|
Komentarz techniczny 44 (88/07) 22 października 2007 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Stanowisko przewodniczącej oddziału warmińsko-mazurskiego W imieniu oddziału województwa warmińsko-mazurskiego stowarzyszenia GISPOL zdecydowałam się być również uczestnikiem dyskusji na temat sytuacji w naszej branży ze szczególnym uwzględnieniem procesu jaki toczy się od kilku lat wokół uchwalenia ustawy „Prawo geodezyjne“. Niestety ustawa stała się obiektem wojny podjazdowej pomiędzy różnymi ugrupowaniami politycznymi. Zapowiadały one, że za ich kadencji opracują nowoczesną i merytoryczną ustawę. Oczywiście miała być ona hitem na rynku geodezyjnym. Przykro jest czasami znosić upokorzenia i zarzuty skierowane do „zwyczajnych geodetów“. Tak niestety było. To my byliśmy głównym hamulcowym, to nam jest tak dobrze a więc po co cokolwiek zmieniać. Otóż pragnę z całą powagą podkreślić, że tak jak zależy geodetom na nowym otwarciu, polegającym na zmianie obyczajów w ośrodkach, na modernizacji ośrodków, na likwidacji barier stanowiących przeszkody nie do przejścia w terminowym załatwieniu obywatela, na uproszczeniu procedur, jakże często niedorzecznych, tak nie zależy na tym osobom na tzw. wysokich szczeblach władzy. Brak jest standardów. Brak rzeczowego podejścia do tematu instrukcji geodezyjnych szczególnie w kontekście faktu, że dziś mapę posiada każdy kto chce. Skanują materiały będące w PODGiK-ach, wektoryzują, zakładają bazy danych w oparciu o tak powstałe obrazki, które z przestrzeganiem zapisów instrukcji geodezyjnych mają niewiele wspólnego. W tych warunkach przedsiębiorcy geodezyjni karnie stoją w ośrodkach po materiały, bo przecież większość materiałów jest nadal w postaci analogowej, a nawet jak nie jest, to i tak długo jeszcze nie zobaczymy elektronicznej obsługi interesanta. To my „zwyczajni geodeci“ stoimy w kolejkach po mapę, to my obrywamy za zaniechania tych, którzy są odpowiedzialni za dobre prawo. Nie wyszło rządowi SLD, nie wyszło PIS-owi. Może wreszcie komuś wyjdzie. Nie mam pretensji do kolegów, którzy podjęli się działać w Komisji Ekspertów. Chcieli dobrze, chcieli uczestniczyć w przemianach, dać nam dobre założenia do prawa geodezyjnego. Trafili na skłócone towarzystwo, trafili na przeszkody, których nie dało się pokonać. Kolejne dwa lata zmarnowane. Niestety nic dobrego o „założeniach“ nie da się powiedzieć. Powód jest jeden, założenia nie załatwiły, żadnej sprawy do końca. Ogólnikowe stwierdzenia rozczarowują. Czekaliśmy na konkrety i nie doczekaliśmy się. Walczymy na wszystkich frontach o utrzymanie GUGiK-u i bardzo dobrze, bo dzięki temu ranga geodezji jest znacznie wyższa, ale nie dajemy żadnych ku temu argumentów. Według władzy jesteśmy niereformowalni. Dalsze krytykowanie samych siebie niewiele już do sprawy wniesie, dlatego z dużą nadzieją przyjęłam deklarację Polskiej Geodezji Komercyjnej w kwestii „wzięcia sprawy w swoje ręce“ przy tworzeniu prawa geodezyjnego i katastralnego. Czas dla decydentów minął, ale dla nas też niebawem może się skończyć. Drodzy czytelnicy: Dzisiaj powinniśmy rozmawiać o tym, że administracja jest niewydolna. Dalsze zatrudnianie coraz to nowych ludzi na niskich uposażeniach nie ma sensu. Trzeba wprowadzić do branży mierniczych przysięgłych. Jak oni będą działać, w postaci kancelarii prawniczych, biur, czy jeszcze inaczej, jest sprawą niezwykle istotną. Kto dzisiaj w Polsce może założyć sieć kancelarii we wszystkich powiatach? Należy określić jednoznacznie czym jest zasób państwowy i kto powinien go prowadzić uznając fakt, że w zasobie tym musi być kataster. Jaką wtedy rolę przypiszemy samorządom i ośrodkom samorządowym? Szanowni Państwo! Tematów do podjęcia jest wiele, nie da się natychmiast wszystkich załatwić. Należy żałować, że MSWiA nie pociągnęło dalej tematu dotyczącego zmian w inwentaryzacji i ewidencji sieci uzbrojenia terenu. Kierunek był bardzo dobry. Projekt miał wady, ale dawało się je usunąć. A