Komentarz 48 (92/07)

19 listopada 2007 r.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Szanowne Panie i Panowie Prezydenci i Starostowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Szanowne Koleżanki i Koledzy Geodeci Powiatowi, Kierownicy ODGiK!

1. Czyżby demony przeszłości ożyły?

Z dniem dzisiejszym wchodzi w życie nadzwyczaj doniosła dla geodezji ustawa o ujawnianiu w księgach wieczystych nieruchomości Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego.

Jednocześnie ciągle jeszcze nie jest rozwiązany problem ogromnego przedsięwzięcia IPE, który krąży w postaci różnych umów i przekazywanych danych. Wierzyć się nie chce, że mimo wielokrotnie kwestionowanego braku podstawy prawnej tego systemu, do dnia dzisiejszego nie udało się opanować skutków projektu.

Gdy poprzedni GGK nakłaniał starostów do podpisania Porozumienia w sprawie realizacji IPE, w trybie ekspresowym z godziny na godzinę, bo były jakoby zagrożone środki unijne, trwały prace nad nowelizacją Prawa geodezyjnego i kartograficznego, które podstawę tę miały utworzyć. Upłynęły 3 lata, i podstawy nie ma dalej, a umowy w sprawie przetwarzania i zewnętrznego administrowania repliką bazy danych w celu:

  • przekazywania zawiadomień o zmianach danych katastralnych do wydziałów ksiąg wieczystych w sądach rejonowych i organach podatkowych,

  • wydawania danych katastralnych dla potrzeb krajowego systemu ewidencji gospodarstw rolnych i zwierząt gospodarskich,

  • zapewnienia właściwemu sądowi rejonowemu, który zakłada i prowadzi księgi wieczyste w systemie informatycznym bezpośredniego dostępu do bazy danych katastralnych

dalej krążą i wielu starostom i geodetom powiatowym spędzają sen z oczu.

Różnice między księgami wieczystymi a ewidencją gruntów są tak wielkie, że każdorazowy wypis dla potrzeb wieczysto-księgowych musi być wielokrotnie sprawdzany, a bezkrytyczne przyjmowanie danych wieczysto-księgowych do katastru jest ryzykowne. Tylko stałe, bezpośrednie kontakty Wydziału Ksiąg Wieczystych z katastrem i na odwrót, zapewniają bezpieczeństwo obrotu prawnego.

Tymczasem projekt IPE zamierza w tym względzie wyręczyć powiat na odległość, obciążając urząd dodatkowo ogromną ilością pracy aktualizacyjnej i przesyłowej, bez zabezpieczenia odpowiednich środków.

Oznacza to, że ciągle jeszcze GUGiK czy CODGiK zamierza udostępniać dane trzem kontrahentom (KW, podatki, IACS), z których każdy wykorzystuje te dane, ustanawiając niekiedy bardzo dotkliwe relacje finansowe względem osób fizycznych i prawnych.

Na razie odpowiedzialność za te relacje obciąża starostę i każdorazowe udostępnianie danych jest skrupulatnie sprawdzane.

Powstaje pytanie, czy jest sens kontynuowania tak ryzykownego przedsięwzięcia, zwłaszcza teraz, kiedy wreszcie Rząd i Sejm zdecydowali się na synchronizację katastru, którego substytutem jest ewidencja gruntów z księgami wieczystymi.

Kontrahentom systemu, jest znany fakt, iż system wymiany danych ewidencyjnych SWDE jest niepełny i nie zapewnia jednoznacznego przepływu danych. Sprawa wyszła aż nazbyt jaskrawo podczas tak zwanego testowania systemów, nawet biorąc pod uwagę fakt, iż testowanie wykonywali informatycy, ponieważ różnice mają głównie charakter merytoryczny, a nie informatyczny. Jeśli mimo to krążą umowy o administrowaniu z zewnątrz przetworzonymi danymi, to muszą istnieć jakieś nadzwyczajne okoliczności, które uniemożliwiły dotąd rozwiązanie problemu.

Warto przy okazji wspomnieć, że śląski WINGiK w ramach czynności kontrolnych, zakwestionował procedury katastralne zmierzające do synchronizacji danych z księgami wieczystymi, zalecając dokonywanie nowych pomiarów z pominięciem danych katastralnych, co doprowadzi do jeszcze większych niezgodności między rejestrami. O fakcie tym Stowarzyszenie poinformowało prezesa GUGiK w piśmie z dnia 20 września br.

Pismo to ma szczególny aspekt, dotąd nie poruszany albo rzadko poruszany w publikacjach dotyczących geodezji, a związany z Trójkątem Trzech Cesarzy, o którym należy się parę słów wyjaśnienia.

