Komentarz 80 (124/08)

30 czerwca 2008 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne koleżanki i koledzy geodeci, rzeczoznawcy majątkowi, pośrednicy i zarządcy nieruchomości!

1. Przed nami wakacje (długie!)

Patrząc na rozwój wypadków w geodezyjnej czapce (czy wierchuszce jak wolą niektórzy koledzy) tegoroczne wakacje mogą się przeciągnąć w nieskończoność. Tak z grubsza to wiadomo, że pani Prezes nie ma czym nęcić kandydatów do pracy a załoga istniejąca topi się jak lód wystawiony na słońce. Dymisja wiceprezesa fakt ten tylko potwierdza. Żadnych zapowiedzi, propozycji zmian nie ma. Doszedł zgrzyt z zapowiedzią zwrotu środków na LPIS, mogą dojść następne zwroty.

Przypomina to trochę tonący okręt.

Może ktoś zechce podstawić szalupy ratunkowe?

Taką szalupą ratunkową mogliby być np. geodeci rzeczoznawcy majątkowi. Pytanie, czy zechcą szalupę podstawić i czy geodeci praktykujący zechcą z niej skorzystać. Bo według Sztaudyngera „w tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz“.

A dlaczego właśnie geodeci - rzeczoznawcy majątkowi? Bo należą do jednej z lepiej zorganizowanych grup zawodowych, która wie jak robić pieniądze i jak należy je i siebie szanować. Do takich refleksji skłania tegoroczne seminarium Warszawskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców Majątkowych odbyte jak zwykle w Kazimierzu Dolnym a poświęcone między innymi standardom zawodowym w wycenie nieruchomości.

Grupka przedsiębiorczych geodetek zatrudnionych w administracji miasta stołecznego Warszawy oburzyła się na sugestie, iż standardy zawodowe rzeczoznawców majątkowych powinny być zsynchronizowane ze standardami geodezyjnymi, jako że o żadnych standardach geodezyjnych nie słyszały a przecież uprawnienia geodezyjne zdobyły. Szybko jednak sprawdziły, że standardy takowe istnieją, a że przestarzale i niekompletne, to już inna sprawa.

Przede wszystkim martwi fakt, iż komisje egzaminacyjne do spraw uprawnień zawodowych tak lekceważą standardy geodezyjne, że nie wymagają ich znajomości. Nie ma się jednak co dziwić, bo GUGiK odpowiedzialny za nadzór nad standardami jeszcze mniej się nimi przejmuje i co rusz częstuje nas jakimiś wytycznymi technicznymi lub standardami w języku angielskim.

Koledzy rzeczoznawcy majątkowi w trosce o dobrze pojęty interes własny a przede wszystkim w obawie przed odpowiedzialnością, szybko poregulowali procedury wyceny odpowiednimi standardami i jeśli udowodnią, że działali zgodnie ze standardami, to są w stanie się wybronić nawet w najtrudniejszych przypadkach. A są bardziej narażeni na posądzenia niż geodeci! Są jednak lepiej zorganizowani i bardziej solidarni. I to jest tajemnica ich sukcesów. Sukcesów ich, pośredników i zarządców nieruchomości, którym ustawa o gospodarce nieruchomościami powierzyła możliwość wspomagania administracji publicznej w zarządzaniu zasobem gruntów.

To zadanie na ogół w innych krajach wykonują geodeci. U nas geodeci, którzy podjęli trud zorganizowania wymienionych grup zawodowych ( w ramach ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne, bo tak się to zaczęło) utracili kontakt z rzeczywistością a uczeń po prostu przerósł mistrza.

Geodetom marzy się adaptacja dyrektywy INSPIRE i dominacja w precyzyjnym pozycjonowaniu satelitarnym. A rzeczoznawcy, pośrednicy i zarządcy nieruchomości zarządzają zasobem gruntów publicznych, inicjują scalenia i podziały, oceniają przydatność zapisów ewidencyjno-gruntowych i wieczysto-księgowych w ramach standardowych procedur, nawet nie mając świadomości, iż poruszają się w świecie norm i standardów geodezyjnych, mających obecnie swój wyraz w niekompletnym zestawie instrukcji technicznych przechrzczonych na standardy, które umożliwiły stworzenie ogromnej choć niespójnej bazy źródłowych informacji o nieruchomościach.

O tę bazę zwaną też relacyjnym układem odniesienia właśnie chodzi. Bazę nad którą znęcają się ci od INSPIRE, ci od infrastruktur danych przestrzennych, ci od GIS-ów i wielu innych. Bazę ustawicznie krytykowaną za niekompletność , nieaktualność, niską dokładność, ale nikt lepszej nie stworzył. Ona tak jak powietrze być musi, a że się ją jak powietrze zanieczyszcza to już inna sprawa.

Ta świadomość do geodetów dochodzi niezwykle wolno i ciągle jeszcze zamiast dostosowywać się do rzeczywistości woleliby ją kreować (vide propozycje nowego Prawa geodezyjnego).

