|
Komentarz 39 (83/07) 17 września 2007 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Refleksja zamiast komentarza Wróciłem po tygodniowej nieobecności do kraju i z trudem uczę się zmian jakie w tym czasie zaistniały. Przebywałem na konferencji w kraju gdzie geodezja i GIS są jeszcze normalne (tematyka konferencji będzie zrelacjonowana w następnych komentarzach), stąd w zestawieniu z tym co dzieje się u nas spotęgowało się poczucie zagubienia. Niby jest to samo ale nie takie same. Zaczęły się wybory. Nie chodzi o te najważniejsze, parlamentarne. One się rozstrzygną za miesiąc i ktoś sformułuje nowy rząd. Ale ten nowy rząd będzie miał możliwość obsadzenia kilku tysięcy stanowisk. I o to chodzi. Jak tu wytypować tych co wzejdą i roztoczą kojący blask władzy i pieniędzy nad wiernymi pretorianami. I to są te wybory, które dokonują się teraz, które zaskakują z godziny na godzinę zmianami postaw i przekonań. Mnie osobiście najbardziej zdumiał awans „Geoforum“ do roli wydawnictwa rządowego, w którym minister publikuje swoje oświadczenie, w którym ukazuje się efekt pracy zespołu rządowego. Teraz stało się jasne skąd te wiadomości z pierwszej ręki o utworzeniu zespołu ekspertów, kilka tygodni przed jego powołaniem, o rowiązywaniu GUGiK, odwoływaniu Głównego Geodety Kraju, skąd cenzurowanie wypowiedzi. Po prostu mamy do czynienia z organem ministra. Nie zdawaliśmy sobie sprawy jakie potężne siły za tym organem stoją. Uświadomiło to sobie już wielu dyżurnych komentatorów, którzy jakby ostrożniej formułują wypowiedzi i nie mają odwagi nazwać rzeczy po imieniu. Poglądowa lekcja z niedawnym kierownictwem resortu reprezentowanego przez pana ministra też dała wielu do myślenia. Nikt jak do tej pory nie miał odwagi skomentować założeń do nowego prawa geodezyjnego. A przecież tam nie ma geodezji. To są założenia do ustawy o jakimś GIS-ie. Ale koledzy geodeci zamilkli. Zamilkli też recenzenci komentarzy. Wycofał się z zapowiedzianego uzasadnienia zarządzenia starosty kolega Piątkowski. Nie wypada zatem wychodzić przed orkiestrę. Pomilczę i ja. Tym bardziej, że zamieszczone w organie pana ministra napastliwe uwagi pod moim adresem zostały poprzedzone oświadczeniem z 18 czerwca (komentarz 26(70)), łącznie z wyjaśnieniem co to jest „Oligarcha“. I potrafię zrozumieć pana ministra, bo jeśli ja po tygodniu mam kłopoty ze znalezieniem się w nowej sytuacji to pan minister po dwudziestu latach mógł zatracić znaczenie pewnych słów, właśnie takich jak oligarcha czy geodezja. Przy okazji jednak był uprzejmy zareklamować firmę GEOBID, za co za moim pośrednictwem koleżanka Weronika Borys dziękuje, zapewniając, że reklama nie była sponsorowana. Pani prezes zapewniła, że firma nie korzysta ze zleceń finansowanych z budżetu państwa, a od co najmniej 10 lat jest dyskryminowana przez kolejnych Głównych Geodetów Kraju, mimo to oferując polski produkt dobrej jakości, broni się sama. Pani Prezes dodała, że wszystkie prace badawczo-rozwojowe wkalkulowane są w cenę produktu, znacznie tańszego od konkurencji, bo nie wymagającego odrębnie płatnego serwisu i nie uzależnionego od ilości stanowisk w jednostce organizacyjnej. Za reklamę składa Panu Ministrowi podziękowanie. Ze swej strony mogę tylko dodać, że firma powstała w wyniku morderczej pracy jej załogi i nie korzystała z żadnych prezentów i udogodnień a jej siłą była i jest wiedza oraz znajomość polskich realiów. Edward Mecha 2. Specjalnie dla pana ministra Dostrzegając luki w postrzeganiu geodezji przez pana ministra zdecydowaliśmy się na kontynuowanie wydanych przez GISPOL Wytycznych na temat jednostek i identyfikatorów nieruchomości opracowanych przez ECE ONZ (jako kontynuacja tych wytycznych, które były podstawą przyznania Polsce środków PHARE na zintegrowany system katastralny), a przetłumaczonych i wydanych przez GISPOL we wrześniu 2005 r.
|