Komentarz 26 (70/07)

18 czerwca 2007 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne Koleżanki i Koledzy Geodeci Powiatowi, Kierownicy odgik !

1. Nowy Główny Geodeta Kraju?

W dzienniku Rzeczpospolita ukazał się w sobotę 16 czerwca br. (na stronie A-4) krótki artykuł pod tytułem „Po artykule „Rz“. Będzie dymisja w geodezji?“, w którym gazeta ta relacjonuje, iż:

„Główny geodeta kraju Wiesław Potrapeluk ma być w najbliższym czasie zdymisjonowany.“

Dalej gazeta pisze: „Jak ustaliliśmy, wniosek o jego dymisję złoży Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Powodem ma być różnica zdań w sprawie reform, jakie chce przeprowadzić w geodezji wiceminister Piotr Piętak. W czwartek „Rz“ napisała, że z inicjatywy ministra Piętaka zespół ekspertów przygotował dla PiS nowelizację prawa geodezyjnego. Jej uchwalenie ma przyspieszyć odbiór inwestycji i komputeryzację informacji o infrastrukturze. MSWiA liczy, że przyspieszy to inwestycje potrzebne dla Euro 2012. Obawia się jednak, że część geodetów - z obawy o swoje interesy - będzie przeciwna zmianom. Według naszych informacji Wiesław Potrapeluk w czwartek nie zgodził się z kierunkiem zmian zaproponowanych przez ministerstwo.“

Wygląda na to, że to zachodni sąsiedzi coś namieszali, bo według naszych informacji pan Potrapeluk do późnych godzin wieczornych był w czwartek w Hamburgu na posiedzeniu Permanentnego Komitetu Katastralnego i mało prawdopodobne, aby się tam sprzeciwiał planom pana Ministra. Ktoś coś pomieszał, z jakiego powodu i w jakim celu?!

Wszakże mając na uwadze list otwarty jaki ukazał się w tenże czwartek 14 czerwca na stronie internetowej GIG (www.gig.org.pl), już zaczyna się prezentacja kandydatów do sukcesji po obecnym GGK.

2. Seminarium GUGiK w dniu 11 czerwca br.

Na dziś przygotowany był komentarz dotyczący współdziałania katastru z księgami wieczystymi, z naciskiem na tarapaty w które wpędził się resort sprawiedliwości w związku z informatyzacją ksiąg wieczystych. Jednak w obliczu stu najbliższych lat, które ten resort będzie potrzebował na informatyzację ksiąg wieczystych (w okresie 3.5 lat zinformatyzowano 9 na 350 sądów) temat może jeszcze poczekać, bo dzieją się rzeczy o wiele ważniejsze.

Tematem numer jeden minionego tygodnia była poniedziałkowa wypowiedź ministra Piętaka o likwidacji GUGiK z rezonansem w czwartek i w sobotę.

Pewnym paradoksem było miejsce i okazja przy jakiej została przekazana ta wypowiedź. Było to seminarium zorganizowane przez GUGiK, podczas którego pokazano w działaniu interoperabilność, czyli możliwość współdziałania różnych systemów, różnych producentów, różnych koncepcji wizualizacji informacji o terenie.

I wtedy, kiedy po raz pierwszy zajarzyła iskierka nadziei, że uda się jakoś uzasadnić gigantyczne, nietrafne wydatki związane z IPE, Geoportalem i IACS-em, jak grom z jasnego nieba pojawiła się koncepcja likwidacji GUGiK i to bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia. Właściwie, to jedynym uzasadnieniem jakiego się można było domyślić z wypowiedzi Pana ministra, było postkomunistyczne pochodzenie GUGiK, co jest kompletnym nieporozumieniem, bo zlikwidowano go właśnie w okresie Polski Ludowej i odtworzono dopiero w III RP.

Wszystko wskazuje na to, że mamy już do czynienia z pierwszymi efektami pracy Zespołu Ekspertów. Jakimś uzasadnieniem trudnej do zrozumienia zapowiedzi są ci geodezyjni doradcy pana ministra, którzy pełnymi garściami czerpali z doradzania poprzedniemu prezesowi GUGiK i są zainteresowani unicestwieniem dokumentacji GUGiK dotyczącej ich działalności w zakresie doradzania, co w przypadku likwidacji ma szanse nastąpić. Trzeba też będzie powołać jakiś substytut, najlepiej agencję i skierować tam środki likwidowanego funduszu gospodarki zasobem geodezyjnym i kartograficznym. Wszystko to zasygnalizowane było w dobrze schowanej dokumentacji grantu Banku Światowego i nagle ten ponury scenariusz zaczyna odżywać.

Przy okazji się oberwało posłom geodetom. Dość wiernie i dokładnie opisał to redaktor magazynu noszącego niesłuszną nazwę, bo teraz nazwą słuszną będzie „mierniczy“.

