|
Komentarz 15 (59/07) 2 kwietnia 2007 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! Zakończyliśmy komentarz z ubiegłego tygodnia wyrazami uznania dla nowego ministra nadzorującego geodezję za sięgnięcie po szerokie grono zwłaszcza prawników dla rozwiązania prawnych aspektów katalogu spraw związanych z:
Innego wyjścia nie było. Największym dotychczasowym grzechem geodezji było bezprawie i dla przywrócenia społecznej użyteczności zawodu należało rozpocząć od przywrócenia prawnych korzeni geodezji i geoinformacji. Jak podkreśliliśmy to w ubiegłotygodniowym komunikacie największe bezprawie w geodezji dokonało się w końcówce lat czterdziestych ubiegłego wieku, ale twórcy IPE doprowadzili je do perfekcji, świadomie, bo jeżdżąc do Niemiec zostali wprowadzeni w arkana współczesnej geodezji, tej opartej na prawie, a mimo to zbudowali bezużyteczne monstrum, co do którego obecne kierownictwo geodezji ma tylko jeden problem - jak tu nie zwracać pieniędzy unijnych? I chyba problemu nie rozwiążą, bo w dylemacie jak tu zjeść ciastko i mieć ciastko, sytuacja wygląda tak, że ciasto zostało już zjedzone, a została zgaga. Prawnicy zaproszeni do rozwiązania problemu przez nowego ministra też tego problemu nie rozwiążą, raczej tylko osądzą i wydadzą wyrok. Należy domniemywać, że doproszeni tam geodeci nie mają szansy wystąpić w charakterze ekspertów a raczej oskarżonych, choć nie wszyscy, bo część z nich w rolę ekspertów wcielić się może. Nam szarym geodetom pozostało udzielenie maksymalnej pomocy członkom poszczególnych zespołów służąc wyjaśnieniami, przykładami i opisem piętrzących się absurdów, a prawnicy będą już wiedzieli co z dowodami rzeczowymi zrobić. Dla przykładu Stowarzyszenie GISPOL oferuje głęboką i udokumentowaną wiedzę na temat katastru, tego politycznie zniszczonego i tego w świecie promowanego. Oferuje także wiedzę na temat standardów geoinformacyjnych, światowych i polskich; oferuje wiedzę źródłową, zważywszy na fakt, że pojawia się coraz więcej ekspertów oferujących standardy według swego punktu widzenia. Pytanie kto da więcej? Apelujemy tu zwłaszcza do SGP, bo najwięcej potencjalnych możliwości cauchingu i mentoringu tkwi u starszych członków tej organizacji, czyli jej głównego członu, a bez tej wiedzy zespołowi ekspertów będzie bardzo trudno. Chyba, że zespół zadanie spłyci z uwagi na krótki czas do dyspozycji, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Zbyt poważny jest skład osobowy zespołu ekspertów: Na 26 osób zorganizowanych w 6 grupach jest 8 profesorów, 9 doktorów i 9 innych osób z wyższym wykształceniem. Tak utytułowane grono nie może sobie pozwolić na odpuszczenie zadania. W gronie tym jest 9 geodetów, jeden informatyk i aż 16 prawników, z czego aż pięcioro z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Patrząc na publikacje i aktywność zawodową członków zespołu można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć zarys wniosków końcowych zespołu ekspertów: Grupa Pierwsza ds. Zasobów geoinformacji - zwiększenia kompletności i aktualności danych, redukcji danych nadmiarowych z pewnością skonkluduje swoje prace wnioskami, iż dane powinny być kompletne i aktualne, nie powinno się wielokrotnie zbierać tych samych danych, że dane powinny być wykorzystane powszechnie do wszystkich związanych z przestrzenią celów, w