|
Komentarz 46 (90/07) 5 listopada 2007 r. Szanowne Koleżanki i Koledzy! 1. Początki ministra Piętaka w geodezji Zgodnie z ubiegłotygodniową obietnicą dziś ocena dokonań Ministra Piętaka. Minister Piętak sprawami geodezji interesował się już w roku 2004, kiedy w Sejmie rozpatrywany był projekt nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego (uczestniczył nawet w którymś z prawie czterdziestu posiedzeń Podkomisji Nadzwyczajnej); zetknął się z tematem po powrocie z Francji, w trakcie prac Zespołu ds. informatyzacji Państwa, prowadzonych przez Klub Parlamentarny PIS; w listopadzie 2004 r. zorganizował w Sejmie seminarium poświęcone problematyce geodezyjnej, ale głos zabierał tylko w sprawach organizacyjnych; natomiast publicznie na temat geodezji wypowiedział się po raz pierwszy 19 maja 2005 r. podczas seminarium dla odpowiedzialnych za sprawy geodezji pracowników samorządowych. W trakcie seminarium, w którym uczestniczyło troje posłów zaangażowanych w prace nad ustawą, pan Piotr Piętak powiedział (tekst odtworzono na podstawie nagrań z dwóch kamer video, które rejestrowały obrady): Dzień dobry Państwu! Ja jak się państwo domyślacie nie jestem geodetą i sprawą ustawy nowelizacja Prawa geodezyjnego zajmuję się jako członek grupy roboczej PiS ds. informatyzacji administracji publicznej i na wstępie zanim rzucę kilka uwag ze swego półtorarocznego doświadczenia mogę powiedzieć jedną rzecz. Jeżeli ta ustawa, i to mówię w imieniu Prawa i Sprawiedliwości, jeżeli ta ustawa zostanie uchwalona w tym kształcie w jakim jest w Sejmie, to po wyborach pierwsza nowelizacja o którą wystąpię, będzie ta. Dlaczego? Otóż dlatego, że ta ustawa, a także kryjące się, realizowane za nią projekty, zdezintegrują do końca państwo polskie. Taka jest ocena od początku tej nowelizacji, a w szczególności także tych projektów, które są realizowane. Jest to sprawa dla Prawa i Sprawiedliwości, które zajmuje się już informacyjną reformą administracji publicznej w Polsce priorytetowo, tak np. żeby przedstawiciele Głównego Urzędu Geodezji i Ministerstwa mieli świadomość, że partie opozycyjne zdają sobie doskonale sprawę, że partie opozycyjne które mogą zdobyć władzę w wyborach, zdają sobie sprawę z tego, że jeżeli zostanie ona uchwalona w tym kształcie, w którym w tej chwili jest w Sejmie, może do końca zdezintegrować nasze państwo. Może to są bardzo poważne rzeczy ale rzucę kilka słów na temat informacyjnej reformy państwa, którą przygotowujemy. Otóż ta reforma zakłada, wychodzi z diagnoz następujących: Państwo Polskie, i o tym doskonale państwo wiecie, po 1990 r. stało się państwem sektorowym, to znaczy każde ministerstwo robi to, co chce. Otóż, jak wiemy wszyscy doskonale, informacja jest czymś wspólnym dla nas wszystkich. Niestety te systemy informacyjne robione przez wiele ministerstw po prostu nie komunikują się między sobą,. Ja już nie mówię o tym, że dzięki temu koszt utrzymania infrastruktury informacyjnej państwa wzrasta. Następuje całkowita automatyzacja, czy jak mówią informatycy redundancja czyli powtarzalność danych, no bo to są rzeczy ewidentne, natomiast ta sytuacja prowadzi powoli do kompletnej dezintegracji państwa. Otóż zupełnie niedopuszczalne, co jest proste, czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy i ta sytuacja, że będziemy przyjmowali i uchwalali ustawy, które z punktu widzenia informacji, która jest podstawowym dobrem o czym się często zapomina, które wzbogaca gospodarkę, która nas ogarnia, to ta ustawa mogłaby zdezintegrować nie tylko wszelkie działania administracji publicznej, ale także utrudnić i utrudnia prowadzenie oczywiście gospodarki i czy w przypadkach transakcji wpływających na