Bardzo żałujemy, że pan prezes poprosił nas o nierejestrowanie kamerą wypowiedzi pana ministra, bo łatwiej byłoby odtworzyć słowa niezrozumiałe. Jednak wielu kolegów zarejestrowało wypowiedź na komórkach i byli uprzejmi podzielić się posiadanym nagraniem. Z uwagi na jakość nagrań nie wszystko udało się odtworzyć, mogliśmy też coś z wypowiedzi Pana Ministra zniekształcić, za co z góry przepraszamy, ale uważamy, że wypowiedź ta była tak ważna i wygłoszona specjalnie dla jak najszerszego grona geodetów, że powinna być znana tym, do których była adresowana, choć nie mieli okazji wysłuchać jej osobiście.

Po raz pierwszy w pełni zgadzamy się z zarzutami postawionymi na Geoforum Głównemu Urzędowi, że nie przygotował nagłośnienia, nie przygotował materiałów i nie zarejestrował tak ważnych wypowiedzi, które na wiele lat przesądzą o losach polskiej geodezji.

Jednak spieszymy z zapewnieniem, że jakkolwiek nie udało się nam sfilmować wypowiedzi Pana Ministra, to dysponujemy dokładną rejestracją pozostałych wygłoszonych referatów i osobom zainteresowanym jesteśmy w stanie je przesłać, bo warto się z nimi zapoznać, np. z prezentacją o mocy dowodowej e-dokumentów doskonale przygotowaną przez kolegę Dzionka. Wiele też było w referatach interesujących szczegółów na temat otwartego oprogramowania, co swego czasu z dużą mocą propagował minister Piętak, wtedy gdy nie był jeszcze ministrem i darzył nasze środowisko życzliwym zainteresowaniem.

(Slajdy z wszystkich referatów według obietnicy wiceprezesa GUGiK miały być opublikowane na stronie internetowej GUGiK, o ile GUGiK jeszcze będzie istniał. W dniu 15 czerwca br. faktycznie się ukazały).

Trudno jest to wszystko zrozumieć, zwłaszcza w sytuacji niewiarygodnie wielkich zadań stojących przed geodezją, w tym zwłaszcza tych związanych z Euro 2012. Bardzo dobrze scharakteryzował je podczas seminarium wiceprezes Iwaniak, sprowadzając je z grubsza do następującej tezy: Trzeba z dobrodziejstwem inwentarza przyjąć i starać się wykorzystać to, co nam pozostawiła poprzednia ekipa i starać się własnym sumptem przekształcać kalekie opracowania geoinformacyjne w dokumentację geodezyjno-prawną, bo im szybciej i wcześniej to zrobimy, tym mniej będzie skarg na geodetów, tym więcej wartościowych danych uda się z tych przybliżonych opracowań wydobyć.

Wydaje się, że takie podejście wiceprezesa jest racjonalne. Nikogo nie interesuje fakt, iż jakimś firmom informatycznym udało się zrobić biznes na geodetach. Jeśli geodeci byli tacy naiwni, to za naiwność trzeba zapłacić. Zapłaci się mniej im wcześniej sobie to uświadomią koledzy geodeci i decydenci.

Za jakość informacji związanej z przestrzenią odpowiadają geodeci, czy jak wolą niektórzy eksperci mierniczowie, a że nie potrafili się dostatecznie zorganizować i obronić przed informatycznym i biznesowym lobby działającym w poprzednim kierownictwie GUGiK, to ich wina. Po prostu stało się. Może rację ma minister Piętak, że środowisko geodezyjne to gniazdo żmij. Tyle, że żmije między sobą się nie gryzą. Nie napadają też na obcych. Chyba, że ktoś nadepnie na nie lub im zagrozi. I tej mądrości trzeba się zacząć uczyć.

3. Fragmenty wystąpienia Pana Ministra

A oto kilka fragmentów tekstu wystąpienia Pana Ministra (w nawiasach słowa niezrozumiałe lub mało zrozumiałe), które udało się w miarę poprawnie odsłuchać. Inne mają tak znaczne zakłócenia (głośna wentylacja wytknięta przez Geoforum), że nie sposób było zagwarantować rzetelności przekazu, tym bardziej, że dotyczyły spraw wewnątrzpartyjnych. Numery akapitów zostały nadane przez redakcję dla uczytelnienia treści:

1. Witam Państwa. Cieszę się, że wprowadzenie dyrektywy INSPIRE wzbudziło tak duże zainteresowanie. Chciałbym powiedzieć państwu o planach zarówno Rządu, jak i w (nie)mniejszym stopniu, jak się przekonałem, Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, dotyczących nowych ustaw i reformy geodezji w naszym kraju. W poprzedniej kadencji Klub Parlamentarny SLD chciał wprowadzić nowelizację ustawy z 89 roku, wychodząc ze słusznego założenia teoretycznego, że ta ustawa, która była uchwalona 17 maja 1989 roku, nie bierze pod uwagę w ogóle tego, co się wydarzyło w geodezji i rozwoju technologicznym przez ostatnie 17 lat.