tym zwłaszcza do planowania przestrzennego, powinny mieć moc prawną a niektóre z nich powinny być gwarantowane przez państwo. I to wszystko prawda, tylko nikt z tego grona nie powie jak to zrobić, nawet profesor geodeta, bo doradzał jak to robić przez minione lata i wyszło to co mamy. Grupa Druga ds. Procedur przetwarzania danych przestrzennych - zniesienia zbędnych barier dostępu i zapewnienia ochrony danych oraz egzekwowalności przepisów, ma bardzo interesujący skład osobowy i ani jednego geodety w swoim gronie, dlatego wnioski tej grupy będą z pewnością najbardziej odkrywcze w odniesieniu do informacji geograficznej ogólnej, nie bazującej na informacji katastralnej. Informację geograficzną ogólną każdy niegeodeta czuje znacznie lepiej niż geodeta, bo geodeci są zawodowo skażeni nadmierną dokładnością. Znacznie gorzej natomiast z informacją katastralną. Z nią będzie miał kłopoty nawet szef notariuszy, przyjmujący z konieczności za dobrą monetę to, co mu przedstawiają strony z pieczęciami służby geodezyjnej, a problem tkwi właśnie w tym, że skażony jest ten materiał źródłowy. Geodetom się wydaje, że jak dokładnie namierzy to co widzi, to daje podstawę dla katastru. Byłemu kierownictwu GUGiK wydawało się, że jak zwektoryzuje zdjęcia lotnicze, to będzie miało bazę katastralną. I miałoby rację, gdyby tę metodę zastosować w USA, Australii czy na Syberii. Ale nie w Polsce. Myślimy, że grupa dojdzie do końcowych wniosków takich, iż społeczeństwo informacyjne musi mieć zapewniony szeroki dostęp do danych dokładnych, wiarygodnych, aktualnych i gwarantowanych. Uważamy, że właśnie w tej grupie powinny zostać wypracowane wnioski co do danych objętych różnymi roszczeniami, co do synchronizacji danych katastralnych z wieczysto-księgowymi, co do odpowiedzialności za dane zmieniane bez wiedzy właściciela, co do gwarancji i odpowiedzialności finansowej państwa za dane udostępniane obywatelom. Te grupę trzeba jednak koniecznie wspomóc doświadczeniami z terenu, o co apelujemy do kolegów geodetów. Spróbujcie dotrzeć do członków tej grupy i wyjaśnić im sens katastru, tego który istnieje w Austrii, Szwajcarii czy w Niemczech, który był wzorcem rozwiązań przyjętych w II RP i który był kontynuowany w Polsce po zakończeniu II wojny światowej. Grupa trzecia ds. Informatyzacji - określenia standardów i wsparcia technologicznego podmiotów administrujących, wzbudza pewien niepokój, bo standardy w geoinformacji, to nie tylko standardy z zakresu informacji geograficznej i w swym całokształcie są tematem zaniedbanym, a żadna z wymienionych w zespole osób nie ujawniła do tej pory swoich osiągnięć w tej dziedzinie, chyba, że zamierzają skorzystać z usług pani prof.Bieleckiej czy dr Iwaniaka z grupy 4, którzy w tej dziedzinie są aktywni. Wtedy zapewne dojdą do wniosku, że bez standaryzacji technicznej i kompetencyjnej w dziedzinie geoinformacji, informatyzowanie innych dziedzin to ryzykowne wydawanie pieniądzy, że standaryzacja polskiej geodezji wyprzedziła o wiele długości standaryzacje europejską i światową, ale potknęła się o pominięte w standaryzacji dziedziny katastru, wartościowania, komasacji i utrzymywania porządku przestrzennego, że lekkomyślne wdrażanie zagranicznych technologii na grunt polski kończy się takimi rezultatami jak IPE i GIS Mazowsza. Tak po prawdzie, to