci. Poza GISPOL-em żadna organizacja zawodowa się nie upomina o akt wykonawczy do ustawy, opóźniony już o ćwierć roku. Nawet starostowie, których zadanie obciąża bezpośrednio, nie interweniują. A termin nieubłaganie się zbliża. Akt mobilizacyjny dla indywidualnych właścicieli wszedł w życie 27 grudnia 2007 r. Dla zestawień gruntów Skarbu Państwa nie ukazał się do dziś. A przecież te zestawienia wyznaczą punkt startowy dla likwidacji zaniedbań. Widocznie chodzi o to, aby jak najwięcej roszczeń było skutecznych. Jeśli takie były założenia ZSK, IPE czy ZSIN, to zostały zrealizowane skutecznie i nasze 102 komunikaty czy komentarze, które się ukazały do tej pory, były pozbawione sensu. |