Komentarz 17 (61/07)

16 kwietnia 2007 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne Koleżanki i Koledzy Geodeci Powiatowi, Kierownicy odgik !

1. Refleksja poświąteczna

Okres świąteczny to dobry czas na dokonanie podsumowań. Część z nich znalazła się już w ubiegłotygodniowym komentarzu, a reszta w dzisiejszym, tuż przed Elblągiem, który kontynuując tradycję poprzedniego GGK niezmiennie tworzy tło pod sukcesy GUGiK. Ciekawe w jaki sposób IPE i Geoportal przedstawiane jeszcze w ubiegłym roku jako ogromny sukces, przedstawione będą w tym roku?

Obawiamy się, że nikt nie będzie jeszcze miał odwagi przyznać, że było to geodezyjne tsunami, którego rozmiar zniszczeń oceniać będą dopiero nasi następcy.

Na razie, jak po każdej katastrofie zapadł okres sparaliżowania, przytłoczenia rozmiarem spustoszeń. Stare zasilania i układy uległy rozregulowaniu, nowych jeszcze nie ma. Trochę pozoranctwa, prób odbudowania geodezji ręcznie sterowanej z centrali i jak to zazwyczaj bywa po katastrofach konieczność skonsumowania pomocy zewnętrznej.

Trzeba się będzie jakoś uporać z tą pomocą zewnętrzną, czyli w naszym przypadku z geoinformacją zaaplikowaną dyrektywą INSPIRE. Cienia wątpliwości, iż tak właśnie będzie nie pozostawił nadzorujący minister uzasadniając skład i cele powołanego Zespołu Ekspertów.

Na geodezję przyjdzie czas później, co potwierdza już 1,5 roku funkcjonowania nowej władzy. Bo to właściwie nie wiadomo o co w tej geodezji chodzi, docierają różne opinie: stara ekipa (z silnymi dojściami) broni swego, nowa ocenia to krytycznie, ale z braku pieniędzy nie przedstawia swoich koncepcji. To może lepiej geodezji nie ruszać?

Dlatego długo jeszcze nie doczekamy się zmiany ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne, co może i dobrze, bo w świetle tego co się dzieje, ta stara wcale nie jest taka zła. Długo jeszcze nie zmienią się przepisy wykonawcze, jak chociażby rozporządzenie ewidencyjne, mimo iż to ono wywołało wspomniane tsunami. Z pewnością zaś bardzo szybko doczekamy się likwidacji funduszu i gospodarstw pomocniczych, a kto wie czy także nie likwidacji GUGiK, patrząc na liczebność jego reprezentacji w Zespole Ekspertów i „życzliwą“ pomoc pewnego magazynu geoinformatycznego, zwłaszcza w jego kwietniowym wydaniu.

Wygląda na to, że Zespół Ekspertów ma opracować coś na miarę programu budowy autostrad, a my jadąc polna drogą złapaliśmy gumę i czekamy z jej naprawą, aż będzie gotowy program budowy autostrad. Udało się wprawdzie wstawić do Planu Informatyzacji kilka zadań, ale zanim to ruszy trochę czasu upłynie. Poza tym zapadła cisza, obumarła strona internetowa GUGiK, zamarły zlecenia, zaczęło się oczekiwanie. A czas nieubłaganie płynie.

2. Spodziewany scenariusz najbliższego okresu

W miarę narastania roszczeń, ubytku gruntów Skarbu Państwa i zwiększania wymagań starostów, wójtów odnośnie rzetelnej informacji przestrzennej, przez jakiś czas będziemy łatać zgłaszane potrzeby przy pomocy geinformacji. Przybliżona, nawet skażona informacja o terenie jest także cenna zwłaszcza wtedy, gdy nie ma w ogóle dostępu do informacji. Stąd w cenie są różne atlasy, mapy miast itp. tworzone z pominięciem elementarnych zasad sztuki geodezyjnej i kartograficznej. W końcu do znachorów ludzie też chodzą się leczyć. Podobnie będzie z geoinformacją, aż do momentu gdy trzeba ją będzie zastosować w praktyce, gdy trzeba ją będzie użyć w planowaniu, obrocie czy naliczaniu świadczeń, gdy drogę czy granicę trzeba będzie wytyczyć w terenie i powiązać ze stanem własnościowym.

Wtedy w trosce o swoje bezpieczeństwo trzeba będzie wyjaśnić, że to wszystko co dotąd zarejestrowano w księgach i na mapach, czy w zintegrowanym systemie bazy danych, wykonano zgodnie z prawem, czyli zgodnie z przepisami i standardami. Nie zawsze to pomoże, ale zmniejszy zakres odpowiedzialności i konsekwencji.