2. Trójkąt Trzech Cesarzy

Otóż u zbiegu rzek Czarnej i Białej Przemszy, które od tego miejsca tworzą rzekę Przemszę, strasznie zanieczyszczony ściek wpadający do Wisły, zbiegały się formalnie do 11 listopada 1918 r. granice trzech cesarstw (Rosji, Austrii i Prus), a wzdłuż rzeki Czarnej Przemszy i Przemszy do 20 czerwca 1922 granice Polski i Prus. Dziś w miejscu tym zbiegają się granice trzech miast: Sosnowca, Jaworzna i Mysłowic. Miejsce nie jest specjalnie wyróżnione ani dostępne, choć po stronie byłego zaboru pruskiego rozciąga się linia potężnych umocnień, które mimo upływu stu lat prezentują się jak nowe. Jest też kamień pamiątkowy upamiętniający miejsce po wieży widokowej, jakich kilka wybudował na obrzeżach tysiącletniej Rzeszy jej ówczesny kanclerz Bismarck. Jak wielka to była wieża, niech zaświadczy fakt, iż z jej kamieni wybudowano katowicką katedrę i kościół w Brzęczkowicach.

Dla obywateli zjednoczonej Europy, to jakieś tam historyczne miejsce, które wyznaczało drogę dojścia do dzisiejszej sytuacji geopolitycznej. Dla geodetów i prawników, to jątrzący się czyrak w miejscu nie pozwalającym ani spokojnie usiąść, ani projektować gigantycznych systemów informatycznych typu IPE czy EKW, bez uprzedniego wyleczenia czyraka. A tego nie zrobiono, i wielu jeszcze geodetów kraju i ministrów sprawiedliwości wyszczerbi sobie na nim zęby, dopóki nie zaczną doceniać skutków, jaki ten punkcik na mapie wywarł na instytucji katastru i ksiąg wieczystych.

Wszyscy geodeci wiedzą oczywiście, że były kiedyś dwa katastry i rosyjski system rejestracji nieruchomości. Prof. Adamczewski, system rosyjski nazwał też katastrem i ma rację, gdyż tabele ukazowe były formą katastru, który tylko nie podlegał bieżącej aktualizacji. Można zatem mówić o trzech katastrach, choć de facto było ich pięć. Dochodzi jeszcze kataster zamojski, który wywarł istotny wpływ na sposób przekształcania katastru rosyjskiego. Ale był jeszcze, a o tym się nic nie mówi, kataster polski, który funkcjonował na obszarze województwa śląskiego i należących wtedy do Polski terenach obecnych województw: wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Wykorzystywano tam wprawdzie były kataster pruski, ale według reguł narzuconych przez polską administrację katastralną, według polskiego tekstu instrukcji katastralnej II i lokalnych modyfikacji wprowadzonych np. w woj. śląskim, w którym funkcjonowały dwa katastry (pruski i austriacki), ale organizacja katastru była jednolita (choć mapy, rejestry i księgi wieczyste różne). Na tych terenach istniało prawie stuprocentowe pokrycie księgami wieczystymi (na terenach byłego katastru pruskiego pełne, na terenach byłego katastru austriackiego były drobne luki w „Publicznych drogach i wodach“).

Okres międzywojennego dwudziestolecia, na Śląsku siedemnastolecia, był okresem burzliwego rozwoju gospodarczego. Przystąpiono m.in. do regulacji zamrożonych w okresie zaborów rzek granicznych: m.in. Brynicy (dopływ Czarnej Przemszy), Przemszy, Wisły i Białej w rejonie bielskim (które także stanowiły granicę między zaborami), ale spraw formalno- prawnych nie zdążono uregulować, między innymi z powodu ogromnego niedoboru kwalifikowanych mierniczych. W wyniku regulacji rzek, nastąpiły znaczące przemieszczenia obszarów przyległych. I tak np. obecnie znaczne powierzchniowo obszary Mysłowic (z założonymi starymi księgami wieczystymi) leżą na terenie miasta Jaworzna, jeszcze większe obszary Katowic leżą w granicach administracyjnych miasta Sosnowca, a równie pokaźne obszary Siemianowic Śl. na terenach powiatu będzińskiego. Nieruchomości te, a właściwie ich części, dysponując starymi księgami, mają na obszarze swoich nowych miast założone nowe księgi wieczyste i znajdują się one w obrocie. Są przedmiotem spadkobrania i opłacania podatków. Tu i tam. A ich właściciele (różni) często nawet nie mają o tym świadomości.

