Komentarz 60 (104/08)

11 lutego 2008 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne koleżanki i koledzy geodeci, rzeczoznawcy majątkowi, pośrednicy i zarządcy nieruchomości!

1. 16 miesięcy przywracania inicjatywy

Chciałoby się rzec: „Nareszcie!“. Po 16. miesiącach urzędowania Głównego Geodety Kraju, jego zwierzchnik - dyrektor departamentu Administracji Publicznej w randze Sekretarza Stanu upoważnił Prezesa GUGiK do podjęcia prac nad nowelizacją Prawa geodezyjnego i kartograficznego, o czym donosi jeden z nielicznych komunikatów ma stronie internetowej GUGiK. Nie jest to nieograniczone przywrócenie inicjatywy, a zezwolenie na podjęcie prac nad nowelizacją istniejącej ustawy, czyli o pisaniu nowej już nie ma mowy. Ale zezwolenie jest!

A swoją drogą gdyby GUGiK był departamentem a nie centralnym urzędem, to podejmowanie inicjatywy legislacyjnej należałoby do jego obowiązków, a nie musiałby się o nią prosić (jeśli prosił?).

Nie musi się Główny Geodeta specjalnie męczyć bo ma do dyspozycji projekt Federacji Organizacji Wykonawców Geodezyjnych, zapewne też projekt przygotowywany przez SGP, może więc ruszyć z kopyta, tym bardziej, że z pewnością ma też swój projekt, bo coś przez te 16 miesięcy musiał robić, jeśli czasu nie starczało na ustosunkowanie do najprostszych spraw kierowanych do urzędu z prośbą o zajęcie stanowiska. Wielka zatem szkoda, iż ustawa Prawo geodezyjne i kartograficzne nie znalazła się na liście priorytetowej, przyjętej przez rząd do załatwienia w pierwszym półroczu.

Oznacza to, że obecna ustawa jednak doczeka się swoich dwudziestych urodzin, zanim zostanie znowelizowana, co poniekąd jest słuszne, bo najbardziej wartościowe są te zasady i regulacje, które nie zmieniają się w czasie, jak na przykład zasady ustanowione w Starym Testamencie, które bez zmian weszły już w 5768 rok swego istnienia. Zasady austriackiego, niemieckiego czy szwajcarskiego prawa geodezyjnego, o czym już wspomniano w komentarzach, mają grubo ponad sto lat i wykorzystywane są skutecznie, zwłaszcza w sprawach roszczeń czy sporów granicznych, niekiedy obszarowych. To, że zmienia się technika czy technologia identyfikacji sporów, nie oznacza, że zmienia się Ziemia, zmieniają się tylko podmioty i ich relacje, czyli prawa, do Ziemi. Sam przedmiot, może co najwyżej być inaczej użytkowany, ale pozostaje w tym samym miejscu, a właśnie za lokalizację przedmiotu odpowiada geodezja. Samo zobrazowanie przedmiotu może być różne, uzależnione od życzenia zamawiającego i skali zobrazowania. Im skala zobrazowania większa, tym obraz coraz bardziej zbliżony jest do rzeczywistości ale nigdy nie jest z nią tożsamy. Tożsamy jest tylko wynik pomiaru, choć też obciążony błędem (pomiaru).

Oznacza to, iż każdy GIS jest tylko bardziej lub mniej (raczej mniej) dokładnym obrazkiem rzeczywistości, który można nakładać i porównywać z pewnym przybliżeniem, ale nie można go utożsamiać z geodezją.

Jeśli zatem poczekamy jeszcze trochę, to być może opadną rewolucyjne pomysły Głównego Geodety i wrócimy do geodezyjnych korzeni. Jak na razie, niepomny swego pochodzenia Główny Geodeta dał się zauroczyć geomatyce i wszedł z nią w nieomal sakramentalny związek. Ta przesadna skłonność do nowej dyscypliny (rodzaju żeńskiego) znalazła swój wyraz w programie konferencji elbląskiej, której dziesiąta już edycja pozostała niezmiennie tubą Głównego Geodety Kraju.