Organizacje zawodowe geodetów na wzór przedszkolaków odkrywają świat zewnętrzny i próbują go po swojemu kształtować.

GUGiK, który dawno już utracił ciągłość kierowania branżą, znalazł się w sytuacji podobnej, stąd wyrażona na wstępie obawa, iż możemy się znaleźć w stanie permanentnych wakacji.

Zawody nieruchomościowe (rzeczoznawcy, pośrednicy, zarządcy) na taki luksus nie stać. Oni funkcjonują w świecie realnym i muszą się liczyć z jego regułami, bo w przeciwnym razie nie utrzymają się na rynku. Stąd ich aktywność zawodowa, ustawiczne doskonalenie zawodowe i solidarność zawodowa, które każą wierzyć, iż podadzą rękę tonącym geodetom, bo żyją z ich dorobku , z ich sprawności.

2. Standardy zawodowe

Wysokiej klasy specjalista w dziedzinie standardów wyceny, dr Jan Konowalczuk przedstawił w Kazimierzu teorię standardów wyceny. Tych nowych, obowiązujących od 1 marca 2008 r., podstawowych:

KSWP 1 Wartość rynkowa i wartość odtworzeniowa

KSWP 3 Operat szacunkowy

i specjalistycznych:

KSWS 1 Standardy wyceny dla celów publicznych, w tym KSWS 1.1 Wycena nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami Rzeczpospolitej Polskiej dla potrzeb realizacji prawa do rekompensaty

KSWS 2 Wycena dla celów sprawozdań finansowych w rozumieniu ustawy o rachunkowości

KSWS 3 Wycena dla zabezpieczenia wierzytelności

oraz tych starych zwanych obecnie notami interpretacyjnymi, z których obowiązują:

III.3 Ustalenie stanu prawnego przedmiotu wyceny,

III.4 Zasady ustalania zużycia,

III.6 Wycena nieruchomości przy zastosowaniu podejścia dochodowego,

III.7 Wycena nieruchomości przy zastosowaniu podejścia porównawczego,

IV.1 Wpływ czynników środowiskowych na wycenę nieruchomości,

IV.4 Wybrane ograniczone prawa rzeczowe i zobowiązaniowe. Zasady wyceny,

V.3 Wycena nieruchomości zabytkowych,

V.4 Wycena nieruchomości rolnych,

V.6 Wycena nieruchomości leśnych oraz zadrzewionych i zakrzewionych,

V.7 Wycena nieruchomości gruntowych położonych na złożach kopalin,

V.8 Zasady określania szkód spowodowanych budową infrastruktury podziemnej i naziemnej,

VI.1 Wycena maszyn i urządzeń trwale związanych z nieruchomością.

W każdym z tych standardów proceduralnych wykorzystywane są dane źródłowe zestandaryzowane według norm technicznych ISO, CEN lub PN.

Próbujemy to z dość mizernym skutkiem unaocznić już od dwóch lat, kiedy to w numerze 23 Biuletynu GISPOL z 30 października 2006 r. opublikowaliśmy model katastralny FIG (w notacji GML według standardów ISO).

Standardy wyceny związane są tam z pakietem prawno-administracyjnym.

Potem próbowaliśmy, z jeszcze gorszym rezultatem, przekonać do tego byłego prezesa i wiceprezesa (byłego ?), przedstawiając propozycję uporządkowania dość zaniedbanej dziedziny standardów geodezyjnych.

Poświęciliśmy temu szereg komentarzy, między innymi 13 z 19 marca 2007 r. , 17 z 16 kwietnia 2007 r., 18 z 23 kwietnia 2007 r., 19 z 30 kwietnia 2007 r. 20 z 7 maja 2007 r. i 21 z 14 maja 2007 r. Całość była opublikowana w biuletynie GISPOL nr 27 z 3 grudnia 2007 r. a jest dostępna na stronie internetowej Stowarzyszenia.

Otóż, mimo nadzwyczaj wysokich walorów jakie posiadają nos i wyczucie rzeczoznawcy, pośrednika czy zarządcy nieruchomości, każdy z nich musi jednak posłużyć się danymi urzędowymi, pochodzącymi z odpowiedniego rejestru państwowego, które lepiej czy gorzej ale są zestandaryzowane i to jest sedno sprawy.

Koleżanki geodetki z administracji miasta stołecznego Warszawy uznały to w końcu za tak oczywiste, że nie wymagające bliższych komentarzy. Przecież tak było od zawsze!

Może nie od zawsze, ale już od kilku wieków, między innymi dlatego, że w naszym kraju obowiązuje prawo stanowione a nie precedensowe. Prawo stanowione trzeba bezwzględnie przestrzegać.

Czerpiemy zaś wzorce i przykłady z krajów bazujących na prawie precedensowym, a potem się dziwimy, że chcieliśmy tak dobrze a jakoś nam nie wychodzi. Patrz IPE , ZSK, LPIS.

Chcieliśmy tak dobrze, tyle żeśmy się napracowali a gdzie są społecznie użyteczne efekty?

- Powrót -