2. Tę nowelizację zwalczały zarówno kluby opozycyjne, wtedy PiS ale także PO, także w pewnym zakresie PSL i udało nam się tę nowelizację odsunąć. Wychodziliśmy z takiego oto założenia, (że) nie może być tej nowelizacji, tylko musi być normalne, zupełnie nowe prawo geodezyjne. Nowe prawo geodezyjne, a także rozstrzygnięcie kwestii zasadniczej, jeżeli chodzi o funkcjonowanie geodezji i geoinformacji w naszym kraju, czyli czy powstaje kataster czy nie? Czy wracamy do tych założeń, które istnieją we wszystkich krajach, gdzie obrót nieruchomościami jest 5,6,7 razy większy od naszego, gdzie budowa autostrad nie napotyka na tak potworne przeszkody, jak u nas w związku z realizowaniem planów założonych jeszcze przez ekipę Gierka, mówię o takich rzeczach jak np. z którego państwo jesteście bardzo dumni, jak pokrycie mapą zasadniczą całej Polski, nie wiadomo po co i dlaczego. Z punktu widzenia ekonomicznego, to każdy przyzna, że to jest niezrozumiałe. Czy tak zwanego GESUT-u, który ma też być inspirowany i kierowany przez administrację.

3. Są to sprawy, oczywiście, bardzo trudne i trzeba nad nimi dyskutować. Ta struktura geodezji, która istniała do tej pory, nie będzie istnieć, czy mnie wyrzucą, czy nie wyrzucą. Jeżeli wyrzucą, to tym szybciej się ta reforma odbędzie, bo będą musieli wszyscy politycy PiS-u udowodnić, że są reformatorami. Jeżeli się to odbędzie beze mnie to odbędzie się to z trochę większym bałaganem, ale przypuszczam, że też się odbędzie.

4. Natomiast, jeżeli chodzi o geodezję, proszę państwa. Jeszcze dzisiaj wysyłam list do premiera Kaczyńskiego, ponieważ nie dostałem (odpowiedzi?) na mój list, który wysłałem tydzień temu, propozycję by zlikwidować Główny Urząd Geodezji, by geodetą był wiceminister odpowiedzialny za geodezję, i to będzie pierwsza propozycja. Dlaczego tak jest. Otóż to nie ma nic wspólnego rzecz jasna z działalnością pana prezesa Potrapeluka, czy pana wiceprezesa. Ja ich bardzo podziwiam. Natomiast tu nie chodzi o ludzi. Tu chodzi o to, że wszyscy, którzy są związani z geodezją muszą zrozumieć, że pewna epoka się skończyła.

5. Po pierwsze epoka tej ustawy, przez którą państwo macie sami potworne problemy. Epoka także na przykład tych rozporządzeń o opłatach. Epoka handlowania informacjami pomiędzy urzędem lub dwukrotnego sprzedawania tej samej osobie tych informacji, i tak dalej i tak dalej. Ja to traktuję bardzo poważnie, jeżeli chodzi o geodezję, bo doskonale wiem, jaki to jest piękny zawód. Ale też proszę państwa, kultura europejska, a żyjemy w Europie, polega też na tym, by mieć poczucie minimum autokrytycyzmu, minimum, bo jeżeli ktoś nie ma tego minimum poczucia autokrytycyzmu, to po prostu odpada z Europy. Otóż zauważyłem ze zdziwieniem, że na przykład geodeci, cały czas mówią, od dwóch tygodni, że w zasadzie dyrektywa INSPIRE to, że już ją mamy, bo taka wspaniała jest ta geodezja. I się pytam państwa wszystkich, jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego tak jest źle?

6. Jedzie człowiek do powiatu, widzi, że nic nie działa, widzi że szaleją ludzie po tym, bo nie mają pieniędzy na najdrobniejszy wymiar, a jak przyjeżdża człowiek na konferencję, mówi się: INSPIRE to my już mamy, tamto to mamy i tak dalej. Proszę państwa , namawiam państwa wszystkich do tego by zobaczyć swój zawód z boku, tak jak on przebiega na linii waszej z waszymi użytkownikami, bo to jest podstawa. A waszymi użytkownikami nie tylko są klienci, ale także ministerstwa, przedsiębiorstwa i tak dalej. Przepraszam, że o tym wszystkim mówię. Z powodu geodezji podawałem się do dymisji 3 razy w ciągu ostatniego półtora roku, bo tak działa ten Rząd. Zresztą mogę powiedzieć szczerze i otwarcie, że wszyscy inni ministrowie, którymkolwiek na czymś zależy postępowali dokładnie tak samo jak ja.