Przepisy na ogół wszyscy znają a standardy nie, choć chronią nie gorzej od przepisów, jeśli tylko w odpowiednim miejscu i czasie się je przywoła. Uważamy, że geodezyjne organizacje środowiskowe powinny podjąć szeroką kampanię uświadamiającą znaczenie i wagę standardów, po to, aby jeśli już władze nie są w stanie bronić swojej armii specjalistów od przestrzeni, czyli współczesnych geodetów, to przynajmniej ta armia powinna opanować podstawowe zasady samoobrony, a taką samoobroną są właśnie standardy.

I dlatego w ramach smętnych świątecznych rozmyślań rozpoczynamy publikację samouczka samoobrony geodezyjnej na temat sposobu i korzyści wynikających ze stosowania standardów, a właściwie norm, bo w Polsce to co Anglosasi określają mianem standardów my określamy mianem norm, natomiast polski standard to norma oraz procedury. Siłą rzeczy Anglosasi do swoich standardów czyli norm pakują i cechy techniczne (Polska Norma ma zawierać tylko cechy techniczne) i procedury.

Mamy w naszej branży 5 grup standardów:

1/ standardy z zakresu informacji geograficznej

2/ standardy z zakresu geodezji

3/ standardy z zakresu geodezji w budownictwie

4/ standardy z zakresu geodezji w górnictwie

4/ standardy w zakresie geodezyjno-prawnym.

3. Standardy z zakresu informacji geograficznej

Dzisiejszą część samouczka poświęcamy standardom z zakresu informacji geograficznej czy też geoinformacji, jak kto woli. Jest tych standardów 19. Cały komplet dostępny w PKN za jedyne 1371.10 zł. ale nie radzimy kupować, bo te standardy niby są, a właściwie ich nie ma, jako że upublikowane są w języku angielskim (słusznie, gdyż znajomość angielskiego jest w Polsce tak powszechna, że każdy sobie łatwo ze standardami poradzi). Tyle tylko, że nie można się na te standardy powoływać, bo nie są w języku polskim. Poza tym są przeznaczone do zastosowań IT w nauce (w klasyfikacji działowej i w rzeczywistości).

Były wprawdzie próby stworzenia przynajmniej słowniczka, aby się jakoś do tych standardów dobrać, ale z tym były kłopoty, bo termin i definicja raz użyte w normach ISO muszą być identyczne przy każdorazowym powoływaniu się na niego, a to narusza zasady polskiej ułańskiej fantazji, w wyniku której każdy tłumaczy sobie, po swojemu, w różny sposób, nawet jak definicja jako znormalizowana występuje tylko raz.

W długo już przygotowywanym Przewodniku terminologicznym, który miał ułatwić posługiwanie się anglojęzycznymi normami, pojawiły się problemy znaczeniowe. Pojawił się w nim np. nie wiadomo skąd dziwoląg językowy „instancja“ jako spolszczenie angielskiego „instance“. Według Leksykonu Geomatycznego prof.Gaździckiego „instance“ to egzemplarz encji lub konkretna encja, co nie ma nic wspólnego z instancją, znaną jako „każdy z kolejnych stopni w systemie organów sądowych, administracyjnych, organizacji społecznych“ (Encyklopedia Powszechna PWN). Gwoli wyjaśnienia encja jako spolszczenie „entity“ - jednostki, najmniejszej części, używana jest w części środowiska od kilkunastu lat.

Sądzimy, że zanim Przewodnik się ukaże, problem zniknie, ale co mają zrobić czytelnicy norm wydanych w języku angielskim, jeśli potencjalni autorzy ich polskiego tekstu mają kłopoty z uzgodnieniem słownictwa.

Najciekawsze jednak jest to, że to wcale nie są normy, a zasady tworzenia norm, co oznacza, że przed adeptami geoinformacji jest jeszcze długa droga. Wnioskodawcą wszystkich norm był w okresie 13 czerwca 2005 r. do 11 sierpnia 2006 r. przewodniczący KT 297, co oznacza, iż błogosławieństwa udzielał mu poprzedni GGK i był sukces i chyba o to chodziło. Nadzorujący wtedy geodezję wiceminister budownictwa połykał te sukcesy z zadowoleniem i generował następne, jak chociażby uruchomienie przetargu na Geoportal w dniu 30 listopada 2005 r. A że na te normy, które przypuszczalnie były jednym z warunków przyznania środków na Geoportal, nie można będzie się powołać, to upłynie dużo czasu zanim dotrze to do świadomości zainteresowanych, jeśli w ogóle dotrze. My na wszelki wypadek dla naszych czytelników to ujawniamy.

