Komentarz 6 (50/07)

29 stycznia 2007 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne Koleżanki i Koledzy Geodeci Powiatowi, Kierownicy odgik !

Minął już rok, jak zdecydowaliśmy się wskazywać w cotygodniowych komunikatach, a obecnie komentarzach, rozwierający się dystans między normalnym życiem społeczno-gospodarczym kraju, a jedną z jego dziedzin - geodezją, która na skutek swej technicznej złożoności coraz bardziej zostaje w tyle. Już wydawało się, że nowe kierownictwo GUGiK zaczyna ten dystans odrabiać, o czym świadczyłyby między innymi bardzo postępowe zapisy w Planie informatyzacji państwa czy działania korygujące niektóre chybione przedsięwzięcia poprzedników, gdy co jakiś przypominają się praktyki z poprzedniego okresu.

15 stycznia br. na stronie internetowej GUGiK ukazał się anons następującej treści:

„Publikujemy na naszej stronie aplikację do kontroli Bazy Danych Topograficznych TBD.
Jest to aplikacja przeznaczona dla realizatorów prac TBD (wersja R) i stanowić będzie element Systemu Kontroli Bazy Danych Topograficznych (SKBDT), budowanego przez Główny Urząd Geodezji i Kartografii wraz z Urzędem Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. Wykonawcą systemu jest firma Intergraph Polska Sp. z o.o.“

Zdumienie nasze było ogromne. Co ten anons oznacza? Czy jest to ogłoszenie reklamowe? A może jest to informacja o przekazaniu kompetencji centralnego organu administracji państwowej administracji samorządowej? A może jest to nowa forma ustanawiania standardów, jako że żadnego standardu TBD dotąd nie ma.

Jeszcze nie ochłonęliśmy po tym ogłoszeniu gdy w dniu 23 stycznia ukazało się następne:

„W związku z wyczerpanym nakładem zostają z dniem 23.01.2007 udostępnione do pobierania niżej wymienione instrukcje i wytyczne techniczne“:

i wymieniono tam 3 instrukcje i 5 wytycznych technicznych.

Pisaliśmy na ten temat 11 grudnia ubiegłego roku wskazując na brak umocowania w prawie Wytycznych technicznych. Wiemy, że co poniektórzy koledzy się buntują, wskazując na instrukcję O-1 jako źródło wytycznych technicznych. Ale prawo to nie jest łańcuszek św. Antoniego powielający przekaz metodą pączkowania, nie jest też bardziej uwspółcześnionym systemem argentyńskim, żeby już nie było wątpliwości przez prawo tropionym.

Wytyczne techniczne można dać ogrodnikowi płacąc ze swoich pieniędzy za usługę skopania ogrodu. Na wydanie pieniędzy publicznych musi być stosowny zapis w prawie, a jak go nie ma to działanie jest bezprawne i narusza dyscyplinę budżetową.

Żeby nie było wątpliwości, zwłaszcza u kolegów przyzwyczajonych do rozwiązań z minionej epoki, chcielibyśmy przypomnieć, że Konstytucja RP, która te sprawy reguluje w sposób nie pozostawiający cienia wątpliwości, nosi datę 2 kwietnia 1997 r. a nowelizacja Prawa geodezyjnego i kartograficznego, która również jednoznacznie uregulowała sprawy standardów w geodezji nastąpiła w 1998 r. zaś rozporządzenie wykonawcze, które wprowadziło 13 standardów wydano w 1999 r. i nie było ono dotąd zmieniane.

Publikowanie zatem wytycznych, które standardem nie są, czy wprowadzanie pseudostandardów w postaci aplikacji czy narzędzi kontrolnych, naszym zdaniem jest bezprawiem i to nasze przekonanie kierujemy na ręce GGK z uprzejmą prośbą o przyglądnięcie się sprawie.