7. I, przepraszam za to co mówię, ale wierzcie mi państwo, że epoka, w której geodezja sobie funkcjonowała, tak jak funkcjonowała w PRL-u, że funkcjonowała przy pomocy ustawy, która jest szczytem absurdu z punktu widzenia dzisiejszego, się skończyła. I czy to będę ja, czy to będzie ktokolwiek inny, to reforma nastąpi. Reforma nastąpi taka jak powiedziałem. Nie uszczupli się absolutnie prerogatyw powiatowych geodetów, zmieni się, mało tego, będą ale one miały zgodnie z tym co przewidują warunki brzegowe reformy, pewne zbliżenie do takiego statusu jaki mają notariusze. Będzie o wiele większa odpowiedzialność, także odpowiedzialność prawna, ale większy też status i większy prestiż.

8. Natomiast ewidentna jest jedna rzecz, zmieni się całkowicie status Głównego Urzędu Geodezji, ja nie wiem jak on się będzie nazywał, zmieni się władza Głównego Urzędu Geodezji nad geoinformacjami. Ponieważ proszę państwa, wiecie państwo lepiej niż ja, taka sytuacja nie może być, taka jak dzisiaj, kiedy główne zasoby informacyjne nie są u Głównego Urzędu Geodezji, tylko są rozproszone po 11 ministerstwach, tutaj, pan profesor Gaździcki nam to wszystko ujawnił. Jak to wszystko ma funkcjonować? Jeżeli my widzimy, ja już kończę, że pomiędzy sobą handlują ministerstwa informacjami.

9. My żyjemy w jakimś państwie absurdu zupełnego. Wszyscy się do tego , mówię państwo bo ja byłem 20 lat na zachodzie i wiem jak to wygląda na zachodzie, przyzwyczaili się do tego, że to państwo doi się wzajemnie. My odkupujemy, główny urząd odkupuje od ministerstwa obrony, ministerstwo obrony od ministerstwa rolnictwa i tak dalej. Otóż informacja jest rzeczą wspólną. Całe ustawodawstwo po 89 roku nie bierze pod uwagę jednej zasadniczej sprawy, rewolucji informacyjnej. Przedtem informacja była dobrem publicznym. Od momentu rewolucji informacyjnej informacja jest zawłaszczana przez prywatnych ludzi. I nią się handluje. I tego typu mechanizmy co funkcjonują w gospodarce z niszą w prywatnych przedsiębiorstwach są przekładane na funkcjonowanie Rządu. Otóż to się musi skończyć w imię tego, że Prawo i Sprawiedliwość, czego nie rozumieją niektórzy jego członkowie, właśnie geodeci, jego podstawowym zadaniem jest przebudowa lub raczej odbudowa tego państwa.

10. Życzę owocnych obrad. Proszę się nie gniewać na mnie za to co powiedziałem. Powiedziałem to dlatego, że leży mi na sercu, bardzo od trzech lat, reforma geodezji i tego żeby państwa zawód po prostu nie zniknął, bo jeżeli tak będzie dalej i dalej się nie będzie reformowało geodezji to zaręczam państwu, że za parę lat, jeżeli ostatnie posunięcia unifikacyjne w Unii Europejskiej zostaną posunięte, po prostu większość przedsiębiorstw informatycznych zniknie w Polsce z rynku a geodeci będą mieli coraz mniejszą rolę. Dziękuję bardzo i życzę owocnych obrad.

4. Komentarz do publikacji w Rzeczpospolitej

Oświadczenie Pana Ministra wywarło duże wrażenie na uczestnikach seminarium. Szczególną uwagę zwraca w wypowiedzi Pana Ministra fragment opatrzony numerem drugim, który wydaje się jest jednym z efektów pracy zespołu doradców. Przy takim wymieszaniu katastru z geoinformacją i mapą zasadniczą można mieć obawy o przyszłość geodezji. Określenie ustawy Prawo geodezyjne szczytem absurdu również nasuwa niepokojące refleksje. Zwłaszcza jeśli zważyć, że 12% tekstu ustawy (rozgraniczenia i numeracja nieruchomości) pochodzi z okresu II RP (rozgraniczenia to przeniesiony do ustawy tekst z 1946 r. powtarzający regulacje z okresu II RP, a numeracja nieruchomości to fragmenty rozporządzenia Prezydenta RP z 24 października 1934 r. (Dz.U. z 1934 r. Nr 94 poz.850)). Dysponujemy stu czterema godzinami nagrań z posiedzeń Sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej do spraw Prawa geodezyjnego i kartograficznego, gdzie każdy uczestnik wypowiadał się z najwyższą troską o rzetelność przekazywanych informacji. Zdarzyło się parę fajerwerków Głównemu Geodecie, ale on wypowiadał się w imieniu ówczesnego Rządu, a nie Klubu Parlamentarnego. Nigdy i nikomu w oficjalnych wystąpieniach nie zdarzyło się kwestionować podstaw naszego systemu prawnego. Rejestracja granic, elementów mapy zasadniczej i inwentaryzacji uzbrojenia terenu mieści się w dużej ilości źródeł prawa (nie tylko w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne) i publiczne ich kwestionowanie jest dużym zaskoczeniem.