gospodarkę elektronicznie. Chciałem powiedzieć, że te wielkie projekty, wspaniałe projekty, które idą z konsekwencją nowelizacji ustawy o geodezji, są projektami, które nie są potrzebne z punktu widzenia tendencji rozwojowych państwa i społeczeństwa informacyjnego. Otóż na całym świecie od tego typu projektów, gdzie się wszystko informatyzuje, zupełnie się odchodzi. Dlaczego się odchodzi? Bo są nieskuteczne i za kosztowne. Robi się na przykład aktualizacje nieruchomości w momencie przeprowadzania transakcji. Tutaj nie będę podważał stanowiska prof. Józefa Oleńskiego, którego przedstawiałem na wielu konferencjach, te cele które myśmy wprowadzili w związku z tą nowelizacją po prostu są spetryfikowane w znaczeniu informacyjnym. Ale petryfikacja celu informacyjnego w dzisiejszym świecie jest po prostu niedopuszczalna. Niedopuszczalna z tego względu, że koszty zmian infrastruktury informacyjnej wzrastają w sposób geometryczny, skokowy. Na przykład ten przykład z infrastrukturą krajową. Ktoś wpadł na pomysł poprowadzenia jej przez Koluszki i to można zrozumieć, jeśli są na to pieniądze. To są takie problemy. Infrastruktura państwa raz utworzona wytycza naszą przyszłość, w tym przyszłość w Unii Europejskiej. Chciałbym się też odnieść do pewnych spraw, które mnie bardzo zaskoczyły w związku z tą nowelizacją. Ja myślałem na początku, że to jest żart, że tu są jakieś interesy. Te interesy są tu ewidentne. To jest tak ewidentne, jak temat w którym robiłem ekspertyzę dla miasta stołecznego Warszawy, ekspertyzę systemu Matra. Ja byłem przekonany, że to co się mówi to w jakichś 20, 30 czy 40 % ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jak widzimy informatyków np. to w telewizji, czy gdziekolwiek, oni przedstawiają jakieś kwadraciki, jakieś strzałki, to wszystko chodzi i się trzyma. I jak ja się zabieram to tej ekspertyzy obojętnie, powtarzam obojętnie, jak do jakiegokolwiek systemu informatycznego i ma się wrażenie, że wszyscy nasi wielcy informatycy w tych wspaniałych przedsiębiorstwach po prostu nie znają podstaw informatyki. I to dotyczy i systemu Matra czy innych. Wszystkie systemy w Polsce, które zbierają informacje wychodzą z założenia jednego, absolutnie błędnego, że struktura tych danych zbieranych na najniższym poziomie i na tym najwyższym, jest jednakowa. To jest założenie błędne. Każdy z nich doskonale wie, że jest to założenie błędne. System Matra czy system księgi wieczystej właśnie to udowodnił dokładnie. Systemy CEPIK-u czy państwo słyszeliście? Wszystko zrobiono wspaniale, tylko się okazało, że 50% danych jest nie do użytku. I jeżeli byśmy poszli z systemem SPEK, który jest systemem, który ma ułatwić pozyskiwanie czy wypożyczanie z Unii Europejskiej czy pieniędzy strukturalnych, też nie działa. Czyli w zasadzie czego nie dotkniemy w informatyce polskiej, to nie działa. Ogarnia mnie tu przerażenie, bo w informatyce tak nie ma, że coś działa lub nie działa. Ja kiedyś pracowałem we Francji nad systemem wymiaru międzybankowego, żeby każdy z nas mógł sobie brać kartą pieniądze w każdym okienku każdego banku. Ten system działał, aż nagle pewnego dnia ten system przestał działać. We Francji była prawie rewolucja. Ludzie wyjeżdżają na Weekend i nie mogą pobrać swoich pieniędzy. I tak może się zdarzyć w każdym systemie, ale nie jako reguła. W Polsce obserwuję, że podejmuje się systemy z chęcią załatwienia wszystkich zaszłości politycznych przy pomocy tych systemów. Jak rozmawiałem z przedstawicielami GUGiK-u to wydawało mi się, że oni przy pomocy tych wspaniałych systemów wymażą całkowicie przeszłość. Otóż jest to niemożliwe. I tutaj taki krótki opis tego. To było tu mówione, ale nie wiem czy to