|
Komentarz 67 (111/08) 31 marca 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Nowe prawo geodezyjne Jakkolwiek komentarz ukazuje się w przeddzień 1 kwietnia, to nie jest żartem primaaprilisowym. Z pewnym opóźnieniem dotarliśmy do wizji nowego prawa, wypracowanej przez obecnie już poprzedniego Głównego Geodetę Kraju i ogłoszonej w dniu 10 marca br. na roboczym spotkaniu kierownictwa urzędu z wybranymi przedstawicielami środowiska, w ramach tak zwanych „Kierunków zmian administracji publicznej...“. Tematem obrad była dyskusja nad zmianami w prawie w zakresie geodezji i kartografii. Nie dał nam Główny Geodeta szansy odręcznego przedstawienia swych uwag, choć kiedyś był członkiem naszej organizacji (komentarz był pisany przed odwołaniem Głównego Geodety). Wielka szkoda, bo to co można było sobie powiedzieć w węższym kręgu osób i być może skorygować, teraz trzeba oznajmiać publicznie, bo jest obawa, że „Kierunki zmian...“ gdzieś w sferach rządowych krążą, a nie jest to bagatela. To zasadnicza różnica w widzeniu geodezji. Od modelu geodezji funkcjonującego dotąd w prawie i w życiu, Główny Geodeta zamierza(ł) odstąpić, więc uważamy, że powinien (był) wytłumaczyć dlaczego to zamierza(ł) uczynić? Kto dał wytyczną albo przyzwolenie, aby model geodezji wzorowany na doświadczeniach europejskich zastępować rozwiązaniem funkcjonującym np. w Stanach Zjednoczonych? Być może słusznie, bo można, i tak, i tak. Ale dlaczego? O co chodzi w modelu amerykańskim wyjaśniliśmy w komentarzu 64(108) z 10 marca br. Amerykański National Land Information System (NLIS) jest formą rejestracji posiadania i użytkowania terenu zastępującą precyzyjną rejestrację geodezyjną na ogromnych obszarach USA; formą dokładniejszą w miastach, mniej dokładną na obszarach rolnych i leśnych, ale funkcjonującą i spełniającą nałożone zadania w tamtejszych warunkach. Jest to po prostu GIS zastępujący geodezję na bezkresnych obszarach Stanów Zjednoczonych, ale nie tylko, bo także na terenach Kanady, Ameryki Południowej, Afryki, Australii i Azji, gdzie przez długi czas nie było dostatecznego pokrycia mapowego i rejestrowego w związku z czym dla usprawnienia zarządzania trzeba było szybko pokrycie takie stworzyć i wykorzystano do tego uproszczone metody fotogrametryczne. W miarę gromadzenia coraz dokładniejszych wyników pomiarów wspomniane kraje (kontynenty) zapewne będą stopniowo przechodzić na system europejski. W Europie, która dała początek współczesnej geodezji, w tym i w Polsce, obowiązywały nieco inne reguły, mające jak dotąd swój wyraz w Prawie geodezyjnym i kartograficznym, zwłaszcza w jego artykułach 4. i 5., które dla przypomnienia stanowią, iż Art. 4. 1. Dla obszaru całego kraju sporządza się i aktualizuje ewidencję gruntów i budynków, mapę zasadniczą oraz mapy topograficzne, stanowiące podstawę do wykonywania innych rodzajów map. „Art. 5. Dane zawarte w ewidencji gruntów i budynków, ewidencji sieci uzbrojenia terenu oraz inne dane zawarte w państwowym zasobie geodezyjnym i kartograficznym stanowią podstawę do założenia krajowego systemu informacji o terenie“. Jeśli zatem mielibyśmy decydować się na zmianę filozofii funkcjonowania geodezji, to musiałoby istnieć jakieś uzasadnienie. W czym rzecz? 2. Kierunki reformy administracji publicznej Otóż 10 marca br. były Główny Geodeta Kraju zaprezentował „Kierunki reformy administracji publicznej wykonującej zadania związane z utrzymaniem ładu prawnego i przestrzennego w zagospodarowaniu terytorium kraju“. Tamże w zakresie zadań rządowych pod punktem d) zamieszczono „Rejestrowanie zmian w topografii terenu, dotyczących obiektów pochodzenia naturalnego i antropogenicznego o stopniu szczegółowości możliwym do zobrazowania w skali 1:10000“. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby równolegle zapisano inne zadania zasilające ten system rejestracji. Ale w zakresie zadań rządowych obok: a) utrzymania w stanie gotowości użytkowej całości (wszystkich klas !) poziomej i wysokościowej osnowy geodezyjnej (Zintegrowany System Odniesień Przestrzennych) b) ustanowienia norm i regulacji technicznych obowiązujących w pracach geodezyjnych, kartograficznych i fotogrametrycznych wykonywanych na rzecz administracji publicznej, a zwłaszcza obowiązujących w ramach prowadzonych przez nią systemów informacyjnych zorientowanych na informację przestrzenną - jakby dotąd nic nie było i wszystko trzeba zaczynać od początku, są jeszcze c) utrzymywanie kontaktów zagranicznych oraz aktywne uczestniczenie w działalności międzynarodowych organizacji związanych z dziedziną geodezji, kartografii lub fotogrametrii e) współtworzenie i prowadzenie zasobu technicznej dokumentacji geodezyjno-kartograficznej i fotogrametrycznej stanowiącej zaplecze informacyjne baz danych jednolitego, krajowego systemu Informacji o Terenie i Geoportalu RP oraz regionalnych i lokalnych systemów informacji przestrzennej f) prowadzenie Państwowego Rejestru Granic, państwa i wewnętrznych podziałów administracyjnych jego terytorium, sankcjonowanych aktami prawnymi h) prowadzenie spraw oficjalnego nazewnictwa geograficznego dotyczącego terytoriów wszystkich państw świata w tym Polski i jej regionów i) prowadzenie spraw środowiska zawodowego geodetów, kartografów i fotogrametrów, w tym zwłaszcza, z zakresu szkolnictwa, kar dyscyplinarnych, odznaczeń i licencjonowania specjalistycznej działalności (problem geodetów przysięgłych). Zatem według zaprezentowanej koncepcji rząd - nie zamierza(ł) schodzić poniżej GIS-u o stopniu szczegółowości możliwym do zobrazowania w skali 1:10000, - nie zamierza(ł) też ustanawiać norm i regulacji technicznych na nic innego jak systemy informacyjne zorientowane na informację przestrzenną, powiedzmy wprost, - nie zamierza(ł) mieszać w piwie, które w okresie minionych 60 lat nawarzył. To wszystko mają sobie rozwiązać samorządowcy! Wszystko to, co bardziej szczegółowe, skierowano do samorządów tworzących dokumentację geodezyjno-kartograficzną, lokalne systemy informacji przestrzennej w dostosowaniu do posiadanych środków, prowadzenie postępowań administracyjnych, ZUD-y i nazewnictwo bez numeracji. Konkretnie chodzi o: a) Współtworzenie i prowadzenie zasobu technicznej dokumentacji geodezyjno-kartograficznej i fotogrametrycznej, stanowiącej podstawę weryfikacji i oceny poprawności opracowań wykonywanych w ramach rynku usług geodezyjno-kartograficznych. b) Prowadzenie lokalnego (niekoniecznie wg właściwości miejscowej!) systemu informacji przestrzennej, na podłożu dotychczasowej ewidencji gruntów, budynków, rejestru wartości szacunkowych i cen transakcyjnych nieruchomości, mapy zasadniczej i gleboznawczej klasyfikacji gruntów, rozwijanego tematycznie (informacyjnie) w dostosowaniu do posiadanych przez samorząd (ugrupowanie samorządów) sił i środków. c) Prowadzenie dyżurnej podstawowej mapy obszaru pozostającego w gestii samorządu. d) Prowadzenie postępowań administracyjnych w sprawach związanych z regulowaniem, podziałem, scalaniem, numeracją porządkową, nieruchomości oraz przygotowanie (gromadzenie) dokumentacji