Jeszcze większym zaskoczeniem jest fakt przekazania założeń do nowego prawa najpierw do prasy, aby przez media dowiedziało się o nich środowisko, przy czym robi się to w dniu kiedy w Nowym Sączu rozpoczyna się bardzo poważna dyskusja merytoryczna fachowców na ten temat, podczas gdy w Zespole Ekspertów nie ma ani jednego specjalisty od katastru, choć są od ewidencji gruntów. Rozróżnieniu tych dwóch dziedzin niesłusznie utożsamianych nawet w prawie poświęcimy wakacyjne komentarze.

Kompletnym zaś zaskoczeniem jest głębokie upolitycznienie rozwiązań technicznych. Jako zespół redakcyjny komentarza zwróciliśmy się o zajęcie stanowiska do kolegi Mechy wymienionego w powołującym się na inspirację wiceministra Piętaka artykule Rzeczpospolitej.

Kol.Mecha wyjaśnił, że z panem Piotrem Piętakiem zetknął się przed trzema laty i na wstępie poinformował go o swej prezydenckiej przeszłości, podobnie jak wszystkich posłów Podkomisji Nadzwyczajnej, o czym już była mowa w Komunikacie ZSK nr 34 z 2 października 2006 r. Oświadczył też, iż w środę zwrócił się do niego telefonicznie pan Mariusz Jałoszewski, redaktor Rzeczpospolitej z zapytaniem, czy jest za czy przeciw ponoszeniu kosztów przez inwestorów i gestorów sieci inwentaryzacji powykonawczej? Na oczywistą odpowiedź, iż każda forma rejestracji zmian jest pożądana padły następne pytania o monopolizację rynku i samopoczucie związane z polityczną przeszłością. Na uzyskaną odpowiedź, iż przeszłość była wyłącznie merytoryczna, ukazała się czwartkowa publikacja „Geodeci kontra Euro 2012“. Widocznie takie było zapotrzebowanie.

Mając powyższe na uwadze kol.Mecha stwierdził, iż:

Fakt, że został prezydentem wielkiego miasta w okresie politycznej odnowy na początku lat osiemdziesiątych przed wprowadzeniem stanu wojennego, czego nigdy nie ukrywał, świadczy o zmianach dokonujących się w mentalności ówczesnych władz, które sięgnęły po człowieka o wykształceniu technicznym, ekonomicznym i prawniczym, rdzennego, nie importowanego Ślązaka, który w roku 1980 obronił pracę doktorską w rzadko wtedy i dziś badanej dziedzinie gospodarki miejskiej i posiadał wszechstronną praktykę zawodową (nie polityczną) w inżynierii miejskiej.

Spotykając się przed trzema laty z panem Piętakiem nie interesował się sprawami politycznymi, a wyłącznie informatycznymi, jako że pan Piętak miał opinię dobrego znawcy systemów informatycznych funkcjonujących we Francji, nie zdominowanych jeszcze przez jednego światowego monopolistę. Wtedy spostrzeżenia jego były zbieżne z tym, co w tamtym czasie prezentował obecny minister nadzorujący geodezję, ale to było przed „desantem śląskim“, który tak bardzo zmienił poglądy Pana Ministra. Wtedy jeszcze zwrócił się do pana Piętaka z prośbą o ocenę rozwiązań wdrażanych w Polsce, traktując to jako „dobry uczynek“, ale nie znał jeszcze maksymy, że „każdy dobry uczynek powinien być przykładnie ukarany“.

Fakt, że współtworzył firmę, która ma „duży udział w rynku oprogramowań dla geodetów“, jak to nazwano w artykule, jest prostym następstwem utraty pracy w roku 1990, kiedy to po utworzeniu w roku 1989 przedsiębiorstwa państwowego pod nazwą Wojewódzki Ośrodek Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej,za przyczyną działających wtedy na Śląsku osób określanych dalej mianem „desantu śląskiego“, jego jako Geodety Województwa i całą grupę niepotrzebnych wtedy władzy informatyków pozostawiono bez środków do życia. Trudno mieć o to pretensje do ówczesnej władzy, która tylko wykonywała polecenia otrzymywane z innego Komitetu Wojewódzkiego. Jednak nieco później dzięki tej właśnie władzy odkryto mechanizm funkcjonowania „desantu śląskiego“ (patrz komentarz 22/66 z 21 maja br.).

W nowej rzeczywistości od zera stworzono zatem firmę GEOBID, której nie dotowane przez państwo produkty, zostały przez rynek zaakceptowane.

Okazało się, iż myśl techniczna promowana przez tę firmę, którą kol .Mecha wspierał wiedzą i doświadczeniem, stała się wzorcem dla największych potentatów zachodnich, którzy w mniej lub bardziej udany sposób naśladują jej rozwiązania oparte na sprawdzonych światowych rozwiązaniach geodezyjnych, dostosowanych do specyficznych polskich warunków.