podstawowa część wniosków naprawczych powinna być sformułowana właśnie w tej grupie, ale sądzimy, że jej członkowie będą mieli problemy z dostępem do wypracowanych w tej dziedzinie standardów, zwłaszcza z zakresu problematyki geodezyjno- prawnej, które o ile nam wiadomo są w Polsce raczej niedostępne, a bardzo różnią się od typowych standardów informatycznych, na czym poślizgnęła się poprzednia ekipa kierownictwa GUGiK. Grupa czwarta ds. Integracji europejskiej i finansów - uwarunkowań zewnętrznych polskiej regulacji prawnej w zakresie geoinformacji, sprecyzowania praw rzeczowych do zasobów geoinformacji, źródeł finansowania ich rozwoju oraz opłat za korzystanie z tych zasobów, jest geodezyjnie grupą bardzo silną, ale w odniesieniu do informacji geograficznej. Nie ma tam osób znających subtelności bazy georeferencyjnej, stąd przewidzenie w tej grupie wniosków odnośnie np. źródeł finansowania oraz opłat za korzystanie z zasobów jest niemożliwe, gdyz z powodzeniem mogą się pojawić rozwiązania skrajne, jak miało to miejsce w początkowej fazie dyrektywy INSPIRE, kiedy to wszystko miało być dostępne i wszystko za darmo, a mogą też być tak powściągliwe jak ostatecznie w dyrektywie zostały odnotowane. O kształcie wniosków zadecydują ostatecznie względy polityczne. My tylko skromnie przypomnimy, jak to przed czterema laty pobrano darmo do zeskanowania 5 tys. pierworysów dla założenia bazy danych dla elektroenergetyki. Państwo za wytworzone dane nie otrzymało rekompensaty, a szczęśliwy zagraniczny koncern w oparciu o tak cenny materiał formułuje obecnie wnioski o zasiedzenie służebności gruntowych pod liniami elektroenergetycznymi. Grupie piątej ds. Kompetencji władz publicznych i zawodu geodety - dostosowania zakresu i podziału kompetencji do potrzeb społeczeństwa informacyjnego i gospodarki rynkowej, uwzględnienia europejskich standardów odnoszących się do zawodów zaufania publicznego, wyszliśmy naprzeciw w komentarzu nr 8 z 12 lutego br., także w ubiegłotygodniowym, a będziemy wspomagać i w następnych, bo trochę danych źródłowych na temat zniszczenia w Polsce instytucji mierniczego przysięgłego mamy. Wierzymy, że niektórzy członkowie tej grupy zrewidują swoje wypowiedzi o zaczynaniu wszystkiego od nowa, likwidacji odgik itp. Grupa szósta ds. Podstaw prawnych - zwiększenia spójności i efektywności regulacji i zapewnienia jej zgodności z wymogami integracji europejskiej, jednosobowa, faktycznie spina całość prac, mowa o pani prof.Grażynie Szpor. Pani profesor od wielu już lat naprowadza temat zagrożenia obrotu prawnego na skutek niespójności danych między katastrem a księgami wieczystymi, danych źródłowych, tworzących bazę georeferencyjną wszystkich innych danych geoinformacyjnych. Możemy wesprzeć panią profesor doświadczeniami z zakresu wdrażania takich zsynchronizowanych danych. Doradzaliśmy jako Stowarzyszenie, jak takie dane wykorzystywać i mamy pozytywne doświadczenia, w wykorzystywaniu danych geoinformacyjnych w systemach informatycznych dla potrzeb: uzbrojenia podziemnego i jego koordynacji, zarządzania drogami, wodami, małą architekturą, opracowania i zarządzania planami zagospodarowania przestrzennego, inwestycjami, warunkami zabudowy, pozwoleniami budowlanymi, zarządzania zabytkami, dzierżawami, użytkowaniem wieczystym, ochroną powietrza, gruntami