prawno-technicznej uzupełniającej wniosek o wpisanie do katastru (Państwowego Rejestru Nieruchomości, Rejestru przestrzeni,) e) W zakresie relacji przestrzennych, uzgadnianie i aprobowanie dokumentacji projektowej z zakresu budownictwa i Infrastruktury uzbrojenia terenu. f) Prowadzenie spraw miejscowego nazewnictwa geograficznego, w tym rejestru nazw ulic, placów i terenów rekreacyjnych. Gdzieś zapodziała się numeracja nieruchomości, a właściwie to cały system adresowy. Może też słusznie, bo po co go tworzyć jak można kupić np. z komercyjnym programem GPMapa. Do tego dwupodziału rządowo-samorządowego zaproponowano też organizację: - państwową służbę geodezyjną: zorganizowaną na dwóch poziomach: a) Organ centralny, wsparty urzędem eksponującym w nazwie kwintesencję jego działalności np. Główny Urząd Zasobów i Rejestrów Geodezyjnych. b) Delegatury wojewódzkie w/w urzędu - oraz administrację geodezyjną w samorządach, dostosowaną do miejscowych potrzeb, aspiracji i planów rozwojowych. 3. Możliwości wdrożenia reformy Tak oczywiście też można, ale dlaczego? Czyżby to były rezultaty działania zespołu ekspertów ministra Piętaka? A jeśli tak, to jak miałoby wyglądać przejście z systemu dotychczasowego? Kto wyprowadzi skutki IPE i specjalnie zdeformowanego pod IPE w 2001 r. rozporządzenia ewidencyjnego? To przecież tym rozporządzeniem zerwano łączność z księgami wieczystymi, łączność którą teraz rozpaczliwie będziemy odtwarzać w wykazach realizujących ustawę z 7 września 2007 r. Jak się ma lokalny system oznaczania nieruchomości do centralnego systemu ksiąg wieczystych? W projekcie reformy administracji publicznej rząd umywa od tego ręce, pozostawiając temat do rozwiązania 379 samorządom powiatowym, choć ciągle jeszcze jest to zadanie rządowe. Ma nie być, ale jeszcze jest! I pytanie zasadnicze. Czy były Główny Geodeta chociaż rzucił okiem na projekt prawa autorstwa Federacji Wykonawców, któremu można zarzucić nadmierną odwagę w przejmowaniu części resortu sprawiedliwości, ale nie można zarzucić braku rozeznania realiów geodezyjnych, czym, niestety, trącą kierunki reformy administracji publicznej wykonującej zadania związane z utrzymaniem ładu prawnego i przestrzennego w zagospodarowaniu kraju. Czy Główny Geodeta wziął pod uwagę fakt, że bazę danych, jakiej chce się poświęcić rząd, w znacznym zakresie tematycznym i obszarowym opracowali już komercyjni autorzy baz dla nawigacji samochodowej, jak np. Auto Mapy Europa, że większość tego co z bazy takiej można wydobyć już jest przez użytkowników GPS wykorzystywana i w granicach dokładności mapy topograficznej będzie przez komercyjnych producentów aktualizowana. Dla przeciwwagi ta podstawowa dokumentacja ewidencyjna, według której ma być zabezpieczany ład prawny i przestrzenny kraju, według koncepcji autorów ciągle jeszcze obowiązującego rozporządzenia ewidencyjnego z 2001 r. będzie dalej z dokładnością 3 m zniekształcana (§ 82 ust.2 pkt 2a). Wygląda na to, że za to rząd nie chce brać odpowiedzialności, że samorządy mają sobie to czyścić i standaryzować same. Czy Główny Geodeta wiedział o tym, że gigantyczne stosy makulatury powstałe w procesie wektoryzacji nie nadają się do geodezyjnego wykorzystania? Przewidywaliśmy to zresztą przed dwoma laty w Komunikacie nr 3 z 23 stycznia 2006 r. Owszem nadają się do wykorzystania kartograficznego bądź GIS-owego dla bazy odpowiadającej mapie 1:10000 czyli dla dokładności rzędu 3-5 m. Chyba też dlatego ogłaszając konkurs na „Opracowanie koncepcji i rozwiązań