4. Dlaczego możliwość powołania normy jest ważna?

Wspominaliśmy już, że standardem prawnym, który wszyscy obywatele (i władze) zobowiązali się przestrzegać, jest konstytucja i cały oparty na niej system prawny. Standard ten obowiązuje i geodezję, choć w Polsce były próby tworzenia własnych standardów prawnych przez geodetów (poprzez wytyczne techniczne, w tym G-5).

Standardem technicznym są Polskie Normy (PN), a także normy unijne (CEN) i międzynarodowe (ISO), które wszakże wprowadzane są Polskimi Normami. Żeby uniezależnić normy od nacisków współczesnych państw, tworzą je organizacje pozarządowe, których członkowie nie są delegowani przez rządy, pomimo że niektóre organizacje znajdują się w strukturach rządowych i są wspomagane przez rządy.

Respektowanie norm jest niby dobrowolne. Organizacje standaryzacyjne jako pozarządowe nie mogą narzucać, czy wymuszać stosowania norm. To autorytet organizacji oraz sposób ustanawiania norm na zasadzie konsensusu, jak również zrozumienie wpływu normalizacji na ekonomikę gospodarki powodują, iż rządy decydują się na wprowadzenie Polskiej Normy, normy międzynarodowej czy europejskiej do obowiązkowego stosowania.

Zasada możliwości obowiązkowego stosowania norm była jednoznaczna w ustawach o normalizacji z 1961 r. oraz z 1993 r.(art.19 ust.2). W ustawie z 2002 r. wynika ona z ust.4 art.5 w kontekście z brzmieniem normy PN-EN 45020:2000, patrz Pogląd w sprawie ustawowej regulacji statusu Polskiej Normy powołanej w przepisie prawnym, Normalizacja nr 1/2007). Z przepisów tych wynika, że jakkolwiek stosowanie PN jest dobrowolne, to normy mogą być powołane w przepisach prawnych po ich opublikowaniu w języku polskim.

Czyli normy z zakresu informacji geograficznej, których nie zamierza się tłumaczyć, nie będą mogły być powoływane w przepisach! (prawdopodobnie do momentu wejścia w życie za miesiąc dyrektywy INSPIRE, a potem trzeba je będzie gwałtownie tłumaczyć, aby mogły zostać powołane w przepisach wprowadzających dyrektywę).

Te normy, które w przepisach są powołane, mają w PN-EN 45020:2000 wyróżnione powołanie obowiązujące i wskazujące, a ponadto podano także termin normy „obligatoryjnej“ zdefiniowanej jako „norma, której stosowanie jest obowiązkowe na mocy ogólnego prawa lub obowiązującego powołania się na nią w przepisie“.

Taki charakter ma 14 standardów technicznych obowiązujących w geodezji. Wynika to z faktu, iż wszystkie standardy, mianem to których określono instrukcje techniczne, wydane zostały przed 24 marca 1999 r., kiedy to w miejsce wprowadzonych w 1994 r. obowiązkowych Polskich Norm w geodezji, ustanowiono standardy poprzez instrukcje, z których 11 obowiązywało i powoływało się na Polskie Normy przed rokiem 1994, a 3 zostały wydane w okresie obowiązkowego stosowania Polskich Norm. To właśnie te sprawy reguluje norma PN-EN 45020:2000.

Takiej mocy nie mają ani wytyczne techniczne, które nie istnieją od 1997 r. w żadnym źródle prawa, ani tym bardziej normy nie opublikowane w języku polskim, z czym duże kłopoty będą mieli twórcy ustawy o geoinformacji.

5. Treść opublikowanych 19 norm z zakresu informacji geograficznej

Normy, na których wprowadzenie w języku angielskim zdecydował się przewodniczący KT 297 są częścią norm ISO z serii 191xx przyjętą do stosowania jako normy CEN.

Obok każdej normy, której tylko tytuł jest w języku polskim, podano datę jej zatwierdzenia łamane przez datę wprowadzenia.

Polskie Normy z zakresu Informacji geograficznej
wg stanu na 3 kwietnia 2007 r.