Te wytyczne, aplikacje czy narzędzia kontrolne wcale nie muszą być złe, ale jeśli ustanowione są procedury wprowadzania standardów w życie, to powinny one być przestrzegane. To tak jak z tymi oświadczeniami majątkowymi prezydentów, wójtów i radnych. Zaletą ustanawiania standardów jest proces powszechnej ankietyzacji, w trakcie którego można wychwycić takie uciążliwe drobiazgi jakie np. funkcjonują w SWDE. Nie jest to bowiem zły format, ale opracowany w oparciu o wadliwe założenia zniekształca dokonywane konwersje. Tylko patrzeć jak jakiś potentat z Warszawy, bo tam grunty są najdroższe, zaskarży o to Głównego Geodetę.

Podpisujemy się obiema rękami pod tematami ujętymi w Planie informatyzacji państwa, zwłaszcza te z katastrem i TBD, bo to jest duży sukces obecnej ekipy, ale proponujemy wyczyścić przedpole z nawyków poprzedniego okresu.

Zamiast wprowadzać na swej stronie internetowej pseudostandardy, do czego GUGiK nie ma legitymacji prawnej, powinien raczej poinformować o pracach nad Planem informatyzacji państwa. Ta sama informacja zamieszczona na łamach czasopisma aspirującego do określenia „geodezyjnego“, choć kontakt z geodezją w dużym stopniu zatraciło, brzmi dwuznacznie, bo czytając tamże o budowie systemu katastralnego nie wiadomo czy to chodzi o IPE, które z katastrem nie ma nic wspólnego, czy to chodzi o kataster mazowiecki, który w założeniach jeszcze bardziej odchodzi od katastru niż IPE, czy może o ten normalny kataster zsynchronizowany z księgami wieczystymi, który będzie podstawą obrotu na rynku nieruchomości. Podejrzewamy, że raczej o ten ostatni, ale pewności nie ma.

Czytając na łamach wspomnianego czasopisma o budowie georefencyjnej bazy danych obiektów topograficznych znowu nie wiadomo czy to chodzi o system mazowiecki, czy kujawsko-pomorski, czy pomorski, zachodnio-pomorski, łódzki, dolnośląski, wielkopolski, bo przecież każdy Marszałek ma własny, a standardów nie ma. Podejrzewamy, że GGK zechce to ujednolicić, ale pytanie czy Marszałek województwa mazowieckiego mu na to pozwoli, bo przejął na mocy porozumienia z poprzednim GGK większość kompetencji GGK i dostał na to ogromne pieniądze, tym razem nie z Unii Europejskiej, a z Norwegii. Były już niby pomocowe środki australijskie, holenderskie, tym razem są norweskie. I zawsze z podwiązanym wykonawcą. Na ogół tym samym. I to jest standard „de facto“. Te standardy „de jure“ w zestawieniu z tym standardem „de facto“ znaczą tyle, co zeszłoroczny śnieg. To się nazywa tworzeniem historii metodą faktów dokonanych.

Apelujemy do GGK aby sięgnął do szerokiego już grona profesorów prawa, którym bliska jest problematyka geodezyjna, aby doradzili jak pokonać dystans dzielący geodezję od polskiego systemu prawnego. Mamy np. na uwadze profesorów Szachułowicza, Niewiadomskiego, Rudnickiego z Warszawy, prof.Kalus z Katowic, prof.Załęską-Świątkiewicz z Wrocławia czy prof.Hycnara z Krakowa (Kielc). Nowemu GGK powinno być łatwiej nawiązać kontakt z tym gronem doradców, bo sam dysponuje dużą wiedzą i doświadczeniem prawnym.

A chodzi o niebagatelną rzecz: o uporządkowanie dywersji kompetencyjnej i prawnej poczynionej szeroką gamą przeróżnych porozumień zawartych przez poprzedniego GGK po to, aby obejść obowiązujące prawo. Skutki tego w przeróżny sposób dopadają obecną ekipę, o czym między innymi była mowa na wstępie. I tak mimo woli nowe kierownictwo wpisuje się w scenariusz przygotowany przez grono doradców poprzedniego GGK, w sposób podobny jak w przeróżne zobowiązania wciągnięto ministra budownictwa w dniu 29 listopada 2005 r., w niespełna miesiąc po objęciu przez niego rządów nad geodezją. W tymże dniu były GGK przekazał wiele swoich kompetencji Marszałkowi województwa mazowieckiego. Że nie tak się przekazuje kompetencje to inna sprawa, ale stało się.

