Komentarz 45 (89/07)

29 października 2007 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne Koleżanki i Koledzy Geodeci Powiatowi, Kierownicy ODGiK!

1. Wreszcie drgnęło

Za przyczyną minionych wyborów powstała nadzieja, że obudzi się z letargu nie tylko kraj, ale i geodezja, która w poważnym stopniu rzutuje na efektywność rozwoju gospodarczego.

Wyborcy surowo ocenili skuteczność realizacji poprzednich zapowiedzi przedwyborczych ustępującej ekipy i obdarzyli mandatem zaufania partię obiecującą szybki dobrobyt. W tej partii skupiony jest największy potencjał intelektualny współczesnej Polski i są realne nadzieje na jego wykorzystanie w praktyce najbliższych lat, tym bardziej, że jak nigdy przedtem i potem, popłynie do Polski w okresie kadencji nowej władzy, strumień pieniędzy unijnych.

Zwycięska Platforma nie ma innego wyjścia jak oprzeć się na kwalifikacjach i doświadczeniu sprawdzonych działaczy gospodarczych, bo czasu stracono dotąd tak dużo, że na takie eksperymenty kadrowe, jakie fundował nam poprzedni rząd, może społeczeństwu zabraknąć cierpliwości, grzebiąc w morzu protestów społecznych rozbudzone apetyty na zapowiedziany dobrobyt.

Powtórka Irlandii w Polsce jest oczywiście możliwa, ale nie zrealizują jej ludzie, którzy muszą się wszystkiego uczyć od zera, a zanim się nauczą, to już ich zdejmą za nieudolność. W cywilizowanym świecie ludzi do pracy w administracji i w polityce się wytrwale kształci, u nas niestety po upływie ćwierć wieku wrócił model człowieka miernego, biernego ale wiernego i według tego kryterium w okresie minionych 2 lat dokonano poważnych zmian w obsadzie stanowisk kierowniczych różnych szczebli i tego nowa ekipa szybko się nie pozbędzie, a czas niestety będzie naglił.

Takim żałosnym przykładem nietrafionej nominacji jest wiceminister nadzorujący geodezję. Jego dokonaniom poświęcimy następny komentarz. Nic jednak nie przywróci straconego czasu.

Należy przypuszczać, że jak tylko powstanie nowy rząd, to pan wiceminister odejdzie. Odejdzie w przekonaniu krzywdy z pozbawienia go geodezyjnej zabawki, nad którą się znęcał w przeświadczeniu, że ta zabawka pragnie tak szorstkich i nieudolnych pieszczot. Do historii przejdą jego niezliczone zapowiedzi likwidacji Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii oraz odwoływania Głównego Geodety Kraju. Zapewne będzie dalej doradzał opozycji w sprawach geodezji, bo czuje się ekspertem w tej dziedzinie, boć to on wysterował tzw. Raport Zespołu Ekspertów.

Jak nie daj Boże nowy rząd da się na tę wędkę złapać, to w dziedzinie spraw terenowo-prawnych stojących u podstaw każdej inwestycji, na pewno w Polsce drugiej Irlandii nie będzie.

Takich dziedzin jak geodezja jest mnóstwo. Ustępująca opcja polityczna nie miała fachowego zaplecza kadrowego ale miała ambicję obsadzenia maksymalnej ilości ośrodków decyzyjnych swoimi ludźmi, stąd i szerząca się anarchia w dziedzinach gdzie prawie niemożliwym było ją wprowadzić.

Dla przykładu zadbane i świetnie rozwijające się od ćwierć wieku sanatorium miało w konkursie wybranego naczelnego lekarza, autora rozwojowego sukcesu. Niestety, miał on niesłuszne pochodzenie i szybko utracił zaufanie nowej władzy. Po kierowniczych zmianach kadrowych w niespełna rok zaroiło się w sanatorium od biznesu kioskowego, sklepowego, korytarzowego, łącznie z lewym alkoholem, w prywatne ręce poszedł duży parking, ogólnodostępny dansing emanuje w środku nocy hałasem na sanatorium i okolicę, a na każdym kroku mrozi arogancja i niekompetencja. Właśnie arogancja i zastraszanie najczęściej towarzyszy niekompetencji, jest jej naturalnym następstwem.

Do wspomnianego sanatorium prowadzi droga krajowa, której pięciokilometrowy odcinek remontowany jest od roku. Tworzą się tam wielogodzinne korki. Ostatnio z braku pieniędzy prace zahamowano. Cena traconego od roku w korkach czasu użytkowników drogi wielokrotnie przekroczyła już koszt remontu.

