Komentarz 71 (115/08)

28 kwietnia 2008 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne koleżanki i koledzy geodeci, rzeczoznawcy majątkowi, pośrednicy i zarządcy nieruchomości!

1. Ciąg dalszy kartografii biblijnej

Po ostatnim komentarzu otrzymaliśmy kilka telefonów poddających w wątpliwość sens kojarzenia odległych tekstów biblijnych z teraźniejszością, w tym łączenia Biblii z kartografią.

Wszystko zależy od punktu widzenia.

Dla wyznawców religii chrześcijańskiej, muzułmańskiej i żydowskiej, określanych mianem „Abrahamowych“, z uwagi na wspólne opisane w księgach odniesienie (greckie biblios - księga), tereny biblijne kojarzą się z Ziemią Świętą, świętą dla każdej z tych religii. Nie należy wszakże zapominać o tym, że tereny biblijne są kolebką cywilizacji, a zapisy biblijne zarówno Starego jak i Nowego Testamentu są jednym z nielicznych utrwalonych na piśmie zapisów odległych dziejów ludzkości, zapisem pomagającym bardzo skutecznie identyfikować miejsca wykopaliskowe, których w samej tylko Jordanii jest aktualnie 35 tysięcy. To dzięki tym wykopaliskom gwałtownie rośnie nasza wiedza o czasach sięgających nawet 10 tysięcy lat wstecz. Zapisy biblijne (spisane w VI wieku p.n.e. z tradycji przekazywanych ustnie), niestety, sięgają tylko 6 tysięcy lat wstecz, pozwalając metodycznie szukać śladów dziejów utrwalonych w trybie narastającym, ułatwiającym kojarzenie zdarzeń.

Odkrycia archeologiczne w innych rejonach świata nie posiadają ciągłości opisu źródłowego, są w większości dziełem przypadku, a ich interpretacja uzależniona jest od indywidualnego osądu odkrywcy. Odkrycia archeologiczne na Bliskim Wschodzie, w tym wiele dokonanych przez naukowców polskich, mają silne wspomaganie w Biblii. Lokalizacyjnie mają też wspomaganie we fragmentach ocalałej mapy mozaikowej Palestyny i górnej delty Nilu, stanowiącej posadzkę kościoła św. Jerzego w jordańskim Madabie.

Odkrycia archeologiczne dokonane na terenach biblijnych zawierają duży ładunek inżynierski, w tym również z zakresu geodezji i kartografii, o czym dalej będzie mowa.

Zawierają jednak także współczesne elementy gospodarcze i polityczne, które kształtują całą światową sytuację geopolityczną, wspieraną między innymi przez Global Spatial Data Infrastructure, o czym tak klarownie mówił w Elblągu Bas Cock, aktualny przewodniczący tej organizacji.

Kojarzenie treści biblijnych z bieżącą rzeczywistością jest w pewnym stopniu uzasadnione. Otóż „ANGORA“ z 20 kwietnia br. przytacza przedruk z Gazety Wyborczej z 11 kwietnia br. dotyczący artykułu Jędrka Malko „Zostawcie swój kraj“, w którym znajdujemy następujący fragment tekstu:

Czy ktoś może powiedzieć, skąd się wzięła Polska? Z Sali pada odpowiedź, że Mieszko, że chrzest, że jednoczenie plemion. A wiecie, skąd się wziął Izrael? Naród ten, jako jedyny na świecie, powstał nie poprzez jednoczenie kolejnych plemion, ale z woli Boga. Jak możecie przeczytać w Biblii, Bóg wybrał Jakuba, nadał mu imię Izrael, i od tego czasu wszyscy jego potomkowie, z woli Boga, są narodem Izraela. I ten sam Bóg wyznaczył te ziemie dla nas, dla narodu żydowskiego“.

Z tekstu tego widać jak wielkie znaczenie przywiązuje się do Biblii i jej związków z kartografią i to nie tylko w znaczeniu historycznym ale także współczesnym.

