|
Komentarz 32 (76/07) 30 lipca 2007 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Reforma prawa geodezyjnego Tych, co to chcą reformy prawa geodezyjnego są ogromne ilości. Reforma prawa geodezyjnego okazała się hasłem wytrychem i antidotum na rozwiązywanie skutków bałaganu przestrzennego. Prawie każdemu przeszkadza obecne prawo i stworzyłby takie nowoczesne, w pełni informatyczne, z pełną swobodą gospodarczą, bez nadzoru, kontroli i tym podobnych anachronizmów. Głównego Geodetę to nawet mają odwoływać, za to że jakoby jest przeciwny reformie, choć nikt nie wie na czym ta reforma ma polegać. Wizjonerzy reformy coraz bardziej odrywają się od rzeczywistości i chcą informatyzować obojętnie co, aby było cyfrowo. Na wszelki wypadek od dwóch lat nie robią nic i to co dwa lata temu jeszcze było jako tako aktualne, obecnie dzięki zapowiedziom reformy i dopłatom bezpośrednim stało się wirtualne. Gdyby tak zażądać od tych wszystkich genialnych reformatorów przedstawienia swojej wizji prawa, to szybko by się okazało, że u podstaw ich utyskiwań leżą zwykle błędy w tworzeniu kompleksowej dokumentacji geodezyjnej (podkreślamy kompleksowej, nie jednostkowej , bo byle jaką mapkę to i każdy budowlaniec zrobi, a prymitywne oprogramowanie GIS-owe ściągnie z Internetu początkujący informatyk, pretendując natychmiast do miana specjalisty od GIS-u). Sami zaś geodeci pobudowali sobie kapliczki z instrukcji i wytycznych technicznych i tkwią głęboko w XVIII wieku. Standardów geodezyjnych praktycznie nie ma. Są owszem niezaktualizowane normy sprzed dwudziestu i więcej lat, których większość geodetów po prostu nie zna. Wykiwaliśmy prawodawcę nazywając standardami instrukcje techniczne, tych 14, które w 1999 r. istniały; kolejnej G-5 nie potrafiliśmy już legalnie wprowadzić; formalnie w tym zakresie obowiązuje to, co zostało wprowadzone rozporządzeniem ewidencyjnym z 2001 r. i to bez errat, które nie zostały opublikowane w prawem przewidziany sposób. W zakresie GIS-u zrobiliśmy unik i wprowadzili standardy w języku angielskim, których z tego powodu nie można egzekwować. Niezestandaryzowany zasób geodezyjny i kartograficzny, prowadzony w przedziwnych formach organizacyjnych jest informatyzowany, bo to modne, tworząc unikalne systemy dezinformacji przestrzennej. Najpierw każde województwo tworzyło własny RSIP, potem powiaty, a pojawiają się już i gminne, w związku z czym narzekamy na komunistyczne prawo, które jakoby na nic nie pozwala. Jak to nie pozwala? Pozwala na wszystko, bo żaden z tych systemów nie został zdefiniowany w prawie. Tworzy się różne Rady SIP, repozytoria, hurtownie danych, bez najmniejszej wzmianki w prawie i wydaje na ten cel publiczne pieniądze. Ponieważ geodezja jest zawodem dość skomplikowanym i tylko informatykom się wydaje jaki on jest bajecznie prosty, inne branże przyjęły, że może Ci geodeci są rzeczywiście tacy dobrzy i przyjęli założenie o bezbłędności opracowań geodezyjnych. W GIS-ie to nawet lepiej, że nie ma standaryzowanych obiektów, bo każdy sobie tworzy własne po uważaniu. A że się to wszystko rozchodzi? To przecież geodeci temu są winni. Jak na razie jeszcze się to jakoś kręci ale coraz bardziej rzeczywistość rozchodzi się z jej zarejestrowanym stanem. Specjaliści z Zespołu Ekspertów po pół roku pracy ogłoszą na jakiejś biznesowej konferencji założenia do zmiany prawa, czyli wygłoszą koncert życzeń, gdyż sami nie będą mieli śmiałości prawa napisać i słusznie, bo najlepsze prawo obecnie niczego już nie zmieni. Można nad nim tylko podywagować. Sprawy zabrnęły tak daleko, że teraz już tylko prawnicy zacierają ręce, jaki ogrom roboty się szykuje do rozstrzygania, jako że poziom dezinformacji zaczyna sięgać zenitu. Na początek pójdą Ci od majstrowania przy katastrze. Ci od GIS-u jeszcze jakiś czas będą tworzyć produkty geodezyjnopodobne, bo z dyrektywy wynika tylko obowiązek dostępu do danych, a ich wartość jeszcze przez długi czas będzie rzeczą drugorzędną. Gorzej z wykupem i wywłaszczaniem gruntów. Pod drogi sprawa od 12 lipca się bardzo uprościła. Właściciel może się dowiedzieć o tym, że został wywłaszczony, wtedy jak buldożer będzie mu dom wywracał, bo jak nie daj Boże gazet nie czyta i słupa ogłoszeniowego przed gminą nie śledzi, to najpierw go wyrzucą a potem może sądownie dochodzić słusznego odszkodowania. Na