|
Komentarz 69 (113/08) 14 kwietnia 2008 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Geodezyjny dowód Zgodnie z zapowiedzią z ubiegłego tygodnia dziś chcielibyśmy się zatrzymać na geodezyjnym dowodzie. Cóż to takiego jest i ile jest wart? Wart jest tyle ile pieniądz, który za nim stoi. A co to jest? Trudno byłoby gdzieś znaleźć definicję takiego sformułowania ale na użytek własny określimy go „: jako zespół procedur zapewniających jednoznaczną lokalizację jakiegoś punktu (punktów) linii lub poligonu“. Najbardziej popularnymi elementami lokalizacji są punkt graniczny i linia graniczna ale równie dobrze może to być znacznik umieszczony na monitorowanym obiekcie, reper, obserwowany obrys obiektu, budowli itp. Dowód geodezyjny zapewnia jednoznaczną lokalizację przedmiotu zainteresowań w określonym czasie. Tyle i tylko tyle. To wprowadzenie było niezbędne w związku z nieubłaganie zbliżającym się terminem sporządzenia wykazów mienia Skarbu Państwa do ujawnienia w księgach wieczystych. Nie bardzo wierzymy w skuteczność interwencji Związku Powiatów Polskich (ZPP) odnośnie przedłużenia terminu(ów), martwi w stanowisku ZPP z Walnego Zgromadzenia brak postulatu o środki na wykonanie zadania. Sprowadzają na ziemię restytucyjne zamierzenia rządowe zsynchronizowane z obowiązującymi terminami, zatem łudzenie się, iż Parlament przedłuży terminy jest mało realne a nadzieja na dodatkowe środki jeszcze mniejsza. Ci co trzeźwo myślą o wykonaniu tego zadania chcieliby przynajmniej umieć zestawić po lewej i po prawej stronie to, co przewidziano w tabelach rozporządzenia z 31 stycznia 2008 r. (ta data chyba okaże się punktem zwrotnym polskiej geodezji!) Czujemy się więc w obowiązku podpowiedzieć, że konsekwencją wykazów ma być nie tylko regulacja stanów faktycznych i prawnych mienia Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego czy raczej samorządowych jednostek terytorialnych, bo żadna jednostka samorządu terytorialnego mienia publicznego nie posiada, ale przede wszystkim identyfikacja jednostek czy też przedmiotów tego mienia, ich jednoznaczna lokalizacja w przestrzeni, jako że, jak ładnie to określił Adam Michnik w Gazecie Wyborczej z 26 marca br. „istnieje państwo polskie, które chce uregulować rozsądnie kwestie restytucji wszystkich właścicieli, którzy byli obywatelami RP, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego czy przynależności religijnej. Chodzi więc o restytucję mienia.“ Komentarze prasowe towarzyszące wizycie Premiera w Izraelu nie wykluczają zwrotów w naturze, zatem precyzyjna lokalizacja zasobów mienia i ich tytułów prawnych jest niezbędna. Tak jak zaznaczyliśmy na wstępie chodzi zatem o dowód geodezyjny zapewniający jednoznaczną lokalizację przedmiotu w określonym czasie, dowód, który wart jest właśnie tyle ile pieniądz, który za nim stoi. A za tym dowodem stoją niewyobrażalnie wielkie pieniądze! 2. Technologia sporządzania wykazów Prawnicy określą siłę prawa uprawniającego do restytucji (o tym będzie mowa w następnym tygodniu), określą zatem części składowe mnożnika kształtującego wielkość roszczeń ale podstawę, do której mnożnik będzie zastosowany określić muszą geodeci i to nie metodami GIS-owymi a geodezyjnymi, jeśli bowiem wartość 1 m2 zaczyna przekraczać 1000 dolarów, to trzeba sięgnąć po odpowiednio precyzyjny sprzęt i stosowne metody pomiarowe. Dla tych celów ASG Eupos może być bardzo potrzebny. Wreszcie się też przydadzą teorie błędów i skomplikowane wyrównania, które wtłacza się w głowy studentom geodezji. Najpierw jednak trzeba wypełnić wykazy i to w miarę bezpiecznie, bo jak żaden dokument dotąd, ten owocować będzie bardzo kosztowną odpowiedzialnością. Oczywiście