przecież uzbrojenie terenu jest najważniejszym elementem każdego systemu. To w związku z uzbrojeniem terenu można pójść do więzienia. Chciałabym odnieść się do tej kwestii z pozycji nie tylko wykonawcy od 11 lat zajmującego się zakładaniem i aktualizacją GESUT na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, ale także przez dwa lata pracownika wojewódzkiej inspekcji geodezyjnej i kartograficznej. Wiele pomysłów wówczas zawartych w projekcie było słusznych, zwłaszcza dotyczących podkreślenia udziału geodety w procesie inwestycyjnym, oraz prawnego zobowiązania zarządców sieci do przekazywania aktualnych danych o sieciach i to w formie numerycznej do organu prowadzącego GESUT. Natomiast nadal brakuje przepisów prawnych, które rozwiązałyby problem całej istniejącej już sieci uzbrojenia terenu. Zaproponowane rozwiązania prawne były wystarczające gdybyśmy dopiero rozpoczynali proces rozwoju kraju i wszystko co nowe od razu wprowadzilibyśmy do ewidencji, ale tak nie jest: mamy tysiące km sieci, które w 80%, zostały pomierzone i w odgik znajdują się operaty z pomiarów powykonawczych, uzupełniających, map zasadniczych z naniesionym uzbrojeniem. To cała istniejąca już sieć musi być podstawą do założenia rejestru sieci uzbrojenia terenu i dopiero mając bazę z danymi już istniejącymi można ją uzupełniać o nowe odcinki sieci. W tym miejscu pozwolę sobie określić przyczyny zbyt powolnego tworzenia GESUT-u w kraju. Nie było rozwiązań prawnych zobowiązujących zarządców sieci do współudziału finansowego w tworzeniu podstawowego rejestru sieci uzbrojenia terenu, na którym byłaby oparta rozszerzona w treści ewidencja branżowa. Istniejące przepisy zobowiązywały jednostki branżowe do prowadzenia ewidencji swoich zasobów i zarządcy sieci prowadzili taką ewidencję, ale w formie tradycyjnej nie czując konieczności powiązania położenia przewodów na podstawie danych z geodezji oraz stałej aktualizacji danych o przewody wyłączone z eksploatacji. W Olsztynie gdzie od 1997 r. mamy pełną bazę GESUT wszystkich sieci uzbrojenia terenu, tylko Zakłady Energetyczny w oparciu o naszą ewidencję zbudował swój branżowy system zarządzania, natomiast pozostałe branże jak np. przedsiębiorstwo wodociągów i kanalizacji wykorzystują GESUT przy awariach sieci, gdy zachodzi konieczność wykonania prac ziemnych oraz przy uzgodnieniach branżowych. Swoją ewidencję branżową prowadzą dalej w tradycyjny sposób. Wg naszej wiedzy tylko ok. 20% zarządców sieci w kraju przygotowana jest merytorycznie, kadrowo i sprzętowo do prowadzenia ewidencji sieci w formie numerycznej i przekazywania swoich danych drogą elektroniczną, tak więc przekazanie wszystkich kompetencji do tworzenia ewidencji sieci uzbrojenia terenu gestorom sieci, uzdrowi sytuację jeśli chodzi o finanse, natomiast może skomplikować jeśli chodzi o technikę lub tzw. przyśpieszenie. Szanowni Państwo! W wielu PODGiK-ach zostały podpisane porozumienia gwarantujące instytucjom branżowym dostęp do aktualnych materiałów geodezyjnych. Nie należy się zatem dziwić, że dziś mapę wykonują lub mają za symboliczne pieniądze wszyscy, którzy ją potrzebują z pominięciem wykonawstwa geodezyjnego. Zmiany w prawie geodezyjnym i kartograficznym muszą pociągnąć zmiany w przepisach branżowych oraz w prawie budowlanym, głównie w części dotyczącej zespołów uzgadniania dokumentacji projektowej. Ostatni problem jaki chciałam poruszyć dotyczy WBGiTR-ów. Począwszy od 1989 r. ich działalność jest systematycznie przeciwstawiana rynkowemu wykonawstwu geodezyjnemu. Gdy już rynek zaczyna się normalizować, natychmiast ktoś, najczęściej z Ministerstwa Rolnictwa wypuszcza kolejną bombę, która ma chyba na celu przede wszystkim skłócić obie strony. Czy naprawdę przez 18 lat nie można było znaleźć właściwego miejsca dla wszystkich podmiotów w Polsce. Nadszedł czas, żeby przestać grać a zacząć pracować i tego od nowej władzy oczekuję. Mariola Gilska 2. List wysłany do Głównego Geodety Kraju
|