Jakimś uzasadnieniem tego może być fakt, iż, jak wyjaśnił to kol. E.Mecha, z zawodem związał się w roku 1951, kiedy jeszcze funkcjonowali mierniczowie przysięgli wymienieni w komentarzu nr 24/68, a w SGP i FIG jest czynny od 1955 r., kiedy to 1 lipca wręczono mu legitymację SGP nr 5775.

Pamięta dobrze, w jaki sposób eliminowano mierniczych przysięgłych, czemu teraz stara się dawać świadectwo. Uczestniczył na Politechnice w wydarzeniach 1956 r., potem w działalności samorządu robotniczego, protoplasty późniejszych komitetów obrony i obrał wtedy dostępną drogę do odbudowy normalności, którą także w tamtych czasach można było przebyć w sposób godny i z poszanowaniem prawa.

Z mieszanymi odczuciami słuchał informacji posłów uprzedzonych o jego prezydenckiej karierze, iż niektórzy z funkcyjnych kolegów geodetów uprzejmie donosili, iż prezes Stowarzyszenia GISPOL był prezydentem miasta w stanie wojennym.

W okresie prawie sześciu dekad praktyki zawodowej poznał od podszewki mechanizmy utrudniające rozwój, w tym zwłaszcza realizację inwestycji i zapewnił, że dopóki zdrowie pozwoli będzie je ujawniał i działał w kierunku powrotu normalności.

Kol. Mecha przy okazji przytoczył, też pytanie jednej ze słuchaczek Studium Podyplomowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Śląskiego, gdzie od 14 lat wykłada „Źródła informacji o nieruchomościach“, pytanie zadane właśnie w dniu publikacji w Rzeczpospolitej enuncjacji o nowym prawie geodezyjnym, co sądzi o wartości mapy cyfrowej? Odpowiedział zgodnie z prawdą, że to zależy od tego kto, z czego i w jaki sposób mapę wykonał. Mapa cyfrowa sporządzona zgodnie z regułami sztuki geodezyjnej może być cudownym narzędziem zdatnym do nieskończonego wręcz powiększania i wszechstronnego wykorzystania, ale sporządzona przez dyletantów może być brzytwą w ręku małpy. Wiele i trafnie pisze na ten temat w geofelietonach prof. Z. Adamczewski.

Pozostaje pytanie, skąd tak nagły i bezkompromisowy atak w jednej z bardziej poczytnych polskich gazet na wymienionych z nazwiska panów Mechę i Garstkę?

W sobotę już było wiadomo: jeden z nich geodezyjny system informatyczny tworzył, drugi krytykował, to najlepiej obarczyć winą Głównego Geodetę, że system nie działa i trzeba go zdjąć za negację projektów ministerstwa, których jeszcze nie ma, choć nie znał ani projektów, ani nie było go w kraju.

Kol.Mecha wyjaśnił, że żałuje, iż nie miał okazji poznać pana Garstki, bo przekazałby mu spostrzeżenia o brakach jego całkiem nieźle, ale niekompletnie skonstruowanego systemu. To właśnie pan Garstka jest autorem wielokrotnie w komentarzach wykpiwanego powiedzenia, iż system pracuje nieźle na danych teoretycznych, a nie chce pracować na danych prawdziwych (Nie chce i nie może, bo założenie o zgodności ewidencji gruntów z rozporządzeniem jest z gruntu fałszywe). Na marginesie pan Garstka powiedział to na seminarium PIS w listopadzie 2004 r. zanim partia ta wygrała wybory.

Atak na łamach Rzeczpospolitej spowodowany został innym seminarium PIS zorganizowanym 7 marca 2007 r., przytoczonym zresztą w artykule. Otóż PIS w imię swojego programu zorganizowało seminarium dostępne dla wszystkich zainteresowanych i sporządziło w niewielkim nakładzie stenogram z obrad, pod tytułem „Materiały poseminaryjne“. To te materiały zdenerwowały pana Ministra, dlatego, że pod logo PIS ukazały się wypowiedzi panów Garstki i Mechy, w których, pan Garstka w bardzo krótkich słowach prosi o stenogram wypowiedzi pana Ministra z niezwykle pożytecznego seminarium, a pan Mecha informuje o standardach technicznych i o katastrze funkcjonującym w Polsce obok ewidencji gruntów, o czym nie wie ani Rząd, ani obecni na sali koledzy; wyraz temu dał zresztą kol. Ziemak w kwietniowym wydaniu magazynu GEODETA, o czym pisaliśmy w komentarzu 22/66 z 21 maja br.