pewno nie będzie wadził realizacji inwestycji. Żadnych też problemów nie będzie z realizacją inwestycji przesyłowych czy inwestycji celu publicznego. Żadnych tam przewlekłych negocjacji. Jak się nie podoba zamiar naruszenia posiadania przez urządzenie infrastrukturalne, to będzie decyzja z rygorem natychmiastowej wykonalności, a właściciel może dochodzić w sądzie słusznego odszkodowania. A że ktoś przy okazji zostanie poszkodowany co do oznaczenia, obszaru i praw związanych z nieruchomością, to zawsze pozostaje droga dochodzenia swoich racji przed sądem. Wiążące jest to co zapisano w przeklepanej lub jeszcze nieprzeklepanej księdze wieczystej, bez względu na ilość błędów. Raczej wiadomo kto jest posiadaczem, na ogół w dobrej wierze, natomiast nie można już z taką pewnością twierdzić, że jest się właścicielem i w jakim zakresie obszarowym. Zintegrowany system katastralny w wydaniu IPE i NKW stał się "rosyjską ruletką". Ani właściciele prywatni ani spółdzielcy, którzy otrzymali grunt w wieczyste użytkowanie (części związanej z lokalem) wcale nie mogą być pewni czy jakiś Hans nie obwieści pewnego dnia, że trzeba się wynieść bo jego prawo było silniejsze, albo co bardziej prawdopodobne, że trzeba będzie zapłacić za nasze gorsze prawo. Zawsze jednak możemy dochodzić swoich racji w sądzie. Tłumaczył to z dużą swadą i głębokim znawstwem tematu były wicedyrektor departamentu Nieruchomości w byłym Urzędzie Mieszkalnictwa, a obecnie sędzia Sądu Administracyjnego pan Marian Wolanin, wsparty ogromnym doświadczeniem zawodowym koleżanki Bogusławy Szczepanik, byłego WINGiK w podkarpackim, na zorganizowanym przez Centrum Kształcenia Kadr z Częstochowy szkoleniu w Morsku pod Zawierciem. Było tam kilku geodetów, ale przeważali prawnicy. Bardzo ta wiedza by się przydała zwłaszcza członkom Zespołu Ekspertów i nadzorującemu geodezję Ministrowi, aby wreszcie odkryli, że tego systemu informatycznego w geodezji jest tyle co kot napłakał, a zdecydowanie przeważa problematyka prawa cywilnego, którego specjalistów w Zespole Ekspertów zabrakło. Owszem informatyka jest w geodezji potrzebna, jak w każdej innej dziedzinie, tyle że mając do czynienia z tak dużą ilością w miarę uporządkowanych danych informatycy przyczepili się tej geodezji jak rzep psiego ogona, jak na razie z opłakanymi skutkami, nadając nimb przekonwertowanej ufności np. "granicom działek weryfikowanym w procesie budowy LPIS", o czym była mowa w poprzednim komentarzu, a jeszcze będzie, bo z tego zamieszania, nie wiadomo jak wybrnąć? Generalnie system rejestrów państwowych ma strzec Twojej własności, prawa do ewentualnych dopłat i sprawiedliwych obciążeń. Jak się pomyli na twoją niekorzyść, możesz dochodzić szkody przed sądem, za odpowiednią opłatą. Jak się pomyli na twoją korzyść, to wcześniej czy później cię znajdą i każą zwracać. Jak cię interesuje twój stan posiadania (co do tytułu!), to za 30 lub 60 zł. możesz się tego dowiedzieć, jeśli oczywiście znasz numer księgi. Jeśli to samo interesuje cię co do zakresu, to możesz się tego dowiedzieć u geodety powiatowego za co najmniej 70 zł od działki, a może tego być o wiele więcej. Wszystkie sprostowania na Twój koszt, a jeszcze możesz zostać ukarany za to, że nie zgłosiłeś natychmiast zmiany. Chyba w dziedzinie rejestrów państwo doszło do perfekcji w udowadnianiu obywatelowi jaki to on jest maluczki i gdzie jest jego miejsce. I żeby broń Boże nie był biedny, bo wtedy z założenia nie ma racji. 2. Dane z Centralnej Informacji Ksiąg Wieczystych Na stronie internetowej resortu sprawiedliwości znajdujemy wykaz 24 wydziałów ksiąg wieczystych, które już wdrożyły system informatyczny oraz 97 dalszych gdzie jest wdrażany (na 350 ogółem). W porównaniu do publikacji Agnieszki Stefańskiej "Elektroniczna księga wieczysta" z listopada 2006 r. gdzie wymieniono 9 sądów prowadzących Nową Księgę Wieczystą ilość sądów z ukończoną migracją gwałtownie wzrosła stwarzając bardzo korzystne warunki dla dokonania porównania zwłaszcza gruntów Skarbu Państwa między księgami a ewidencją gruntów. Należało to wprawdzie zrobić po zakończeniu pierwszego pilotażu dla 6 jednostek, ale w międzyczasie zakończono etap drugi i trzeci, zatem już od co najmniej 2 lat istniały możliwości aby to zrobić. Z pewnymi trudnościami dla Rawy Mazowieckiej, Przasnysza i Buska