|
Komentarz 4 (48/07) 15 stycznia 2007 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! W poprzednim komentarzu przypomniano problemy zgłoszone na Forum GISPOL-u, do których trudno było się ustosunkować w okresie rządów poprzedniej ekipy, działającej z punktu widzenia branży geodezyjnej z pominięciem logiki i zasad racjonalnego działania. Jedyną identyfikowalną przesłanką logiczną tamtej ekipy było naganianie pieniędzy do przemysłu informatycznego. W komentarzu wspomniano, iż tematów postawionych w geodezji na głowie jest mnóstwo oraz, że ich narastaniu sprzyjała marginalność i techniczna złożoność branży. Żeby je uporządkować trzeba je zainwentaryzować i zaproponowano ich segregację tematyczną między innymi na łamach Forum GISPOL-u. Sześć takich problemów w 5 grupach tematycznych już zgłoszono. Nie było jednak dotąd klimatu, aby się do nich ustosunkować. Spróbujemy to czynić obecnie przy pomocy koleżanek i kolegów. 1. Pierwszym zgłoszonym tematem i to o dużym ciężarze gatunkowym był problem obliczania powierzchni działek w katastrze zasygnalizowany przez Zbiga, 6.05.06: „Chciałbym poznać opinie innych geodetów lub osób z branży na temat problemu obliczenia powierzchni działek w katastrze, w szczególności pod kątem treści zawartych w ekspertyzie opublikowanej w w/w biuletynie. Zgłaszający dobrze wie, że o żadnym katastrze obecnie nie ma mowy; dał temu wyraz w punkcie 2. Wykpił autora ekspertyzy, a de facto GUGiK, w punkcie 1. 3. i 4. i całość oględnie podsumował w punkcie 5. uwagą o zbędności opracowania. W wywołanym temacie nie chodziło zatem o ekspertyzę na temat obliczenia powierzchni, a niepokojący substytut katastru wywołany Zintegrowanym Systemem Informacji o Nieruchomościach, w którym zaczęliśmy majstrować przy powierzchniach. Mieliśmy jakąś ewidencję gruntów, nagle zmieniliśmy jej nazwę na kataster i wbrew zasadom sztuki geodezyjnej zaczęliśmy ją zniekształcać. Najdotkliwiej w zakresie powierzchni. Nie chodziło bowiem o wartościowy produkt geodezyjny, a o zwektoryzowane działki, jako że łatwiej operować na zwektoryzowanej mapie niż na rastrze z centroidami. Zastrzeżenia Zbiga dotyczą powierzchni, gdyż powierzchnia jest jednym z ważniejszych rezultatów pracy geodety, zwłaszcza w ewidencji gruntów nazwanej katastrem, stanowiącej jedyną podstawę ujawniania powierzchni w księgach wieczystych. Horror zaczął się w rozporządzeniu ewidencyjnym z 2001 r., konkretnie w § 82 tego rozporządzenia. Założone tam dokładności położenia punktów cofnęły geodezję mniej więcej o wiek wstecz. Rękojmią wiary publicznej w księgach wieczystych objęty jest podmiot i związane z nim prawa. Wszakże wykonywanie prawa własności i innych praw rzeczowych czy zobowiązaniowych odbywa się na przedmiocie określonym punktami i liniami granicznymi, które mogą się różnić tylko w przypadku sporu. Poza tym mają jedno i tylko jedno miejsce w przestrzeni, określone współrzędnymi, które nawet jeśli podawane są w różnych układach, to powierzchnię powinny generować jedną, które nawet jeśli uzyskane w wyniku pomiaru o niższej dokładności, to wyznaczyły miejsce położenia punktu granicznego, czy linii granicznej w przestrzeni. Miejsca te nie mogą być przemieszczane według widzimisię wykonawcy wektoryzacji czy pomiarów kontrolnych dla ARiMR. Istotne jest nie samo obliczenie powierzchni, a oparcie wieloboku, dla którego powierzchnia jest liczona, na rzeczywistych, akceptowanych przez zainteresowane podmioty, a nie wirtualnych punktach i liniach granicznych. Taki jest sens współczesnego katastru i sądzić należy, że taki był podtekst tematu wywołanego przez Zbiga. Ten podtekst sięga znacznie dalej i wkracza w całą sferę bezpieczeństwa obrotu prawnego limitowanego przez jednoznacznie określone i zsynchronizowane podmioty i przedmioty zarówno w księgach wieczystych jak i w katastrze. To że księgi odpowiadają za podmiot i prawa, a kataster za przedmiot w niczym nie uzasadnia faktu, że dane te różnią się w księgach i katastrze. Dopuszczenie do tego było elementarnym błędem rozporządzenia ewidencyjnego z 2001 r. Dane podmiotowe i przedmiotowe muszą być wykazywane w obydwu instytucjach i muszą one być zgodne, jeśli bowiem nie spełnią tej podstawowej przesłanki, to nie ma ani bezpiecznego obrotu, ani sprawiedliwych podatków, zwłaszcza tych wymierzanych od wartości, a do tego zmierza temat drugi wywołany przez Podwilka, 4.08.06. Temat podany w