Zapisy biblijne zostały potwierdzone znaleziskami w Qumran na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wiele tekstów przepisywanych precyzyjnie i cierpliwie przez Esseńczyków na początku naszej ery i przechowywanych w grotach przez prawie 2 tysiące lat (tamtejszy klimat zezwala na to) jest identycznych, bo za błąd przy przepisywaniu groziła kara śmierci. Precyzja Esseńczyków przydałaby się dzisiaj w tworzeniu baz danych.

Utrwalony na piśmie (nośniku) zapis ma zatem przeogromną wartość i decyduje o trwałości i zasięgu władztwa. Wręczone Mojżeszowi na górze Synaj kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami w znacznym stopniu też stoją na straży władztwa. Sens władztwa sprowadza się do określenia kto je sprawuje i w jakim zakresie. W odniesieniu do zwykłego obywatela i aktualnie przysługującego mu władztwa, funkcję taką sprawują księgi wieczyste co do podmiotu i kataster co do przedmiotu.

I tak to metodą kolejnych przybliżeń doszliśmy do efektów pracy geodezji, kartografii i katastru. A czy te zapisy są na nośniku, pergaminie, skale czy w kolorowej mozaice, to tylko kwestia czasu i użytej techniki.

2. Efekt tegorocznego Elbląga

Geodetom Elbląg kojarzy się z coroczną konferencją ośrodków dokumentacji. Tegoroczna - jubileuszowa zgromadziła dużą ilość ciekawych Polski gości zagranicznych. Było dużo słów o infrastrukturze danych przestrzennych, dyrektywie INSPIRE, była mowa o spójności danych katastralnych i wieczysto- księgowych, u gości zagranicznych, że tę spójność mają, u naszych głównodowodzących, że chcielibyśmy mieć. Nie było jednak nic na temat tego, jak chcielibyśmy to osiągnąć.

A już całkowicie zagubił się temat tych wykazów, co to mają być gotowe na 19 maja br. Kluczowy dla gwarancji posiadania temat synchronizacji rejestrów dotyczących podmiotu i przedmiotu posiadania, tak jakby się zdematerializował. Nie pojawiła się też jedyna osoba, która w tym temacie jeszcze tkwiła, była dyrektor Departamentu Informacji o Nieruchomościach, bo w czasie Elbląga pracowała już od 4 dni w innym urzędzie administracji publicznej. A to oznacza, że dwie osoby, które temat znały, pilotowały i odpowiadały za niego, już w GUGiK nie pracują (mowa o byłym prezesie i pani dyrektor departamentu). A przecież te właśnie osoby miały do niego zastrzeżenia (dały temu wyraz podczas seminarium w Katowicach w grudniu 2007 r.), bo zostały nim uszczęśliwione na siłę, przez byłego już ministra (tego od Zespołu Ekspertów dla geodezji), który zbagatelizował ustawę jak była rozpatrywana przez Sejm.

To wszakże nikogo nie interesuje. Jest ustawa i rozporządzenia, są terminy, to muszą by efekty.

Wydaje się, że koledzy geodeci powiatowi (w większości, bo za gospodarkę nieruchomościami nie odpowiadają) nie doceniają zadania, wychodząc z założenia, że niech się martwią ci od nieruchomości! Ale ci od nieruchomości za chwilę przyjdą i zapytają dlaczego dane ewidencyjne i wieczysto-księgowe są rozbieżne? Jak w oparciu o tak rozbieżne dane wypełnić wniosek o regulację stanu prawnego nieruchomości?

Czas nieubłaganie leci, a temat jakby wyparował. A to przecież wyniki tych wykazów mają pomóc rządowi w opracowaniu polityki zaspokojenia roszczeń.