rolnymi i leśnymi, zarządzania czystością i odpadami, hałasem, glebami, ściekami, zielenią, targowiskami, edukacją, zasobami OC, sportem, zdarzeniami losowymi, transportem, cmentarzami, opieką społeczną, usługami, koncesjami i szeroko rozumianym przemysłem. Wypada jednak zastrzec się, że aby tak dane wykorzystywać muszą one być zsynchronizowane z księgami wieczystymi, co do przedmiotu i podmiotu, a ta sieczka jaka obecnie istnieje w ewidencji gruntów i w księgach wieczystych, skażona dodatkowo przez system IPE, może co najwyżej dać prawnikom zatrudnienie w niezliczonej ilości procesów o naruszenie posiadania, nie przez sąsiadów, a przez administracje publiczną. Wypada z ufnością wyrazić nadzieję, że jak już pani profesor zbierze wszystkie wnioski zespołu ekspertów to podzieli geoinformację na tę część zabawkową, do oglądania w Internecie i interaktywnego przygotowywania wycieczek rowerowych oraz na tę część geodezyjno-prawną, gwarantowaną przez państwo, która stoi u podstaw wszystkich innych warstw tematycznych, która musi być precyzyjna, utrwalona i akceptowana przez posiadaczy, za którą odpowiedzialność bierze państwo zobowiązane konstytucyjnie do ochrony obywatela i jego praw. W tym miejscu rozpocznie się dopiero zabawa. Wtedy okaże się, że musi istnieć odpowiedni urząd, który tego przestrzega, że muszą istnieć stosowne standardy geoinformacyjne nie tylko informatyczne, że nie może żaden zagraniczny czy pseudozagraniczny koncern narzucać Polakom rozwiązania, jak mają chronić swoją własność, dobra kultury i dziedzictwo narodowe, gdyż myśmy to przećwiczyli znacznie wcześniej przejmując schedę po zaborcach. To Polska jako pierwsza przećwiczyła ujednolicanie infrastruktury danych przestrzennych, co obecnie zamierza przy pomocy dyrektywy INSPIRE czynić zjednoczona Europa. To my na własnej skórze przećwiczyliśmy chybione pomysły informatyczne w tej dziedzinie. Czas aby przypomnieć sobie stare porzekadło, iż „nie jest ważne czyje co je, ale ważne co jest moje“. Do tego zresztą skłania też art.295 Traktatu Wspólnotowego. Dlatego Stowarzyszenie nasze apeluje do koleżanek i kolegów, zwłaszcza tych z Warszawy, Gdańska, Katowic i Wrocławia o wspieranie członków zespołu, o wprowadzanie ich w arkana gromadzenia dokumentacji geodezyjno-kartograficznej, w źródła błędów i zniszczeń powodowanych bezmyślną informatyzacją. Wystarczająco dużo zła zrobił Plan sześcioletni, IPE i LPIS, z których każde ma równie niszczący wkład w wartość georeferencyjnej bazy geoinformacji w Polsce. Pocieszeniem dla nas, iż nie jesteśmy jedyną nacją wyspecjalizowaną w produkcji absurdów, jest tło informacji, jaka ukazała się 28 marca br. na Geoforum, informacji relacjonującej ustami kolegów Ziemaka i Dyji fakt, iż Polska wystąpiła z organizacji EUROGI. To prawda i jest to jeden z tych kilku rodzajów znanych nam prawd. Do EUROGI od 1997 roku należał GISPOL i opłacał roczną składkę w wysokości 7 tys. Euro. Kiedy w 2005 roku władze EUROGI uznały, iż dla zachęty nowych członków należy obniżyć składkę dla kandydatów do 20% przydzielając im dodatkowo wagę 2.5 w głosowaniu, postanowiliśmy wystąpić z EUROGI, aby po ponownym wstąpieniu płacić 5 razy mniejszą składkę i mieć głos liczący się 2.5 raza więcej. Unia Europejska kryje przed nami wiele tajemnic, z których sobie nie zdajemy