|
18 września 2006 r. Komunikat ZSK 32/06 Szanowne Koleżanki i Koledzy ! Zamiast uzgodnionego z zespołem redakcyjnym cotygodniowego komunikatu ZSK, tym razem, wyjątkowo, garść osobistych obserwacji i refleksji prezesa Stowarzyszenia, który z racji pełnionej funkcji społecznej, w trakcie pięciu dni minionego tygodnia uczestniczył w różnych nadzwyczaj ważnych dla środowiska geodezyjnego, i nie tylko, spotkaniach (Warsztaty CEN, posiedzenie europejskiego Komitetu Technicznego CEN, wiślańska konferencja ODGiK, kaliska konferencja katastralna). Wniosek generalny z tych spotkań, dla koleżanek i kolegów, ale także i dla siebie, jest jeden: przestańmy wreszcie pozwalać sobą manipulować. Od pięciu lat jesteśmy przedmiotem manipulacji grupy osób inspirowanej przez Głównego Geodetę Jerzego Albina, w wyniku której geodetom zabrano większość profitów wynikających z uprawiania zawodu a pozostawiono tylko odpowiedzialność. Spójrzmy prawdzie w oczy: kto na tej manipulacji zarobił i zarabia? Jako grupa społeczna jesteśmy mało dostrzegalnym pyłkiem: geodeci to poniżej 0.05 % ogółu mieszkańców naszego kraju, to zaledwie 0.1 % mało aktywnych wyborców, posługujących się bardzo skomplikowanym warsztatem pracy. Jest to potencjał mało atrakcyjny dla polityków i nieciekawy dla pozostałych współobywateli, gdyż stwarzamy utrudnienia w ruchu, nachodzimy cudze posesje, a jak trzeba korzystać z wyników naszej pracy, to zawsze obciążone są jakimiś błędami (jeden z pierwszych prezesów GUPK kategorycznie domagał się pomiarów nie obciążonych błędami i to jeszcze średnimi). Wszakże ta niepozorna grupa społeczna dysponuje zasobem informacji dotyczących wszystkich mieszkańców kraju, a pośrednio Europy. Z wartości zasobów geodezyjnych zdali sobie sprawę informatycy i różni cwaniacy, którzy najpierw postanowili zasób podebrać (np. 5 tysięcy zeskanowanych pierworysów na Śląsku), a obecnie przejąć. Wartości swego warsztatu nie widzą tylko sami geodeci. Zdałem sobie z tego sprawę obserwując żałosne polskie prezentacje podczas warsztatów CEN odbytych w poniedziałek 11 września br. w Warszawie, z których wynikało, że nie mamy praktycznie nic, a wszystkiego nas dopiero nauczą Niemcy. Zaprezentowany przez GUGiK Geoportal został z marszu oceniony przez nowego przewodniczącego KT CEN jako archaiczny. Jedyną docenianą wartością, z jaką europejscy i światowi specjaliści od standaryzacji wyjechali z Polski to potwierdzone przekonanie o polskiej gościnności. Skład i liczebność uczestniczących delegacji nie pozostawiły też cienia wątpliwości, iż to spotkanie trzeba było zaliczyć, ale nasz kraj nie zalicza się do grona partnerów, z którymi się trzeba liczyć. Za takie pogrążenie polskiej geodezji pełną odpowiedzialność ponosi pan Albin. Uzmysłowiłem to sobie wyraźnie, kiedy w Kaliszu poinformowano mnie, że Główny Geodeta nie dojechał na konferencję bo go odwołano (na razie z drogi!). Wielka szkoda, gdyż w celu spotkania z tym panem pojechałem na dyskusję panelową, po tym jak organizatorzy zapomnieli umieścić w programie obrad możliwość wygłoszenia mojego referatu, przygotowanego z wyraźnej inspiracji samych organizatorów. Chciałem zapytać pana Albina, kiedy wreszcie ujawni mojemu adwokatowi pełnomocnictwo, które w listach do różnych organizacji zagranicznych wycofał, a którego nigdy nie udzielił, naruszył zatem z premedytacją moje dobre imię, o co zamierzam wystąpić na drogę sądową. Otóż uczestnicząc z ramienia GISPOL-u od 1996 r. w pracach różnych organizacji międzynarodowych starałem się budować autorytet głowy polskiej geodezji, bo tak się to czyni w cywilizowanych krajach. W listopadzie 2003 r. załatwiłem dla GGK możliwość zaprezentowania