Można oczywiście zakazać publikowania niekorzystnych prognoz pogody, ale ta pogoda bez względu na prognozy i tak będzie miała miejsce. Duża popularność PIS w społeczeństwie wynika między innymi z wiary w wiarygodność tej partii. Marcowe seminarium PIS było odebrane przez uczestników jako forma demokratycznego zbierania opinii wszystkich zainteresowanych funkcjonowaniem geodezji, a nie tylko materialnie zainteresowanego „desantu śląskiego“. Dwa tygodnie później powołany został Zespół Ekspertów, z wieloma bardzo szanowanymi nazwiskami i środowisko potraktowało to jako wynik seminarium. Kontestowanie seminarium przez Pana Ministra jest szokiem i nakazuje rewizję wielu pojęć. Seminarium, dzięki otwartej formule pozwoliło zidentyfikować przekrój opinii o aktualnej geodezji oraz jej zapomnianych elementach i traktowane było jako poważny wkład w proces niezbędnych reform.

I Pan Minister i Rząd chce budować autostrady dla Euro 2012. Autostrady buduje się tam, gdzie jest porządek w katastrze. Im większy porządek w katastrze, tym szybciej buduje się autostrady. Jest na to wiele dowodów w historii.

W zespole ekspertów nie było ani jednego fachowca od katastru. Był owszem jeden profesor, ale od ewidencji gruntów. Stan polskiego katastru, jego rozbieżności z księgami wieczystymi są tragiczne. A co w tym zakresie zrobiono zaczyna wreszcie publikować przeznaczony do likwidacji GUGiK (patrz spotkanie WINGiK z dnia 21 maja 2007 r. zrelacjonowane na stronie internetowej GUGiK). Chyba nie to było przyczyną decyzji o jego likwidacji? Inne kompetentne forum 180 fachowców, właśnie w czwartek i piątek debatowało na ten temat w Nowym Sączu. Ale tego Pan Minister nie miał możliwości wysłuchać. Nie rokuje to dobrze reformom, autostradom i Euro 2012.

5. Więcej na temat nowego prawa

Bocznymi ścieżkami docierają różne odpryski opracowania Zespołu Ekspertów, na razie w zakresie inwentaryzacji i koordynacji sieci uzbrojenia terenu. Zdumiewa trochę naiwność proponowanych rozwiązań. Inwestor płaci, geodeta mierzy i przekazuje dane gestorowi (bez kontroli i potwierdzeń w ośrodku), a gestor (bez obowiązku nawiązania do istniejącej sieci) przekazuje bazy danych swoich sieci staroście do koordynacji i zarządzania, zaś starosta ponosi całą odpowiedzialność za udostępniane dane, będące podstawą do wydania pozwolenia na budowę. Zamieszcza je też Internecie.

Oczywiście, że tak też można, zwłaszcza tam, gdzie niczego nie ma i wszystko się mierzy od nowa. Jest to rozwiązanie stosowane w krajach trzeciego świata, gdzie zaczyna się industrializację, gdzie jeszcze nic nie zainwestowano, ale tam gdzie już coś w ziemi ułożono trzeba się do tego nawiązać. Jest to sprawa dopracowania standardów i procedur techniczno-prawnych. Takie regulacje w demokratycznych społeczeństwach się dyskutuje i przyjmuje w drodze konsensusu. Ponoć lepszy zgniły kompromis, niż najlepsza racja objawiona. Szybka ścieżka legislacyjna jest wrogiem konsensusu.

Od półtora roku w czynie społecznym przedkładamy opinie i oceny tego, co dzieje się w geodezji, czynimy to w poczuciu obywatelskiego obowiązku, nie oczekując ani pochwał, ani zapłaty. Ludzie chcą dyskutować, choć często krępują się, niekiedy boją. Zarejestrowaliśmy w okresie minionych 11 lat, to co odbywało się z udziałem Stowarzyszenia. Mamy konstytucyjnie zagwarantowane prawo rejestracji publicznych wystąpień. Jak do tej pory tylko dwa razy w okresie minionych 14 lat zdarzyły się incydenty z zakazem rejestracji publicznych wystąpień. Raz przedstawiciel pisma Computerworld w roku 2003 podczas pierwszej publicznej prezentacji IPE zabronił nagrywania prezentacji, grożąc użyciem siły; drugi raz podczas 10 warsztatów GI & GIS w Warszawie. Nigdzie w Europie, nigdzie na świecie, taki incydent do tej pory się nie przydarzył, a zgromadzonych jest grubo ponad 1000 taśm rejestrujących trendy światowego rozwoju GIS.

Wspomniał pan minister o pięcio-, siedmiokrotnie większym obrocie nieruchomościami w tych bardziej rozwiniętych krajach. I to prawda, tyle że ma to miejsce tam, gdzie mają stuprocentową a nie dwudziestoprocentową zgodność ksiąg wieczystych z katastrem. Dopiero co gazeta, która przedstawiła założenia do prawa pisała o 19% zgodności na Opolszczyźnie. Przed 12 laty Prezes Sądu Rejonowego w Pabianicach pisał o 16% zgodności w tamtym rejonie, a ci co przygotowywali Informatyczną Księgę Wieczystą wspominali o ponad 100% niezgodności, co u prawników jest możliwe, jeśli stosowny zapis w prawie (§ 81 Rozp.Min.Spraw z 20 sierpnia 2003 r., Dz.U. Nr 162 poz.1574) mówi o tym, że jeśli dla tej samej nieruchomości założone są dwie lub więcej ksiąg wieczystych, to nie wstrzymuje się migracji tych ksiąg.