dociera do wszystkich. Otóż za każdym razem, tu przed południem też to było. A to jest błąd. Kataster i ewidencja gruntów czy nieruchomości jest zupełnie czymś innym. Kataster istniał w Polsce przed wojną, do 1955 r., a w 1955 został zniesiony i zastąpiony ewidencją gruntów. Jaki miało to sens. Wiadomo jaki. Po prostu zgodność między ewidencją gruntów a księgami wieczystymi przestała obowiązywać. Więc jak możemy technicznie wyrównać wszelkie, powiedzmy szczerze komunistyczne reformy, czy antywłasnościowe, przy pomocy techniki? Jest to niemożliwe. Ten system, bodajże w Gliwicach gdzie go założono, działał na zasadzie takiego perpetuum mobile, się obracał, obracał i wyrzucał wszystkie dane niezgodne, a prawie wszystkie dane były niezgodne. Jak tak po prostu rozmawiam z dygnitarzami III RP, to po prostu nie rozumiem. To, że u nas jest jakaś szczególna właściwość środowiska, ogromna wiara, że postęp i informatyka rozwiąże nasze wszelkie zaszłości pozostałe po PRL-u. Nie znikną. Informatyka tu nie ma nic do tego. Najważniejsza w tym wszystkim jest ustawa, Ustawa o geodezji jest czymś z punktu widzenia prawnego, w społeczeństwie informacyjnym, jest niedobrze skonstruowana. Dlatego jeszcze raz na końcu chciałem przypomnieć, że jeśli w jakimkolwiek przypadku byłaby ta ustawa w dzisiejszym Sejmie zatwierdzona, od wyborów partie opozycyjne będą tę ustawę nowelizowały, aby w żadnym przypadku nie naruszała infrastruktury informacyjnej państwa. Dziękuję za uwagę. 2. Ocena pierwszego kontaktu z panem Piętakiem, przyszłym ministrem nadzorującym geodezję Ocena pierwszego kontaktu z przyszłym ministrem przez 150 uczestników obrad wypadła pozytywnie. Jak na niegeodetę, po dwudziestoletniej nieobecności w kraju, znajomość geodezyjnych realiów była znaczna, w zakresie katastru i centralnych systemów informatycznych trafna i dawała nadzieję, że opozycja jeśli dojdzie do władzy, to powinna sensownie ustawić funkcjonowanie służby geodezyjnej. Należy przypuszczać, że znaczny wpływ na stanowisko zaprezentowane przez pana Piętaka wywarła ekspertyza na temat systemu Matra przygotowana dla Urzędu miasta stołecznego Warszawa. Ostatecznie miesiąc później nowelizacja ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne została przez Sejm odrzucona. Były jeszcze próby przepchania rozwiązań ustawowych przez rozporządzenia wykonawcze do starej ustawy ale skończyło się to odebraniem Głównemu Geodecie inicjatywy legislacyjnej, której nie odzyskał do dziś. We wrześniu 2005 r. opozycja wygrała wybory a władzę przejął PiS. Koledzy geodeci powiatowi próbując pomóc nowej władzy w sensownym przystosowaniu geodezji do nowych zadań zorganizowali w dniach 16 i 17 listopada IV Forum Geodetów Powiatowych w Zegrzu koło Warszawy, które zaszczyciło swoją obecnością 4 posłów PiS, w tym poseł Jacek Falfus, który przedstawił klarowną wizję usprawniania geodezji. Wydawało się wtedy, że sprawy ruszą z kopyta. I ruszyły. 29 listopada odpowiedzialny wtedy za geodezję Minister Styczeń dał błogosławieństwo do podpisania umów związanych z Geoportalem, to jest kontynuujących IPE w dotychczasowej postaci, czyli bez podstawy prawnej. Pan Piotr Piętak uczestniczył w spotkaniach z ministrem Styczniem. Uczestniczyło również wielu kolegów geodetów. Zmieniła się zatem władza ale nic się nie zmieniło w geodezji. W lutym 2006 r. ogłoszono konkurs na Głównego Geodetę Kraju, rozstrzygnięty w lipcu tego roku. W lipcu wiceministrem w MSWiA został pan Piotr Piętak, który do tego czasu pilotował z ramienia PiS sprawy geodezji ale dopiero w lutym 2007 r. GUGiK przeszedł formalnie do MSWiA i wtedy też formalnie nadzór nad geodezją przejął minister Piętak. 