zacząć trzeba będzie od zwykłej bilansówki, przypisując danym z lewej części wykazu część prawą. I tu nieoceniony może być program MIENIE, który oferuje firma GEOBID. Dla setek a nawet tysięcy działek mieszczących się w jednej księdze wieczystej Skarbu Państwa (gminy) automatyzacja prac przyporządkowujących jest nieodzowna, zwłaszcza wtedy jeśli trzeba wyłowić zmienione numery ksiąg, bardzo częsty przypadek związany z bezustanną zmianą rejonizacji sądów, czy działek, równie częsty przypadek na obszarze byłej Kongresówki, zwłaszcza województw łódzkiego i mazowieckiego. Jakkolwiek ten etap prac będzie najbardziej pracochłonny, zwłaszcza dla tych co zamierzają wykaz wypełnić „na piechotę“, to jest on mało skomplikowany pod względem intelektualnym, sprowadzając się do identyfikacji niedokonanych skreśleń działek (w księgach wieczystych, jako że akurat w tym zakresie znacznie większy jest porządek w ewidencji gruntów), czy prymitywnych przenumerowań ksiąg, obrębów i działek. W tym zakresie spraw po krótkim przeszkoleniu zorientuje się nawet bystry maturzysta. O wiele trudniej będzie z tytułami prawnymi i tego już maturzyści nie zrobią, bo jak na obszarze niezbyt dużego miasta występuje 38 rodzajów tytułów mienia Skarbu Państwa, to dla ich identyfikacji pomoc prawników będzie niezbędna. Jest to jednak wykonalne, choć wymaga czasu na prostowanie błędów w trybie administracyjnym. Schody zaczną się w momencie rozjeżdżania się powierzchni. Sakramentalna formuła „zmiana powierzchni na skutek nowego pomiaru“ na nic się nie zda, jeśli powtarza się wiele razy ( w różne strony). Wprawdzie ludzie też pobierają się wiele razy i wagę zmieniają częstokroć, ale powierzchnia ziemi na ogół się nie zmienia, chyba że występują szkody górnicze lub trzęsienia ziemi ale wtedy i tak bilans powierzchni w ramach strefy obrzeżnej kataklizmu jest niezmienny. Tu niestety bez metod geodezyjnych się już nie obędzie a w dobie ASG grzechem byłoby ich nie wykorzystywać. Zanim się jednak wykona pomiary kontrolne trzeba rozbieżność w wykazach zidentyfikować i zaklasyfikować a tego nawet najbardziej bystry maturzysta czy informatyk już nie wykona. Do tego potrzebna jest wiedza geodezyjna i wyobraźnia przestrzenna. Wszakże najtrudniejszy będzie etap trzeci kiedy to niezgodne będą i księgi i działki i powierzchnie a do zapisów wieczysto-księgowych nie będzie żadnego punktu zaczepienia. Ten etap będzie już wymagał dostępu do starych akt księgi wieczystej, będzie wymagał ogromnej wiedzy badacza, w tym znajomości języków, rosyjskiego i niemieckiego, w tym wielu odmian tak zwanego „Schreibene Gotisch“ oraz znajomości kilkuset aktów prawnych byłych zaborców i spuścizny prawnej po PRL. To wszystko tylko po to aby przygotować materiał wyjściowy do wniosku o regulację stanu, bo czy wniosek taki starosta zdecyduje się złożyć, o tym zdecyduje analiza przesłanek do zasiedzenia, a o tym będzie mowa za tydzień. Wszakże zanim starosta zdecyduje się składać wniosek to musi ocenić czym wniosek pachnie (jakimi roszczeniami) i ile to będzie kosztować, a do tego niestety najbardziej przydatna będzie lewa strona wykazu połączona z dostępem do planu zagospodarowania lub studium zagospodarowania. O jednym też starosta nie może zapomnieć, że suma powierzchni gruntów Skarbu Państwa i samorządowych jednostek terytorialnych oraz suma powierzchni gruntów prywatnych musi wyjść na powierzchnię powiatu, czy gminy - nawet na terenach szkód górniczych! Odnosimy wrażenie, że świadomość wagi postawionego zadania zaczyna dopiero narastać. Jako Stowarzyszenie możemy pomóc w zorganizowaniu spotkań, wymianie doświadczeń. Prosimy o sygnał. Jesteśmy do dyspozycji. |