Polski na prestiżowej konferencji sumującej projekt GINIE (główne źródło przygotowywanej dyrektywy INSPIRE) w Brukseli, z zapewnieniem zwrotu kosztów dla Głównego Geodety. Dwie godziny przed odlotem pan Albin zaaranżował telefon, podobny do kaliskiego, iż jest odwoływany z podróży, a mnie powierzył wygłoszenie referatu. Zainwestowane w bilet lotniczy pana Albina prywatne pieniążki (ponad 3 tys. zł) czekają na zwrot do dziś, bo nieobecnym się kosztów nie zwraca. Wszakże rok później powołując się na datę potwierdzenia swego udziału w Brukseli, rozesłał do organizatora konferencji: organizacji EUROGI, gdzie w tym czasie byłem członkiem Komitetu Wykonawczego, oraz do dwóch innych organizacji: PCC i WPLA (PCC to organizacja katastralna krajów Unii Europejskiej, a WPLA to działająca przy ONZ europejska organizacja przedstawicieli organów administracji terenami, która rekomendowała środki Phare i Banku Światowego dla Polski), list o rzekomym wycofaniu panu Edwardowi Mecha pełnomocnictw, których nigdy nie udzielił. Popełnienie czegoś takiego na arenie międzynarodowej mnie większej szkody nie przyniosło, gdyż każda z tych kilkudziesięciu osób, które zaznajomiły się z treścią listu i z którymi utrzymuję stałe kontakty wie, kogo i jaką wiedzę reprezentuję. Natomiast kraj, którego wysoki urzędnik państwowy popełnia tego rodzaju ekstrawagancje jest odpowiednio oceniany i traktowany. Skojarzyły mi się te fakty po rzekomym odwołaniu Głównego Geodety w drodze do Kalisza, i przypomniały o zaaranżowanym odwołaniu w drodze do Brukseli. Skojarzyłem fakty po warsztatach i posiedzeniu KT CEN 287. Wśród zwyczajowych uczestników Komitetu Technicznego CEN, w tym zwłaszcza wśród różnych organizacji międzynarodowych, więcej było nieobecnych, niż obecnych. Reakcja nowego przewodniczącego Komitetu Technicznego na referat o Geoportalu miała charakter skarcenia ucznia źle przygotowanego do lekcji. Referat dyrektora Uchańskiego wygłoszony i zaprezentowany po polsku i angielsku (zatem mowy nie ma o przejęzyczeniach), w swej wymowie straszliwie obnażał Głównego Geodetę Kraju. Wynikało z niego, że nie ma żadnego przepływu informacji między poszczególnymi poziomami i elementami krajowego GIS. Każdy zbudowany jest w oparciu o inne, głównie wewnętrzne standardy, co powoduje, że nie ma żadnej możliwości przekazu danych z ewidencji gruntów do TBD, ponieważ zbudowane są w oparciu o kompletnie niespójne elementy geometryczne. W związku z czym, należy wszystko budować od nowa, najlepiej w oparciu o niemiecki wzorzec AAA (AFIS,ALKIS,ATKIS). To dopowiedział potem prof. Knoop. Kol. Uchański stwierdził w ramach wniosków szczegółowych: Brak ustalonych modeli pojęciowych i strukturowych obiektów w jednolitym katalogu rodzajów obiektów w obecnie przewidzianym zakresie TBD, Brak modelowania danych bazujących na standardach ISO, Brak jednolitego modelu geometrii, Brak jednolitego układu odniesienia zgodnego z założeniami Unii Europejskiej, Brak jednolitego formatu wymiany danych bazujących na XML/GML, Brak możliwości modelowania danych na podstawie ISO za pomocą systemów GIS dostępnych na rynku, Brak transparentnych postaci danych geoportalu poprzez metadane wraz z danymi jakościowymi, Brak merytorycznie sprawnego modelowania danych referencyjnych jako podstawy modelowania dla systemów informacji branżowych. W Kaliszu do autorstwa powyższego przyznał się Geodeta Województwa Mazowieckiego, stwierdzając, że stosowny projekt już jest złożony w Brukseli i środki na ten cel już są zapewnione. A więc za 19.7 mln zł wziętych za konsultacje przez prof.Knoopa i jego doradców oraz za ponad 1 mld zł wydatkowanych na modernizację ewidencji, LPIS