technicznych (opracowanie systemów z wdrożeniem) w zakresie rozwoju Krajowej Infrastruktury Informacji Przestrzennej w ramach projektu GEOPORTAL.GOV.PL) Główny Geodeta założył tak wysokie progi finansowe, że praktycznie tylko firmy, które wyprodukowały na masową skalę makulaturę wektoryzacyjną mogą w konkursie wystartować. Przy okazji zamieścił tak dziwaczne ograniczenia, jak np. uprawnienia z kartografii (sądząc po anonsie z 28 marca br. być może także biblijnej), że można uczestników ograniczyć do zera, bądź unieważnić konkurs. Ma zatem miejsce jakaś dziwna gra. W okresie minionych 7 lat rządowa administracja geodezyjna pod szyldem informatyzacji przemieliła setki milionów zł, po to, aby stworzyć kosmiczny chaos geodezyjny i w ramach reformy administracji publicznej zrzucić go teraz na barki administracji samorządowej. Chyba rzeczywiście w gestii administracji rządowej w pionie spraw wewnętrznych powinna pozostać tylko dyrektywa INSPIRE, a cała administracja terenami łącznie z katastrem, synchronizacją z księgami wieczystymi, gospodarowaniem nieruchomościami, zagospodarowaniem przestrzennym i rynkiem nieruchomości oraz standaryzacją tej dziedziny powinna przejść w ręce rządowych i samorządowych organów zajmujących się domeną „Land Administration“, tak jak swego czasu przewidywały to Wytyczne ONZ do spraw administrowania terenami, które były podstawą przyznania Polsce środków na Zintegrowany System Katastralny (cel.30.9 Programu Przystąpienia Polski do Unii Europejskiej) i w których dość jasno zaproponowano kierunki reform w tym względzie. Jesteśmy tylko stowarzyszeniem, otwartym dla wszystkich zainteresowanych sensowną budową polskiego systemu informacji o terenie. Nie mamy żadnego interesu w piętnowaniu nielogiczności w wydatkowaniu pieniędzy publicznych, z wyjątkiem poczucia odpowiedzialności za ważną, choć bardzo skomplikowaną dziedzinę życia. Odnosimy jednak wrażenie, że zaczynamy ocierać się o granice absurdu. Czyta nas co tydzień 400 osób. Prosimy, napiszcie czy nasze rozumowanie jest poprawne. Być może zmieni coś nowa Prezes GUGiK, której korzystając z okazji składamy gratulacje z okazji objęcia stanowiska. Mamy jednak świadomość, że będzie jej ciężko, bo geodezyjny mechanizm został rozregulowany. Liczymy na ewidencyjne doświadczenia pani Prezes, która jak mało kto miała możliwość poznania, iż ewidencja gruntów w kraju nie jest ani jednolita, ani zgodna ze stanem faktycznym, nie wspominając o stanie prawnym, a kataster nie istnieje i długo jeszcze nie będzie istniał. Wie też chyba najlepiej, jaka jest wartość wektoryzacji. Wierzymy, że nie podda się presji lobby informatycznego, które ma duży udział w rozregulowaniu geodezji. Ponadto dobrze rokuje metoda doboru. W wojsku jest taka zasada, że kaprali mianuje się spośród żołnierzy najbardziej kontestujących, bo ci na ogół potrafią utrzymać resztę w ryzach. Od 6 lat wszystko w geodezji było podporządkowane zadaniom ARiMR-u, po to by nie stracić dopłat. I wychodziło (zwłaszcza w aspekcie artykułów Krystyny Naszkowskiej zamieszczonych 29 lutego i 20 marca 2008 r. w Gazecie Wyborczej). Jest szansa, że teraz też wyjdzie, choć w centrali nie ma pieniędzy, ludzi, są za to nawyki, a w terenie są paraliżujące układy. Jednak sądząc po przykładzie Vanessy Lawrance, kobieta potrafi, czego i pani Jolancie Orlińskiej życzymy. Korzystając z okazji dziękujemy prezesowi Potrapelukowi za ogromną pracowitość, wiedzę i dobre chęci, które docenialiśmy, choć nie zawsze były jasne, zorganizowane i skuteczne. |