19101 Informacja geograficzna -- Model tworzenia norm / Zastępuje: PN-N-12009:2004 2005-06-22/ 2005-10-15
19105 Informacja geograficzna -- Zgodność i testowanie zgodności 2005-06-22/ 2005-10-15
19106 Informacja Geograficzna -- Profile (norm bazowych) 2006-05-12/ 2006-06-15
19107 Informacja geograficzna -- Schemat przestrzenny / Zastępuje: PN-N-12160:2004 2005-06-22/ 2005-10-15
19108 Informacja geograficzna -- Schemat czasowy 2005-06-13/ 2005-07-15
19109 Informacja geograficzna -- Reguły schematów aplikacyjnych / Zastępuje: PN-N-13376:2004 2006-07-31/ 2006-07-31
19110 Informacja geograficzna -- Metodyka katalogowania obiektów 2006-07-31/ 2006-07-31
19111 Informacja geograficzna -- System Odniesienia przestrzenne za pomocą współrzędnych/ Zastępuje: PN-N-02270:2000 2005-06-22/ 2005-10-15
19112 Informacja geograficzna -- Odniesienie przestrzenne za pomocą identyfikatorów geograficznych 2005-06-22/ 2005-10-15
19113 Informacja geograficzna -- Podstawy opisu jakości 2005-06-22/ 2005-10-15
19114 Informacja geograficzna -- Procedury oceny jakości 2005-06-22/ 2005-10-15
19114/AC Informacja geograficzna -- Procedury oceny jakości 2005-06-22/ 2006-08-11
19115 Informacja geograficzna - Metadane 2005-06-22/ 2005-07-15
19116 Informacja Geograficzna -- Usługi wyznaczania położenia 2006-07-31/ 2006-06-15
19117 Informacja geograficzna - Obrazowanie 2006-07-31/ 2006-07-31
19118 Informacja geograficzna - Kodowanie 2006-07-31/ 2006-07-31
19119 Informacja geograficzna - Usługi 2006-07-31/ 2006-07-31
19125-2 Informacja geograficzna -- Środki dostępu do obiektów prostych -- Część 1: Wspólna struktura 2006-05-12/ 2006-06-15
19125-1 Informacja geograficzna -- Środki dostępu do obiektów prostych -- Część 2: Opcja SQL 2006-05-12/ 2006-06-15

W wymienionych 19 normach mieści się 295 terminów użytych 404 razy. Jeden termin „feature“ powtarza się aż 10 razy. Na marginesie termin ten jest wyjątkowo trudny do przetłumaczenia, bo to, co w słownikach ogólnych oznacza cechę, rys, znamię, osobliwość, właściwość zostało w Leksykonie geomatycznym prof.Gaździckiego przetłumaczone jako cecha, obiekt geograficzny; przez prof. Leśnioka jako cecha, właściwość, obiekt. W systemie norm ISO każdy termin musi mieć ściśle określone jednoznaczne pojęcie. Termin „object“ występuje niezależnie, zatem użycie obiektu dla tłumaczenia „feature“ zakłóca sens jednorodności systemu.

Z takimi właśnie problemami stykać się będą czytelnicy norm z zakresu informacji geograficznej opublikowanych w języku angielskim.

A czy jest to aż taki problem, że powinniśmy poświęcać mu czas?

6. Znaczenie norm z zakresu informacji geograficznej dla geodezji

Prawda jest taka, że w tych pozornie abstrakcyjnych normach z zakresu informacji geograficznej mieszczą się matematyczne i logiczne podstawy wszystkich innych norm obowiązujących w geodezji:

- i tych 1500 uzgodnionych i zharmonizowanych terminów z zakresu geodezji oraz geodezji w budownictwie

- i tych 1300 jeszcze nie ustanowionych terminów z zakresu geodezyjno-prawnego,

- i tych pozostałych 274 (z tendencją wzrostową) terminów ISO z zakresu informacji geograficznej.

Jeśli w zakresie geodezji i informacji geograficznej chcemy się porozumiewać z innymi, jeśli chcemy wdrożyć dyrektywę INSPIRE, jeśli chcemy wejść w międzynarodowy obrót i zabezpieczeń nieruchomości, to musimy zrozumieć o co chodzi w tych 19 normach opublikowanych w języku angielskim.

W sumie dobrze się stało, że już są opublikowane i dostępne za około 1/3 ceny. Te same normy jako ISO też są dostępne w sprzedaży wysyłkowej, ale około 3 razy droższe (płatne Frankami Szwajcarskimi).

Źle się stało, że nie ma to tej pory słownika do tych norm. Przytoczone wyżej przykłady wyjaśniły dlaczego. Od zdefiniowania podstawowych pojęć zaczyna się każda norma. Od uzgodnienia sposobu tłumaczenia tych pojęć powinno się zacząć tłumaczenie norm. Duży krok wykonał przy pomocy Leksykonu geomatycznego prof. Gaździcki, ale jest to tylko jeden z wielu kroków, które trzeba będzie wykonać zanim przystąpi się do tłumaczenia 19 i więcej norm ISO (obecnie w przygotowaniu jest jeszcze około 50 dalszych norm, dodatków i korekt).

Wiadomo nam, że GUGiK przygotowuje duży projekt adaptacyjno - szkoleniowy z zakresu norm, głównie wdrażania standardów ISO. Być może jest to kierunek zmierzający do rozwiązania problemu.

Żeby jednak wyrobić sobie na ten temat zdanie, przybliżenia wymagają pozostałe cztery grupy standardów o czym mowa będzie w okresie najbliższych 4 tygodni.

- Powrót -