i projekty Phare, stworzony został pod nadzorem Głównego Geodety Kraju przypadkowo zestandaryzowany system informatyczny, który w założeniu miał umożliwić bezpieczne inwestowanie w Polsce i prowadzenie efektywnego administrowania terenami, a ponieważ po 5 latach realizacji niczego poza potrzebami IACS nie zabezpiecza, to trzeba go stworzyć od nowa na wzór niemiecki. Nawet ja, krytycznie oceniający dokonania GUGiK w okresie minionych 5 lat nie spodziewałem się tak surowej oceny dokonanej przez osoby z zewnątrz. Jeszcze parę dni, może tygodni i obecny Główny Geodeta zacznie się rozglądać za nowym zajęciem i zapewne nie bez powodu spodziewa się grubej kreski. Odezwał się wreszcie Rzecznik Praw Obywatelskich. Oto treść listu, który nosi datę 6 września 2006 r.(RPO-476554-IV/04/PJ), a dotarł do Stowarzyszenia w dniu 14 września br. "W nawiązaniu do listu przesłanego przez Państwa Rzecznikowi Praw Obywatelskich pragnę przede wszystkim przeprosić za długi okres oczekiwania na odpowiedź z naszej strony. Usprawiedliwieniem w tym wypadku niech będzie fakt, iż w minionym roku do Biura Rzecznika nadesłano niezwykle dużo skarg i wniosków (co wpłynęło niewątpliwie na opóźnienie w udzielaniu odpowiedzi na poszczególne listy), a ponadto zaistniała konieczność zmiany referenta Państwa sprawy. Na skutek skierowanego przez Państwa do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wniosku, Rzecznik zwrócił się do Prezesa Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii Pana Jerzego Albina o nadesłanie treści Zarządzenia nr 16 Głównego Geodety Kraju z dnia 3 listopada 2003 roku w sprawie wytycznych techniczno-organizacyjnych dotyczących prowadzenia ewidencji gruntów i budynków pod nazwą "Instrukcja G-5 - Ewidencja gruntów i budynków". Po otrzymaniu przedmiotowego zarządzenia, Rzecznik przeanalizuje jego treść. O wynikach tej analizy i ewentualnych dalszych działaniach Rzecznika w tej sprawie zostaniecie Państwo poinformowani osobnym pismem." Nie mam wątpliwości, że po wgłębieniu się w temat, prawnicy dostrzegą rozliczne przypadki łamania prawa i tworzenia własnego prawa poza prawem powszechnie obowiązującym. I co? Główny odpowiedzialny już będzie wówczas odwołany, czyli "konsekwencje zostały wyciągnięte". A że wyprowadził miliard złotych do firm informatycznych, to któraś z pewnością go przygarnie i wybroni. Natomiast następcy niech dokładają z własnej kieszeni, tak jak ja w naiwności swojej czyniłem to i czynię, bo marzy mi się geodezja szanowana, poważana jak w większości krajów zachodnich i południowych. A kilku cwaniaczków orbitujących wokół decydenta powiększyło kosztem tej geodezji swoje konta krajowe i zagraniczne i póki się tylko da będą to próbowali robić dalej, stąd ten gwałt w rozpisywaniu przetargów i realizacji systemu, który nie spełnia podstawowych celów, dla których go utworzono. Dziś wiadomo to już powszechnie, przyznał to otwarcie GUGiK, a mimo to za wszelką cenę ściąga dane i lokuje zlecenia w firmach, które z geodezją nie wiele mają wspólnego. Należało by się przyjrzeć i tym cwaniaczkom i wiernym pretorianom Głównego Geodety, którzy świadomi skutków wymuszali i wymuszają posłuszeństwo administracji powiatowej oraz ustawiają opinię środowiska, jak czyni to np. pewien miesięcznik branżowy, który wszelkimi sposobami próbuje nie dopuścić do nominacji nowego Głównego Geodety Kraju. Jest w tym, co się dzieje, tyle rzeczy dziwnych i niezrozumiałych, że ja, aktywny w zawodzie od ponad pół wieku z bardzo urozmaiconymi i rozległymi doświadczeniami, nie potrafię zidentyfikować tła tak wielu nieracjonalnych działań i zachowań, a także osób, które darzę sympatią i szacunkiem. Dla przykładu