Tuba ta utożsamiła w tym roku geodezję z geomatyką. Pomysł zrodził się w GUGiK, gdzie za sprawy geodezji odpowiada departament geodezji. Sądzimy, że gdyby dyrektorem departamentu geodezji w GUGiK był geodeta, z pewnością by do tego nie dopuścił, jest jednak kartografem i widzi geodezję w innej perspektywie. Słuchy chodzą, że o wszystkich sprawach merytorycznych dotyczących geodezji decyduje w GUGiK dyrektor generalna, która też geodetą nie jest. Geodetami są jednak prezesi, którzy podzielili ten punkt widzenia. W tym kontekście powierzenie Głównemu Geodecie przygotowania nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego budzi pewien niepokój czy aby geomatyka nie wyeliminuje geodezji.

Chyba, że przyjmie za podstawę projekt prawa przygotowany przez federację wykonawców, który nie patrząc na obowiązujące prawo skupił całą władzę w rękach geodezji, łącznie z przejęciem ksiąg wieczystych. Gdyby taki projekt był opracowany przed 19 laty, tuż po zmianach ustrojowych, to miałby szanse powodzenia. Dziś jak schedę po geodezji podzielili między sobą przedstawiciele różnych branż, zwłaszcza informatycy, projekt choć napisany z zębem jest wręcz niebezpieczny. Jeśli bowiem na wzór czeski, słowacki czy NRD-owski można przenieść księgi wieczyste do geodezji (przypomnijmy był to efekt kolektywizacji, czyli tworzenia kołchozów), to równie dobrze można przenieść geodezję do ksiąg, znacznie lepiej zorganizowanych niż geodezja. Na marginesie jedną z pierwszych decyzji rządu po zburzeniu muru berlińskiego, był w byłym NRD ponowny rozdział katastru od ksiąg wieczystych. Być może między hegemonią katastralną a geomatyczną uda się znaleźć złoty środek ale potrwa to długo i zakończy sukcesem tylko wtedy, jeśli odpowiedzialny za to Główny Geodeta przedstawi wreszcie jakiś rozsądny kierunek działania. Jak na razie przed ponad rokiem były przedstawiane ogólne wizje i ani kroku do przodu. Tegoroczna wizja Elbląga, jak mawiał pewien premier, zapowiada strzał kapiszonowy.

2. Geodezja w oczach GGK

Według komunikatu zamieszczonego w Geoforum w dniu 4 lutego br. /cytat/ < tematem jubileuszowej imprezy jest „Rola geodezji w społeczeństwie informacyjnym“.

Poruszane będą następujące zagadnienia:
● Polityka geoinformacyjna państwa
● Infrastruktura danych przestrzennych
● Budowa rejestru przestrzeni
● Wykorzystanie PZGiK w zarządzaniu kryzysowym
● Georeferencyjna baza danych obiektów topograficznych
● Wykorzystanie produktów projektu „wektoryzacja map katastralnych“
● Implementacja dyrektywy „INPSPIRE“
● Metadane w geodezji
● Wykorzystanie wolnego oprogramowania w geodezji.> /koniec cytatu/.

Jedno z powyższego anonsu nie ulega wątpliwości, iż tematem wiodącym konferencji jest „Rola geodezji“ w społeczeństwie informacyjnym, całej geodezji, a nie jakiegoś jej fragmenciku. Wszystkie zaś wymienione w komunikacie tematy szczegółowe związane są z informacją geograficzną, czyli z geomatyką. Nawet wektoryzacja map katastralnych, zwłaszcza w technologii wykonanej dla ARiMR, z geodezją ma mało wspólnego.

Takie zdefiniowanie geodezji w temacie konferencji określającej rolę geodezji w społeczeństwie informacyjnym rodzi szereg pytań:

  • Czy społeczeństwa informacyjnego nie interesują dane o nieruchomości, jej wartości, przeznaczeniu?

  • Czy społeczeństwa informacyjnego nie interesują dane o przewodach uzbrojenia podziemnego, możliwościach rozbudowy, kupna, zamiany nieruchomości?

  • Czy społeczeństwa informacyjnego nie interesują oferty inwestycyjne, w tym zwłaszcza zabudowy w głąb, zabudowy na wielu poziomach inwestowania?

  • Czy społeczeństwa informacyjnego nie interesuje bezpieczne inwestowanie, w tym standardy tyczenia obiektów i budowli?

  • Czy społeczeństwa informacyjnego nie interesuje wykorzystanie danych geodezyjnych dla potrzeb przyporządkowania obowiązku rekultywacyjnego, czy obowiązku wywozu i utylizacji odpadów stałych i płynnych?