3. Czym grozi nieświadomość polskiej historii katastru?

To, że tam, na granicach byłych zaborów dla kilkudziesięciu czy nawet kilkuset hektarów istnieją podwójne księgi wieczyste i podwójne działki ewidencyjne, to w sumie drobiazg. Trochę ciągnących się latami procesów i sprawę jakoś się wyprowadzi. Gdzieś tam wyrzucą jednego czy kilku geodetów, że nie dopilnowali. Co bardziej gorliwy wójt czy starosta może się nawet dopatrzeć korupcji, no bo jak znika kilka hektarów terenów budowlanych, to ktoś musiał ukraść. A jak jeden teren ma dwie księgi, to też rodzi się podejrzenie, że ktoś wziął w łapę za podwójną sprzedaż. A że skutki regulacji rzek dotyczą terenów pod ongiś wodami płynącymi, to wiadomo poszkodowany został Skarb Państwa i powód do afery gotowy.

Niebezpieczeństwo tkwi jednak w czymś innym. Cały teren byłego katastru pruskiego jest okamieniowany (to znaczy ma zastabilizowane znakami trwałymi punkty graniczne). Prawie cały teren byłego katastru austriackiego w granicach przedwojennego Śląska też. To skutek funkcjonowania w okresie międzywojennym tego piątego, polskiego katastru. Każde rozgraniczenie czy podział, musiały się zakończyć okamieniowaniem nieruchomości, podczas gdy na terenach byłej Kongresówki do dziś unika się tego dobrego zwyczaju zaleconego przez kodeks cywilny. Każdy z kamieni dysponuje niezliczoną ilością miar nakładających się w czasie (niekiedy różnych, zwłaszcza na terenach szkód górniczych). Wiele z nich znajduje się w aktach, czyli w rękach właścicieli nieruchomości, i są wykorzystywane w sprawach roszczeniowych, jeszcze więcej znajduje się w aktach ksiąg wieczystych i jeśli ktoś dzisiaj wektoryzuje nieruchomości z mapy ewidencyjnej, to na tych terenach dopuszcza się ordynarnego fałszerstwa.

Ten problem przekroczył granice wyobraźni nawet śląskiego WINGiK, dla którego odtwarzanie stanu nieruchomości ze szkiców podstawowych nie jest pracą geodezyjną.

Sytuacja przekracza zwłaszcza granice wyobraźni młodszego pokolenia geodetów. Zaliczający się do tego młodszego pokolenia śląski WINGiK wzorem swego poprzedniego zwierzchnika polecił namierzyć i rozliczyć to, co widać. Coś podobnego do wektoryzacji zaordynowanej przez ARiMR. Wszakże na rozcinanie węzła mieczem mógł sobie pozwolić Aleksander Macedoński, ale nie urzędnik w demokratycznym państwie. Skutki tej zabawy zaczną się powoli ujawniać w trakcie realizacji ustawy z dnia 7 września br. o ujawnianiu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego. Nareszcie też zaczną się ujawniać skutki gliwicko-bytomskiego „perpetuum mobile“, jak nazwał to swego czasu minister Piętak i cały ten horror zaaplikowany geodezji przez autorów IPE. Pomysł w gruncie rzeczy nie był zły, ale do jego realizacji potrzeba było oprócz wiedzy informatycznej dużo wiedzy geodezyjnej, prawnej i historycznej, czym autorzy systemu nie dysponowali i wielce się dziwili, że system nie chce działać na danych rzeczywistych.

Dlatego też gęsia skórka wychodzi, wiedząc, że ciągle nierozwiązany jest problem IPE, podobny obecnie do przysłowiowego szkieletu schowanego w szafie. To prawda, że on będzie długo jeszcze straszył, ale zostawmy tę przyjemność następnym pokoleniem, jak będą badały przyczyny zastosowania przez polskich geodetów z przełomu tysiąclecia najbardziej zaawansowanych technik informatycznych do wymyślania od nowa kształtu koła.

Za dwa tygodnie odbędzie się w Katowicach seminarium poświęcone „Ewidencji mienia publicznego“. Tytuł seminarium może wprowadzać w błąd, gdyż chodzi o realizację ustawy z 7 września br. o wykazywaniu w księgach wieczystych mienia Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego, a to oznacza między innymi odtwarzanie w Polsce katastru. Miejmy nadzieję, że w Katowicach zapadnie impuls do profesjonalnego odtworzenia katastru, tym bardziej, że polski urząd katastralny oficjalnie funkcjonował w Katowicach do 1939 r., a po wojnie już pod zmienioną nazwą działał do 1953 r., zaś operaty katastralne funkcjonują do dziś. Znamienny przy tym jest fakt, że trwały, monumentalny ślad po Trójkącie Trzech Cesarzy, uosabiającym 3 katastry, tkwi w murach katowickiej katedry pw. Chrystusa Króla.