Aglomeracja śląska. Szeroka pięciopasmowa arteria, z czego trzy pasy na długości pół kilometra zamknięto na okres 6 tygodni po to, aby do arterii podłączyć wjazd do kolejnego, trzeciego już w tym miejscu domu towarowego. Wjazd zwykły, który można wykonać w 24 godziny. W podobnych aglomeracjach na Zachodzie jezdnie udostępnia się na ściśle określone godziny, a opłaty są tak wysokie, że inwestor dobrze kalkuluje czas wejścia, aby nie zbankrutować.

2. Potrzebny zastrzyk entuzjazmu

Entuzjazm nowego rządu szybko ostygnie, jeśli nie uda mu się przełamać wszechobecnego marazmu, nawyków tumiwisizmu, prywaty, jeśli nie będzie wsparty społecznym zaangażowaniem w identyfikacji źródeł biernego oporu wywołanych najczęściej brakiem kwalifikacji lub co gorsze pozorowanym kształceniem, tylko po to, aby zgarnąć kasę.

Ale czy jest jeszcze możliwe wykrzesanie społecznego wsparcia? Wybory pokazały, że na krótkotrwałe zrywy jeszcze społeczeństwo stać.

A czy jest to możliwe w naszym małym geodezyjnym światku?

Dla człowieka racjonalnie myślącego odpowiedź jest negatywna. W okresie minionych 2 lat nie odnotowano żadnych symptomów wskazujących na funkcjonowanie geodezyjnego instynktu samozachowawczego.

Wydaje się, iż nasza centralna władza geodezyjna nie dysponuje programem naprawczym i działa od przypadku do przypadku, aby przeżyć. Podstawowe narzędzie sprawowania władzy w demokratycznym kraju, jakim są regulacje prawne i standardy, jakby władzy tej nie interesowały. Zaś środowisko w terenie żyje od zlecenia do zlecenia i daje się terroryzować historycznymi instrukcjami technicznymi przez nisko wynagradzanych urzędników, dla których jedną z nielicznych satysfakcji jest możliwość przeczołgania kolegi.

Środowisko dało się zastraszyć informatykom, geomatykom i różnym oszołomom z politycznego nadania.

Kiedy wreszcie powstała szansa na odrodzenie podstaw geodezji poprzez cytowane w poprzednich komentarzach ustawy, to odnosi się wrażenie, że z wyjątkiem posłanki Paluch nikt z naczelnych geodezyjnych władz nie interesował się losami ustaw, co bardzo źle wróży przepisom wykonawczym i samej realizacji. I tak kolejna, może już ostatnia szansa przechodzi nam przed nosem.

W okresie kilku minionych tygodni mieliście państwo w komentarzach możliwość zapoznania się z opiniami różnych przedstawicieli naszego środowiska. Były wśród nich dwie opinie geodetów powiatowych, jedna przedsiębiorcy z doświadczeniem administracyjnym, twórcy oprogramowania, jedna wykonawcy, też z doświadczeniem administracyjnym. W przygotowaniu jest interesująca opinia kolegi z nadzoru geodezyjnego, który napisał i obronił prace magisterską na Wydziale Prawa Uniwersytetu Szczecińskiego. Są to opinie oparte na wiedzy, głębokiej i wszechstronnej, udostępnianej za darmo, z wewnętrznego przekonania.

Za znacznie oddaloną od geodezyjnej wiedzę głoszoną przez liczące się nazwiska np. w świecie prawniczym trzeba płacić trzy a nawet 7 tys. zł za wykład. Ciekawe, ile kosztował raport Zespołu Ekspertów?

Nasz GUGiK może by i chciał coś pożytecznego zrobić, ale za darmo, bo nie ma pieniędzy, jako że cały budżet lokuje w spłacie zobowiązań poprzedniej ekipy.

Podobny los, jak na razie zarysowany jest przez nowym rządem, po jego utworzeniu.

Jako organizacja interdyscyplinarna będziemy się starać wspierać wysiłki nowych władz, spróbujemy zebrać propozycje koleżanek i kolegów podczas grudniowego seminarium w Katowicach i przedstawić je nowym władzom, jako skromny wkład w budowę drugiej Irlandii w Polsce.

Gdzieś tam jeszcze tlą się resztki nadziei, że się uda.

- Powrót -