W cytowanej już ANGORZE z 20 kwietnia (cytat z ANGORY, gdyż wyjazd zagraniczny do tzw. terenów biblijnych uniemożliwił sprawdzenie cytatu u źródła), jest na stronie 11 przytoczony fragment wywiadu z Szewachem Weissem, który miał ukazać się na łamach „Rzeczpospolitej“, w którym jakoby mieści się wypowiedź „Rozumiemy problemy Polski. Wiemy, że nie może oddać wszystkiego. Dlatego też już dawno proponowaliśmy, by powstała polska fundacja, która szybko wypłaciłaby pieniądze - powiedzmy 5 miliardów dolarów - starszym ludziom, którzy jeszcze żyją. Drugie pokolenie spadkobierców mogłoby dostać specjalne bony, których spłata byłaby rozłożona na 10-20 lat, chyba że inwestowaliby w Polsce, gdzie by pracowały i tworzyły nowe miejsca pracy.“

Sprawa sposobu zaspokojenia rozlicznych roszczeń: tych z reformy rolnej, nacjonalizacji, poniemiemieckich, zabużańskich czy żydowskich jest zadaniem rządu ale rząd musi dysponować rzetelnym rozeznaniem przedmiotu roszczeń, i to nie rozeznaniem GIS-owym a wiarygodnym katastralnym i wieczysto-księgowym.

Jeśli w grę wchodzą setki miliardów, to nie powinno się oszczędzać na złotówkach, gdyż roszczenia mają naturalną skłonność do rozmnażania się. A rząd dał zadanie i terminy ale nie dał na to pieniędzy. Jak się o pieniądze upomniał Główny Geodeta, to został odwołany.

Mając powyższe na uwadze wypada nowej Pani Prezes GUGiK tylko współczuć! Pieniędzy nie ma. Kadry nie ma. Ma tylko zadania i ambicję ich wykonania. Ale jak?

Mówi się, że z próżnego i Salomon nie naleje. I znowu kłania się Biblia. Tenże Salomon zbudował bardzo dużo, ale przedtem Mojżesz musiał przez 40 lat budować wielką armię i uzbroić ją. Potem Jozue i Dawid Ziemię obiecaną zdobyli a Salomon wreszcie zbudował jej potęgę, którą nieco później potomkowie utracili.

Nowa Pani Prezes przyłącza się do głosu tych, co szybko chcą zmienić, nie znowelizować, prawo geodezyjne i kartograficzne. Warto w tym miejscu przypomnieć, że historycznych zapisów gwarantujących władztwo nie nowelizowano, że prawa geodezyjne państw europejskich są praktycznie niezmienne od stuleci, co najwyżej dokonuje się nowelizacji dotyczących nowych technologii, ale zasady dotyczące lokalizacji władztwa są niezmiennie - patrz polskie zasady rozgraniczania nieruchomości, które w prawie geodezyjnym znalazły się w brzmieniu według dekretu z 1946 r. a dekret powtórzył zasady przedwojenne.

To drobne przypomnienie jest potrzebne dla tych, co to tworzą infrastruktury danych przestrzennych i dokonują przedziwnych konwersji. Prawda jak oliwa wypłynie na wierzch po sporządzeniu dziewiętnastomajowych wykazów nieruchomości.

Roszczenia będą zgłaszane w oparciu o to co zapisane w księgach wieczystych. Może nie tak dokładnie jak u Esseńczyków, ale zapisane. A liczy się to, co zapisane i w dodatku objęte rękojmią wiary publicznej. Roszczenia będą przez wymiar sprawiedliwości egzekwowane, tak jak zapisane, czyli tak jak starostowie zdążą do 19 listopada br. złożyć wnioski do tej części nieruchomości, które mają nieuregulowane stany prawne.

A co z tymi, które mają stany uregulowane, jak np. posiadane przez zagraniczne koncerny energetyczne, które w ramach prywatyzacji nabyły za bezcen przedsiębiorstwa państwowe a teraz dyktują gardłowe ceny i usiłują zasiedzieć służebności gruntowe jako sukcesor Skarbu Państwa?

Władztwo można wykonywać w różny sposób.