3. Kolejne stanowisko pana Piętaka w sprawie geodezji Na zorganizowanym w Sejmie przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości w dniu 7 marca 2007 r. seminarium na temat „Rola geodezji i kartografii jako służby informacyjnej współczesnego państwa“ pan minister Piotr Piętak stwierdził między innymi (według materiałów poseminaryjnych, Konferencje-Seminaria Nr 2-II(7) 2007): „To spotkanie powinno się odbyć 14 miesięcy temu. Prawda. Niestety odbywa się dopiero dzisiaj i żeśmy, praktycznie przez 14 miesięcy nie zrobiliśmy to, co Klub Prawa i Sprawiedliwości miał opracowane bardzo dokładnie...“ „Zostałem mianowany przez pana Ministra Kaczmarka Wiceministrem odpowiedzialnym i nadzorującym Główny Urząd Geodezji i dlatego pierwszą sprawą, którą przygotowuję i tego nie kryję już od roku, będzie powołanie zespołu. Zespołu, który przygotuje to, o czym mówił pan Minister Jurgiel, czyli nową ustawę o geodezji, ale także przejrzę ok. 160 ustaw, które zawierają sprawy związane z informacjami geoprzestrzennymi. I ta praca będzie, tego zespołu, ja nie chcę wymieniać członków tego zespołu, ponieważ oni mnie o to prosili. Pierwsze zebranie odbyło się 1 marca, więc jak Państwo widzicie tydzień temu. Żeśmy zarysowali plan pracy, ten plan pracy będzie taki, że w maju przedstawimy założenia do ustawy o geodezji, które to założenia będą spełniały warunki brzegowe polityczne i będą przedstawione po prostu posłom PISu czy są do zaakceptowania.“ „Otóż ten zespół będzie powołany i będzie pracował cały czas nie tylko pod moim nadzorem, tylko pod jakby na każdym tym posiedzeniu będę osobiście obecny tego zespołu eksperckiego i będę przekazywał i będę się starał przekazywać też te wnioski szerszemu środowisku geodezyjnemu by dyskusja się rozpoczęła i by pewne, nie ukrywajmy tego sprzeczności interesów, które się pojawią, były natychmiast zdefiniowane i by zaczęto rozmawiać o pewnych kompromisach. O jakich kompromisach ja bym chciał wspomnieć. Otóż rzeczą jest ewidentną jest jedna rzecz, to co żeśmy odziedziczyli w 2005 r., jeśli chodzi o geodezję, to myśmy odziedziczyli coś w sensie dosłownym po komunizmie. Proszę sobie przypomnieć sprawę taką jak ustawa była uchwalona przez sejm PRL-u. No to była ustawa o geodezji, 17.05, dzień moich urodzin przy okazji, 1989 roku uchwalono ostatnią ustawę na 2 czy 3 tygodnie przed wyborami 4 czerwca. Ja nie wiem czy to jest przypadek. Jestem daleki od tzw. spiskowego, mafijnego myślenia, no jednak mimo wszystko, gdy się popatrzymy na tą ustawę, to ona petryfikuje pewne interesy, interesy całkowicie sprzeczne z gospodarką rynkową, ale z tą rewolucja geoinformacyjną, która się potem następnie potoczyła. Jeżeli pomyślimy, że od 1989 roku była jedna nowelizacja, taka naprawdę autentyczna, i to nowelizacja, która była wymuszona, oczywiście przez ustawy o zmianach administracji w 1998 roku, to rzeczywiście muszę powiedzieć, że ja nie chciałbym obliczać ile my strat z tego powodu, z tego tytułu tej ustawy nie znowelizowanej lub nie uchwalonej na nowo, ile my żeśmy stracili. Otóż jest rzeczą ewidentną i tu przechodzę do naszego tematu, że wszyscy geodeci powiatowi żyją z tą ustawą od 16 lat, a ja śmiem twierdzić, że nie od 16 a od 50 lat. Bo w gruncie rzeczy proszę Państwa, jakby spojrzeć na to głębiej, to tak od 1945 roku, kiedy wyszło, kiedy utworzono Główny Urząd Pomiaru w kraju, to w zasadzie w sensie prawnym nie tak wiele się zmieniło. I to jest sytuacja jakby wyjątkowa. Bo rzeczywiście Główny Urząd Geodezji został jakby całkowicie wyrwany z tych wszystkich zmian, które mieliśmy podczas ostatnich 16 lat. My możemy te zmiany krytykować i słusznie je krytykujemy, ale to była jakby wydzielona wyspa, wydzielona wyspa całkowicie nie kontrolowana przez rząd. Mówię tylko o Głównym Urzędzie Geodezji. Otóż to na pewno, ja nie wiem w jakim kierunku i tego nie będę w tej chwili definiował, ale to się musi ewidentnie zmienić“. 