Wykpił pan minister tych, co to twierdzą, że my to już mamy w Polsce INSPIRE. Pan prof.Gaździcki też kiedyś twierdził, że my w Polsce żadnej infrastruktury danych przestrzennych nie mamy. Wszystko zależy od tego, co się pod tym rozumie. Infrastruktura to ma być coś takiego, co pozwala integrować różne dane w jednym systemie lub korzystać bez ograniczeń z różnych systemów. Polska jak żaden kraj w Europie przerobiła to zadanie już w okresie II RP. Teraz, jak mawia prof. Adamczewski, to „mały pikuś“ aby połączyć dane z różnych systemów w jeden, o ile tylko przestrzega się odpowiednich standardów. Gdyby pan minister znalazł był podczas seminarium jeszcze pół godziny, to miałby okazję zaobserwować jak to w Polsce działa, w sposób, którego w Europie jeszcze nie udało się opanować i wiele czasu upłynie zanim to nastąpi. Polak potrafi i brać pieniądze bez efektu, jak ci z grantu Banku Światowego i robić wartościowe rzeczy bez pieniędzy.

Ale powiedział Pan Minister na zakończenie coś naprawdę bardzo ważnego, co oby się spełniło. “Jeżeli tak będzie dalej i dalej się nie będzie reformowało geodezji to zaręczam państwu, że za parę lat, jeżeli ostatnie (kroki) unifikacyjne w Unii Europejskiej zostaną posunięte, po prostu większość przedsiębiorstw informatycznych zniknie w Polsce z rynku, a geodeci będą mieli coraz mniejszą rolę“. O rolę geodetów, to byśmy się nie martwili, bo dzięki przedsiębiorstwom informatycznym będą geodeci mieli co czyścić przez kilka pokoleń, natomiast zniknięcie przedsiębiorstw informatycznych wreszcie uzdrowi rynek.

Nie może producent kombajnów dyktować co rolnik ma produkować, aby kombajny dobrze się sprzedawały. Rolnik musi produkować to, co mu konsument kupi. Filozofia kombajnu mieściła się w IPE i pierwszym Geoportal-u, uruchomionym przez poprzedniego ministra nadzorującego geodezję.

Teraz trzeba nam będzie czekać na efekty pracy zespołu ekspertów.

Może środowisko doczeka się ujawnienia propozycji zespołu w tekstach oryginalnych, a nie w skrótowych publikacjach prasowych, z których wynika, że jakkolwiek jeszcze nie ma prawa, to zapadły już decyzje.

Taki scenariusz był przerabiany przed pięcioma laty w Bytomiu i wtedy PIS interpelował przeciw takim praktykom. Jak na razie wiadomo z całą pewnością (Komunikat MSWiA z 14 czerwca), że 26 marca br. czyli w 18 dni po seminarium PIS, powołano zespół ekspertów, 11 czerwca złożony został wniosek o likwidację GUGiK, 14 czerwca prace zespołu zakończono i 14 czerwca poinformowała o tym Rzeczpospolita. Od 15 czerwca rozpoczęły się konsultacje, a 16 czerwca prasa poinformowała o odwołaniu Głównego Geodety Kraju, natomiast zarys ustawy oraz zaproponowanie zmian prawnych ma być przedstawione dopiero pod koniec czerwca. Ponieważ w 27 osobowym zespole ekspertów jest 2 przedstawicieli GUGiK, to do nich zwracamy się zapytaniem o motywy likwidacji GUGiK, odwołania GGK i kształt proponowanych zmian w prawie wymagający aż tak wysublimowanych ingerencji prasowych. Oczywiście wszystko można, a czasem należy reformować, ale w dziedzinie funkcjonującej tysiące lat czyni się to z wielką rozwagą.

Jeśli Niemcy w ustawie katastralnej w okresie ponad 100 lat zmienili kilka wyrazów, a Szwajcarzy do zmiany swojej ponad 100 letniej ustawy przymierzają się już prawie 20 lat, to coś w tej geodezji jest ponadczasowego, niezależnego od oligarchów, bo takie słowa padły. (oligarcha wg Słownika wyrazów obcych to przedstawiciel oligarchii: możnowładca, przy czym oligarchia oznacza 1) „formę rządów polegająca na sprawowaniu władzy przez niewielką grupę ludzi, najczęściej spośród arystokracji rodowej lub najbogatszych warstw społeczeństwa, 2) państwo o takim ustroju, 3) grupę osób sprawującą rządy w państwie o takim ustroju: magnacką (chyba nie!) i finansową - grupę osób zarządzających kapitałem finansowym, odgrywającą dominującą rolę ekonomiczną i polityczną w państwie).

- Powrót -