Niepokojące wieści o przejęciu kompetencji GGK przez Marszałka województwa mazowieckiego spotęgowane zostały zamieszczoną w Geoforum decyzją Ministra Obrony Narodowej nr 18/MON z 12 stycznia 2007 r. w sprawie powołania Pełnomocnika Ministra Obrony Narodowej do spraw Systemów Geoinformacyjnych. Zakres kompetencji tego pełnomocnika jest praktycznie szerszy od zakresu kompetencji GGK. Czytamy w nim między innymi (według tekstu opublikowanego w Geoforum), iż pełnomocnik jest upoważniony do:

1) Opracowywania i koordynowania koncepcji gromadzenia oraz wykorzystywania informacji geoprzestrzennych w resorcie obrony narodowej, wymiany tych informacji w ramach administracji publicznej, a także ich udostępniania dla potrzeb obywateli, gospodarki i nauki;
2) zarządzania procesami wdrażania, utrzymania i rozwoju systemów informacji geoprzestrzennych o zasobach nieruchomości pozostających w gestii resortu obrony narodowej;
3) koordynowania współpracy organów wojskowych z organami administracji publicznej, nauki, gospodarki, przedstawicielami środowisk zawodowych oraz innych użytkowników informacji geoprzestrzennych;
4) reprezentowania resortu obrony narodowej w pracach międzyresortowych oraz konferencjach i naradach dotyczących szeroko pojętych zagadnień geoinformatyki;
5) koordynowania działalności zmierzającej do standaryzacji informacji i metainformacji oraz współpracy w tym zakresie z instytucjami wymienionymi w ppkt 3 oraz instytucjami międzynarodowymi;
6) uczestnictwo w pracach międzynarodowych organizacji standaryzacyjnych w zakresie informacji geoprzestrzennej;
7) reprezentowania Ministra Obrony Narodowej w międzynarodowych inicjatywach i programach dotyczących informacji geoprzestrzennej, m. in.: Global Monitoring for Environmenent and Security (GMES), Global Earth Observation System of Systems (GEOSS), Infrastructure for Spatial Infonnation in Europe (INSPlRE);
8) dokonywania okresowej oceny stanu współpracy i współdziałania jednostek organizacyjnych resortu obrony narodowej z instytucjami wymienionymi w ppkt 3;
9) formułowania opinii, wniosków i kreowanie polityki resortu obrony narodowej w zakresie informacji geoprzestrzennej, a w szczególności:

a) rozwoju rządowych infrastruktur informacji geoprzestrzennych i systemów katastralnych,
b) rozwoju standardów i systemów metainformacji geoprzestrzennych,
c) dostępu i odpłatności za dane geoprzestrzenne,
d) ochrony informacji geoprzestrzennych istotnych ze względu na obronność i bezpieczeństwo narodowe.“

Oprócz typowo wewnętrznego podpunktu 2) wszystkie pozostałe są szersze od umocowań Głównego Geodety Kraju, a zważywszy na znaczenie resortu w którym pełnomocnik jest usytuowany, jego ranga jest równoważna do nieobsadzonego od blisko roku pełnomocnika Rządu ds. ZSIN. Personalnie wybór wydaje się być trafionym, gdyż pan Adam Dobiński dał się poznać z wysokich kompetencji podczas obrad Sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej ds. nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego.

Nie ulega jednak wątpliwości, że w geodezji rodzi się nowa jakość i czasy zamkniętego geodezyjnego zaścianka bezpowrotnie minęły. Pozostały natomiast skutki: IPE zamiast katastru, wytyczne techniczne i narzędzia kontrolne SWDE i TBD zamiast standardów i zagrożenie likwidacji funduszu i znacznej części ośrodków dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej, o czym była mowa w ubiegłym tygodniu. Są i inne, poważniejsze, o czym będzie mowa w przyszłym tygodniu.

- Powrót -