4. Podsumowanie dokonań pana ministra Oczywiście wystąpienie pana ministra było na spotkaniu marcowym o wiele dłuższe i barwniejsze. Jeśli czytelników ono zainteresuje w całości chętnie je przedstawimy, ale już to co przytoczono wyżej, wskazuje na poważną zmianę w sposobie postrzegania geodezji przez pana ministra. Stało się to za przyczyną geodetów i osób aspirujących do geodezji, z zespołu ekspertów, w którym o dziwo znajdujemy tych, których w maju 2005 r. pan minister piętnował jako twórców geodezyjnej nędzy. Te nazwiska warto zapamiętać, bo idziemy o zakład, że znajdą się oni w otoczeniu ministra z nowej opcji politycznej, tak jak skutecznie przemieszczali się między poprzednimi opcjami. Co Zespół Ekspertów wyprodukował i jak to ze środowiskiem skonsultował wszyscy doskonale wiedzą. Do 14 straconych miesięcy, w marcu doszło kolejnych osiem. W jakim kierunku przekonwertował sposób myślenia pan minister opisaliśmy w komentarzu 26 (70) z 18 czerwca br. Zamieszczone tam fragmenty wystąpienia pana ministra podczas seminarium GUGiK odbytego w dniu 11 czerwca br. nie pozostawiają złudzeń, iż minister identyfikuje geodezję tylko z geoinformacją (i pomyśleć, że to geodecie udało się ministrowi tak wymodelować sposób widzenia branży!). Dlatego też przypuszczać należy, że pan minister nawet nie zauważył jak rząd i posłowie postanowili rozwiązać podstawowy problem geodezji bez pana ministra, nakładając na niego tylko zadanie do wykonania.i I w taki oto sposób pan minister Piętak złapał fuchę zsynchronizowania katastru z księgami wieczystymi w okresie 6 miesięcy, czyli wyczyszczenia w 6 miesięcy tego co nie udało się zrobić w okresie 60 lat, albo inaczej co przez 60 lat zaśmiecano. W dodatku za darmo, bo pieniędzy na ten cel nie przewidziano. W dyskusji nad tym historycznym dla geodezji aktem prawnym pan minister, nawet nie uczestniczył, choć z przemówienia wygłoszonego 19 maja 2005 roku wynikałoby, że wie o co chodzi. Tak po prawdzie, to jako sprawca źle przygotowanego przedsięwzięcia powinien go poprowadzić i być rozliczonym po jego totalnej klapie, ale on ma inne sprawy, za które zostanie rozliczony wcześniej, tak że komuś innemu przyjdzie ten tort skonsumować. A tak na marginesie, to dobrze, że ktoś wyręczy pana ministra z nadzorowania rejestrów państwowych, bo jeśli w 1.5 miesiąca nie potrafi łsobie poradzić z zamieszczonym na stronie internetowej MSWiA rejestrem danych teleadresowych powiatów i miast na prawach powiatu i upiera się, że Kraków i Poznań należą do województwa opolskiego, Szczecinem i Bydgoszczą zawiaduje Gdańsk a Wrocławiem Katowice (wytknęliśmy to w komentarzu 40 (84) z 24 września br. i w piśmie z 28 września br.), to może lepiej, że nie będzie bilansował kilku milionów działek. Gorzej z tą reklamą Sanatorium Modrzew, AgroMetu i Nieruchomości z Gniezna, zamieszczoną też na stronie internetowej MSWiA, jako że taką promocję CBA gotowe jest uznać za działanie o charakterze korupcyjnym. i Chodzi w pierwszej kolejności o ustawę 1/ z dnia 7 września 2007 r. o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego (Dz.U. nr 191 poz.1365), a w szczególności jej art.1 ust.5, który wejdzie w życie w dniu 18 listopada br., ale także o ustawę 2/ z dnia 24 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o gospodarcze nieruchomościami oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U.nr 173 poz.1218), a w szczególności jej art. 23 ust.1c, który wszedł w życie 21 października br. |