sprawy, jak chociażby ta, że otrzymując z Unii ogromne dotacje, otrzymujemy je z naszych składek, tyle że otrzymujemy w nieco większej ilości wcześniej (jak nie jesteśmy przygotowani do ich skonsumowania), a zwrócimy to później z naddatkiem w ramach składki rocznej, kiedy otrzymywać będziemy mniej, a nowi członkowie więcej. Dowcip polega na tym, że nasze pieniądze przydziela ktoś z zewnątrz, przy czym za utrzymanie tego kogoś musimy słono płacić. Koszty biurokracji unijnej sięgają 20% składek członkowskich. Ale za naukę trzeba płacić! Wszakże oprócz problemów państwa, płacącego miliardy Euro za przynależność do Unii Europejskiej (mało prawdopodobne, że uda się Polsce płacić 5 razy mniej aby mieć 2.5 raza silniejszy głos) nam pozostaje poletko geodezyjne, w którym na siłę próbują mieszać osoby z zewnątrz. Ukazał się nie tak dawno temu artykuł o geodezyjnym „lobbies“, które ma w ziemi 1.2 mln punktów, na które orientuje swój sprzęt w przestrzeni i wykonuje pomiary, a mogłoby za 29 mln zł tego wszystkiego uniknąć. Ten sam osobnik, chorobliwie nienawidzący geodetów, a chyba i państwo polskie, wypromował IPE. To ten sam osobnik, co to siłą próbował nie dopuścić do nagłośnienia prawdy o IPE w początkowej fazie tego zamierzenia. Jak mówił prof. Władysław Jaworski „Bez hipoteki i katastru nie ma na wsi prawa - a więc nie ma tam i Państwa“. Demokratyczne państwo opiera się na własności swoich obywateli. Jest zamożne zamożnością swoich obywateli. Kataster jest jednym z gwarantów ochrony własności. Komunizm nie bez kozery niszczył własność i kataster. Udało mu się to w innych krajach bloku wschodniego. W Polsce się nie udało, ale kataster został poważnie nadwątlony o czym była mowa w ubiegłym tygodniu. Otrzymaliśmy z Unii (czyli antycypacyjnie nasze) środki na odbudowę katastru. Udało się, między innymi dzięki temu panu co tak nie lubi geodetów, zbudować system identyfikujący posiadaczy, ale niszczący zapisy z rubryki „Uwagi“ o przekształceniach własnościowych, co będzie w przyszłości preferowało tych co przedłożą zapisy roszczeniowe z jakiejś tam odległej przeszłości. Bez IPE zlokalizowanie takich zapisów było praktycznie niemożliwe. W ten oto sposób koleżanki i koledzy dostrzegaja, kto stoi za bałaganem, który wkradł się do geodezji i za który wam przyjdzie odpowiadać. Zechciejcie w swoich kontaktach z członkami Zespołu Ekspertów wskazać na przyczyny, wyjaśniające co leży u podstaw problemów, z którymi się obecnie borykamy. Kataster udało się mocodawcom tego pana od „geodezyjnego lobbies“ już rozłożyć, teraz próbuje to czynić z resztą geodezji. Wypada jednak z optymizmem zaznaczyć, że coś pozytywnego drgnęło w branży geodezyjnej, czego dowodem są wnioski śląskiego Zgromadzenia Delegatów SGP podjęte w dniu 29 marca br. o następującej treści:
Jeśli zważyć na fakt, że śląskim Oddziałem SGP próbują jeszcze sterować osoby odpowiedzialne za śląski RSIP, czyli za IPE i za to, co zdarzyło się w minionych latach, to w jednogłośnie przyjętych wnioskach kryje się zapowiedź dużych zmian, które mają szanse dokonać się w najbliższym czasie. PS.Do grona współredaktorów komentarzy dołączył, mamy nadzieję już na stałe, kolega podpisujący się jako Robott. Przyszłotygodniowy komentarz będzie poświęcony jego refleksji zamieszczonej na GISPOL-owym Forum w dziale 8 „Geodezja-GIS“. |