  • Czy społeczeństwa informacyjnego nie interesuje bezpieczne posiadanie, zgodność zapisów dotyczących podmiotu i przedmiotu posiadania? Już za kilkanaście miesięcy nasze społeczeństwo informacyjne będzie miało internetowy dostęp do elektronicznej księgi wieczystej, w tym do ogromnej ilości potworków lokalizacyjnych obciążających geodezję, tę geodezję, która w Elblągu próbuje się wyłgać geomatyką. A są to z pewnością sprawy znacznie bardziej skomplikowane niż powiedzmy prowadzenie kont w Banku Przemysłowo-Handlowym, który po połączeniu z Bankiem PKO SA został sparaliżowany w prowadzeniu systemu komputerowego.

Informatyzacja jest dla ludzi. Wizja społeczeństwa informacyjnego jest niewymownie piękna ale wymaga porządku i standaryzacji. W geodezji nie ma ani jednego ani drugiego. Jak na razie nic się też w tym kierunku nie robi. Napisanie przez jakąś grupę zawodową prawa - dla siebie, wydanie jakiegoś rozporządzenia nie osadzonego w realiach czy napisanie kolejnej instrukcji lub wytycznych, z wyjątkiem poprawy samopoczucia autorów niczego nie zmienią i nie usprawnią, zwłaszcza w społeczeństwie informacyjnym.

Oczywiście, że u podstaw informacji geograficznej mogą leżeć dane geodezyjne i za tym optowali geodeci polscy, ale dotychczasowe trendy rozwoju systemów informacji geograficznej mają mało wspólnego z geodezyjnym dokumentowaniem przestrzeni. Są to obrazki przydatne do nawigacji samochodowej, lotniczej czy morskiej, przydatne dla formułowania prognoz pogody czy dla ilustrowania zamierzeń polityków, ale w znikomym stopniu wykorzystywane w przedsięwzięciach technicznych.

Intencją dyrektywy INSPIRE jest także ogólny pogląd na gospodarowanie środowiskiem, uchwycenie w miarę zobiektywizowanych danych o środowisku, co do jednolitości których przez długie dziesięciolecia jeszcze nie będzie mowy.

Rozwiązania techniczne muszą być poparte warsztatem geodezyjnym, który nie jest tożsamy z geomatycznym. Najwyższa precyzja gwarantowana przez współczesny sprzęt geodezyjny ma swoje szkicowe tło w informacji geograficznej. Te dwie techniki się nawzajem uzupełniają a nie wykluczają i określanie mianem geodezji uzupełniającego systemu informacji geograficznej i jego infrastruktury jest grubą przesadą.

Miejmy nadzieję, że w programie konferencji tylko niefortunnie określono mianem geodezji pewną ilość produktów korzystających z geodezji i Główny Geodeta nie zapomniał jeszcze na czym opiera się geodezja powiatowa, z której się wywodzi, a która pozostała jednym z ostatnich bastionów geodezyjnej techniki użytkowej, w odróżnieniu od geomatycznej ilustracji poglądowej.

Miejmy nadzieję, że minister podpisze wreszcie rozporządzenie w sprawie wzoru wykazu niezbędnego do realizacji ustawy o ujawnianiu w księgach wieczystych nieruchomości Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego (ponoć już podpisał!), a to z chwilą wypełnienia wykazów bardzo poważnie zmieni perspektywę patrzenia na geodezję - nie natychmiast i nie u wszystkich, bo część geodetów powiatowych pójdzie na skróty, nie sięgając do zapisów wieczysto-księgowych, ale to się szybko zemści, dlatego zachęcamy do wnikliwości.

GUGiK prawdopodobnie obudzi się dopiero w przyszłym roku, jak przeanalizuje zestawienia zbiorcze i zacznie się gwałtowne poszukiwanie geodetów - prawników zdolnych do wykonania synchronizacji katastru z księgami wieczystymi. Miał w tym pomóc projekt SGATE, ale jego intencji przypuszczalnie nie przyswoili nawet funkcyjni urzędnicy z GUGiK, o czym świadczy treść tegorocznej konferencji elbląskiej.

Jak na razie GUGiK jest w euforii, bo prawdopodobnie zakwalifikował się do geomatycznego europejskiego projektu Natura-Plus, który przeszedł wszystkie etapy selekcji i znajduje się w fazie negocjacji. Znalazł się tam GUGIK dzięki rekomendacji i koneksjom Stowarzyszenia GISPOL. Gdybyśmy wiedzieli do czego to doprowadzi bylibyśmy znacznie ostrożniejsi w rekomendowaniu, w tej i wielu innych sprawach.

- Powrót -