Zdroju, gdzie wcześniej zakończono migrację ksiąg niż wprowadzono zakres obszarowy do IPE (w Rawie i Busku niepełny), za to dla pozostałych sądów (z 24) zakończono IPE nawet już w III etapie (Wyszków, Legionów, Nowy Dwór Mazowiecki, Otwock, Mińsk Mazowiecki, Łomża), może z wyjątkiem 4 sądów z Mokotowa, ale i tak materiał porównawczy jest olbrzymi. Jesteśmy przekonani, że w wyniku porównań tylko tych zakończonych sądów uda się zidentyfikować grubo ponad 1000 ha gruntów Skarbu Państwa, które figurują w księgach wieczystych a dawno już zostały rozdysponowane w ewidencji gruntów (mimo iż ponoć tylko dla 50% nieruchomości założone są księgi wieczyste, przy okazji ten mit też można sprawdzić). Mogą to też zrobić organy administracji państwowej bo mają darmowy dostęp do danych wieczysto księgowych. Jako Stowarzyszenie możemy pomóc w przeprowadzeniu operacji i zadowolimy się mniejszym niż 10% znaleźnym. Może zresztą niesłusznie podpowiadamy rzeczy dawno już zrobione, ale dlaczego niepublikowane? Przecież ta gigantyczna operacja finansowana jest ze środków publicznych, zatem powinna być transparentna, do czego nawołuje Transparency International (patrz komentarz 30/74). W tak postawionym problemie wydaje się tkwi sedno sprawy. Chcielibyśmy mieć demokrację zachodnią budowaną tam przez wieki, a mamy totalitarne, komunistyczne doświadczenia, które obecnie ubieramy w garnitur demokracji. Wyraz tego znajdujemy w tworzonym prawie. Z jednej strony konstytucyjna ochrona własności, z drugiej gazetowe wywłaszczenia, modernizacje rejestru posiadania bez wiedzy obywatela, przerzucanie na barki obywatela kosztu korygowania błędów urzędniczych. A urzędnicy się miotają: między chęcią utrzymania, bądź co bądź stałej pracy, a niespójnym prawem, między karykaturalną pensją w porównaniu do kolegów z demokracji zachodnich, a wszechobecną atmosferą walki z korupcją, utrudniająca dorabianie; między uczciwością zawodową, a spłycaniem kryteriów wykonywania zawodu wymuszanym przepisami o zamówieniach publicznych. Niespójnościom w przepisach poświęcimy następny komentarz. Ponieważ dziś przypada czwarta rocznica pierwszego forum geodetów powiatowych w Katowicach, zaczniemy od tematów żarliwie dyskutowanych na I Forum Geodetów Powiatowych, a związanych głównie ze skutkami dokonującej się wtedy rewolucji w księgach wieczystych. Rewolucja ta poważnie dotykająca geodezję, toczy się wolno ale skutecznie, a my udajemy, że wszystko jest po staremu. Sądzimy, że dobrze byłoby spotkać się za rok w Katowicach dla podsumowania minionych 5 lat. Koleżanki i koledzy, którzy znają Katowice sprzed 5 lat z pewnością miasta nie poznają, tyle zmian przestrzennych się tu dokonało. To obecnie europejska metropolia z dogodnym dojazdem z każdego miejsca Polski, co mogą potwierdzić kibice siatkówki i piłki nożnej. W dużym mieście w okresie 5 lat przebudowano kompletnie centrum. W geodezji w tym samym czasie zrobiliśmy znaczący krok wstecz. W geodezji jeszcze długo nie uda się nam uzyskać tego, co opisywane jest w instrukcji katastralnej z 1946 r., której dziś zamieszczamy kolejny fragment. Wypada nadmienić, że resort sprawiedliwości przygotowując zinformatyzowaną księgę wieczystą założył, iż mamy taki stan jak w opisanej instrukcji katastralnej i do tego dostosował procedury Nowej Księgi Wieczystej. Miał do tego pełne prawo, gdyż osiągnięcie takich parametrów katastru gwarantował cel 30.9 programu Przystąpienia Polski do członkostwa w Unii Europejskiej. A że nie została opracowana ustawa o systemie katastralnym, z pewnością dobrze wie jeden z członków Zespołu Ekspertów. Dla zachęcenia do lektury następnego komentarza przytoczymy jego myśl przewodnią z pytaniem, czy możliwa jest jej realizacja bez badania i synchronizacji danych katastru z księgą wieczystą? Art.26 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, stanowi w ust.1, iż "Podstawą oznaczania nieruchomości w księdze wieczystej są dane katastru nieruchomości".
Jeśli zestawimy go z poświęconym oznaczaniu nieruchomości § 21 ppkt 1) g) i h) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 20 sierpnia 2003 r. w sprawie sposobu przenoszenia treści dotychczasowej księgi wieczystej do struktury księgi wieczystej prowadzonej w systemie informatycznym (Dz.U. nr 162 poz.1574), o treści: 3. Instrukcji katastralnej część V
|