formie pytania: „Jak kwalifikować sutereny (?) o wysokości 1,8 - 2,0 m, położone zwykle na poziomie terenu. Zasady zaliczania kondygnacji do pełnej lub połowy są sformułowane jednoznacznie. Namieszała instrukcja G-5, która ani prawem, ani standardem nie jest. Wydaje się, ze pytanie należy rozumieć w szerszym kontekście. Kataster to nie tylko podmiot, przedmiot i prawa, to także wartość, taksacyjna lub wyszacowana indywidualnie, czy zarejestrowana z obrotu rynkowego. Aby różne wartości porównywać między sobą muszą być jasno określone w prawie lub w standardach, prowadzonych w prawem określony sposób, zasady rejestracji cech gruntów i budynków. A tego jak dotąd nie ma, stąd i pytanie Podwilka. Naturalną kontynuacją dwóch pierwszych tematów zgłoszonych w grupie tematycznej katastru jest kolejny zgłoszony w grupie „Prawo, KW“ przez Maciej_Zaborows, 9.05.06. Cytat: Jaki jest - każdy widzi. Wpisy w dziale II często mają się do rzeczywistości jak pięść do oka. Spółdzielczy blok wisi w powietrzu, bo właścicielem gruntu wg KW jest Skarb Państwa, a spółdzielnia nie jest wykazana pod żadnym tytułem (gorzej, jak zgłosi się przedwojenny właściciel i dostanie od SP z powrotem, po czym sprzeda - rękojmia wiary publicznej chroni nabywcę). Katowice pełne są działek z wpisami typu "Związek Młodzieży Niemieckiej Hitlerjugend" czy mój ulubiony "Wpis w języku niemieckim". Komentarz, a właściwie diagnoza Macieja Zaborows jest dość trafnym podsumowaniem stanu rzeczy w tym specyficznym polskim Zintegrowanym Systemie Katastralnym zwanym też Zintegrowanym Systemem Informacji o Nieruchomościach. Zaledwie połowa nieruchomości jest zarejestrowana w księgach wieczystych, a te zarejestrowane nie są zsynchronizowane z ewidencją gruntów, która bądź co bądź obejmuje cały kraj, a którą w trybie rozporządzenia z 2001 r. pozbawiono przymiotu rejestracji stanów faktycznych i prawnych, choć ustawa delegująca to wyraźnie nakazywała. Mimo woli nasuwa się skojarzenie z niepublikowanymi listami stanowiącymi załącznik do Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1990 r. Skojarzenie to pobudza zwłaszcza fakt zapewnienia głównie podglądu do niezsynchronizowanych danych bez nawet podjęcia próby ich synchronizacji. Zadanie synchronizacji przerzucono w czerwcu 2006 r. na barki starostów na bliżej nieokreśloną przyszłość i bez środków. Czyli od początku było wiadomo, że bezpiecznego obrotu prawnego, co było podstawą przyznania środków PHARE, nie da się osiągnąć, ale podgląd do wszystkich nieruchomości w Polsce, tak. Jeśli jeszcze przypomnieć inicjatora umowy twiningowej trudno oprzeć się skojarzeniom. W tym kontekście propozycja Macieja Zaborows wydaje się godna do rozważenia. Kolejny temat zgłoszony w grupie tematycznej „Gospodarka nieruchomościami“ przez Teresę, 5.08.06 także przywołuje geodetów do ich biblii, którą na równi z Prawem geodezyjnym i kartograficznym powinien być Kodeks Cywilny. Cytat: Sąsiad podniósł teren swojej działki siedliskowej co spowodowało, że w granicy moje ogrodzenie pozostało niżej od jego poziomu. Następnie na tym podniesionym poziomie nasadził żywopłot i w dodatku go nie przycina. Dbałość sąsiadów o granicę dotyczy nie tylko linii granicznej ale i warunków jej utrzymania w stanie nie zakłócającym sąsiedztwa. W grupie tematycznej „Rozwój przestrzenny“ Maciej_Zaborows, 10.05.06 zadał pytanie: Jakiś czas temu słyszałem, że Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczną z Konstytucją zasadę, że plan zp wyznacza sposób korzystania z własności. Sam głosiłem to od dawna - ustawa o planowaniu i zagosp. przestrzennym posługiwała się w tym zakresie podejściem "co nie jest dozwolone, jest zabronione", podczas gdy konstytucyjnie jest na odwrót. Należy przypuszczać, że nowa wersja projektu ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym zmieniła to zakwestionowane podejście. Więcej wszakże będzie wiadomo jak nowy tekst w najbliższych dniach zostanie opublikowany do konsultacji. W „Komunikatach“ Maciej Zaborows stwierdza: Ze smutkiem przeczytałem informację o końcu komunikatów ZSK. Dlatego też ukazują się cotygodniowe komentarze, ale o innym niż Komunikaty ZSK charakterze. Zachęcamy do wymiany poglądów. Bez szerokiej środowiskowej wymiany poglądów przygotowanie rozsądnych regulacji prawnych jest niemożliwe. Nikt nie ma patentu na mądrość, choć wielu zwłaszcza redaktorom czy felietonistom tak się wydaje. |