Zabrakło tego kontekstu w Elblągu, choć trzeba potwierdzić, że wszystkie tematy wymienione przez Panią Prezes GUGiK w Elblągu były słuszne. Jeszcze do nich wrócimy. Pytanie tylko jak je zrealizować?

Wszakże najsłuszniejsze było spostrzeżenie związane z wektoryzacją map. Że jest to produkt przejściowy, który wykazał, iż ewidencję gruntów i budynków trzeba modernizować.

Oczywiście, że tak. I to było wiadomo już przed sześciu laty i bardzo dużo pieniędzy poszło na zakładanie Zintegrowanego Systemu Katastralnego zwanego też Zintegrowanym Systemem Informacji o Nieruchomościach.

I rację miał w Elblągu kol. Klocek, że prezes nr 12 utrzymywał jako taką kadrę, bo jej dodatkowo z projektów płacił, a prezes nr 13 nie płacił dodatkowo to ludzie odeszli, a w końcu musiał odejść i prezes.

A skąd pieniądze weźmie nowa Pani Prezes? Padały w Elblągu sugestie, że być może z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ale nie wydaje się to prawdopodobne.

Rację miał pan minister, że ewidencję gruntów trzeba zintegrować z księgami wieczystymi i rejestrem osób. Pytanie kim i za co? Rację miał pan minister, że potrzebne są standardy techniczne i organizacyjne. Rację miała Pani Prezes, że powstać muszą wiarygodne dane i że samorządom trzeba pomagać, wspierać je, stymulować i inspirować, jak również, że trzeba zdobywać fundusze unijne. Kim, jak i za co?

Na żadne z postawionych pytań w Elblągu odpowiedź nie padła!

3. Wdzięczniejsza jest Biblia

Polscy geodeci wykonujący zawód chlubiący się wieloma tysiącami lat tradycji, jakby zapomnieli o tym, zagubili się i wypalili. Elbląg pokazał jak bardzo nasi sąsiedzi z zachodu i północy odskoczyli od nas. Źródłem sukcesu tych co się chwalili swoimi osiągnięciami jest wiarygodność i spójność danych geodezyjnych i prawnych. Można tak jak ci staruszkowie, chwalić się też lub odpuścić. Polscy geodeci odpuścili. Pozwalają sobie dyktować warunki przez informatyków, a prawników nie chcą, bo się ich boją. Wszakże księgi wieczyste koledzy z wykonawstwa chcieliby przejąć!

Coś tu jest nie tak.

W czasach biblijnych Nebatejczycy wybudowali w Petrze 250 km rur terakotowych zasilających w wodę grawitacyjnie dwudziestotysięczne miasto, przekuli w skałach kilkusetmetrowy tunel sprowadzający wodę do zespołu świątyń, zbudowali kilkadziesiąt cystern z wodą na kilku tysiącach kilometrów szlaków karawanowych, łączących Afrykę z Azją oraz granice Europy z południowym cyplem półwyspu arabskiego (co około 60 km cysterna, to jest w odległości czterech dni marszu wielbłądów, które tyle wytrzymują bez pojenia).

Na trop tego wszystkiego naprowadziły zapisy biblijne a wykopaliska to potwierdzają. Pytanie, czy te gigantyczne inwestycje wytyczały krasnoludki?

Bez zaawansowanej techniki geodezyjnej wytyczanie takich obiektów byłoby niemożliwe.

Temat w znacznie szerszym zakresie był analizowany podczas Kongresu FIG najpierw w Kairze w 2004 r. potem w Monachium w 2006 r. Geodeci jak mało kto mają powody do chlubienia się uczestnictwem w rozwoju cywilizacji. Zapisy biblijne i wykopaliska potwierdzają to w całej rozciągłości. Trzeba się po prostu bardziej szanować.

Nowa Pani Prezes zapowiedziała to na wstępie swego wystąpienia w Elblągu.

I tak należy trzymać!

- Powrót -