4. Program obrad katowickiego seminarium „Ewidencja Mienia Publicznego“

w dniach 3-4 grudnia 2007 r., Katowice, Hotel Qubus

2 grudnia 2007 r. (niedziela)

Rejestracja uczestników obrad od godz. 18.00-21.00 w Hotelu Katowice

3 grudnia 2007 r. (poniedziałek)

800 - 930

Rejestracja uczestników obrad w hotelu Qubus (w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu Katowice)

930 - 1100

 

 

 

 

1100 - 1130

Otwarcie obrad. SESJA I prowadzona przez Jolantę Łukowską, przewodniczącą Komisji Geodezji i Kartografii Śląskiego Związku Gmin i Powiatów

Wystąpienia zaproszonych gości.

Sformułowanie celów seminarium z referatem wprowadzającym Stowarzyszenia GISPOL.

Wystąpienia kierunkowe zaproszonych przedstawicieli ministerstw: Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Infrastruktury oraz Marszałka Województwa Śląskiego

Przerwa na kawę

1130 - 1300

SESJA II „Techniczne i prawne aspekty rejestracji mienia publicznego“ prowadzona przez Edwarda Mechę, prezesa Stowarzyszenia GISPOL

Prof. Stanisława Kalus (UŚ) - Prawne i rynkowe aspekty gospodarowania nieruchomościami Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego z zaakcentowaniem przekształceń własnościowych.

Dr Magdalena Habdas (UŚ) - Konieczność rejestracji ograniczenia praw do nieruchomości (środowiskowych, planistycznych) oraz ograniczonych praw rzeczowych (służebności przesyłu i przejazdu) i zobowiązaniowych (dzierżawy) do nieruchomości.

Dr inż. Monika Jaroszewska (UW) - Metodyka integracji danych katastralnych, wieczysto-księgowych i podatkowych, jako przedmiot badań naukowych.

1300 - 1400

Obiad w restauracji hotelu Katowice

1400 - 1530

SESJA III „Możliwości techniczne wykonania wykazów ujawniających mienie Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego przez starostów wraz z prezentacją programów wspomagających“. Dyskusja okrągłego stołu z udziałem przedstawiciela GUGiK i Urzędu Wojewódzkiego prowadzona przez Stanisława Adamczyka, wiceprzewodniczącego Forum Geodetów Powiatowych, na tle narzędzi informatycznych prezentowanych przez Krzysztofa Borysa

1530 - 1600

Przerwa na kawę

1600 - 1800

SESJA IV „Wybrane problemy funkcjonowania rejestrów na terenach byłych katastrów austriackiego, pruskiego, zamojskiego, zunifikowanego polskiego oraz ewidencji rosyjskiej“, prowadzona przez Wiesława Piątkowskiego p.o. przewodniczącego Forum Geodetów Powiatowych

Wybrane problemy funkcjonowania katastrów:

Austriackiego - Andrzej Surówka, Geodeta powiatu brzeskiego

Pruskiego i ujednoliconego polskiego - Rudolf Bezuch, b. Geodeta miejski m.Rybnika

Zamojskiego i rosyjskiego - Stanisław Zaremba, prezes EGIB Lublin

1900

Spotkanie integracyjne w restauracji hotelu Katowice

4 grudnia 2007 r. (wtorek)

900 -1030

SESJA V „Pokaz funkcjonowania systemów umożliwiających zarządzanie mieniem publicznym, w tym systemy ewidencji: użytkowania wieczystego, dzierżaw, dróg, sprzedaży mieszkań, bazy adresowej, rejestru spraw“ , prowadzona przez Weronikę Borys, prezesa firmy GEOBID w Katowicach

1030 -1100

Przerwa na kawę

1100 -1300

SESJA VI „Przedsięwzięcia organizacyjno-techniczne zabezpieczające synchronizację zapisów, w tym koncepcja kancelarii mierniczych“, prowadzona przez Tomasza Myślińskiego, wiceprzewodniczącego Forum Geodetów Powiatowych.

Rola i zadania FGP w procesie synchronizacji katastru z księgami wieczystymi -

Wiesław Piątkowski, Geodeta powiatu Warszawsko Zachodniego

Przykłady integracji danych katastralnych i wieczysto księgowych z miasta Siemianowice - Jolanta Łukowska, Geodeta powiatu miejskiego Siemianowice Śląskie

Projekt zmian w Prawie gik - Waldemar Klocek (PGK), Edward Mecha (Gispol)

Przedstawienie wniosków wynikających z seminarium. Zamknięcie obrad.

1300

Obiad w hotelu Katowice


- Powrót -