Komitet Organizacyjny konferencji kaliskiej, którego pełny skład znam i poważam. Dlaczego koledzy zapomnieli umieścić w programie wygłoszenie mojego referatu? W trakcie panelu przekazałem zebranym garść uwag na temat modelu katastralnego zaleconego przez FIG, a akceptowanego przez wszystkie profesjonalnie powiązane organizacje europejskie. Ku swemu zdumieniu zauważyłem, że model ten oparty o normy ISO jest nieznany, nawet największym krajowym autorytetom katastralnym, a przecież był po raz pierwszy opublikowany w roku 2003 w Brnie, a zalecony do stosowania w roku 2005 w Kairze. Do mnie na skutek opisanych wcześniej działań pana Albina dotarł z opóźnieniem, ale dotarł i chciałem go upowszechnić, co w końcu w wielkim skrócie zrobiłem podczas kaliskiego panelu. Do momentu faux pas Głównego Geodety przekazywałem mu wszystkie dostępne materiały i filmy z prac PCC, WPLA i EUROGI, gdyż ufałem mu tak, jak wielu naiwnych ufa po dziś dzień. Obecnie w pracach unijnych uczestniczę, ale materiały przekażę dopiero następcy obecnego Głównego Geodety Kraju, bo obecny nie chciał ich wykorzystywać. Trudno podejrzewać, że ich nie czytał lub nie rozumiał. Innym przykładem zupełnie niezrozumiałego zachowania jest zdarzenie, jakie miało miejsce w Wiśle, gdzie wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli w zakresie ZSIN prezentowała pani z NIK, która zapowiedziała, że po omówieniu wyników kontroli zapozna zebranych z bardzo ciekawymi odpowiedziami wojewodów śląskiego i wielkopolskiego. Po omówieniu wyników kontroli prowadząca obrady WiNGiK woj. śląskiego przerwała referowanie z uwagi na upływ czasu przeznaczonego na referat. Nigdy zatem nie dowiemy się już, co napisali wojewodowie śląski i wielkopolski. Największe zdumienie wywołała jednak projekcja filmu z obrad. Wynika z niej, iż z programowej pół godziny przewidzianej na referat pani z NIK, kwadrans zajęło wprowadzenie pani WINGiK, zatem prezentacja NIK została skrócona do połowy. Nie wspomnę już o słynnych wytycznych GUGiK z 26 czerwca br., w których przeprowadzono dowód na to, że podstawą ZSIN są porozumienia z ARiMR. Kataster się gdzieś zawieruszył i został przewidziany do wykonania w przyszłości przez starostów (na ich koszt, bo środki unijne już skonsumowano). Jak powstaje tyle niedomówień i wątpliwości wokół tematu, który dotyczy prawie każdego Polaka, to rodzą się i różne spekulacje. Tak się złożyło, że warsztaty CEN, podczas których prof. Knoop podsumował swoje pięcioletnie doświadczenia z doradzania Polsce jak zbudować kataster i stwierdził, że wszystko trzeba budować od nowa na wzór niemiecki, miały miejsce w dniu rocznicy tragicznych wydarzeń z 11 września 2003 r. w Nowym Yorku. Tam sprawa była oczywista, a mimo to "kropkatv" rozpowszechnia w kioskach płytę CD z wątpliwościami wokół genezy wydarzeń. Sprawa ZSIN taka oczywista nie jest i czeka na wyjaśnienie. Czeka na wyjaśnienie, głównie w zakresie zgodności z prawem polskim i unijnym oraz zgodności ze standardami unijnymi CEN, które zobligowani jesteśmy stosować. Wiedza o standardach unijnych w środowisku geodezyjnym jest znikoma. Świetny wykład na ten temat wygłosił w Wiśle pan dr Adam Iwaniak, a ja za zgodą pana dr.Iwaniaka wyraziłem w Wiśle i w Kaliszu gotowość wysłania filmu z tą prezentacją pocztą e-mailową (potrzebna skrzynka z pojemnością większą niż 28 MB) lub na płycie CD. Wystarczy pod adres: gispol@gispol.org.pl zgłosić chęć na gratisowe otrzymanie przesyłki. Jeśli kol. Uchański wyrazi zgodę chętnie prześlę również jego prezentację z warsztatów CEN, gdyż wygłoszona była w języku polskim i angielskim, co łatwo pozwoliłoby koleżankom i kolegom dokonać własnej oceny faktów. |